-
Postów
2 329 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Natuskaa
-
Odwiedziona
Natuskaa odpowiedział(a) na Charismafilos utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bardzo ciekawa dyskusja pod wierszem. Ile to można sobie podopowiadać... Aż sama postanowiłam się zagłębić. Jak wynika z tytułu odwiedziona... może po próbie samobójczej, a to słońce zachodzące... nadzieja w odwrocie. Pozdrawiam :) -
:)) Pozdrawiam
-
"Cień ideału"
Natuskaa odpowiedział(a) na Lapislazuli utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie wiem czy przez słowo "oswoiła", ale w wyobraźni wędruję po scenkach z czworonogami w tle.... piękna pani z pudlem przechadza się lekko i z gracją, a tak naprawdę to wykonuje przy tym taki ogrom pracy, jakby walczyła z owczarkiem, którego jej "sąsiad" podrzucił na czas, który nie chce minąć. Ciekawe... Pozdrawiam :) -
Nawet jeśli wiemy już super dużo o życiu, znamy zasadę działania tego i tamtego, skład chemiczny, psychologiczne uwarunkowania i inne cuda, to i tak nie mamy pełnego wglądu, jedynie jakbyśmy przez skorupkę oglądali przebłyski z trasy... optymizm jest więc jak najbardziej wskazany. Pozdrawiam :)
-
Starszy pan... no nie każdemu dane jest tak się poczuć. Oczy obok gazety, no może szybciej, tylko - kto teraz czyta papierowe gazety? Ale ta linia, taka linia to jest coś. Czemu była, a już nie jest? Czemu linia? Czemu dłonią? Czemu... ? Można się wybrać drogą jakieś linii i mieć z tego wycieczkę :) Pozdrawiam
-
Bez nadziei kiepsko się żyje ;) Pozdrawiam
-
Można, a może trzeba, a może jeszcze inaczej? Wszystkim się nie dogodzi... a znaki zapytania są częściej używane, niż widoczne. Tak, zgadza się. W tę właśnie jasną stronę :) Pozdrawiam. Taka rola tytułu, który jakimś dziwnym trafem jest na początku, a zwykle czyta się go na końcu. "Z języka obcego" piszesz... hmm... to jest niezwykłe, nie wychodziłam z takim zamiarem. Pozdrawiam :) kula się i jajo kiedy trzeba od jednej ściany do drugiej ściany z jednego blatu na inne blaty czasem się zdarzy mieć krótszą nogę albo rowerem przemierzać drogę wedle pomysłu roli i środków wszystko co człowiek zmierzy i zważy rozpozna lub sobie wyobrazi w tutaj zawartej treści wierszyka jest pewnie dobre nie ma co wnikać :)) Pozdrawiam
-
można być takim jajkiem które się nie porozbija transportem przez życie ale wykluje odpowiednio ptakiem zdrowym i silnym by pofrunąć w inne rejony zupełnie dziś nie śnione nie szkicowane umysłem nie smakowane wcale być jajkiem chronionym zaklęciem by nie upaść w rzeczywistości regułach twardym jak jego skorupa i zbierać życiorysy nowe nic ponad siły ponad normę bez pęknięć bez zadrapań swoim cichym szczęściem kulać się tak wymownie w stronę poranka
-
Nie pędź tak wyhamuj
Natuskaa odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję i wzajmnie :) -
Jastrząb w butach... Spodziewałam się, że tu jednak pojawi się jakiś wątek z kształtem "stopy". Niemniej, tekst zatrzymał mnie na chwilę :) Pozdrawiam
-
Myśli wieczorne
Natuskaa odpowiedział(a) na SilentiumAeternum utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Klucz zwykle jest pod wycieraczką, tylko trzeba ten upragniony dom wypatrzyć. Pozdrawiam :) -
Dokładnie. Wszystko jest po coś. Czasami nie warto grymasić tym bardziej, gdy coś nie jest nasze. Miło, że się podzieliłaś odczuciami pod wierszem. Miłego wieczoru :)
-
Czasami stoję w kolejce i patrzę na to, co ludzie kupują. Nie gardzą pasztetem, a nawet napiszę więcej, gdyby nie było popytu, to i podaż byłaby niepotrzebna. Chcesz to przełożyć na kwestie relacji? Masz takie prawo. Tyle, że i w relacjach ludzie gdzieś tam dokonując wyboru, mieli w tym jakiś cel. To, co osobie postronnej może się wydawać mało logiczne, jednak czemuś służy. Na tym coś się buduje. Pozdrawiam :)
-
Tyle słońca w całym mieście… No ile? Popatrz, ile to jest? Jak to się liczy? Miarą chmurnych par? Zalegającą wilgocią ściekającą z ludzkich oczu, którym jakiś dramat przykleił się do dnia, do nocy, do okularów, do dłoni…? Czy to są te mierniki poziomu nasłonecznienia? Idziesz i co rusz masz punkt niekontrolowanych zmian atmosferycznych. Małe burze. Wielkie przypływy ludzkich uczuć, które się plączą palcami we włosach, którym powietrze przeszkadza, bo zalega między nimi, bo ich do siebie nie dopuszcza, tak blisko, jeszcze bliżej... najbliżej. Tyle słońca w całym mieście… Znów podśpiewujesz? Zauważasz drobinki kurzu krążące bez celu w rozpromienionym lufciku, przez