Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Czekam na ciebie już od godziny. Spóźniłeś się. Czy mógłbyś mi przybliżyć okoliczności twej dzisiejszej nie punktualności?- Kant zrobił surową minę i wbił swój wzrok w Marka. Ten unikając jego spojrzenia, zaczął rozkładać kartki papieru na blacie stołu. Przez chwilę ignorował spojrzenie filozofa. Kant ani drgnął.
- O co ci chodzi? Czas przecież nie istnieje. Sam starasz się przekonać do tego świat.- Kant się poruszył.
- Staram się!? Ja to udowodniłem. Świat nie ma tu nic do rzeczy. Tu chodzi o naszą rzeczywistość, a świata tylko obraz. Czas nie istnieje. Chłopcze, czy odrobiłeś zadanie domowe? Coś czuje, że znowu czytałeś po łebkach.- Zaczął kiwać głową w geście dezaprobaty.
- No, jeśli czas nie istnieje, to nie może być mowy o jakimkolwiek spóźnieniu.- Marek podniósł wzrok na rozmówcę. Kant zaczął się śmiać.
- Tak, przestrzeń też nie istnieje, więc niby sam fakt naszych tu obecności jest sprzeczny z konstrukcją wszechświata, po czym należy wnosić, że albo przestrzeń istnieje, albo wszechświat i nasza w nim obecność to tylko iluzja, że nasza sytuacja wraz z nami samymi jest tylko paradoksem przedstawianym właśnie innym bytom jako przykład gdzieś w jakimś innym świecie przez logików, by wykazać swym słuchaczom ponad wszelką wątpliwość, że coś takiego nie ma prawa zaistnieć. A, że udowodniłem również, że i przestrzeń nie istnieje, zatem wolno nam powiedzieć, że nas nie ma. Nie wplataj proszę teoretycznych konkluzji w potoczne użycie języka, gdyż obrażasz mnie sugerując, iż mógłbym tego nie zauważyć.- Marek skrzywił się nieznacznie.
- No, szczęście zawsze stoi na drodze do prawdy. Tak zawsze było, jest i będzie. Jestem tylko ułomnym człowiekiem, nie potrafię go ignorować przez całe życie.- Kant uśmiechnął się życzliwie.
- Jak ona ma na imię?-
- Magda. Mówię ci, to dziewczyna z innego świata. Nasze światy dzieli jednak ogromna przestrzeń.- Marek posmutniał.
- Przecież przestrzeń nie istnieje.- Kant zaśmiał się życzliwie.
- Wróćmy do tematu. „Rozum ludzki spotyka się w pewnym rodzaju swych poznań ze szczególnym losem: dręczą go pytania, których nie może uchylić, albowiem zadaje mu je własna jego natura, ale na które nie może również odpowiedzieć, albowiem przewyższają one wszelką jego możność. Popada w ten kłopot bez własnej winy. Rozpoczyna bowiem od zasad, których używanie w toku doświadczenia jest nieuniknione, a zarazem przez nie dostatecznie wypróbowane. Przy ich pomocy wznosi się wciąż wyżej, do coraz bardziej odległych warunków. Ponieważ uprzytamnia sobie, że jego praca musiałaby w ten sposób zostać zawsze niedokończona, gdyż pytania nigdy nie przestają się pojawiać, więc czuje się zmuszony uciec się do zasad, które wykraczają poza wszelkie możliwe posługiwanie się doświadczeniem, a mimo to wydają się tak niepodejrzane, że i prosty rozum ludzki na nie się zgadza. Przez to jednak stacza się w mrok i sprzeczności, po których może w prawdzie wnosić, że gdzieś u podłoża muszą kryć się błędy, ale ich nie może odkryć, ponieważ zasady przezeń używane, wychodząc poza granice wszelkiego doświadczenia, nie uznają już żadnego probierza doświadczenia. Otóż pole bitwy tych niekończących się sporów nazywa się metafizyką.”
- A więc o to chodzi! Nigdy bym o tobie nie powiedział, że jesteś metafizykiem. Że teraz niby co? Oddamy się metafizycznej intelektualnej spekulacji?- Marek skrzywił się z niesmakiem.
