Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Dzięki. Darz bór. :-)
  2. Aż tak? Ojej... Strasznie się cieszę! :-)))))
  3. Nie rozumiem, o czym piszesz. O pauzach w dialogu? Jeśli tak, to jestem zdecydowaną przeciwniczką stawiania przecinka między wypowiedzią bohatera a narratora. Bo wtedy wszystko się zlewa i nie wiadomo, co kto mówi. Trzeba się nad tym zastanawiać, a czasami w ogóle nie da się dojść, jakie było zamierzenie autora i kto tu jest kim - obie wypowiedzi stają się jednym zdaniem. To nonsens.
  4. Eee tam! Nie marudź, Fanaberio! :-) Poważnie: dla mnie ten wiersz jest logiczny, przejrzystym spójny i pełen uczucia. Taki, jaki powinien być. Pierwsza strofa mówi o tym, że są istoty zdolne kochać przez całe życie, mimo, że coraz więcej jest opinii typu: miłość trwa przez chwilę, szybko mija, miłość to mgnienie, to najwyżej cztery lata itp. bzdury. Łabędzie płyną pod prąd takiego nurtu, są sobą. Oczyszczają się z takich sugestii w swoich czystych, dziecięcych uczuciach - bo zdolność do miłości kształtuje się w dzieciństwie. Druga strofa mówi o tym, że mimo ostrzeżeń, że miłość jest zła, że rani, zdradza, odchodzi - niektórzy jednak mają odwagę kochać i nie obwarowują się zamkami z wieżami obronnymi. Nie tracą zdolności do kochania mimo nieczułości otoczenia. I mimo rozczarowań, któe są udziałęm prawie każdego człowieka (aczkolwiek nie zaprzeczają naszej zdolności do kochania przez całe życie). Ja nie mam zastrzeżeń co do tego wiersza. Dla mnie jest skończony. Pozdrawiam Obie Kochane Dziewczyny. ;-) Oxy.
  5. trzeba ból doboleć do końca rozpacz rozpatrzyć gruntownie na wskroś gęsto wezbraną głębię parzącą wyłzawić do cna i wysięczyć złość nie udawać, że nie ropieje i nie rośnie we wnętrzu jak wrzód bo gdy pęknie i krwią zaleje nie ocali cię żaden cud trzeba miłość wymiłować do dna wykochać do zgliszczy bez lęku przed żarem nie owijać w szyderstwo czy w jad bądź w kłamliwą, płytką niewiarę trzeba miłość dojrzewać po kres przez kwas cierpki aż po szczęścia świadomość a gdy nie wiesz, gdzie ten kraniec jest musisz kochać, kochać w nieskończoność
  6. Tak, widziałam ten film dawno temu i tylko raz. Szkoda, że niedostępny. Naprawdę bardzo dobry i mądry, a przy tym można się uchachać do łez.
  7. Co do rozjaśniania światła, mogę się zgodzić. Natomiast na pewno nie co do pozostałych spraw. To są błędy językowe: pisklę sieroce oznacza pisklę matki-sieroty, podobnie jak: dziecko sieroce; powinno być: pisklę osierocone. Z całą pewnością. A dziuple są w drzewach, nie zaś na drzewach. Też z całą pewnością. Oczywiście rozumiem, że to przenośnia domu. Ale to nie ma tu nic do rzeczy - chodzi mi tylko o poprawność gramatyczną. Ja też pozdrawiam serdecznie. :-))))) Joanna.
  8. Ale bywa nie tylko takie, a nawet rzadziej takie niż lepsze. Jednak. :-)
  9. Bardzo Ci dziękuję za przemiłe słowa, ale myślę, że mnie przeceniasz. Albo nie doceniasz siebie. Jestem miło zaskoczona, że aż tak mnie chwalisz! :-))) Jeśli chodzi o "szablon" miłości i "receptę" na jej przetrwanie, to oczywiście zgadzam się z Tobą - każdy związek uczuciowy jest inny, bo też każdy człowiek jest inny. Niemniej psychologia wypracowała pewne metody "pomagania" uczuciom, pielęgnowania ich i wychodzenia z samotności. I warto czytać dobre książki psychologiczne na ten temat, bo życie jest coraz trudniejsze. Ja także ściskam serdecznie. Oxy.
