Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Messalin_Nagietka

Użytkownicy
  • Postów

    6 949
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Messalin_Nagietka

  1. dytko - bądźmy na Ty pozdrówko MN
  2. tu brzozy olchom, graby dębom korą cisnęły w chmury rozlazłe badyle, będąc promieni słonecznych ostoją, póki człek jaki miejsca nie odkryje i nie rozsupła puszczańskiego węzła, bodaj by droga mu na glinie zgrzęzła, i tylko jeden dobrodziej Sulimir wchodził beztrosko w kołaczące kije, mając z drzewami układ „dalo-siny”, tak, że przed ludźmi nawet oddech skryje i pędząc między nimi, tak się zatnie, ech, próżno gadać, kiedy jest się wiatrem, cóż z obiecanek, kiedy raz w gęstwinę wszedł od przypadku wędrowiec – człeczyna i chcąc przejść dalej, na tyle o ile, coś tam połamał, zatrząsł, powyginał i poszło w miry Sulimira sądzić, choć się zapierał na dech, że człek zbłądził, chcąc rzecz ułożyć, jął płoszyć człowieka i tak nadymał i nastrajał breję, że prócz wędrowcy, co zaczął uciekać, powalił całe zaciśnięte knieje i wieść rozeszła się, że z wietrznej chłosty połać gotowa na przyjęcie wioski, tak, Sulimirem nazwany przysiółek, rósł jak gałęzie niegdysiejszej puszczy, „- i na cóż z ziemi okrycie wyprułem” suli do dzisiaj jeszcze pośród bluszczy, wszak pokój wszystkim, którym znać, że krzywda, wiatr, las i człowiek – jak po ranie blizna. ech, brzozy olchom graby dębom korą cisną na wietrze jak niegdyś, przed czasy, dudniąc po blasze dachów zwartych domostw i oby w przyszłość suliły kamraty dobrem ku sobie jakby w sen z pacierza, chcesz się przekonać, przyjedź do Szulmierza. od autora: Szulmierz – wieś na drodze Ciechanów – Grudusk; Sulimir, Sulimiar, Sulmir – staropolskie imię męskie, złożone z dwóch członów: Suli- ("obiecywać", "lepszy, możniejszy" lub „prószący, wiejący”) i -mir ("pokój, spokój, dobro"). Znaczenie imienia: "obiecujący pokój".
  3. Sebastianie – wygląda mi to na reportaż z niedalekiej przeszłości, aczkolwiek poetycki pozdrówko MN
  4. Piotrze - no tak w zasadzie to legendy wiejskie są jakoby nigdzie nie chciane - ale nie odbierz tego, że się mądrzę - prócz stawu i nazwy miejscowości - wszystko poza tym to moje wymysły - moja wersja powstania miejscowości pozdrówko MN ps. sorka za wywyższanie się, nie chciałbym aby mnie kto zstrącał, ja tam człek przyziemny i lubię kwiatki wąchać
  5. Kochani - dzięki za wybór ulubionych - a Rostek cóż tak jak Wy coś tam sobie przyrościł, bynajmniej mi jest miło co do Gostka - to przeinaczenie współczesności - kiedyś tak się nazywało miłego gościa pozdrówko MN ps. sorka za wymądrzanie się
  6. tak jak Kai - Krystyno - za dużo moje-twoje pozdrówko MN
  7. Michale – no i naści wiersz – ma wszystko i taki żeński, ukłoniki pozdrówko MN
  8. Ana – łaj!- no to masz już swój styl, swoje ja – i jeszcze ta grata pozdrówko MN
  9. Marian – tak, trzeba to czuć, dobry wiersz pozdrówko MN
  10. Cody – ładne zakończenie pozdrówko MN
  11. Dytko - nie wiem czy żeś poza granicami – bo gubisz polskie znaki diaktryczne – luksie „ciszostan” – kiedyś też przymierzałem się do wyrażenia „ciszyna” – z uśmiechem – piękne to choć doróbki by się gdzieniegdzie przydały pozdrówko MN
