Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Odczytałam Twój wiersz jako protest przeciwko imigracji na nasz kontynent. Jeśli źle go zrozumiałam, to wybacz. Ale nadal nie widzę, jak można by go rozumieć inaczej... Oświecisz mnie?
  2. Ach, jak często tak bywa: Dzień Kobiet (lub inne święto "pani domu"), mąż/partner przychodzi z kwiatami i winem, potem czeka w łóżku, czeka i czeka... Aż usypia. A dlaczego? Bo "pani domu" do późnej nocy miota się jak w ukropie, żeby zdążyć z pilną robotą domową, w której "pan i władca" ani myśli jej pomóc, ani mu to w głowie nie postanie, nawet w dniu jej święta. Bo po prostu nikt nigdy mu nie powiedział, że w ogóle tak można. No więc kiedy on już zaśnie, a ona kładzie się obok niego zmęczona późną nocą, cóż jej pozostaje? Tylko napisać odstresowujący wiersz... Bo rozmawiać nie ma już z kim ani o czym.
  3. Aha, i tytuł też fajny - pomysłowy. :)
  4. Czyli niemożliwe jest istnienie kogoś tak wymarzonego? Możliwe, że niemożliwe... ;) Ciekawy wiersz.
  5. Fajny, zabawny tekścik. :) Tylko moim zdaniem tu jest błąd stylistyczny: Ale jak to? PL zapraszał do łóżka stan podgorączkowy?... ;)
  6. Dobrze, A Andrzeju, postaram się pamiętać. ;))) Ale JADer też nie brzmi źle, fajne jest. ;)
  7. Możesz go zmienić. Teraz jest taka możliwość. W takim razie jak się do Ciebie zwracać? Andrzeju czy może AnDante? Albo jeszcze jakoś inaczej? :)
  8. @czytacz już napisała wszystko za mnie, więc tylko napiszę, że uśmiechnął mnie wiersz, ale też i zmartwił, bo żal mi tych kawałków drewna - tak jak @Annie_M. Niestety w naszym klimacie musimy się czymś ogrzewać, nawet jeśli grzeje nas miłość. :)
  9. Eee tam!... :))) JADerze, mój ojciec jest dobrze po osiemdziesiątce, a nigdy by takiego pytania nie zadał. Ciągle pracuje na zlecenie, jeździ sobie na wycieczki po całym świecie, chodzi na długie spacery po lasach, jeździ na rowerze, biega na nartach, pływa w jeziorach i morzach (wpław, a do niedawna pływał też swoją żaglówką, którą niestety sprzedał, bo w chwili depresji doszedł do wniosku, że już nie da rady jej co roku remontować; teraz żałuje tej decyzji). Mam nadzieję, że to Twoje pytanie - to też jakaś tylko chwilowa chandra? Życzę słońca na wszystkie dni, JADer! :)
  10. Smutny wiersz. O samotności? Czytając widzę pustynię bez wiatru, cichą i martwą, a w jej środku - samotnego człowieka. Coś jak obrazy Dali'ego.
  11. Zgadzam się z Czytaczem, więc też napiszę, jak bym to poprawiła: on był jest i zawsze będzie przed nami będzie się śmiał się z naszych myślimy iż z nim iż kiedyś wygramy nie poddając mu się Masz tu świetną okazję do przerzutni. :) Poza tym wszystko jest OK i podoba mi się Twoje poetyckie określanie czasu.
  12. Dla mnie to jest wiersz rasistowski, Sylwestrze, i chociaż Cię lubię jak strego znajomego, to takie idee nigdy nie przypadną mi do gustu. Kiedy Polacy wyruszali na podbój Europy, to było dobrze, tak? A kiedy inne narodowości wyruszają na taki podbój, to im nie wolno? Bo co właściwie?...
