Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 073
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Nareszcie znaczy w końcu, moim zdaniem :)))) Pozdrawiam :)
  2. Myślę, że pod względem technicznym dałoby się ten utwór nieco lepiej poprowadzić, ale jeśli chodzi o treść, to bardzo na plus. +++ Pozdrawiam serdecznie :)
  3. Czarku, świetny żart i gra słów :)))))))) Chociaż uważam, że powinien znaleźć się we fraszkach i tak go lubię :)
  4. Biała kłoda niczym Biała Dama :) Pozdrawiam :)
  5. Dobre :) Pozdrawiam
  6. Troszeczkę tu za mało na wiersz. Pozdrawiam
  7. Trochę za dużo MąTw w Twoim wierszu. Pozdrawiam :)
  8. Drabinę nie tyle się układa, co ustawia, jeśli mamy na myśli ustawienie w pozycji wertykalnej. Oczywiście w położeniu horyzontalnym można również ją ułożyć, ale o żadnej wspinaczce wówczas mowy być nie może. Ogólnie wiersz całkiem niezły :). Pozdrawiam
  9. Znów 100% zgody. Wzajemnie
  10. Rozważałem taką opcję, ale jako ostateczność. Dzięki Jacku. Wzajemnie
  11. @Polman, @Marek.zak1, Panowie, przepraszam, ale ta dyskusja, jeśli potoczy się tym torem, znów zacznie odbiegać od meritum, czyli od wiersza. Szczerze doceniam Waszą obecność, ale nie potrzebne mi nabijanie licznika komentarzy dyskusjami, które ze swej natury zdają się nie mieć końca. Pozdrawiam serdecznie :)
  12. Zgadza się. Ja jednak jeszcze więrzę w jakiś ludzki rozsądek. Nie wrzucałbym też wszystkich do jednego koszyka. Dzięki za wizytę Pozdrawiam
  13. Refleks, refleks, i refleksja, to trzy zupełnie inne pojęcia. Pierwszy, to reakcja na bodziec lub działanie, drugi to odbicie światła (które zapewne miałaś na myśli), a trzecie to 'głębsze przemyślenia wywołane silnym przeżyciem; wypowiedź, będąca wynikiem takiego zastanowienia się' (za SJP) No tak jest jeszcze reflektować, czyli mieć na coś ochotę itd., itp. :) :) :)
  14. Tu masz chyba przypadkową kropkę
  15. Tak mniej więcej... raczej więcej niż mniej :)
  16. @olga.praska, dzięki za usunięcie komentarza, Dyskusja zaczynała zbytnio odbiegać od meritum. Doceniam to :) Pozdro :)
  17. Wybacz mi, nie przeczytałem całości, może później. W skrócie do tego przez co przebrnąłem. Nie, nie uważam za katastrofę żadnych operacji plastycznych (chociaż czasami uważam je za przejaw głupoty) Nie jest też dla mnie katastrofą, że spotykam się z brakiem zrozumienia np. z Twojej strony. Nie jest katastrofą w moim mniemaniu nadinterpretowanie lub niedoipredowanie mojej wypowiedzi. Pisząc o katastrofie mam na myśli prawdziwa KATASTROFĘ do której może dojść, jeśli istniejące podziały będą się pogłębiać, a pogłębiają się i chyba tylko absolutni ślepcy tego nie widzą. Dziękuję Ci za poświęcony czas, ale nad resztą Twojej wypowiedzi Kolego, wybacz, nie chce mi się w tej chwili rozwodzić. Też mam swoje życie.
  18. Dziękuję za wizytę i czytanie. Mówiąc szczerze, w dużej części zgadzam się z tym, co napisałaś, ale... no właśnie, Jacek mnie uprzedził. Miałem napisać: Czy wiesz, że wkradł Ci się wybitnie seksistowski i niemniej rasistowski kawałek na końcu komentarza? A na dodatek bardzo trendy i cool: A biały heteroseksualny mężczyzna katolik, nie jest pieprzonym pępkiem świata, wokół którego musi się wszystko obracać i do którego ma być przystosowana cała filozofia, system, infrastruktura, kultura i sztuka, wszechświat. Jak do tej pory, to właśnie takie osobniki miały najwięcej do powiedzenia... Powiem Ci tak: jestem biały, heteroseksualny, jestem katolikiem i nie uważam się za pępek czegokolwiek, nigdy się nie uważałem i raczej nie będę się uważał. Możesz wierzyć lub nie, ale moje osobiste doświadczenie jest takie, że z powodów wymienionych przez Ciebie cech czuję się spychany na margines łącznie z moimi prawami. Nie chcę z oczywistych powodów pisać o moich prywatnych problemach, ale niestety z mojej perspektywy tak to wygląda. Tak jak napisał Marek, wahadło przechyliło się obecnie bardzo niebezpiecznie w drugą stronę i szczerze, nie życzył bym Ci żebyś znalazła się w podobnej do mojej sytuacji będąc białym heteroseksualnym mężczyzną, a przy tym katolikiem. To ostanie może akurat w przypadku o którym wspominam, może miało najmniejsze znaczenie, ale bywa swego rodzaju piętnem w innych sytuacjach. A jeszcze dodam, że wśród ludzi, których spotkałem, najbardziej zaciekłymi antykatolikami są Polacy, co jest dla mnie szczególnie przykre. Z innymi najczęściej daje się rozmawiać, ale wśród Polaków, którzy albo sami, albo ich niedalecy przodkowie odeszli od Kościoła, panuje najczęściej retoryka, jakiej przykład masz kilka komentarzy wyżej. Nie można normalnie rozmawiać. Jest to dla mnie bardzo przykre. Jeszcze raz dzięki za wizytę i pozytywny odbiór, pomimo różnicy (nie tak wielkiej) poglądów. Pozdrawiam.
