Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Messalin_Nagietka

Użytkownicy
  • Postów

    6 949
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Messalin_Nagietka

  1. dziękuję Sewerynko z ukłonikiem i pozdrówką MN
  2. no Jacku nie wiem co napisać, a może ja ta Krępa Stara, jej - tylko alkoholikiem nie jestem, hi dziękuję bardzo z ukłonikiem i pozdrówką MN
  3. Może i trzeba ale ja to widziałem i tak widziałem oczyma kwiaciarki, a bez rymów to nie byłbym ja. Pozdrawaim Leszek :) spróbuj - warto - zrób to dla poezji z ukłonikiem i pozdrówką MN
  4. Co do ostatniego wersu – to myślę, że zależy od kultury obyczaju danej panny, a także od ogólnie przyjętych zasad w danym społeczeństwie – ale co tam się rozlewać, lepiej dociekać – wiersz wchłonąłem, sam nie wiem czy przed czy po, po prostu – szamałem Z ukłonikiem i pozdrówką MN
  5. Widzę, że o komunikatywność poszło, cóż – to tylko zależy od nadajnika i stanu odbiornika, zależności świata zewnętrznego i wewnętrznego – wiersz ten bynajmniej niczego nie sugeruje prócz marudzenia nad dolą komunikatywności, wybacz z ukłonikiem i pozdrówką MN
  6. A może byś to Pawle w rymy włożył? Toż to kawał dobrej roboty poetyckiej z ukłonikiem i pozdrówką MN
  7. Symbolika bez uzasadnienia – skąd spust w badylu? Skąd te całe porównanie socjologiczne? z ukłonikiem i pozdrówką MN
  8. Coś do mnie ten Gustaw nie przemawia – ma jakieś związane mocarne łapy – może by jakaś podpowiedź – jaki jest cel i sens tworzenia takich arcydzieł? z ukłonikiem i pozdrówką MN
  9. Nie mam zdania – nie jestem kobietą – a rozumieć to nie to samo co czuć – ignorancja moja nie dorównuje temu do którego „mołda” z ukłonikiem i pozdrówką MN
  10. Janko – o co tu chodzi? Daj ślad! Pliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiis z ukłonikiem i pozdrówką MN
  11. Leszku – troszkę zamąciłeś w tym kwieciu, a gdybyś tak spróbował napisać to jeszcze raz, ale bez rymów z ukłonikiem i pozdrówką MN
  12. no cóż – Rintrah – wiersz aż kipi sloganami z poprzedniej epoki, może tak odebrałem, nie wiem, ale rynek wydaje się wrogiem, światowym imperializmem; nie znajduję granicy pomiędzy ignorancją a realiami; co do „płynięcia strumieniami” czy nie odnajdujesz czegoś w rodzaju „masła maślanego”? może chodziło Ci o przerwy w dostawie wody? Może w dostawie ciepła? Jakoś mnie nie bierze; wyrażenie „look” – makaronizm? A jednak gdzieś między na rynku odkryłem Bursę z ukłonikiem i pozdrówką MN
  13. Normalnie zamurowało mnie! Jeśli nie żartujesz, bardzo proszę o podesłanie już po wszystkim adresu z mp3 :) Pozdrawiam. ok - podeślę - jak tylko zrobię na kompie - z miłą chęcią z ukłonikiem i pozdrówką MN
  14. Krępa – rozumiem, ale stara? Skądże, może i oczy nie dowidzą czegoś i lepiej zgodzić się, a nieco mądrzej wpaść i pod sklepem obalić jednego i z chórem sosen zawtórzyć wiatrowi, o które dziewcze chodzi, niech się głowi. Nie wytykając tej ślicznotce z nieba, co rogiem sukni kroić serca w chętce ma, widać taka natury potrzeba by świecić w ladę naszej ekspedientce, co już zamykać chce interes marny i w chłopów trafia jak w łosie i sarny. Bo za srebrnika to Judasz Chrystusa i choćby tuzin tych świecideł było, powiedzcież chłopy, skąd picia pokusa, wszak gębę krzywi, przerabiając w ryło. Która z nas kochać godna choć na krótko Poza tą jedną wymrożona wódką? Krępa bo chłopom sili się po barach i żmiją giętką lub pokłada w rowie. Może zbyt niska, ale skądże stara? Tu nikt, kto pije, jej tego nie powie, Choć skrępowany i niepierwszej daty jest z Krępy Starej, no i koniec na tym. ----------------------------------------------- od autora: Krępa Stara – wieś spod Przasnysza, jakieś 3 km od Bartnik.
