-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Bono, dzięki za przeczytanie i przemyślenie. Miło Cię znowu widzieć! A jak go dopracować? Pytam poważnie, bo nie widzę sama - czekam na wskazówki. (Już skorzystałam z niektórych, np. Asi Soroki). Pozdrawiam serdecznie.
-
Hmmm... Poddajesz w wątpliwość inteligencję Oyeya? Ba! - nie trzeba inteligencji, żeby widzieć ten plagiat i brak Twej własnej pomysłowości - chyba więc podważasz tu zdrowy rozwój umysłowy Doktora? Hm, no nie wiedziałem, że ktoś jest wynalazcą kupy - można się tutaj wiele nauczyć - nie dość, że poczytać kupę, to i jeszcze wiele ciekawych rzeczy o niej dowiedzieć. A jakby tak szufle w dłoń, wcisnąć "usuń" i automatycznie kupa znika ? Oj, byłaby straszna szkoda! Taka piękna, przekomiczna kupa! Nie wiem jak Ty, ale ja się setnie przy tym wszystkim bawię! (Mam wrażenie, że Ty też). ;-DDD
-
Muszę donieść Dr Oyeyowi, że popełniono plagiat wobec jego pięknych kup. Donieś, donieś, na pewno Cię zrozumie. Hmmm... Poddajesz w wątpliwość inteligencję Oyeya? Ba! - nie trzeba inteligencji, żeby widzieć ten plagiat i brak Twej własnej pomysłowości - chyba więc podważasz tu zdrowy rozwój umysłowy Doktora?
-
Bursztynowy Okręt
Oxyvia odpowiedział(a) na Joanna_Soroka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
hehehehe hahahaha hihihihihihi O, Michale, teraz to żeś podniósł poziom swej argumentacji nad wyraz! To jest nareszcie klasa! Równie owocnie można sobie podyskutować tylko z osłami! -
Bursztynowy Okręt
Oxyvia odpowiedział(a) na Joanna_Soroka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Joasiu, dokładnie to samo mi się nasunęło, kiedy czytałam Twoją odpowiedź na mój koment. Naprawdę tak jest: wiersz kładzie większy nacisk na Komnatę, zaś tragedia ludzi ze statku jest tłem dla tej legendy. Nie obraź się, ale przyjrzyj się dokładnie swojemu utworowi - tak jest w rzeczy samej. Jak już pisałam, jeśli chciałaś napisać wiersz o legendzie, lepiej byłoby napisać tylko o niej (i to np. w sposób "bajdowy", czyli balladowy, jak załóżmy Messalin czy Mickiewicz). I wtedy w ogóle pominąć śmierć ludzi na statku (można wspomnieć wyłącznie o ewentualnym tajemniczym zatonięciu Komnaty, co jest tylko jedną z hipotez, dlatego wcale nie trzeba nawiązywać tu do wydarzeń historycznych i robić z nich tła). Takie jest moje odczucie. -
To, co jest tutaj, cały czas rewidujemy z Sokratexem. No właśnie. Dlatego tyle kup. Muszę donieść Dr Oyeyowi, że popełniono plagiat wobec jego pięknych kup.
-
Co absurd? Pewnie, że może. Biorę to pod uwagę. Bardziej, niż Tobie się zdaje. :-) Tak, mnie to też rozśmieszyło. Nie wiedziałam, że z pana Zdanowicza aż taki "ekshibicjonista", jak to ująłeś. ;-))) Jaki KTOŚ? Bo do mnie nikt nie pisał o Tobie. I nikt nawet nie zajrzał do Twojego kojca, nie mówiąc już o zostawianiu tam jakiegoś podgrzewacza. Rzeczywiście ABSURD, jak sam raczyłeś zauważyć. Naprawdę nie cały świat kręci się wokół Ciebie, synuś, i wierz mi, że nie o Ciebie tu chodzi. Chyba rozumiesz przynajmniej tyle, że to nie mnie mogłeś urazić? Mam nadzieję, że tak, Mądralko. Po co piszę o tym pod wierszem? Nie, nie po to, żeby kogokolwiek urazić. Przeciwnie: po to, żeby zakończyć pewien konflikt, który wciąga coraz więcej "niewinnych ofiar". Ty pewnie zaraz nią się staniesz na własne życzenie, bo wyjątkowo uparta ofiara z Ciebie. :-]
-
To, co jest tutaj, cały czas rewidujemy z Sokratexem.
-
Kapitalny, oryginalny chwyt poetycki! Wielkimi literami od d... strony! Skąd Ty bierzesz tyle tych świetnych pomysłów? ;-DD
-
O, tak niskie masz mniemamnie o własnych utworach? Muszę dogłębnie zrewidować wszystkie moje dotychczasowe krytyki, bo może faktycznie były za landrynkowe. Dzięki, teraz będę ostrzejsza wobec Ciebie. Tacy Wielcy Poeci zasługują na surowość.