  13. Dlaczego straszna?
  14. Bardzo mi się podoba twoja koncepcja planety. Z pewnością jesteśmy jej częściami, nieoderwalnymi cząstkami Ziemi, choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Ziemia jest organizacją (organizmem, jak twierdzili pozytywiści), jest dobrze zorganizowana, a my jesteśmy trybikami tej "machiny". Nie wiadomo tylko, czym jest życie i skąd się bierze. Nie wiadomo też, w jaki sposób i "kto" organizuje ten świat. Różne można tu mieć koncepcje i pomysły. Twój przypadł mi do gustu. :) I do tego sprawnie to napisałeś w formie przypominającej sonet. (Przypominającej, bo nie jest to klasyczny sonet z podziałem na część opisową i część refleksyjną).
  15. Bardzo ładnie. :) Ja też znam i też czekam. :) Ale i miasto lubię. Nie mogłabym się wyprowadzić całkowicie i na stałe z Warszawy, tęskniłabym bardzo. Czekam, aż będziemy mogli mieszkać pół roku na łonie natury i pół roku w mieście. Marzenie... Nie jesteśmy już bardzo młodzi, kilka lat do emerytury, więc trudno byłoby teraz zmienić pracę i znaleźć ją w małej miejscowości, gdzie jeszcze wciąż jest bezrobocie, poza tym pewnie narobilibyśmy sobie wrogów wśród sąsiadów - bylibyśmy postrzegani jako ci, co "zabierają pracę miejscowym"... Zresztą mam pracę, w której jestem szanowana i ceniona, w której dobrze się czuję. Niełatwo taka pracę znaleźć, na ogół trafiałam na bardzo złe układy, które mi niszczyły zdrowie. Niestety niemal wszędzie znajdowali się ludzie, którzy lubili niszczyć innych i robili to bez skrupułów. Tutaj takich nie ma, bo Zarząd wyrzuca takich natychmiast, kiedy się takimi okażą. :) Dobre układy w pracy to sprawa bardzo cenna i nie chciałabym tego stracić. Zresztą - jak napisałam wyżej - nie chciałabym też stracić wszystkiego, co dobrego niesie ze sobą Warszawa: kontaktu z przyjaciółmi, z bliskimi, z moją grupą literacką, w której realizuję swoje pasje, możliwości chodzenia do teatru, kina, na koncerty... itd. Dla mnie idealny układ to możliwość mieszkania w ciepłych miesiącach roku na wsi, a w zimnych i pluchowatych - w mieście. :) I myślę, że za kilka lat tak będzie.
  16. O, dzięki! Cudne zdjęcia! Przepiękne!
  17. Aha, rozumiem. :D :D :D Ubawiłeś mnie! No to: DCZW i DN! (Dziękuję Ci za wyjaśnienie i do następnego!). :)))
  18. @Anna Świętokrzyska i @kot szarobury, cudne zdjęcia daliście mi w prezencie pod wierszem, Dziękuję! :) Nawiasem, uwielbiam pająki i ich pajęczyny, szczególnie z rosą.
  19. Aniu, dziękuję Ci za zgłębienie mojego wiersza i za Twój piękny wiersz o podobnie magicznym miejscu. Czary istnieją, świat potrafi być prawdziwą baśnią. :) Pozdrawiam ciepło.
  20. Aniu, dziękuję ślicznie za miły komentarz. :) Słowo "otwarliśmy" jest wyrazem nieużywanym we współczesnej polszczyźnie, ale zgodnym ze współczesną gramatyką i słowotwórstwem. :) Wydaje mi się, że jest to archaizm spotykany jeszcze u Mickiewicza. Ale głowy nie dam. Musiałabym poszperać. W każdym razie słowo jest mi znane i nie ja je wymyśliłam. Pozdrówka. :)
  21. Dziękuję Ci, Samm, bardzo cieszy mnie Twój miły komentarz. :) A... przepraszam, co znaczą literki "D.d." przed moim pseudonimem?