  15. Jacku, wiem - bom jadł, hi - naszczęście udało mi się przeżyć z ukłonikiem i pozdrówką MN
  16. Piękne, polskie obrazki, aż łezka się w oku kręci. Czy wiesz Messalinie, że jeszcze parę lat temu też pisałem o młynach, wierzbach, wsiach i ich swojskich mieszkańcach? Własnie tak zaczynałem, i to właśnie wierszem o starym, opuszczonym młynie. Pozwól, że go przypomnę: Wodnik Szepcząc dziwy w rzecznej toni kiedy z liściem noc opada, blady Wodnik księżyc goni, ujrzeć go biada ci, biada! Do palety tajnych łowów barwę oczu twoich doda, chwilę zadrży toń i znowu wśród mgieł zaśnie martwa woda. A choć zaraz pójdziesz dalej, to za późno, bez nadziei - Wodnik odtąd w wirów szale myśli twoje będzie mielił I rozpachną smutkiem drzewa, białą mgłą świat wokół będzie, wiatr w niej drogi porozwiewa, dzień pod płotem zaśnie, zwiędnie. Jeszcze ciało - twoim będzie, lecz w nim kiedy noc nastanie rosnąć będą dwa żołędzie: obłąkanie, opętanie. Sokratex - napiszę tylko tyle, ze zacząłem robić do Twojego wiersza muzykę z ukłonikiem i pozdrówką MN
  17. kusy zapewne był tu pierwszym we wsi co wejrzał w górę do zagród przyległą piach a w nim skarby tak z wyniosłej rzeźby podnóżem dzisiaj tylko łąki reglą i bita droga kroi na dwie części a skarb? nuż komuś jeszcze się poszczęści choć nijak wierzyć by po fałdach trawy i z wód łojówki mieć jakąś uciechę gdy z pierwszych wgłębień po piachach dwa stawy wsrebrzyły rybą nieba chmurną niechęć by kto odnalazł i nie przepadł w świecie do dziś w kominy deszcz jak z wiadra siecze i kłęby w syku ledwo co odstają i gryzą komu myśl o skarbach przyjdzie strzępiąc marzenia dymu marną fają w kwiecisto – rojnej wygórzonej krzywdzie co męczy aby siąść przy przaśnym miodzie bo siłą skarbu znikąd nie wybodzie tak też i nie ma drugiej w okolicy takiej legendy a jeśli kto znajdzie niech na bogactwa zaraz tam nie liczy i nie zagląda jak kusy w grud gardziel gdzie choć kroć prawdy i fałszu być musi i sieczką myśli i jednako kusi ----------------------------------------------- od autora: Kuskowo – wieś spod Bartnik, około 3 km, powiat przasnyski; prawdopodobnie – była tu niegdyś wielka piaszczysta góra, którą przez wieki roztratowano bądź rozsypano pod wpływem legendy, iż się w niej skarb znajduje; łojówka - nazwa tubylcza wody płynącej szerokim rowem;
  18. Sojanie i Sokratexie - dzięki za miłe słowa - cóż - muszę wpatrzeć się w wiersz Sokratexa by cokolwiek powiedzieć z ukłonikiem i pozdrówką MN
  19. troszkę zajagodziłeś - wilcze jagody rzeczywiście dają efekt wiersza z ukłonikiem i pozdróką MN