który przedziera się wiązka. Światło rozproszone w nakazanym mu obszarze. Drażni cię to? Rozczula, a może zadziwia? Przystajesz zaskoczeniem torując sobie przejście. Na nitce zsuwa się mały pająk, on też chciałby poczuć ów wielki przesmyk, pobyć w nim. Wylicza więc drogę korzystając ze wzoru – prędkość razy czas… czas, czas… ale czy zdąży? Droga jest w czasie zmienna. Ten właśnie, ten oświetlony niecodziennie kawałek drogi może się skończyć, za chwile może się przyciemnić, ale czas może się dalej panoszyć po tarczy zegara, po kalendarzu zdarzeń… nawet bez tej wyjątkowej scenerii. Tyle słońca w całym mieście… - nie wychodzi ci z głowy? Ze skarpetkami w dłoniach i wypłowiałej bluzeczce nałożonej w zwyczajny niewyjściowy dzień odpoczynkowy, obchodzisz sznurki. Zawieszasz czyste myśli, czyste i pachnące. Przypinasz je, żeby się odświeżyły, nałapały wiatru, ciepła i każdego nadmiaru, jakim świat uraczy. Jeszcze raz przypatrujesz się swojemu dziełu. Odwracasz się na powrót. Słońce się rozsiadło na dobre, przytula twoje sukienki. Tyle słońca w całym mieście… - tylko, czy tylko? Tam, za krzaczorami, płotami, krzywymi kominami i wystrzyżonymi trawnikami. Tam za grillującym sąsiadem i rozłożystym kasztanem jest wieś. Czy słońce nie zapuszcza się na pola, na wąskie drogi gruntowe, na rzeczki pełne cierników i stawy skrzeku? Tyle kotów tam czeka na ciepłą ziemię, tyle się dzieci chwali nowymi rowerkami i większymi o rozmiar butami w nadziei... Tyle słońca w całym mieście… czy chodzi ci dziś po głowie, tak jak mi? Ta piosenka tak długo i natrętnie, jakby się przykleiła w jakimś celu? Aż nie zajrzysz do kalendarium? Aż nie wspomnisz, patrząc na ostatnie promienie zachodzącego słońca.
-
2
-
Kronika rozkwitu cz.1
Natuskaa odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Piękne wersy. Pozdrawiam :) -
Lubię takie prawdziwości w wierszu. Jest tutaj mnóstwo fajnych miejsc, to które cytuję jest tylko jednym z wielu, ale jakoś mnie mocniej złapało. Nie ma tu zbędnych słów, kręcących się wyrazów podobnych, niewiele jest też emocji co akurat mi tutaj pasuje, perspektywa obserwatora to jest coś, co zdecydowanie wystarczy pod taki klimat. Miasto, szczególnie to budzące się rano jest niesamowite. Udało ci się uchwycić jego kawałek. Gratuluję tak udanego wiersza. Pozdrawiam :)
-
Jak to było w powiedzeniu?... " wszystko dobre, co się dobrze kończy". Pozdrawiam :)
-
Garnki z gliny... i lepienie złotem dla błyszczenia... super pomysł na wiersz. Pozdrawiam :)
-
Moja ulubiona z tej płyty to "Ratunku". Ja się przekonałam do Taco, trochę dobrowolnie przymuszona. Kiedyś w drodze, gdzie wszystkie stacje radiowe szumiały, młody mi zapodał. Spryciarz. Taco to artysta, który ma pomysł wychodzą mu chwytliwe kawałki. Ile ja się nawałkowałam "Miks sałat". Miłego dnia :)
-
Całą płytę :) Mi się podoba.
-
Ten początek to prawie jak "... zakochałem się pod apteką" no i ja dalej nie poszłam, bo mi już piosenka w głowie się odpaliła i paczkomat przyćmiła. Pozdrawiam :)
-
to też, a nawet... mimo tego, co się widzi, nie trzeba ulegać czyjeś szarej rzeczywistości, jeśli się posiada "własny ogród". Miłego wieczoru życzę :) Wściekłe pociski... i strzały? Hmm... Również pozdrawiam :)
-
Jest wielu zwolenników pasztetów, dlatego bym tutaj nie określała go synonimem brzydoty... raczej jedną z możliwości zaspokojenia głodu, cokolwiek sobie ktoś wstawi w miejsce słowa "głód". Zależało mi na złapaniu momentu refleksji. W wyobraźni miałam kobietę, która siedzi przy stole i patrzy ze zdziwieniem na to co się na nim znajduje, a czego nie "zamawiała" oglądać, co jednak ma dane oglądać w wyniku jakiś splotów okoliczności. I tak jak powyżej ja nie demonizuję "pasztetu". Nie jest tu też wskazane na to, czy jest głodna, czy nie, ani... czy to jest jej stół. Myślę, że taki odautorski komentarz na temat treści wystarczy:) Niemniej analiza wiersza wyszła Tobie zacna. Dzięki temu mogę spojrzeć na to co napisałam z trochę innej strony. Pozdrawiam :)
-
Wyspy szczęśliwe
Natuskaa odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Złudzeniom blisko jest do marzeń, marzenia to cele, osiągnięte cele to szczęście. Może odkrywanie marzeń to właśnie praca rzemieślnicza ze złudzeniami. Odsiew, przypiłowanie do własnego rozmiaru... dopasowanie. Bardzo mi się podoba zwrot "rzemiosło złudzeń". Pozdrawiam :) -
Może forma przetrwania, a może zwyczajne znudzenie. Cieszy mnie, że końcówka przypadła do gustu. Pozdrawiam :)