- Czy ty w ogóle przeczytałeś cokolwiek z tego co ci napisałem?-
- Uhm, eee. No, nigdy do końca. Za mało czasu. A ty tez mógłbyś powstrzymywać się czasem przed konstruowaniem zdań, które nie mieszczą się na jednej stronie maszynopisu.- rzucił Marek z wyrzutem. Kant się zaśmiał, po czym spoważniał.
- Nikt nie jest doskonały. Poza tym jak ci nie pasuje, to poczytaj Harrego Pottera.-
- Okej, okej. Metafizyka. To co z nią zrobimy?-
- Zrobimy ją na nowo. Stworzymy metafizykę, która będzie miała prawo rościć sobie pretensje do naukowości.-
- Mówisz o ontologii?-
- Eee, tak to później nazwali. Tak dla odróżnienia. Ale to metafizyka po moim oczyszczeniu.-
- Hmm, a czym w takim razie umorusała się ta nasza metafizyka?- spytał poważnie Marek.
- Mamidła, idiotyzmy, zabobony, prymitywne wierzenia. Metafizyka nie potrzebuje iluzji.-
- W takim razie skocze po miotłę i możemy zaczynać odmiatanie metafizyki.-
- Czekaj! A wiesz jakiej miotły potrzebujemy?- Marek usiadł ponownie.
- A nie po prostu takiej z długą rączką?- Kant złapał się za głowę.
- Ty może jednak zostań przy pisaniu tych swoich wierszy. Czasami coś ci wychodzi.- odwrócił się zmierzając do wyjścia.
- Poczekaj! Żartowałem. Czy filozofia zawsze musi być taka poważna? Co za człowiek, no! Wyluzuj. Wracaj i mów.- Kant stanął. Spuścił głowę. Sapnął jak bardzo zmęczony człowiek i odwrócił się powoli:
- Musi. Mamy bardzo wielu przeciwników.-
- A nie wpadłeś na to, że humorem, kulturą i sztuką można jej przysporzyć sojuszników, nie?-
- Ja się estetyką nie zajmuję.- filozof machnął z niesmakiem ręką.
- Dobra, nie ważne. Znaczy ważne, ale nie teraz. Znaczy teraz też, ale nie o tym mówiliśmy. Jakiej zmiotki potrzebujemy?- Kant uśmiechnął się. Założył ręce do tyłu i zaczął chodzić powolnym krokiem tam i z powrotem.
- Zmiotka? „...jest ona wezwaniem skierowanym do rozumu, żeby się na nowo podjął najuciążliwszego z wszelkich swych zadań, a mianowicie poznania samego siebie, i żeby ustanowił trybunał, który by go umocnił w jego sprawiedliwych wymaganiach, a natomiast mógł odrzucić wszelkie bezpodstawne uroszczenia i to nie za pomocą dowolnych rozstrzygnięć, lecz na podstawie wiecznych i niezmiennych praw; a trybunałem takim jest tylko sama krytyka czystego rozumu.”- Kant stanął. Na jego twarzy malowała się duma. Odwrócił się do Marka. Ten jednak zdawał się nie zwracać na niego uwagi, obserwując coś za oknem. Po krótkiej ciszy, jakby zachęcając rozmówcę, do kontynuowania wywodu powtórzył, nadal jednak wpatrując się w bliżej nieokreślone miejsce za oknem:
- Taak, Krytyka czystego rozumu...- Kant podszedł do niego bliżej. Nachylił się starając się dojrzeć, cóż też tak zajęło Marka.
- Co ta dziewczyna tam robi?-
- Tańczy. Ona tam tańczy!- Marek wstał i ruszył biegiem do okna. Kant się wyprostował:
- Tak, zaiste jest to absolutna krytyka jakiegokolwiek rozumu. Młodzi, ech... Amantes amentes.- Kant kiwał z politowaniem głową. Marek otwierał już okno.
- Jak ona tu się znalazła?- powiedział sam do siebie, Marek to jednak usłyszał.
- No, przestrzeń nie istnieje, pamiętasz, sam to udowodniłeś.- Marek nie oglądając się za siebie wyskoczył. Kant podbiegł do okna sprawdzić czy nic mu się nie stało. Wychylił się. Na dole Marek i Magdalena w czułym objęciu oddawali się namiętnemu pocałunkowi.
