Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

teraz jest czas obumierania
tłumaczysz cierpliwym głosem

zrzucimy bezmyślne uśmiechy
śmiejące się zamyślenia

twoje pięści
drobne jak czereśnie
staną się twardsze

wiosna rodzi nowych ludzi
ich pocałunki w obcych miastach
to już nie my

jestem silny Joanno
uczę się milczeć na głos
oddychać nocą

Opublikowano

"Uczę się milczeć na głos" - ładnie! zazwyczaj " mówimy szeptem" albo "krzyczymy bezgłośnie". A tu? Proszę. Cały wiersz mi się bardzo podoba. Pozdrawiam cieplutko. Jeśli miałeś wczoraj imieniny, wszystkiego dobrego! Para

Opublikowano

Dziękie za komentarze ;)

Jakoś ten głos musiałem określić.

Śmiejące się i uśmiechy - celowy zabieg z tą zamianą, nie wiem, czy udany, ale mnie się podoba ;P

Propozycje cięć jakoś mnie nie przekonują.

Jeszcze raz dzięki :)

Opublikowano

Trudno mi było przejść obok Twojego wiersza obojętnie, bo czuję w nim spory potencjał. Jednakże za dużo mi tego cierpliwego, drżącego głosu i milczenia na głos a także śmiejących się uśmiechów. Ja bym tu jeszcze trochę pokombinowała ze słowami ;)
Pozdrawiam serdecznie.

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pozmieniaj!
zawsze jest czas na zmiany!
zwłaszcza w wirtual-chmurze
:))))))))))
Popieram, zwłaszcza, że sam to stwierdzasz!
Wiersz bardzo zwracający uwagę, dopieść go.
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annie A wtedy Ziarenko Po ziarenku Wers Po wersie Kropla krwi Za kroplą Spłynie ekranem Ekstrakt Z człowieka
    • To fragment gry książkowej. Akcja dzieje się w 1934 r. w USA.   # 500   Wchodzisz do biblioteki. Dzwonek nad drzwiami wydaje śpiewny, niemal uroczysty ton. Jego dźwięk niesie się w nabożnej ciszy, z wolna milknąc. Rozglądasz się. W przestronnej sali unosi się zapach książek, gazet i dymu tytoniowego. Wysoko pod sufitem biegnie rząd wąskich okien. Popołudniowe słońce przenika przez szyby. Kurz tańczy w snopach światła padających na regały pełne woluminów. Wszystkie odgłosy wydają się tu zwielokrotnione — ktoś kaszlnął, ktoś szurnął krzesłem, czyjś szept ucisza rozmowę.   Spokojnie tu. Odnosisz wrażenie, że nikt tu nie słyszał o wczorajszym ataku gnilców na miasto. Przy biurku po lewej siedzi bibliotekarka, skrobie coś ołówkiem w zeszycie. Nie podnosi głowy, gdy do niej podchodzisz.   — Szukam czegoś o historii Ashbury.   Bibliotekarka odkłada ołówek na zeszyt i podnosi głowę. Patrzy na ciebie wyczekująco. Po chwili milczenia pada pytanie.   — Ashbury to stare miasto. Jaki okres pana interesuje? — pyta szeptem.   — Najnowszy. Ostatnie kilkadziesiąt lat.   — W takim razie polecam roczniki hrabstwa Rockingham, wydawane przez Towarzystwo Historyczne Portsmouth, albo „Ashbury po wojnie secesyjnej” Josepha Browna. Pan Brown nie jest zawodowym historykiem, ale jest mieszkańcem Ashbury.   Na przestudiowanie wszystkiego nie starczy ci czasu. Gnilce nie będą czekać.   * Bierzesz się za studiowanie roczników -> 501 * Wybierasz książkę Josepha Browna -> 502      
    • @lena2_ dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
    • Ago, no, duraku! - fuka rudonoga
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - tak jak w komentarzu - tacy powinniśmy być - miło że czytasz -                                                                                          Pzdr.uśmiechem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...