-
czas apokalipsy
Oxyvia odpowiedział(a) na jacek_sojan utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jacku, niestety, ten wiersz mnie również się nie podoba - podzielam opinie poprzedników: zbyt osobisty i zbyt dosłowny. Dopóki człowiek jest silnie opanowany uczuciami, zamiast sam nad nimi panować, nie może na ich temat napisać dobrego utworu. Trzeba nabrać dystansu do każdego przeżycia. Zresztą przecież wiesz o tym. Czasami dużo wody musi upłynąć. Niektórzy już nigdy nie mogą mówić o swoim najboleśniejszym rozstaniu. -
Popraw przynajmniej błędy! Wiersz jest nieco lepszy niż poprzedni, ale rzeczywiście nie jest to z pewnością utwór wprawnego poety.
-
obowiązki poety
Oxyvia odpowiedział(a) na Włodzimierz_Janusiewicz utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I ja dziękuję. Pisz więcej takich. :-) -
Świetne haiku dla Michała! Widzę, że i on Cię inspiruje? I to - by tak rzec - bardzo adekwatnie do jego liryczności osobistej. ;-) Ale ja nie chcę. Takie badziewie to lewą stopą pisuje w sekundę, szczególnie, że to nie jest żadne "haiku". Inspirować też nie chcę, ogólnie dążę do rozbicia waszego układu wylewności czyli wypowiadam krytyczną wojnę. Tu i teraz. Nic z tego. Nasz układ wylewności jest nierozbijalny. Można najwyżej rozbić się o niego. Wydawało mi się, że krytyczną (dla Ciebie) wojnę toś Ty już dawno z nami zaczął i nawet pokaźną ilość bitew już zdążyłeś przegrać. Nawet nie zauważyłeś, co? Nie chcesz być inspiracją dla takich wierszy Sokratexa jak ten? Przecież to świetna odpowiedź na Twoją uwagę o landrynkach! I napisany językiem siermiężnym, prostym, dosadnym, jakiego Ty używasz i jaki chyba jest zrozumiały dla Ciebie? Spróbuj go zinterpretować: może jednak umiesz wytłumaczyć filozoficznie sens istnienia landrynek? Nawiasem: wiem, że nie jest to klasyczne haiku. Ale i japońskie haiku nie zawsze trzyma się sztywnych reguł. W potocznej świadomości wyraz "haiku" oznacza najmniejsze miniaturki poetyckie (do siedmiu krótkich, nierymowanych wersów).
-
Świetne haiku dla Michała! Widzę, że i on Cię inspiruje? I to - by tak rzec - bardzo adekwatnie do jego liryczności osobistej. ;-)
-
A Lilianna? Zapomniałaś o Liliannie. A przed chwilą dołączył jeszcze Michał - sam nie potrafi za bardzo pisać, to chociaż podsuwa pomysły. Ten o landrynkach - pycha! Pozdrawiam. Nie, nie zapomniałam o Liliannie, absolutnie. Liliannie też podziękowałam - osobno, co widać powyżej, więc po prostu już tego nie powtarzałam w odpowiedzi do Ciebie. Lilianna też mnie bardzo ucieszył i rozczulił. Ale wcześniej - przed Tobą - pisywała dla mnie wiersze tylko moja córeczka. Michałowi też dziękuję - przepycha!
-
Joanno, wybacz, że pominęłam Cię w kolejnym odpisywaniu. Przeczytałam Twój komentarz, ale muszę się do niego ustosunkować w spokoju myśli i ducha, a inne posty mnie nagrzały i po prostu nie mogłam czekać z odpisaniem na nie, bo jestem z natury impulsywną wariatką (choć na ogół niegroźną). ;-) Dzięki za pochwałę wierszyka, mam nadzieję, że szczerą w tym samym stopniu, co uwagi? Bardzo się cieszę. Teraz tak. Jeśli chodzi o zaczynanie wersów (a niekoniecznie zdań) od powtarzających się spójników: "a" oraz "i", muszę powiedzieć, że czasem lubię taki styl i stosuję go nieprzypadkowo. Tutaj chciałam podkreślić w ten sposób podekscytowanie peelki wyjazdem, latem, marzeniami o przygodach, o miłości, o tym, co ją może czekać na szlaku. Zauwa.ż, że ludzie często tak właśnie wyrażają swoją ekscytację: częstym rozpoczynaniem zdania lub frazy spójnikiem "a" lub "i". Czy tu akurat ten zabieg jest trafiony? Trudno mi ocenić obiektywnie. Jeśli jeszcze ktoś mi napisze, że mu się to nie podoba (a nikt nie napisze, żeby tak zostawić), to zmienię. Masz rację z tymi burzami - były zbyt osamotnione w swoim wyrazie. Ale burzany nie to znaczą, co trzeba tutaj, poza tym załamywałyby mi rytm. Dlatego zmieniłam maki na skwary. Lepiej teraz? A może Ty masz lepszy pomysł? (Oczywiście nie zmieniający sensu). Masz rację też co do frazesu: "pod ręce". Nawet, kiedy idzie się całą bandą, długim szeregiem - to idzie się pod rekę, a nie pod ręce. Wobec tego zmieniłam na: "za ręce" (bo to mi nie psuje rymu, a znaczenie to samo dla wiersza). Powój może za często występuje, chociaż jest tu głównym - że tak powiem - peelem. Pomyślę nad tym. Nie wiem, czy umiem to zmienić, tak, żeby pozostał sens i nastrój. Zobaczę. Dziękuję Ci bardzo.