  22. Deo, dziękuję Ci bardzo za miły i trafny komentarz. Tak, pointa wyraża ulotność tego, co piękne i co kochamy. Chociaż wcześniej nie pomyślałam o tym. Ale tak właśnie jest. O, i tutaj mamy przykład tego, że każdy Czytelnik w wierszu może znaleźć coś innego i nieco inaczej go zinterpretować - ale pod warunkiem, że zgodnie ze słowami wiersza. :) Serdeczności.
  23. Pewnie, że nie ma co wybrzydzać. Ja bym nigdy nie oddała śnieżnych zim za żadne upały świata, nawet te pięćdziesięciostopniowe. :) W ogóle dla mnie nasz klimat jest najlepszy i nie chciałabym żyć w innym. Serio, nie z powodu szowinizmu klimatycznego. ;))) Naprawdę. Nie jest ani za zimno, ani za gorąco (chyba że i za zimno, i za gorąco, ale tylko odrobinę w porównaniu z innymi krajami), mamy urozmaicenie - nie tylko lato, jak w Afryce, i nie tylko zimę, jak na Antarktydzie czy w Laponii - mamy tu wszystkiego po trochu, w umiarkowanych rozmiarach i czasie. :) I wszystko jest bujne i piękne.
  24. Przede wszystkim - nie "pani", bo nie jestem żadną dziedziczką, a tu na forum wszyscy jesteśmy kolegami i koleżankami ze wspólną pasją pisania i czytania wierszy. :) Co do Twojego komentarza: to zależy, jak rozumieć słowo "miłość". Dla mnie jest to dobre słowo. Miłość oznacza zespół uczuć i zachowań, które dają kochanej osobie poczucie bycia potrzebną, poczucie bezpieczeństwa, szacunku dla siebie, dla swoich potrzeb, oparcia we wszystkim, co robi i co jej się przytrafia, poczucie akceptacji swojej osoby, docenienia jej wartości itd., itp. Nie może być to złe, nie można zbyt bardzo kogoś tolerować, zbyt mocno akceptować, zbyt silnie szanować itd. Można zbyt bardzo narzucać się komuś, zbyt silnie potrzebować dowodów jego miłości, gestów pożądania, uwielbienia czy podziwu, można kogoś więzić zazdrością o cały świat, szantażem emocjonalnym, kontrolowaniem na każdym kroku itp. Ale to nie jest miłość, bo to nie daje drugiej osobie nic z tych rzeczy, o których pisałam powyżej - przeciwnie: budzi strach, poczucie ubezwłasnowolnienia. Nie jest miłością traktowanie innej osoby jak swojej własności. Jeśli takie zachowania towarzyszą miłości, to jest to chore uczucie, zwyrodniałe i zaborcze. Ja tego w ogóle nie nazywam miłością. Dlatego według mnie nie można za bardzo kochać, natomiast można "kochać" w sposób chory, pokręcony. I to - owszem - jest groźne zjawisko, tego należy się wystrzegać.
  25. Waldemarze, przyłączam się do dyskusji, skoro napisałeś, że chcesz zobaczyć, co inni powiedzą na owe "gdy". Moim zdaniem to słowo jest potrzebne, jego brak zmieniłby nieco znaczenie poszczególnych fraz i całego wiersza. Adresatem wiersza bez słowa "gdy" byłby wyłącznie ktoś, komu ma przytrafić się to wszystko, co w wierszu, mającemu w ten sposób wymowę złej wróżby lub groźby: los zasadzi ci kopa a twoje gwiazdy zbledną o cień się potkniesz zaczniesz gubić drogę łzy będą dokuczać podaj swoją dłoń temu co pokaże ci to co niby słabo ale jeszcze się tli i nawet gdy trudno jest (tu "gdy" jest wręcz niezbędne) do ciebie się uśmiecha lekarstwem na wszystko co nie wychodzi dziś Wiersz z "gdy" podoba mi się - mówi o tym, że nikt nie jest sam na świecie i zawsze można znaleźć przyjazną, pomocną dłoń. Tak go odczytuję.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...