Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na ulicy codziennej
Wśród dziesiątek łgarzy
Żyje dziewczynka o buzi promiennej
I o lalce nowej marzy

Nie pragnie więcej szczęścia
Niż jest jej fundowane
Lecz nie ma swego księcia
Którego stroje byłyby zadbane

Wielbiła siedzieć z babką
Przy jej wielkim stole
Popijać ciasteczka herbatką
Dostawać całusy po czole

I kochała w piaskownicy
Obok jej wielkiego zamku
Urządzać przyjęcia i karnawały
Beztroskie jej życie upływało pomału

Aż pewnej zwykłej nocy
Wśród odgłosów ciszy
Otulona snem mocy
Odgłos telefonu słyszy

Wtem zaniepokojenie ją otacza
I widzi w drzwiach matkę
Cała zapłakana
Mówi, ze aniołek zabrał babkę

Nie w pełni świadoma
Co się właśnie stało
Zasnęła zmartwiona
Znów w porządku będzie rano

Wstała jak zwykle
Lecz wszystko było inne
Kolory wyszarzałe
Otoczenie ponure i dziwne

Zabawki nie te same
A zamek stał się blokiem
Mieszkanie zaniedbane
Powiewało lekkim smrodem

Przejęci rodzice
Siedzieli tuż przy oknie
Czekała aż mama
Wreszcie coś powie

Lecz cisza wiecznością
Od tej chwili się stała
A dziewczynka ze swą niemocą
Cała się rozpłakała

Pobiegła do swego pokoju
Wskoczyła na swe łóżeczko
Już nie przysiądzie do wielkiego stołu
I nie przegryzie babki ciasteczko

Teraz przed krzyżem się modli
Jak pokazali jej rodzice
Myśli, że ktoś tam słucha i stoi
Skończyło się jej beztroskie życie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk @Nata_Kruk Dzięki za uważne czytanie .                                                                                                   
    • "Sędziwe lata" Lubię poranki i rodzący się świt, gdy dzień otwiera swe świetliste bramy, bo w każdym z nich odwieczny tętni rytm, którym ku życiu nieustannie zdążamy. W bezkresie galaktyk, pośród gwiezdnych mgławic, jakże niezmierny jest wszechświata stan! Ileż światów zdołał czas już pozostawić, ile początków skrywa wieczności plan? Cóż jest prawdą, którą przyjąć nam wypada, gdy dzieje własne próbujemy pojąć sami? Jesteśmy ledwie pyłem, co się osiada na brzegu wieczności pomiędzy światami. Codziennie, niczym Syzyf, trud podejmujemy, pchając pod górę głaz marzeń i nadzieje, i choć kres drogi przeczuć nieraz umiemy, wciąż serce ku przyszłości ufnie się śmieje. Bo żadne życie nie kończy się spełnieniem, nie ma pożegnań, które niosłyby ukojenie, gdy ciało ustępuje przed przemijaniem, a duch odchodzi w nieznane przestrzenie. Dlatego żyjmy pełnią każdej chwili, tu, gdzie los nas postawił, pod niebem i słońcem, byśmy w godzinie, gdy będziemy odchodzili, mogli rzec: „Żyłem naprawdę” — nim nadejdzie koniec. Bo czas, choć cichy, niestrudzenie naprzód kroczy, nie pytając nikogo o zgodę ni o zdanie, a sędziwe lata przychodzą jak nocą mrok głęboki, nim człowiek zdoła pojąć ich przybywanie. Leszek Piotr Laskowski
    • @Poet Ka Dla mnie to takie otwieranie i zamykanie kolejnych szuflad. Od zewnętrznych uczuć do wewnętrznych. Te szuflady są o tym, co chcę pokazać światu, a co zostawiam dla siebie. Cały wiersz jest drogą, by dojść do słowa "milczenie". Osobiście odbieram to jako ten moment, w którym brakuje słów na tłumaczenie. To nasycenie jest stanem, milczenie nie zniekształca. Pozdrawiam serdecznie 🪻🪻🪻
    • Dziękuję Pani bardzo. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...