Rafal Bielan Wierzbicki Opublikowano 4 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2010 Widziałaś kształty z górnych partii bawełnianych krokwi. Plenery chowały przed tobą cienie a cienie rosły w innej poświacie. Nie rozumiały przestrzennych odniesień. Pozlepiane urywki kalendarza wypełniały pokój dzienny, jaskrawy od metalicznej folii pokrywającej obudzone stworzenia. Przesuwasz ręce po krawędziach; nie dotykałaś się dzisiaj, a jest to dzień, w którym obsypią nas okruchy czcionek – z akt sprawy o posiadanie własnych przeżyć. Zwlokłaś mnie z łóżka. Przykleiłaś do ziemi. Leż kamieniu, nie patrz w poprzek światła. Zapewnię ci dostęp do środka instalacji, ćwiczenia na bezczynność, oddychanie beztlenowe. Przechodzę na drugą stronę galeryjnej poczekalni. Panuje tu względna nieruchomość. Żyjemy chyba wolniej niż zwykle, pomiędzy warstwami szkła upchanymi u nasady kręgosłupa.
Agata_Lebek Opublikowano 4 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2010 Widzę tu trzy wiersze w podobnym klimacie i niesamowitej korespondencji między sobą - Leszka Norda, Janusza Pyzińskiego i Twój Rafale. Poziom Zetki znowu przybiera właściwą formę i poziom. Plus z przytupem. Pozdrawiam.
Aleks Kleks Opublikowano 5 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2010 "..pomiędzy warstwami szkła upchanymi u nasady kręgosłupa" - muszę szczerze przyznać, że bardzo mnie męczą takie wiersze, jednak bardzo modne staje się takie pisanie ostatnio
Rachel_Grass Opublikowano 8 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2010 powinien być polecany ten tekst, w skromnym u-mnie-maniu.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się