  10. Jednak to są aż dwie strofy (2/5 wiersza!), bardzo podobne do ostatniego utworu Hani "Wigilia" Choinka pięknie świeci, włos anielski jak srebro Pod drzewkiem prezenty ku radości dzieci I jeszcze piękna gwiazda na czubku świeci Potrawy gotują się, jak ten czas szybko leci (fragment) i jak dla mnie ściągają całość (aż szkoda tej ładnej pierwszej strofy) w stronę wierszyków dla dzieci. Ale to właśnie tak miało być! Wigilia jest głównie dla dzieci (przynajmniej w moim odczuciu), bo dorośli już nie wierzą w Mikołaja i nie czekają na prezenty z takimi wypiekami na twarzach. Poza tym to, że wiersz jest familijny, czyli dla przedziału wiekowego 12-112 lat, moim zdaniem dodaje mu ciepła i uroku. No i jeszcze najważniejsze: w moim odczuciu wiersze dla dzieci to nie jest głupsza ani łatwiejsza dziedzina twórczości. Marku, spróbuj napisać coś dobrego dla dzieci, coś na poziomie Kulmowej, Ratajczaka, Wawiłow, Gellner, Tuwima... Ja próbuję od wielu lat i - nici! Spróbuj - Tobie może się uda. Ale nie mów mi, że to łatwiejsze niż twórczość dla dorosłych. Przeciwnie! A gdybym miała napisać wiersz o Wigilii dla dorosłych, musiałby być bardzo ponury. Nie chciałam Wam tego robić. :-/ Pozdrawiam serdecznie Was Oboje, Kochani! :-)
  11. Przepiękne! Strasznie mi się podoba! Aż mi brak słów na wyrażenie tego, co czuję! Ja też znam takich ludzi. Głupi są ci, którzy dostają szansę na ich miłość i nie potrafią ich pokochać. Ale tak jest przeważnie, niestety. Mogę się poczepiać błędów językowych? :-) 1. W dialogach słowo "pan" czy "pani" pisze się małą literą, inaczej niż w listach; u Ciebie są błędy. 2. W nawiasach nie robi się spacji przed i po tekście, np. : (nawiasem mówiąc). 3. Nie mówi się: "kłamać kogoś", ale: "kłamać komuś" (ew. "okłamywać kogoś") - masz tu błędy: Do psychiatry chodzę raz na miesiąc i on się pyta, czy u mnie wszystko w porządku. Ja go kłamię, że wszystko jest dobrze i mam pełno przyjaciół. (kłamię mu, że...) Kłamałem wtedy rodziców, że jestem gdzieś zaproszony,(kłamałem wtedy rodzicom) 4. Błąd gramatyczny: Żartowaliśmy z wykładowców, z egzaminów i każde z nas opowiedziało jak przebiegał jej egzamin magisterski. - jego. 5. Powtórzenie: Kiedy powiedziałem, że „znalazł sobie dziewczynę”, znów się strasznie przestraszyłem, że rozmowa zejdzie na tematy damsko – męskie i... 6. W dialogach wypowiedzi bohaterów są oddzielane od wypowiedzi narratora spacjami i myślnikami z każdej strony. Brakuje ich u Ciebie między wyrazami zaznaczonymi: - Jeszcze nie mam żadnych planów. Może zrobię coś u siebie. Dodałem, chcąc dodać sobie rezonu i pewności siebie. - To świetnie, odpowiedziałem. Zapraszam w takim razie na 20. - Znakomicie, powiedziała Ewa. Jesteśmy umówieni. Powinno być: - Jeszcze nie mam żadnych planów. Może zrobię coś u siebie. - Dodałem, chcąc dodać sobie rezonu i pewności siebie. - To świetnie - odpowiedziałem. - Zapraszam w takim razie na 20. - Znakomicie - powiedziała Ewa. - Jesteśmy umówieni. Jest tam nieco więcej błędów: interpunkcja, literówki itd. Ale nie będę zawracać Ci głowy wszystkim naraz, bo byłbyś zbombardowany, a nie o to chodzi. Najpierw popraw to, na co Ci zwróciłam uwagę i postaraj się nie powtarzać tego rodzaju błędów (o ile chcesz, oczywiście). Jeszcze raz muszę wyrazić mój podziw. Jestem wzruszona i poruszona. Bo wiem, jak bardzo prawdziwe jest Twoje opowiadanie. I że ten człowiek już nigdy nikogo nie pokocha. Umiesz patrzeć na ludzi, słuchać ich i pisać o nich.