Kant patrzył na nich z przez chwilę:
- Może powinienem zająć się teorią miłości?

Opublikowano

Wziąłeś się Pan za bary z trudnym tematem. Kant bohaterem o-pka? Jedyna nadzieja, że Marek to Twain..( ten od " Prostaczkowie za granicą", " " O sławnej skaczącej żabie..." czy " Pamiętników Adama i Ewy", chociaż żył po Kancie, alę...) Wracając do Imcia. Nie zapominajmy, że debiutował jako anonimowy autor " Allgemeine Naturgeschichte und Theorie des Himmels", studia zamknął " Gedanken von der wahren Schatzung der lebendigen Krafte", zdemolował świat " Kritik der reinen Vernunft" czym zrzucił literacki napalm na dotychczasowe poglądy i chcąc go naprawić i odbudować ( Świat oczywiscie) wydał " Kritik der praktischen Vernunft" dając dowód, że teoria, a praktyka różnią się jak karpie z hipermarketu po dychę za kilo i ze stawu po cztery dychy...( Bo spełniają życzenia i mówią w dwóch językach),o-pko dla zamkniętej grupy, wąskiej grupy koneserów. Mimo, że ludzie ( począwszy od parafialnej sprzątaczki po pana profesora kierują się czymś tam w życiu, co zawsze podpasuje pod jakiegoś filozofa, ale niewielu zawraca tym sobie głowy. A szkoda, bo to pomocne jest, o czym mówią w Ranczo Wilkowyje - rozmowy wójta z filozofami.Podobnie jak z pochodzeniem i historią widelca. Zakończenie bardzo dobre. ( Morze mnie zawsze uspokaja...)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

"Cel krytyki czystego rozumu - czyli, niech żyje nowa dziedzina nauki, miłosć!!!"
Nie

Cel krytyki czystego rozumu.
(...)
Może powinienem zająć się teorią miłości?
czyli
Czy ktoś mnie w ogóle słucha?

Pan mi nie 'panuj' bo ziemi ni służby nie mam, ledwo nad własnym życiem panuję, hehe. Pisz mi staw Erlik, chaotyczna bestio prozy. Generalnie, cel był nie w tym, żeby krytykować sam czysty rozum, ale by skrytykować brud, który na nim osiadł. Podobno Imcio zabierał się za tworzenie teorii metafizyki, ale nie zdążył, bo mu się umarło. Najbardziej lubię oszołomów, którzy starają się wzmacniać gnijące nogi teizmu rzekomym dowodem na istnienie boga, na podstawie teorii Imcia, a raczej na podstawie błędnego jej rozumienia. Masakra. A takich idiotów jest mnóstwo.
"Powiada się, że duchy ciemności ogarnia przerażenie, gdy spostrzegą miecz kata - jakże więc muszą się bać, kiedy pokazuje się im Krytykę czystego rozumu Kanta. Ta książka jest mieczem, którym w Niemczech dokonano stracenia deizmu. Mówiąc uczciwie, wy Francuzi, w porównaniu z nami, Niemcami, jesteście łagodni i umiarkowani. Mogliście co najwyżej zabić jednego króla, ten zresztą stracił głowę, zanim mu ją ścięto. A przy tym musieliście tak mocno bić w bębny, krzyczeć i tupać, że cała kula ziemska się trzęsła. Naprawdę zbyt wielki zaszczyt wyświadcza się Robespierowi porównując go z Immanuelem Kantem.", który "...zatrzymał niebiosa, całą załogę wyciął w pień, a władca świata pozbawiony dowodu własnej egzystencji spływa własną krwią." - Heinrich Heine, Zur Geschichte der Religion und Philosophie in Deutschland 1835. ( też umiem walnąć tytuł z niemiecka, ha!)

