Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wnętrze porusza się aby
jej szukać gdzie
język zapłatą chwalebną

jaka nasza jest pisaniem
wola jeśli bez znaków
odczytów Boskiego Autora

człowiek czyta zapisuje
słowa grzęzną istotowo
je przyjmuje rozważając

palec po kroku
dopełniają się raz w roku
czasem częściej jeśli wola
jest człowiecza

nasza rola w tym autora
stania się odtwórcą
nieprzemijającego jak
*u świętego Mateusza
i anioła

w tym błądzenie chyli
nosa jaki sens jest
poznania własnego kosa

chciała kreślnąć rys prawdziwy
który lepiej przemilczany przez
wielu autorów dziś zapominany
obraz bywa zniekształcany
rządzi pycha i swawola niech
się dzieje wola Twoja

*Merisi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki wielkie Tomku, może zaczyna mi się coś rozjaśniać w przekazie,
apropo wierszy(: chociaż wciąż pozostawiają wiele -do życzenia
cieszę się, że wpadłeś(telepatia chyba) choć na chwilę poczytać to i owo,
J. serdecznie i z uszanowaniem a jakże(:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pomysł- nie ? mój wiersz?
nie bardzo rozumiem Bernadetto-dlaczego nie pasi?
jeśli mogłabyś wyjaśnić bardziej to byłoby jaśniej mnie,
(kroczku-roczku- pomyślę) J.(: dziękuję za wizytę serdecznie
to taki rys
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mm..poprawia się Basiu? (: to dobrze,
jak coś nie pasi- mówić szczerze,
bo coś jeszcze bym pozmieniała,
wzajemnie Szczęśliwego i Pięknego
Nowego życzę i dziękuję J. serdecznie
warsztat pomocny być(;

dziękuję za obecność i ślad pozostawiony
za zatrzymanie się Twoje
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Aniu Droga dziękuję przeogromnie za Twą obecność,
wzajemnie życzę dobrego samego, dobrze Cię'widzieć'
jeśli inspiruje to jeszcze raz bardzo dziękuję, J.(:serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...