  12. Daremond, dziękuję bardzo za komentarz i przyjazną opinię o utworze. Cieszę się, że Ci się podoba. Czy lwica rzeczywiście dąży do inności? Przecież mówi wyraźnie do rodziców, że "samo jej się tak robi" i że nie może być inna - po prostu ma taką naturę - inną niż nakazują obyczaje. Nie mieści się w szufladce, wyznaczonej dla jej statusu w tej społeczności, w której przyszło jej żyć. Dlatego cierpi, jest samotna i nierozumiana, uważana za dziwaczkę. Dopiero po jej śmierci, kiedy jej ciepła zaczyna brakować otoczeniu, ono dostrzega jej "normalne" uczucia i potrzeby, takie same, jakie mają wszyscy. Ale poza tym szczegółem Twój odczyt baśni jest zgodny z moimi założeniami, dlatego sądzę, że napisałam ją wyraźnie, a poza tym - umiesz czytać. :-) Pozdrawiam.
  13. Ładne. Miniaturka, obrazek, bardzo budujący i pełen naturalnej prostoty. Zrobiło mi się ciepło od niego. :-)
  14. Bardzo ciepły wiersz, choć o zimie i zimnie z braku uczuć. Podoba mi się - wyraża też i moje niedobory. Tylko mam kilka uwag warsztatowo-językowych. Otóż pisklę nie "sieroce", a osierocone - bo "sieroce" znaczyłoby, że jest to pisklę sieroty - że jego matka jest sierotą. Zrobiłabym "światło" między fragmentami: kalendarz odcina dni porywa kolejne wieczory i noce coraz bledsze pod bezsenną kołdrą zziębnięte pisklę sieroce w pustym gnieździe Uważam, że tak jest przejrzyściej i z większą logiką, bo oba fragmenty mówią o czym innym. Dziuple nie są "na drzewie", ale w drzewie. I chyba szyk zdania trochę nie ten. Powinno być wg mnie tak: wymość dziuplę w drzewie Dalej tautologia: "rozjaśnij światło" - światło jest jasne ze swej natury. Może lepiej byłoby: rozświetl ciepło albo rozcieplij światło, albo zwyczajnie: rozpromień światło? Reszta bardzo dobra, ujmująca, głównie tym, że taka prosta, naturalna, potoczna - z serca.
  15. Właśnie: nareszcie coś dobrego o miłości! Bardzo ładna, melodyjna i prosta piosenka - taka właśnie, jak prosta i naturalna powinna być miłość.
  16. Wiersz niezły, chociaż znowu pesymistycznie i smutno o rozpadzie związku i miłości - ostatnio ten temat trochę mnie dobija. Uważam, że jest takich utworów za dużo, a za mało tych o umiejętności kochania na zawsze (vide: wiersz Baby Izby). No, ale nie jest źle. Tylko literówka w wyrazie: "gołabek" - gołąbek. A to rozmienianie na drobne - rzeczywiście weszło już w język potoczny. Skoro metaforyka jest tu "naukowa", to może by ją dalej pociągnąć, zamiast wprowadzać "handlową"? Może coś z dziedziny dzielenia albo różniczkowania?... Pozdrawiam. Oxy.
