żelazny pająk nad nami
lęk
nic po nim
iluzja nie nami
zaklęte połacie śmierci
tak złej jak jego widok
Gaja oddaje sens wszystkiemu
wiecznie chce piękna
odpowiedniość daje
zło jest już znane
już nie jest tak jak dawniej
skalpelem cięta więź
zegar kobiety stracił sens
krew płynie gdy przegryzasz więź
respekt czują wszyscy
i wiesz
tabu dotykam odrobinę
nauka śmiesznie przemądrzała
a pielęgniarki kradną łożyska na maseczkę upiększającą
zgubieni w piruetach
bliżej, dalej i obrót
i wspak
czerwień jest nam nie w smak
labirynty czerwieni
jak uciszyć te pieni
zawsze wszystko to tonie we łzach
wiara w rany nie nęci
jak tu latać gdy samolot toczy rdza
cała seria omyłek by odnaleźć drogę do Boga/szczęścia
wysłannik króla niebieskiego do rubinów
duchowość potyka się o rany
krew zastyga w pozy z brązu
hemolimfa błękitna , nie da się sprawdzic
łona wojowniczek zastygają w mur
brutalistyczne maniery
którędy do nieba?
tu tylko glina i piasek