Nasuwa mi się taka refleksja, że my Polacy w porównaniu z Niemcami, czy Francuzami, jesteśmy jak bydło hodowlane. Może i od czasu do czasu perę byczków rozniesie jakiegoś zbyt bezczelnego torreadora, ale ciągle w najwyższym namaszczeniu wpierdalamy tą samą trawę, hehe. Chociaż jak się dobrze poszuka, można wśród tego siana znaleźć i coś soczystego:
"Historia powszechna pracuje nad 'udomowieniem Kanta' niezwykle skutecznie, a szczególnymi sukcesami może się pochwalić pod tym względem w Polsce. (...) Zgadzam się z Z. Kuderowiczem, że poglądy Kanta nie są 'kryptoateizmem', ale tylko o ile tenże określimy jako bycie 'osobistym wrogiem Pana Boga'. Nie ulega natomiast dla mnie wątpliwości, że status ontologiczny boga u Kanta jest bliższy statusowi krasnoludków czy Baby Jagi (z całym szacunkiem dla wszystkich porównywanych bytów) niż stołu." - Jerzy Kochan, Wolność i Interpelacja 2003.
W Polsce nadal brak intelektualnej uczciwości, nad czym głęboko ubolewam i co powoduje, że wrócę do Polszy dopiero jak z Warszawy zostanie lej po bombie. Nie chodzi o samego boga, chodzi o ten mistyczny sposób refleksji, wymykający się jakimkolwiek regułom intelektu, o ten brudny rozum właśnie, co uważam jest efektem zbyt dużego wpływu poezji romantycznej i supremacji czucia nad rozumieniem, co zresztą owe czucie spacza do granic możliwości. Ale zostawmy to, wpływ winka, które obaliłem.

Ilość interpretacji Kanta świadczy o tym, że jego myśl nie została odebrana tak jakby sobie tego życzył. Kantysta Kantyście nierówny, hehe. Sam Imcio pisał w czasach ostrej cenzury i zawsze jego dzieła w pierwszych partiach pisane są zawiłym językiem, niektórzy sądzą że był to celowy zabieg. Niby na próby cenzury Imcio miał mówić:
Moje dzieła nie mogą wpłynąć na masy, bo są napisane językiem zrozumiałym dla wąskiej grupy ludzi.
Nie wiem, Marks nie lepiej pisał, ale Marks po Heglu, a i Hegel namotał zdrowo. Kantyści :)
Szkoda, że po Kancie przejęli formę, nie cel i przesłanie, później stało się manierą pisać niezrozumiale, że to wtedy mądrze jest niby. Tak jak z wierszami, ktoś kiedyś przetłumaczył wiersz, się nie rymował, bo brzmienie języków nie pokrywa się z treścią, no i mamy teraz 'białe wiersze', że niby proza, bez sensu podzielona na wersy to wiersz. Ale teoria sztuki, to Ingarden, też kantysta ;)

Tak se chlapłem, boś mnie Erlik rozochocił swoim postem, a nie mam z kim gadać, przez co od lat paru umysł mi matowieje i zaczyna skrzypieć.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Staw! Nie masz z kim rozmawiać!? Toż Twój komenatrz najlepszym tego dowodem...Podobnie miał albo jeszcze ma niejaki Meżadews Akszugor...Odpowiadając na Twe pytanie: Nikt Cię nie słucha, bo tu o co innego chodzi...umiesz walnąć tytuł z niemiecka, mieszkasz za granicą...ściągniesz mnie...? Prooooszę....(Zaczyna mi się w kraju palić grunt pod nogami, a ciżmy uciskają, że hej!)
Opublikowano

"Nikt Cię nie słucha, bo tu o co innego chodzi..." nie, że mnie, tylko Imcia.
"ściągniesz mnie...? Prooooszę....(Zaczyna mi się w kraju palić grunt pod nogami, a ciżmy uciskają, że hej!)" - Luz, możemy pogadać, wyślę ci moje gg na priva, jak będziesz chciał to się odezwiesz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he sezamie, toż się przestrzelił z interpretacją jak szczerbaty plując do szklanki...
He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he sezamie, toż się przestrzelił z interpretacją jak szczerbaty plując do szklanki...
He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, zapisałem sobie, zgłoszę się, jak mi tylko Prokurator Okręgowy w G cofnie zakaz opuszczania kraju i dozór siedem dni w tygodniu w Komendzie Powiatowej Policji w T, a mój adwokat "wywalczy" zawiasy...yyychchch ta Temida...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Co....! Z Twoimi poglądami dziesięć lat!!!....To tak jak z zasmarkanym z jednej miski jeść. Nie jestem strusiem, nie wystawiam tyłka do swoich adwersarzy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Co....! Z Twoimi poglądami dziesięć lat!!!....To tak jak z zasmarkanym z jednej miski jeść. Nie jestem strusiem, nie wystawiam tyłka do swoich adwersarzy.