  17. Przepiękne! O, właśnie takich tekstów potrzeba! Dla zdrowia psychicznego, dla podbudowania i dla pokrzepienia serc! Nowy Rok i razem z nim odnowiona jak zawsze miłość do najbliższego człowieka. Przepiękne. A właśnie pisałam pod wierszem Moniki Gromali, że szkoda, że tak mało się pisze optymistycznych wierszy o miłości, tylko prawie same pesymistyczne i o złym końcu. W dodatku ostatnio nieco się podłamałam, kiedy ktoś z tutejszego Forum (i to ktoś ważny dla mnie) usiłował mi udowodnić, że miłość ludzka trwa najwyżej 4 lata, potem następuje kryzys, a po 7 latach rozpad uczucia i zostaje najwyżej przyzwyczajenie (podobno tak dowodzą jacyś "naukowcy"?). Boże, jakie to nędzne! I bolesne, ponieważ ja jestem inna, kocham bliskich jak pies: całą duszą i przez całe życie - i jestem prawdziwa! Jak to dobrze, że przeczytałam Twój wiersz - ulżyło mi, że nie jestem jednak jakimś dziwolągiem i kwadratowym jajkiem. Dziękuję Ci serdecznie, kochana, ciepła Babo. :-) PS. Nawiasem, ja tez znowu mam wiersz o podobnej tematyce - może go pamiętasz? [url]www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=57181[/url] Chyba często piszemy podobnie do siebie. To miło. :-)
  18. Jacku, fajne i dumne: mysz, która ryknęła! ;-))) Tak naprawdę to bez gazu żyć już nie możemy. A Ukraina dobrze o tym wie. Na szczęście Polska jeszcze ma nie najgorszą sytuację, bo dostajemy gaz także przez Białoruś. Ale strach pomyśleć, jak sobie poradzą Bułgarzy albo Czesi? I to w takie mrozy! Jednak wierszyk trochę dogrzewa - dodaje animuszu. :-)
  19. Dzięki, Zosiu. Fajnie, że lubisz baśnie, bo nie każdemu taka forma podchodzi.
  20. Już komentowałam gdzie indziej, a tu tylko dodaję swój punkcik.
  21. "Winda pończoch" mnie troszkę rozśmieszyła w tym poważnym kontekście - nie pasuje mi tu. I nie wiem, czym jest tutaj ten "antrakt w środku drogi"? Żadna przerwa w życiu nie przychodzi mi do głowy. Trochę bym to dopracowała.
  22. Zaczepna? To znaczy jaka? Bo Kalosze sugerował tu coś w rodzaju "Telefonów" Republiki czy "Głów Lenina znad pianina", i melodia w takim stylu na pewno by pasowała. :-) Czy to są zczepne piosenki? Dziękuję bardzo za przeczytanie i koment.
  23. Fajny, lekki, humorystyczny. Ja się tak katuję co jakiś czas, usiłując się odchudzić. Gryzę język, ale nie wyję pod płotem, bo mi wstyd. ;-) I nieraz musze potem uważać, żeby z głodu nie pożreć własnych palców - nieraz ugryzłam sie w palec po takich głodówkach! ;-)))
  24. O, teraz jesteś sterasznie kochany! :-))) Ale ja nie wierzę znowu, że mężczyźni są gorsi od kobiet. :-)
  25. Tak, z tym wszystkim się zgadzam. :-) Wiersz jest świetnie napisany i zabieram go sobie. Poetą jesteś wybitnym - to nie ulega wątpliwości! A prozaikiem - nie zawsze. Tylko w tekstach z gatunku prozy poetyckiej lub poezji prozą oraz w tekstach "zwariowanych" - tych Twoich Boskich humoreskach i absurdach. Jeśli chodzi o przekaz wiersza - tu właśnie doskonale widać, że stłuczony dżem symbolizuje coś ważnego dla Peelki. Może jej ukochany zawsze podawał jej śniadanie z dżemem, dlatego w jej świadomości dżem jest symbolem jego obecności, kojarzy jej się z miłością, ciepłem, z NIM. Zwłaszcza to, że on często nieporadnie rozbijał dżem - jest to cechą charakterystyczną ukochanego człowieka. Dlatego tak ciężko byłoby jej się przyzwyczaić do braku dżemu i jego rozbijania. Ale nie chdzi tu o słodycz dżemu! Nie o to, że ona po prostu lubi dżem. Bo gdyby chodziło tylko o to, wtedy śmierć bliskiego mężczyzny nie byłaby tragedią - ona mogłaby sobie taki dżem sama kupić (i nawet go rozbić). Dżem nie jest tu więc drobnostką, tylko bardzo ważnym symbolem, ucieleśnieniem tego wszystkiego, co w życiu Peelki najważniejsze. Jest - powiedziałabym - świętością, jak krzyż dla katolika.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...