  12. przedtem tu rzeka była tylko rzeką, nijak nazwana, bo nie było przyczyn, raz rwącą strugą, drugi ledwo ciekąc gwozd zakreślała, tak i Biełboh niczym nie zatrwożony na jej brzegu kwieciem bujał pół dzionka, bo i nocka przecie lecz gdy raz Zdar darł w ciemno, bez macania, wodę w Noceny wplótł jasności ostre i w swiezd okładzie – Jutrenicy rana smalonym skrzepem zdała się na krostę, ech, Biełboh tylko ozwał – co za węglarz sadził po fali, że węgra wylęgła? tak też Ożwiena gnąc słowa o dęby ku dali niosła słońca pomruk wszelki, raz zwąc od strugi mianem groźnej wegry, a drugi ledwo ciekącej węgierki i tak zostało od mowy Biełboha i niech nie dziwi się żadna wypłocha, bo jak ze Zdarem, w głowach nam umościł bóg wiedzieć raczy, kto lub co i po co, klejąc wywodem naddarte ufności, wtrącił przydomek wyrażony nocą, bo jeśli dzień – tak, to mroku pochwałą jest zaprzeczenie, Zdar stał się niezdarą, przedtem tu rzeka była tylko rzeką, a bogom samym nazwać się nie chciało i póki grudę niedolą człowieczą zasiał kto lepszy, miał pracy nie mało, węgra, węgierka, jedno, drugie – mądre, cóz, kiedy bogi stali tutaj wągrem. ------------------------------------------------- od autora: Węgra – wieś (znana już w XIV w.) w pow. przasnyskim, nazwa wsi pochodzi od rodzimego nazewnictwa węgry = krosty, a ta z kolei dała nazwę przepływającej tu rzece - Węgierce; Gwozd – (nazwa z tutejszych okolic) gęsty las, naszpikowany dębami; Swiezdy – (jęz. prasłow.) gwiazdy; Biełboh – (mit. słowiańska) jeden z najważniejszych bogów słowiańskich, utożsamiający „wszechwidzące oko”, czasem przyrównywany do słońca; Ożwiena - (mit. słowiańska) boginka - echo; Nocena - (mit. słowiańska) bogini utożsamiana z księżycem; Zdar - (mit. słowiańska) jeden z bogów zmroku; Jutrenica - (mit. słowiańska) jeden z bogów powstającego dnia;
  13. Oj – tak okrzyknąłem – a może by 4wers 1 zwr – „i ten zapach – deszczu cieniem” pozdrówko MN
  14. Mariusz – gdzie ta wściekłość? Czy chodzi tu „otake polske walczyłem?” – kurczaki – o wściekłość się nie prosi ona chyba sama – nieproszona wpada na gościa i łupie i chrupie, ech – wiersz ma sens – tylko może wściekłość zmienić na ideę? Piekny zwrot – „Jak nuty ułożone w porządku, nie dają muzyki.” – luksie miodzik Pozdrówko MN
  15. Jej – gdybym był młodszy to był wziął ten wiersz jako przepis na zabawę, cóż – erotykiem go chyba nazwać trzeba, choć tytuł wskazuje zupełnie na inne strony naszego myślenia i zewnętrzna – ja to ze swoim skrzywieniem na słowiańszczyznę zmienił bym tytuł na „galhoty roha” ale co tam – przepraszam – ostatnie słowa mówią za siebie – „to jest cudowne” Pozdrówko MN
  16. lekko i sprawnie - cóż - tylko pozazdrościć bo i w tym tymie rymowanym siedzę, a wiersz już skopiowalem pod warsztat muzyczny pozdrówko MN
  17. czemu nie - no to oba mrużmy, nie czepiam się wersyfikacji ani stylistyki, jedynie próbuję wyłudzić od autora by się rozlał w głębszy wiersz pozdrówko MN
  18. w mojej opini - to dobry kawałek poezji - wielkie luksio za pomysł i napisanie pozdrówko MN
  19. widać tę trwogę - szczególnie po tytule, no cóż żarty żartami ale sekwencja tych kilku zwrotów przypomina mi refren w piosence - więc moze spróbowałbyś dopisać coś więcej pozdrówko MN
  20. Dytko – tak mi wpadło: „ręką udo posmakować, drżąco nagie.”; popraw – „zachęt(Ę)”, „omdleniową (jej – nie wiem co to?)”, „po kryjomu”; ogólnie zaintrygowało ale także nie posmakowało. pozdrówko MN
  21. Asica – „a tym co prawda czucie moment” troszkę nie zrozumiałe – może coś ze słownictwem? A może same słowa to obrazy - puzzle, które każdy chce na siłę skrzyżować z marą, jaką odczuwa? pozdrówko MN
  22. Piotrze – może - ”..trudniej z pożegnaniem / gdy wiesz, że na zawsze ..” i dalej „na zawsze/ na podwórku” chyba jakaś zbitka, i może wystarczy „parskają”, bo „niecierpliwie” to tylko na „cierpliwość” można zamienić – sorka – masło maślane „Zimna posadzka w pokoju/ przyjemnie chłodzi skwar lipca” – wybacz – dalej nie czytam – zrób coś z tym, proszę pozdrówko MN
