-
Postów
2 318 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Natuskaa
-
Dokładnie. Wszystko jest po coś. Czasami nie warto grymasić tym bardziej, gdy coś nie jest nasze. Miło, że się podzieliłaś odczuciami pod wierszem. Miłego wieczoru :)
-
Czasami stoję w kolejce i patrzę na to, co ludzie kupują. Nie gardzą pasztetem, a nawet napiszę więcej, gdyby nie było popytu, to i podaż byłaby niepotrzebna. Chcesz to przełożyć na kwestie relacji? Masz takie prawo. Tyle, że i w relacjach ludzie gdzieś tam dokonując wyboru, mieli w tym jakiś cel. To, co osobie postronnej może się wydawać mało logiczne, jednak czemuś służy. Na tym coś się buduje. Pozdrawiam :)
-
Tyle słońca w całym mieście… No ile? Popatrz, ile to jest? Jak to się liczy? Miarą chmurnych par? Zalegającą wilgocią ściekającą z ludzkich oczu, którym jakiś dramat przykleił się do dnia, do nocy, do okularów, do dłoni…? Czy to są te mierniki poziomu nasłonecznienia? Idziesz i co rusz masz punkt niekontrolowanych zmian atmosferycznych. Małe burze. Wielkie przypływy ludzkich uczuć, które się plączą palcami we włosach, którym powietrze przeszkadza, bo zalega między nimi, bo ich do siebie nie dopuszcza, tak blisko, jeszcze bliżej... najbliżej. Tyle słońca w całym mieście… Znów podśpiewujesz? Zauważasz drobinki kurzu krążące bez celu w rozpromienionym lufciku, przez który przedziera się wiązka. Światło rozproszone w nakazanym mu obszarze. Drażni cię to? Rozczula, a może zadziwia? Przystajesz zaskoczeniem torując sobie przejście. Na nitce zsuwa się mały pająk, on też chciałby poczuć ów wielki przesmyk, pobyć w nim. Wylicza więc drogę korzystając ze wzoru – prędkość razy czas… czas, czas… ale czy zdąży? Droga jest w czasie zmienna. Ten właśnie, ten oświetlony niecodziennie kawałek drogi może się skończyć, za chwile może się przyciemnić, ale czas może się dalej panoszyć po tarczy zegara, po kalendarzu zdarzeń… nawet bez tej wyjątkowej scenerii. Tyle słońca w całym mieście… - nie wychodzi ci z głowy? Ze skarpetkami w dłoniach i wypłowiałej bluzeczce nałożonej w zwyczajny niewyjściowy dzień odpoczynkowy, obchodzisz sznurki. Zawieszasz czyste myśli, czyste i pachnące. Przypinasz je, żeby się odświeżyły, nałapały wiatru, ciepła i każdego nadmiaru, jakim świat uraczy. Jeszcze raz przypatrujesz się swojemu dziełu. Odwracasz się na powrót. Słońce się rozsiadło na dobre, przytula twoje sukienki. Tyle słońca w całym mieście… - tylko, czy tylko? Tam, za krzaczorami, płotami, krzywymi kominami i wystrzyżonymi trawnikami. Tam za grillującym sąsiadem i rozłożystym kasztanem jest wieś. Czy słońce nie zapuszcza się na pola, na wąskie drogi gruntowe, na rzeczki pełne cierników i stawy skrzeku? Tyle kotów tam czeka na ciepłą ziemię, tyle się dzieci chwali nowymi rowerkami i większymi o rozmiar butami w nadziei... Tyle słońca w całym mieście… czy chodzi ci dziś po głowie, tak jak mi? Ta piosenka tak długo i natrętnie, jakby się przykleiła w jakimś celu? Aż nie zajrzysz do kalendarium? Aż nie wspomnisz, patrząc na ostatnie promienie zachodzącego słońca.
-
1
-
Kronika rozkwitu cz.1
Natuskaa odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Piękne wersy. Pozdrawiam :) -
Lubię takie prawdziwości w wierszu. Jest tutaj mnóstwo fajnych miejsc, to które cytuję jest tylko jednym z wielu, ale jakoś mnie mocniej złapało. Nie ma tu zbędnych słów, kręcących się wyrazów podobnych, niewiele jest też emocji co akurat mi tutaj pasuje, perspektywa obserwatora to jest coś, co zdecydowanie wystarczy pod taki klimat. Miasto, szczególnie to budzące się rano jest niesamowite. Udało ci się uchwycić jego kawałek. Gratuluję tak udanego wiersza. Pozdrawiam :)
-
Jak to było w powiedzeniu?... " wszystko dobre, co się dobrze kończy". Pozdrawiam :)
-
Garnki z gliny... i lepienie złotem dla błyszczenia... super pomysł na wiersz. Pozdrawiam :)
-
Moja ulubiona z tej płyty to "Ratunku". Ja się przekonałam do Taco, trochę dobrowolnie przymuszona. Kiedyś w drodze, gdzie wszystkie stacje radiowe szumiały, młody mi zapodał. Spryciarz. Taco to artysta, który ma pomysł wychodzą mu chwytliwe kawałki. Ile ja się nawałkowałam "Miks sałat". Miłego dnia :)
-
Całą płytę :) Mi się podoba.
