„Moje drogie dziecko”
Przy okiennicy stoi - kołyska zdobiona
Pluszaki i misie kryje kocyk mały;
Grzechotki, piłki, klocki - dzieciństwo usłały
Kredkami pomazana – jedwabna zasłona.
Pieluch stos nazbierany; ojcowski pot spływa
A ileż wszystkie chwile - cenę nosić będą -
Przez obowiązków trudy, zwątpienia przebędą –
Niezmierzoną radością; Co wciąż będzie pływać.
I gdyby wszystkie cuda prawdą objawiły -
Żyłbym spokojną ciszą – domu rodzimego
I kochał syna swego — nienarodzonego.
A jego błogie śmiechy echem wszem odbiły
Lecz mego bym nie spisał - dzieła ponad góry;
Co pamięć niosło chwałą przez wsze pokolenia.
Pod mą ręką powstawszy, jak posąg z kamienia!
I z nim jakoby z dzieckiem – patrzę razem w chmury…