No widzisz, jak chcesz, to umiesz...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dedykuję dla pokolenia, które dorastało w cieniu reaktora nr 4. - J. J. Zieleziński ++++++++++++++++++++++++++   Kak nam nakazał dyrektor Wania "Reaktor wymaga przetestowania"* Ponagla nas, aby rozpocząć test: "Wyłączcie mi zaraz E-Ce-Ce-eS*!" Moc reaktora planowo spada*, Partia z tego powodu jest rada. Już po raz czwarty z rzędu ten test*, Victor Bryukhanow nieomylnym jest. Zaraz to wszystko rozpocznie się, Napięcie wśród nas jak przed burzą jest. Już wyłączona jedna turbina, 50 procent reaktor trzyma. Wtem jakiś partyjniak z Kijowa Opóźnić test karze lub zastopować*. To pierwszy problem, który zaszkodzi, Lecz normy planowe jest mus wyrobić. Jest w pół do pierwszej – problemy nowe W rdzeniu zatrucie jest ksenonowe*, Lawina neutronów jest pochłaniana, Reaktor nie kwapi się do działania. eR-Be-eM-Ka* - reaktor ruski, posiada dodatni współczynnik pustki*, a to dla jego rdzenia oznacza, zbyt dużo pary tam nie popłaca*. Tymczasem Diatłow* swą mordę drze "Nu kak wy duraki diełacie ten test?!" Pręty* co w ryzach reaktor trzymały Wyciągnąć karze rozumek mały. Rozszczepień reakcji rusza lawina*, Nikt wzrostu mocy już nie powstrzyma*. Wszystkie wskaźniki są na czerwono, Koszulki prętów paliwa płoną*. Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć* Śmierć z reaktora zaciska swą pięść Radionuklidów wybuch wystrzela Rozpoczynając śmierci wesela. I przyszła ta blada, koścista pani... Po dzieci, po ludzi co nawdychani produktów przemian promieniotwórczych i chorób związanych z tym rakotwórczych. Wiatr z Czarnobyla zatacza swe koło, a w Polsce dzieci się śmieją wesoło* Nie straszno im eto? A to po cziemu? A... bo to było ze trzy dni temu...* W końcu podali nam płyn lugola* Lek wprost genialny jak ruska kola. Czy śmierć nas dotknęła? Tego nie wiemy,* Dziękujmy więc Bogu, że jeszcze żyjemy. ++++++++++++++++++++++++++ Wyjaśnienie * - gwiazdek (liczby po lewej wskazują na numery wersów): skróty wstępne: Rdzeń Reaktora nr 4 RBMK CEJ = R4CEJ CEJ = Czarnobylska Elektrownia Jądrowa 2 - "Reaktor wymaga przetestowania" – R4CEJ wymagał przetestowania. Jednak włodarze ukraińskiej partii ZSRR, aby zrealizować plan wykonawczy (i otrzymać nagrody), oddali go do użytku PRZED tym krytycznym testem. Test był na tyle krytyczny, że funkcjonalność była zarządzana przez wyższych rangą przedstawicieli partii ZSRR, co stawiało decydentów w niekomfortowej sytuacji – wiedzieli, że test musi absolutnie być wykonany. 4 - "E-Ce-Ce-eS" – ECCS = Emergency Cooling Core System = System Awaryjnego Chłodzenia R4CEJ, wyłączony ok. 14:00 25 kwietnia 1986, niecałe 11 godzin przed awarią. 5 i 12 - od 3:00 do ok. 13:05 25 kwietnia 1986 realizowano planowe obniżanie mocy reaktora z ok. 3200 MW do ok. 1600 MW (50% mocy znamionowej R4CEJ). 7 - feralny test był tak naprawdę już czwartą próbą zaliczenia testu awaryjnego rozruchu R4CEJ. 10 i 14 - Test odbywał się pod koniec miesiąca, przed Świętem Pracy, kiedy większość zakładów starała się wyrobić jak najlepsze normy (nagrody dla partyjniaków w fabrykach). Test zbiegł się w czasie z decyzją dyspozytora sieci energetycznej w Kijowie, który miał większe kompetencje niż dyrektor CEJ, więc test musiał zostać wstrzymany na ponad 9 godzin, do ok. godz. 23:00 25 kwietnia 1986. W warunkach niepełnej mocy R4CEJ gromadził w rdzeniu Ksenon-135, gaz silnie obniżający wydajność reaktora. 