Idzie chyba o proporcje. Rozumiem operacja na otwartych organach, ale jakoś wadzi ta poetycka chirurgia. A może cięcie za głębokie, za szerokie. Przy tym "szukanie" i "picie" nabiera pejoratywnego zabarwienia, a to jakby dysonansuje z "poezją radosnego". Wobec tego prawda nasiąka jakąś (herbertowską) goryczą...
Rytmicznie przypomina rosyjsko-języczne skazki, ale znaczeniowo Nowe Jeruzalem. Może nad toniką posiedzieć, bo jakoś(ć) sylabotonicznie odstaje od poprzednich. Pozdrawiam, Alicyo.
To chyba - taka prywatna przejaźdżka, czy wywczas u rodziny? Niestety nie trzeba odpowiadać, to chyba pytanie retoryczne.
A wierszunio (jak widać) fajny, pomimo metafizyczynnego przekazu potrafi zbudzić ludzkie emocje. Zginamsię.
Ja wiem, że dystans, ten pokaz, skłony w strony,
proklityka, ę klika, tyka, gminnastyka, lego styka
ale może, Panieby, tak ty tam
na "w koło Macieju", ukłony