-
Ten początek to prawie jak "... zakochałem się pod apteką" no i ja dalej nie poszłam, bo mi już piosenka w głowie się odpaliła i paczkomat przyćmiła. Pozdrawiam :)
-
to też, a nawet... mimo tego, co się widzi, nie trzeba ulegać czyjeś szarej rzeczywistości, jeśli się posiada "własny ogród". Miłego wieczoru życzę :) Wściekłe pociski... i strzały? Hmm... Również pozdrawiam :)
-
Jest wielu zwolenników pasztetów, dlatego bym tutaj nie określała go synonimem brzydoty... raczej jedną z możliwości zaspokojenia głodu, cokolwiek sobie ktoś wstawi w miejsce słowa "głód". Zależało mi na złapaniu momentu refleksji. W wyobraźni miałam kobietę, która siedzi przy stole i patrzy ze zdziwieniem na to co się na nim znajduje, a czego nie "zamawiała" oglądać, co jednak ma dane oglądać w wyniku jakiś splotów okoliczności. I tak jak powyżej ja nie demonizuję "pasztetu". Nie jest tu też wskazane na to, czy jest głodna, czy nie, ani... czy to jest jej stół. Myślę, że taki odautorski komentarz na temat treści wystarczy:) Niemniej analiza wiersza wyszła Tobie zacna. Dzięki temu mogę spojrzeć na to co napisałam z trochę innej strony. Pozdrawiam :)
-
Wyspy szczęśliwe
Natuskaa odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Złudzeniom blisko jest do marzeń, marzenia to cele, osiągnięte cele to szczęście. Może odkrywanie marzeń to właśnie praca rzemieślnicza ze złudzeniami. Odsiew, przypiłowanie do własnego rozmiaru... dopasowanie. Bardzo mi się podoba zwrot "rzemiosło złudzeń". Pozdrawiam :) -
Może forma przetrwania, a może zwyczajne znudzenie. Cieszy mnie, że końcówka przypadła do gustu. Pozdrawiam :)
-
Ja się nie pytam, kto go tu położył. Nie unoszę pięści na zapach. Nie wykrawam części spornych, tylko zwyczajnie się zastanawiam - co mnie tutaj przyniosło? Nie wiem. Jaki moment z tarczy zegara? Jaki impuls z karty pamięci uruchamia w człowieku migrowania? Siedzę, bo po co stać gdy krzesło… łokcie opieram teraz na stole. Siłą woli chciałabym przesunąć ten obraz w obraz przyjemniejszy. Wymyślam mu jakieś przybranie, w tle ustawiam muzykę pierwszą. Na dwa się tym tańczy, na trzy gasną wszystkie smutne światła. Teraz jestem w ogrodzie kwiatów. Jestem? A może mnie nie ma...