  20. na Polnym Młynie tylko wierzba stara gdzie woda była teraz grząskie łąki ruderą skrzypi koła zbrakła wiara i nic nie leży jak powinno – z mąki tyle co z męki pod niebem w padole co kiedyś panu siedział na cokole może to kara jaka lub choroba by z wód Morawki za coś tam lub za nic ciąć wietrzne drzewce na ogień i bogać w kotle się smażyć za rozbiórkę tamy bo chłód był tylko niedoli przykrywką wszak ludzie ludziom warzą ciemne piwko a chłop wypije jedno potem drugie i mu ochota najdzie jak po winie by rwać jak pole szerokie i długie tak też i było gdy na Polnym Młynie wszystko popadło poza jedną wierzbą odpowiedzialność jest chęci zależną bo nikt na kacu – wszak codzienna dawka grzała od rana aż starość z lusterka puknęła w czoło - a skąd ta głupawa że już się nie chce mi i tobie zerkać i odejść trzeba z tej męki na mąkę lecz czym zatoczyć wody większą mrzonkę bo tam gdzie struga teraz trawy kłosem i ciśnie z nieba bo wierzba pijaczka wysysa taflę z kałuż pije rosę i nosi młynem – i taka z nich paczka że które zerwiesz drugie zaraz ginie ostatnie z wszystkich co na Polnym Młynie. ------------------------------------------------- od autora: Polny Młyn – jakieś 2-3 km od Bartnik w prawo, jadąc z Przasnysza. Morawka – rzeka.
  21. Jak zwykle pięknie: po prostu, po polsku. Brawo! dziękuję Sokratexie z ukłonikiem i pozdrówką MN
  22. króla nie było choć olchy przy drodze nosiło jakby kto poruszał nimi może i same gdy na jednej nodze stać im w chłód nocy czasem się przyczyni już drugi rok i nie ma końca wojny lecz chłop przy wozie i konie – spokojni bo spod rzuconych na wóz ciepłych kciuków gdzie brodę mrozu strzyże byle oddech matka do dziecka szepcze – nie wyszukuj gwiazdy swej jeszcze chociaż życie podłe wtem coś błysnęło i walnęło z dala aż olchy zmilkły i cisza nastała w pobliskiej rzece książęcy rogalik matka synowi z wozu pokazuje luli maleńki dorośniesz azali będziesz powoził jak szlachetni wuje co olch i Niemca i żadnego strachu a chłop jej na to – aż, ty mnie nie rachuj bo dziecię same fach sobie dobierze i jak te olchy oby nie skończyło na nic mu teraz jakieś tam pacierze kiedy listopad chrzęści mroczną piłą i wiórów z lufy czy kolby nie lepsi choć bogu grzechem czas wyjechać ze wsi bo z rana tutaj na płoty i strzechy prócz mrozu Niemce wejdą strojni w ognie a płomień pójdzie od dechy do dechy i co los spisał zajmie, porwie, pognie i takie zajdzie we wsi bezkrólewie że kto przeżyje spamięta Olszewiec a nam uchodzić przez stwardniałe torfy gdzie wróg się boi wetknąć choćby nosa ściną mu lód i gałązeczki olchy i myśl co nosi jak olszowa kosa i ścieżką z wozu drzewami obtula szumiącą dundlą – nie było tu króla! ---------------------------------------------- od autora: Olszewiec - wieś spod Przasnysza, na drodze wijącej się tu zakolem Węgierki co do wiersza - opowieść bliska mi i prawie prawdziwa, troszkę ozdobiona
  23. a ja Amandaleo - dziękuję - rozpisuj się - bardzo proszę - z ukłonikiem i pozdrówką MN
  24. dziękuję Sewerynko - z ukłonikiem i pozdrówką MN
  25. no tak - ktoś kiedyś powiedział "kijem wody nie zatrzymasz" - miał rację - ale kijem można rysować dziękuję Fanaberko z ukłonikiem i pozdrówką MN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...