  19. Osobiście nie uważam się za alfę i omegę, a rozmowy z ludźmi, często też o odmiennych poglądach, sporo wniosły i, myślę, ciągle wnoszą do mojego postrzegania rzeczywistości. Jest w tym jakiś sens, tylko, tak jak napisał Jacek, MUSI być szacunek dla adwersarza po obu stronach. Inaczej się nie da, lepiej opuścić pole czystym, niż zachlanym błotem. Sorry, że za Jacka odpowiadam :)
  20. O tak! Masz absolutną rację. Pozdrawiam
  21. O! To widzę, że masz misję! Czyli jesteś misjonarzem?! Widzisz, nieco wcześniej, ja piszę o inżynierii umysłów, a Ty mi wyjeżdżasz z penisami i pochwami. Błeee... Przez Twoje komentarze przebija bardzo wysoki poziom agresji. Zawsze mnie ciekawiło jak ludzie nawołujący do tolerancji mogą być tak okrutnie nietolerancyjni. W każdym razie chyba już rozumiem skąd wzięła się Twoja frustracja. Prawdopodobnie początkowo nie zrozumiałeś dobrze wiersza, potem przeczytałeś komentarz i zrozumiałeś wiersz, chociaż nie zrozumiałeś komentarza. Tak, to może być frustrujące, ale po co od razu personalne ataki? (Też mi się zdarza zrozumieć coś opacznie, ale nie winię za to Autora) Jedyne co nimi osiągasz, to przekreślasz siebie jako czytelnika, czyli potencjalnego odbiorcę. I kto dał Ci prawo cenzurować, lub chociażby wpływać na to co ktoś inny ma pisać, mówić, czy myśleć. Kto daje Ci prawo straszyć mnie zawężeniem kręgu moich czytelników tylko do mojej skromnej osoby, ba, straszyć mnie uniemożliwieniem mi publikowania moich przemyśleń? "Lub jaśniej: dalej zrobię wiele, żebyś najwyżej Ty tak myślał.", to może tylko oznaczać próbę ograniczenia mojego prawa do dzielenia się myślami z innymi. Czyż nie? Kto Ci daje prawo straszenia kogokolwiek? Co? Oczywiście możesz robić co ci się rzewnie podoba, albo inaczej, co uważasz za słuszne, ale proszę zapoznaj się może z regulaminem tego forum. Jest tam jeden punkt, który mówi, że oceniamy i krytykujemy tutaj utwory, a nie ich Autorów. Myślę, że przekroczyłeś pewną granicę, której nie powinno się przekraczać. Zdrowia!
  22. Oby, ale jak widzisz po powyższych kilku komentarzach, podział się pogłębia i następuje radykalizacja po obu stronach. Napięcie ciągle rośnie co w końcu może doprowadzić do wzmiankowanej przeze mnie katastrofy. I nawet opryski z kosmosu już nie pomogą. Dzięki za obecność i również pozdrawiam.
  23. No cóż, dziękuję Ci za świetny wiersz, trochę mi przykro, że się nie rozumiemy, ale ustalmy, że mamy jeszcze jaką taką wolność i każdemu z nas wolno mieć własne zdanie. I niech to zdanie mówi za nas o nas, a nie atakujmy się na wzajem. Ok? Bo w tym momencie mógłbym powiedzieć, że mój komentarz przeczytałeś bez jakiegokolwiek zrozumienia (chociaż myślę, że jesteś człowiekiem inteligentnym), bez próby wejście w moje intencje (czyli z góry z negatywnym nastawieniem do mnie) i atakujesz jego autora zupełnie bezpodstawnie. Różnica poglądów nie musi wykluczać wzajemnej koegzystencji, ale musi być dobra wola po obu stronach. Miłego dnia P.S: A cytowałeś własny komentarz :) Każdy mający odrobinę pojęcia o koncepcji cnót, przynajmniej w "judeo-greko-chrześcijańskiej" strefie kulturowej, powinien wiedzieć, że skojarzenie dziewictwa jako cnoty i sprowadzenie cnotliwości do określonego stosunku, i prowadzenia życia seksualnego, było oznaką upadku pojmowania cnót. Jeśli obecnie dziewictwo nie jest postrzegane jako cnota, to niekoniecznie jest dobre, ale na pewno lepsze, niż sprowadzenie właściwych cech ludzkich (czyli cnót) do tego, by nie uczestniczyć w życiu seksualnym.
  24. Dziękuję i się cieszę, bo na prawdę nie chciałem nikogo urazić. Wzajemnie :) Dzięki :) No cóż, od pewnego czasu uważam, że nie ma rzeczy oczywistych. Wielkie dzięki. Również pozdrawiam Ale wiesz, że odpowiadasz samemu sobie? Nie mniej dziękuję za obecność i pozdrawiam :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...