-
Ten kawałek wiersza jak dla mnie jest najbardziej interesujący. Stan ulgi został czymś przykryty? Być może, a być nie musi. Można jeszcze wciąż wykopywać "tą trumnę". Tu jakby jest coś, jak wybór. W stanie "po utracie" "przyjaciele" często robią człowiekowi swoisty test. Czasami dobrze jest taki test dostać do rozwiązania. Pozdrawiam:)
-
gdy księżyc jest w kształcie serca
Natuskaa odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Każda pełnia mi tak robi. Tylko zmienia się jej nazwa. Pozdrawiam :) -
Tu znajomy dotyka mnie wiatr
Natuskaa odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Niektórzy lubią podróżować, pobędą tam wrócą tu i mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu jest najlepiej :) Pozdrawiam -
Cieszy mnie, że znalazłeś dla siebie jakiś kawałek :) Pozdrawiam Miło mi czytać ta przyjemny komentarz :) Pozdrawiam A dokąd się spieszyć? :) Metafory tym razem były na tyle uprzejme, że się poukładaly w interesującą konstrukcję. Pozdrawiam
-
tam jeszcze coś pracuje jeszcze się jakiś żar odsłania kiedy mu dmuchnąć w oblicze jeszcze się słowa szeptem toczą jak majaki wiatru brzmiąc chcą się duchem pochwalić jakiegoś zapomnianego istnienia jeszcze się świat musi zastanowić zanim postawi tam kropkę w jednej linii wieńczącej proces bo może to nie jest pora ogłaszania zmian
- 4 odpowiedzi
-
12
-
@iwonaromatani papier to i zapach ma specyficzny i jakość. Czasami miałam okazję ciąć papier, który w rękach się darł, a pod dociskiem gilotyny pierwsze kartki szły na straty. Te ekologiczne pod wpływem światła żółkną pozostawione na słońcu w jeden weekend . Taki po sobie świat zostawimy. Może książki z kiedyś nie były idealne, bo i strony miały zdublowane i brak stron, ale były trwałe. Miłej niedzieli :)
-
Przeczytałam i pomyślałam o książkach, poupychanych po antykwariatach, książkach które nie biorą udziału w plebiscytach na książki roku, często uśmierconych z premedytacją, starych, zapomnianych... takich które nie zmieściły się w jakieś kanony epok. Pozdrawiam :)
-
Dla dzieci - Chomik Gucio
Natuskaa odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cała prawda o chomiku, ale się pouśmiechałam. Przypomniałeś mi jak ten nocny przeszkadzacz dawał się we znaki. Oceniam to jako wiersz. Muzyki i śpiewu się nie tykam. Pozdrawiam :) -
Jedne napierają delikatnie, drugie biorą szturmem, zaganiają w narożnik... albo jak te kwiaty wabią... znużonego wędrowca. Pozdrawiam :) Ale widzisz, nawet te proste narzędzia, to poniekąd zdobycze technologii. Miało być lepiej, jak sobie życie ułatwimy, ale wciąż jest coś nie tak... wciąż mamy do czegoś równać... Pozdrawiam :)
-
To bardzo nierówne elementy. Każdy jest inny, a jednak są powtarzalne. Jak z tego zbioru zbudować siebie? Całkiem nowa budowla ma stanowić kombinację przechodzonych to tu, to tam założeń, sprawdzonych tylko w określonych warunkach czyjegoś życia. - Nie jest mi do twarzy w twoim kolorze włosów, dlaczego mam się do ciebie upodobnić. Być może moja twarz nigdy się nie zmieni, na tyle żeby do niego pasować. Mogę chodzić zła, wytrącona z równowagi. Mogę w takiej odsłonie, nie rozumieć swojego okropnego samopoczucia. Nie moje to przecież! To nie jest pojedynczy przypadek. Człowiek nie ma jak się z tego gąszczu przykładów wyrwać. Czasami czuje się tak, jakby w ogromnej szafie przechowywał gotowe do użycia w dowolnej chwili dnia lub nocy przykłady. Całe życie ma tym zagracone. Każda jedna propozycja zajmuje przestrzeń, niby małą, niby schowaną w kącie, a jednak. Wszystko co wypróbowane, co zadziałało komuś, co nie zadziałało komuś, co może zadziała komuś innemu, leży na ekranie, leży w książkach, leży w sąsiadach, leży w autobusie, w skrzynce pocztowej, w rachunku, w i w. Nie wiadomo czy istnieje jakieś zachowanie, pogląd, jakaś myśl… której jeszcze nikt nie miał, jakiś element całkiem nowy, kształt jakiego nie wydedukowano, pozycja nie mieszcząca się w przykładach. - Idę ulicą i spoglądam na ciebie, zastanawiam się czy ty też tak masz? Czy przełączasz się wiele razy dziennie. Do kawy, do rozmowy, do snu… do wciąż nowych spostrzeżeń, zbudowanych ze skostniałych materiałów. Czy jesteś jak iskra przeskakująca pomiędzy ścieżkami? Przykłady wciąż poruszają się w niedalekiej odległości, w różnych pozach, różnej zaznawszy dojrzałości czasowej, mruczą swoje autoreklamy, przypominają o swoim istnieniu. Wdzierają się coraz mniej brutalnie, bo i siły fizycznej człowiekowi ubywa, a nadal mimo wieku nie posiadł specjalistycznych narzędzi na złożenie w całość połamanych, nie swoich, a może i swoich planów. Ma niewiele, bo raptem śrubokręt płaski, transparentny klej i gips budowlany… miks do samoobrony, czyli przykład noszony z pokolenia na pokolenie.