Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie lubię rymowanek

pozwól więc odgórnie dzięki /

wersja ograniczona z Twojej jednocześnie
wydawać by się mogło rozszerzona w interpretację /

było miło poszperać

wypij mnie z naparu mięty
mój nienazwany nieczekany
mężczyzno

Słońce niewdzięczniku

chcę płynąć w żyłach
bukietem zatruwać
marząc
zażyj truciznę niekobietę

roztaczając językiem słodki finał


odciąłem to co wg mnie nie ma się na nic do tego pomysłu
który jest niezły/
realizuj przemyśl i realizuj itd

Opublikowano

Fuj, nie lubię krojonych moich wierszyków! Auuua! Biją się! Ratunkuuuu! A serio. to tak: Tomaszu, dzięki za poszperanie. Miło mi, że absorbowałam przez parę chwil:) Twój wiersz też jest ...dobry. Ale wolę swój:) Pozdrawiam, Para

Opublikowano

Dzięki, Panie Biały. Pozdrawiam:
czego chcieć?
kiedy wiersz się sam gada i gada
nie zatrzyma go słowo krytyczne
jak para spod żelazka
jak myśli gromada
leci piórkiem
jak "ego" liryczne?

To nie egotyzm autorki, to żart:)
Para!

Opublikowano

Taro!
Serce nie sługa
serce nie słucha
gdy płacze - struga
gdy się śmieje - od ucha do ucha

a ja - cóż, tylko je noszę!
( i nie wyrażaj mi się więcej!!!)
dziękuję serdecznie Taro, pozdrawiam najserdeczniej!

Opublikowano

Przeczytałam, podoba mi się leciuteńko,
z przymrużeniem oka, podany temat
i wykonanie.
Mieszanki są przeróżniaste, może też
o jeszcze bardziej piorunującym działaniu np.
"piołunu, miodu i lubczyku"
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Opublikowano

A ja uwielbiam rymowanki do tego takie doskonałe. Muszę uważać w czym się rozpuszczam. Na pewno nie w mięcie, prędzej w piwie. Aż się boję. Doskonały wiersz. Miłego...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...