Jak dla mnie to zaplątana myśl.
Nie podważam punktu wyjścia, ale jeśli każdy dzień jest tym jedynym, to skąd żal w końcówce? - Gdybym wiedziała że wpadnę w kałuże, tobym ją ominęła - mój ciąg logiczny. - Gdybym wiedziała że wpadnę w kałuże, tobym żałowała, że jej nie ominęłam - tok myślenia, który odczytuję z tekstu.
Ale to tylko moje, może inni się też wypowiedzą.