Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 061
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Sylwester_Lasota

    Zaraz

    Rata Ka katar A zaraz i zaraz zaraza zarazi. Zaraz! A zaraz zarazi zaraza? Ot, a kser baka mara kanonik zaraz, a zarazki on, a kara makabreska to. A tam oto ten autokar, a kotu Aneto, to mata. I cel zarażaj aż ara zleci
  2. Toreb moc ma noc i co nam comber, ot. Ada, Adaptuj rów twardy, wydra w twór jut pada, a da.
  3. A daj aj aj ile jaj Eli jaja jada
  4. Bardzo dobry wiersz, moim zdaniem. Ostatnio czytałem trochę J. Lechonia. Nie ukrywam, jeden z moich ulubionych poetów. Pozwolę sobie zacytować jeden z jego wierszy. Ma tytuł Rozmowa z weteranem. Z sześć­dzie­sią­te­go roku si­wym we­te­ra­nem,Kie­dy w świe­tle się lam­py blask dzien­ny roz­pły­nieI gło­śniej cyka ze­gar w na­kry­ciu swem szkla­nem,Roz­ma­wiać lu­bię cza­sem o sza­rej go­dzi­nie.Ma dla mnie ja­kiś urok roz­kosz­nie le­ni­wyPo­du­szek bia­łych ster­ta na łóż­ku w iz­deb­ce,Kot sza­ry ci­cho mru­czy lub mle­ko wy­chłep­ce,Fi­gur­ki z por­ce­la­ny ga­da­ją mi dzi­wy.We­te­ran mój po­wia­da, że licz­ne brał rany,Że w bi­twie padł pod ko­nia po­kłu­ty lan­ca­mi,A wten­czas, jak mgłą, oczy za­cho­dzą mu łza­mi;Wiem, że w cza­sie tej bi­twy spał w karcz­mie pi­ja­ny.I cie­szę się, że je­śli w nim tak­że się zbu­dziNie­uf­ność dla tych cu­dów, co co dzień mu kła­mię,Po­zwo­li, bym mu łzy swe wy­pła­kał na ra­mię,A ju­tro znów w nie­zwy­kłych za­ba­wim się lu­dzi.Za­sią­dziem. Stół włócz­ko­wą przy­kry­ty ser­we­tą,Raz po raz cyka ze­gar w na­kry­ciu swem szkla­nem.I czu­jem się: sta­ru­szek - praw­dzi­wym uła­nem,Ja, bied­ny, głu­pi kłam­ca - praw­dzi­wym po­etą Pozdrawiam
  5. Formalnie bardzo dobry tekst. Z przesłaniem też się zgadzam w stu procentach, chociaż, chociażby ze względów formalnych, jest ono pewnym uproszczeniem. Pozdrawiam serdecznie
  6. Konstatynopolitańczykowianeczka Pewna Konstancja z Konstantynopola, zanim go jeszcze Stambułem nazwali, chociaż wysmukła już niczym topola, jak osa chciała byś cienka w talii. Konstantynopol, niemałe miasteczko, słynął też z tego, że żył w nim Konstanty. Facet, co większy od innych był deczko, w Konstancji kochał się nie na żarty. Jednak, że rzecz ta zaszła w Średnich Czasach, za żonę była mu przeznaczona, nie ona, tylko cesarzówna Fausta. Lecz dla Konstancji rzecz nie skończona. Mają kobitki swe sposobiki żaby zamieszać w głowach facetom. A jednym z nich jest powabna kibić i dobrze wszystkie to wiedzą. Dlatego Konstancja diety, gorsety i różne inne straszne tortury, praktykowała bez przerwy, żeby lepszej choć tamta nie miała figury. Jednak pewnego razu przesada złapała ją mocno za talię, tak wyszczupliła, że się rozpadła na części co się stały jak dwie. Pierwsza, ta górna, Kon się nazwała trochę rozumna lecz nie do tańca. Druga, co bliżej przyziemia została, nazywała się po prostu Stancja. I tak ją potem w grób pochowali, w podwójną wąska mogiłę. Cesarz, by uczcić o niej pamięć, córce Konstantyna dał na imię. I jeszcze do tego, krążą słuchy takie, że swoją żonę kazał usunąć, w takiej po Konstancji był rozpaczy. *Historia zmyślona zaledwie zazębia się z faktami - nie może stanowić materiału dydaktycznego :))))