  23. Michale – wzdychanie widzę, za czymś, co odeszło, dobre to, nawet bardzo dobre – tylko pasuje jedynie na wstępny szkic do wiersza – wart rozbudowania. pozdrówko MN
  24. staw tu był zawsze, jakby bogi z niego i niechby, który był innego zdania zarósłby zaraz mchem lub jako drzewo przez wiosen dziesięć na wietrze się słaniał i żadne z zaklęć nic by nie pomogło, tak jak dłoń puchnie, choć wyjęte żądło, płachtami zieleń i zwierzyna po niej na cienie boskie z fali zstępowała i tak też z wody zrazu wyszedł człowiek i rzekł do reszty - znać, kompania cała, z niej to ostatnie wyjście i nie będzie nic już ze stawu wychodziło więcej, spostrzegli bogi, że mocny kawałek, więc z brzegu jęli muł i wodne lilie, splatając czaru swary wybujałe pięknej Lelui, by haka mężczyźnie dać, nadto z toni – barwę głosu tchnięto, ech, raz byś spojrzał i nie ruszył piętą, lecz człek ze stawu rozumem pojony miał na uroki niezłe sposobności, rzekł tedy bogom – nie chcę takiej żony, która do stawu będzie sobie rościć oprócz powabu i wszelkiego piękna waszej ojczyzny, sięgającej denka, znieruchomieli, wraz z nimi Leluja, tyle co w kamień czas stopę uwięził, a duch jej z góry gdzieś po strugach hula do dziś z pogardą na małżeńskie więzy, pędzi dorzecza i do morza pławi, z dala mijając bajora i stawy, przezwany Rostkiem, człek, który z roszczenia bogów wystawił na próbę i ściszył (że żab rechotu i innego pienia nad taflą wody ton jednako lichy), kiedyś tam także popadł ciosem boskim bodaj od gostka z tejże samej wioski. od autora: Rostkowo – wieś pod Przasnyszem (nazwa wsi jest dzierżawcza – wieś Rostka), siedziba rodziny herbu Dąbrowa, która w wieku XV używała przydomka, a następnie nazwiska Kostka. W XVI wieku własność Jana Kostki, kasztelana zakroczymskiego. Miejsce urodzenia w 1550 roku świętego Stanisława Kostki. Przy dworze istniała drewniana kaplica, wzmiankowana w 1817 roku (prawdopodobnie wystawiona w 1488r.). Po 1717 roku wzniesiono tu drewniany kościół. Na placu kościelnym głaz z wykutym wgłębieniem w kształcie stopy. W pobliżu staw – dziwnym jest to, że nie widziano w nim od niepamiętnych czasów ani jednej żaby (prawdopodobnie, żaby kumkały, gdy modlił się św. Stanisław, tupnął, więc nogą i od tej pory nic nie rechocze w okolicy). Według falsyfikatu z późniejszych czasów książę mazowiecki Konrad I przywilejem z 1246 roku miał nadać Przemysławowi z Rostkowa osadę przasnyską. Znajduje się tu ponadto stanowisko archeologiczne kultury ceramiki sznurowej. Obecnie, pod koniec września, każdego roku – odbywają się tu pielgrzymki młodzieży (św. Stanisław Kostka – patron młodzieży). Leluja – (mit. słowiańska) –pomocnica Jeziernina lub Wodana, boginka górskich potoków. Piękna i czysta, uwieńczona liliami, stała na wierzchołkach wzgórz i wyżyn uśmiechnięta i kierowała bystro spływającymi po stokach i wyrwach górskich wodami, sprowadzając je do większych zbiorników pod wyłączne panowanie swego zwierzchnika i rozkazodawcy.
  25. SAD - dzięki za przeczytanie i koment - cóż - każdy ma swój odbiór - nie piszę dla publiki - staram się coś własnego władować do swojej poezji - ostatnie wiersze, może wygladają na taśmową robotę - ale są przemyślane i mają coś z tej ziemi - cóż - najlepiej byłoby poezję w rzeczywistości złapać i porównać - co czynię jak jadę trasą Ciechanów-Przasnysz - kiedyś musiałem w końcu opisać tę lukę w tutejszej poezji - taki mały regionalizm - sięgający odległych czasów - jeszcze raz dziękuję pozdrówko MN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...