Łoł!!! :)
Mnie też rażą, ale nie wiem jak je przesłonić, żeby nie raziły.
Uważam, że wybaczyć można wszystko (no może prawie wszystko). Nawet największą zbrodnię. Natomiast jestem pewny, że nie można o zbrodniach zapominać. Nie twierdzę przy tym, że Ty możesz wszystko wybaczyć, że ja mogę, czy też Jan z Wąchocka może, ale że jest taka możliwość. Piszesz o sprawie, w której jeszcze nie zapadł wyrok. Wyobraź sobie że są zbrodniarze, którzy mają na sumieniu (jeżeli takie mają) setki, a może tysiące dzieci i w swoich kręgach uchodzą za bohaterów. Myślę, że nawet i to jest możliwe do wybaczenie. Inna kwestia kto, co, komu, i kiedy wybacza. Problem w tym, że wiele rzeczy stałych się, nie da się już naprawić. Przy za dużym przegięciu nawet najlepsza stal pęka i jedyne czym może być to złomem to powtórnego przetopienia. Nawet wybaczenie w tym przypadku nie pomoże.
Dziękuję za refleksję i pozdrawiam.