17 - "eR-Be-eM-Ka" = RBMK = Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj = Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy. 18, 20 i 23 - "posiada dodatni współczynnik pustki" – positive void coefficient – parametr fizyczny reaktorów RBMK: im więcej pary wodnej w rdzeniu, tym moc reaktora wzrasta (więcej neutronów do reakcji łańcuchowej). W kontrolowaniu rdzenia RBMK należy zachować równowagę między dodatnimi i ujemnymi czynnikami reaktywności. Dodatnie współczynniki reaktywności (zwiększają moc RBMK): wzrost temperatury moderatora (więcej pary → moc rośnie) wyciąganie prętów kontrolnych w początkowej fazie (mniej wychwyconych neutronów → moc rośnie) brak moderacji kanałów z paliwem (wzrost temperatury paliwa → moc rośnie) Ujemne współczynniki reaktywności (obniżają moc RBMK): wzrost ciśnienia w chłodziwie bez efektu dodatniego pary (spowolnienie neutronów → moc spada) zanurzenie prętów kontrolnych (wychwyt neutronów → moc spada) zatrucie ksenonowe (pochłanianie neutronów Ksenon-135 → moc spada) zwiększenie przepływu chłodziwa (wychłodzenie paliwa → moc spada) 21 - "Diatłow" = Anatoly Dyatlov – nadzorca techniczny, popierany przez partyjny zarząd CEJ. 25, 26 i 28 - Pozbawienie R4CEJ elementów hamujących jego reaktywność i niefrasobliwa utrata kontroli, a następnie próba wyhamowania nagłego wzrostu mocy – moc skacze lawinowo z ok. 200 MW do 30 000 MW (10-krotnie ponad dopuszczalną moc projektową). 29 - "Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć" – choć wygląda jak odliczanie, wiersz odzwierciedla dokładny czas awarii R4CEJ: 01:23:45. To godzina drugiego wybuchu (reakcja wodoru z tlenem), sekundę po pierwszym wybuchu pary wodnej, który wyrzucił do atmosfery miliony radioaktywnych cząstek, m.in. jod-131, cez-137, stront-90 i pluton. 38, 40 i 41 - W Polsce alarm dla dzieci w szkołach wprowadzono dopiero trzy dni po awarii (około 28 kwietnia 1986), mimo że wyciek miał miejsce 26 kwietnia. Około 18 milionom Polaków (w tym dzieci) podano płyn lugola – "cudowne lekarstwo", często w niewystarczających ilościach i nieodpowiednim stężeniu. Miało to wprowadzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak roszczeń wobec władz PRL. 43 - Alegoria do osób, u których skutki awarii wystąpiły po latach – powolne, przewlekłe choroby śmiertelne. ++++++++++++++++++++++++++ Polecam obejrzeć serial "Czarnobyl" z 2019 roku. A tutaj niektóre materiały wideo (niestety nie znalazłem po polsku):              
    • @Zbigniew Polit Skoro jest Pan tak pewnym swego, empirykiem, to niech Pan udowodni, że Boga nie ma. Na pychę ludzką jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa... . Może właśnie poprzez moją osobę Bóg, stwórca nieskończonego wszechświata, zauważył i Pana, "krytycznego ateistę"? Pana  "wiara w to, że Boga nie ma" sięga korzeniami tzw. "oświecenia" i filozofii J.J. Rousseau, który dopatrywał się wyższości moralnej w pospolitym dzikusie. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć dlaczego.
    • Słyszę serca bicie  Słyszę oddechy niespokojne    Ale nikt nie szykuję się  Na wojnę    A świat gubi  Powoli oddech...      
    • Łapy: szyfr, a harfy - cyfra harfy ,- zsypał.  
    • I naga ma akt: utka, ma gani.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...