-
Nie musimy. Mamy słodycz naturalną. A to nie widać?
-
Sokratexie, nie nadążam Ci dziękować! Naprawdę jesteś kochany! Wieloznacznie? Tak, ale chyba Cię dobrze rozumiem. Ty po prostu znacznie lepiej napisałeś to, co ja próbowałam wyrazić w tej letniej "Tęsknocie" i w swojej "Samotności motyla". Wierzę, że teraz ten wiersz napisałeś specjalnie dla mnie. I widzę, że w takim razie naprawdę wziąłeś sobie do serca moje nieudolne słowa - widzę, że naprawdę mnie rozumiesz. Nikt przed Tobą nie napisał dla mnie wiersza, nigdy (chyba już Ci to kiedyś mówiłam?). Acha, żeby nie skłamać: owszem, pisywała dla mnie wiersze najkochańsza, najbliższa mi osoba na ziemi - moja córeczka. I teraz Ty. Dziękuję.
-
Lilianno, Tobie także dziękuję serdecznie za piękny, nastrojowy wiersz. Czuje się w nim tę noc, upał, gorące pragnienia miłości, bliskości, utulenia, ukojenia... I dzięki za osobistą dedykację w pierwszym wersie, i za życzenia - ale dlaczego mam się obudzić z marzeń i z tęsknoty miłości? To by znaczyło zamienienie się w kołek drewna, taki z płotu, po którym wije się powój. On jest żywy, a kołki martwe i głupie - jak kołki. Nie chcę być taka, nie chcę, nawet kiedy życie boli. A ja Ci życzę, żebyś nigdy nie wyzbył się marzeń i gotowości do kochania, i swojej wyjątkowo żywej, barwnej, dynamicznej jak jawa, ale i fantastycznej jak baśnie - WYOBRAŹNI. To jest Twój wielki skarb, nie każdy ma taki dar. Czy nie malujesz przypadkiem? PS. Od niemal miesiąca mam napisany wiersz, który powstał pod wpływem Twojego utworu pt. "Nadobna materialistka". Mój wiersz jest drugą stroną medalu, spojrzeniem kobiety na ten problem. Wkleję go tu, kiedy uznam, że już odleżał swoje i "dojrzał". Nosi tytuł: "Kopciuszek i królewicze". Nie omieszkam napisać pod tytułem, kto mnie zainspirował. Salve!
-
Grabarzu Wesolutki, przesłałam Ci odpowiedź na pw, nie będę odpowiadać publicznie ze względu na p. Zdanowicza, który mnie prosił, żebym tu "nie zaśmiecała miejsca", a ja nie należę do ludzi bardzo złośliwych. A Ty lepiej przestań pchać paluchy między drzwi jak przedszkolak i na siłę włazić w sprawy dorosłych, bo wreszcie ktoś Ci da klapsa. ;-)
-
Sokratexie, dzięki za kolejny piękny, głęboki wiersz. Jasne, że kosmos jest (względnie) obliczalny, nawet bardzo przewidywalny - w porównaniu z ludźmi. Szkoda, że tak mało ludzi o tym pamięta i stara się zrozumieć innych, choćby tylko tych najbliższych, tych najbardziej znanych... a tak samo nieprzewidywalnych i zmieniających się, jak obcy. Rozumiem, że wiersze, które wklejasz pod moimi wierszykami, to prezenty dla mnie? Naprawdę mnie to wzrusza, bez względu na to, kiedy który z nich pisałeś i kto był Twoją Muzą... ;-) Dzięki stokrotne raz jeszcze.
-
Cześć, Jimmy! Miło, że przeczytałeś mój wierszyk i że są momenty! I w dodatku - "jak zwykle"! To naprawdę miłe! A co konkretnie nie dla Ciebie? Nie bój się napisać! Kulturalną krytykę i odmienne zdanie od mojego zawsze chętnie przyjmuję, bo to mnie wzbogaca, bez względu na to, czy się z tym zgodzę, czy nie.
-
:-) Przymuję przeprosiny. OK, umawiamy się, że to wszystko skutek nadmiernych upałów. Dobrze, przeczytam Pana wcześniejsze "uwagi" jeszcze raz w pokojowej atmosferze. Może faktycznie to mnie się zdawało? (Chociaż już raz mnie Pan przekonał, że jestem przeczulona, a potem okazało się, że jednak nie... No, ale kiedy ktoś za coś przeprasza, zakopuję wojenny topór i czekam, jak się zachowa dalej). PS. Dlaczego wyraz "zdawało" pisze Pan w cudzysłowiu? To jakaś nowa zagadka?
-
Ładne. Podoba mi się. Bezpretensjonalnie oddaje potrzebę samotnych wędrówek na tzw. łonie przyrody. Dobrze mi znaną potrzebę. Wersz wyraża moje uczucia.