Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

im więcej się czyta wcale nie staje się mądrzejszym
im więcej się myśli wcale nie wie się więcej
jeśli ktoś przeczytał tysiące ksiażek zna wszystkie
religie filozofie biblię na pamięć
a nie wie co zrobić ze swoim życiem
musi powiedzieć to co wcale nie wydaje mu się
takie oczywiste:wiem że nic nie wiem
a prosty pastuch klęczący w zimnym kościele
ten pastuch który skończył 6 klas podstawówki
klęcząc tak z uśmiechem na ustach i łzami
dziękczynienia w oczach może śmiało powiedzieć
Dziękuje Ci że wszystko wiem

Opublikowano

Moje skojarzenia to literatura Paulo Coelho i wpisy do pamiętników. Strasznie oklepane te mądrości, wolałbym, żeby tu było coś Twojego, własnego. Widzę, że kombinujesz z formą, wydłużyłeś wersy, robisz przerzutnie. Co do tych ostatnich to uważaj, żeby przez takie zabiegi czytelnik nie potykał się podczas czytania. Czekam na kolejne Twoje wiersze, pozdrawiam :)

Opublikowano

jeśli chodzi o coelho to kiedyś lubiałem jego książki szczególnie alchemika ale teraz uważam je za trochę naiwne i za bardzo uduchowione choć na pewno bardzo pozytywnie dające do myślenia. a zaświadczam, że utożsamiam się z każdym zdaniem każdego mojego wiersza i wszystkie w jakiś tam sposób wyrażają mój światopogląd. choć mogę zgodzić się, że ten wiersz to trochę oklepane mądrości.
pozdrawiam:)

Opublikowano

z filozofowaniem czasami nie do twarzy i na bakier można wyjść, więc jak peel uważa
pisać nie pisać oto jest pytanie?
pewnie że pisać tylko bardziej naturalnie, nie napinać się bo sztucznie wychodzi
pozdrawiam i pisać dalej
r

Opublikowano

no w tym wierszu może trochę za dużo filozofowania ale to dlatego, że chciałem napisać trochę bardziej poetycko niż we wcześniejszych wierszach, które były bardziej proste i bardziej przypominały prozę
pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • O gilu, ligo.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...