  7. Super! Dzięki :) Wzajemnie :)
  8. Mało brakowało, a byłbym przegapił ten komentarz :))) Gapa jestem... Dziękuję bardzo i również serdecznie pozdrawiam.
  9. No cóż... cieszyć mi się tylko pozostaje. Dzięki za wyjaśnienie :) Pozdrawiam również :) Znam też takie sosny. Te moje znajome rosną nad brzegiem jeziora. Niestety, ich "spacer" z reguły w końcu kończy się kąpielą. Niektóre jednak utrzymują się takim stanie naprawdę dość długo. Dzięki za zdjęcie. Również pozdrawiam :) Wielkie dzięki. Wysłuchałem z ogromną przyjemnością :). Kiedy podjąłem się pierwszej zarobkowej pracy w moim życiu, mieliśmy tam takiego kolegę, który przed godziną dwudziestą, na drugiej zmianie, przerywał pracę i biegł do radia wysłuchać słuchowiska dla dzieci. Wszyscy się z niego wtedy śmiali i robili sobie głupie żarty, ale on, niczym niezrażony, uciszał ich tylko i słuchał z zapartym tchem. Głupio mi było się wtedy przyznać, że ja też je uwielbiam... miałem wtedy zaledwie siedemnaście lat. On był duuużo starszy :) Pozdrawiam serdecznie. Wiem, wiem... zauważyłem ;) Dziękuję i pozdrawiam :) Serdeczne dzięki :) Pozdrawiam :)
  10. Ryzykowne
  11. I tu Autor se napytał w pytlu starym nowej biedy. Wszak wiadomo, głupich pytań nie ma. Są natomiast luki w wiedzy. ;) Pozdrawiam
  12. A mi koniec znów odpada, o wiązaniu nie ma mowy, lecz nie czeka mnie zagłada, bo ogonek rośnie nowy. ;) Pozdrawiam Dziękuję Nato :) Pozdrawiam Bardzo się cieszę, że przypadło :) Pozdrawiam Wielkie dzięki :) Również pozdrawiam.
  13. Jak to mówio: Uważajmy na marzenia... czasem lubio się spełniać... Pozdrawiam
  14. W sumie... myślałem, że pomysł jest dosyć wtórny (patrz komentarz Jacka Suchowicza), ale... dzięki za taki odbiór. Cieszę się, że dopatrzyłeś się w nim czegoś "odkrywczego" ? Również pozdrawiam No bo w sumie tak: Pole leży, Miedza biegnie, Drzewo rośnie Wiatr wieje - nic się nie dzieje ? Również pozdrawiam :)
  15. wydaje mi się, że w tytule bez spacji, ale nie chcę podnosić napięcia. Pozdrawiam
  16. Gdzieś tam ciągle rosną :) Dzięki Pozdrawiam
  17. Prawda. Jest takie porzekadło. Dzięki i pozdrawiam Różnie chyba z tym bywa. Jeden z moich pradziadków miał ponoć w zwyczaju mawiać, że ludzie dzielą się na krzoki i ptoki. Krzoki zapuszczają korzenie, a ptoki latają po świecie. Dzięki za czytanie. Również pozdrawiam
  18. Oczywiście, że miedzy. Cały czas walczyłem z edytorem tekstu, który konsekwentnie zmieniał mi każdą miedzę na między :))). Jedna umknęła. Dzięki :) Również pozdrawiam
  19. jej? Pozdrawiam :)
  20. idzie drzewo przez pole idzie po miedzy prostej za nim łopian kudłaty szczeka na dzikie osty wiatr mu mierzwi koronę smaga wychudłe boki lecz choć bardzo się stara nie zawróci go z drogi idzie drzewo przez pole mija chwila za chwilą wschody słońca zachody ile już ich przebyło ile jeszcze zostało nie ma kogo zapytać gdy samotne w tym marszu z żalu czasem usycha za ogrodem za sadem za parkiem puszczą knieją za łęgiem gajem borem gdzie inne drzewa żyją ale gdybyś je teraz wyrwał z całym korzeniem w las soczysty posadził w najzieleńsze zielenie umarłoby z tęsknoty za tym polem za miedzą za łopianem kudłatym wiatrem co je odwiedzał
  21. @Polman, MI się akurat to "zróbmy my bo mamy" podoba. Takie w sensie "z ja i ty, zróbmy my". Ale jak to mówią, gusta nie podlegają dyskusji.
  22. Żeby się za dużo nie rozwodzić (nomen omen) popracowałem trochę z tym tekstem. Wynik może nie jest imponujący, ale też nie chcę pisać Twojego wiersza, tylko wskazać kierunek, w którym bym podążał. zróbmy my bo mamy zauroczony świat niechaj się wydarzy że duet nasz niczym kwartet gra proza poza groza gdy ja to ty tamto zakupy meble rachunki aż nam się nas już odechciało padły gorzkie strzały i strach przed czynami standard kalkowany iż słuszną drogą jest rozstanie zostaną przekleństwa znów wykropkowane gdy pamięć omija bo nic nie warto wspominać puste pierwsze wiersze pisane zawodem smutne puste strony by znów sklecić przyszłość na nowo
  23. Tak, że tak, ale jeśli wrzuciłeś tekst do warsztatu, to znaczy, że ciągle chcesz nad nim pracować i oczekujesz uwag dotyczących pracy nad tekstem od czytelników. Czyż nie? Jest lepiej, moim zdaniem, ale szedł bym dalej w tym kierunku.
  24. @Somalija Poprawione. Trochę na siłę, ale pozbyłem się tego jednokomórkowca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...