Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. A ja nie bardzo rozumiem, chociaż coś mnie wciąga w tym wierszu. Przestrzeń, skrzydła, droga, tęsknota - to są bliskie mi słowa i rekwizyty, budzą we mnie nostalgiczny nastrój. Natomiast przesłanie mi umyka. ...blokowisko szuka w stęsknionych oknach Może raczej: "stęsknionymi oknami"? Jak człowiek oczami? zbawiennej drogi wciąż niedościgła jak przeznaczenie umyka zbyt szybko Co umyka? Droga? Dalej jest apostrofa - do kogo zwrócona? Do drogi? Ta droga jest "zbawienna" i jest "jak przeznaczenie", w dodatku apostrofa do niej zawiera prośbę o zabranie Peela "w odległą przestrzeń" po "ujęciu mu skrzydeł". Dlatego ta droga kojarzy mi się ze śmiercią, a wiersz - z modlitwą o śmierć, która ucieka. Potwierdzałby to tytuł z zapytaniem o pewność - całkowita śmierć nie jest pewna, nie wiadomo, czym ona jest w swej istocie. Ale sądząc po tym, jak radośnie odebrał wiersz Tomasz Biela i jak się tym ucieszyłaś, nie jestem pewna, czy dobrze go rozumiem. Jednak w tej chwili nie kojarzy mi się z niczym innym. Pozdrawiam serdecznie.
  2. Nie rozumiem żartu: Marysia to jakiś znowu Jan Maria? ;-)
  3. Ładne. Tyle, że jemioła to chyba pasożyt? Ale może się mylę.
  4. Oczywiście, każdy ma prawo do własnego odbioru i własnego stylu. I każdy może z każdego komentarza wyciągnąć coś dla siebie. Ja również pozdrawiam serdecznie. PS. Przeczytaj maile ode mnie odnośnie do Waszego wieczoru w Aninie, bo to ważne i pilne! Buziaki.
  5. Bardzo dobre. Ja też uwielbiam wiersze z pogranicza prozy: pełne zdania, długie frazy, liryczną opisowość, podszytą subtelną refleksyjnością. Dwie pierwsze strofy liryczne i zamyślone, nostalgiczne; trzecia zupełnie inna w nastroju, zatrącająca o horror czy koszmar: ptak nie ucieka bo każda minuta to życie a nadwaga skażonego sumienia jest niczym wobec niepohamowanej chęci zdobycia aż tak taniego mięsa Cóż to za ptak drapieżny i podstępny? Chyba jednak nie paw? A jeśli, to nie taki zwykły, z parku królewskiego. Może chodzi tu o właścicieli restauracji, którzy żerują na ostatnich w sezonie turystach, próbując "zedrzeć z nich skórę"? I mącą nastrój zamyślonego piękna, kontemplacji...
  6. Fajny, zabawny, autoironiczny. Wszyscy pewnie wyglądamy podobnie przy komputerach w chwili tworzenia. A anioły stróże, które wszystkich nas widzą, mają ubaw. ;-)))
  7. Dziękuję, Nato, miło mi i cieszę się. Ale zauważ, że owa nieuchronność oraz nieskończoność odnoszą się raczej do treści optymistycznych, a nie pesymistycznych. Im większy ból po stracie miłości, tym silniejsza jest następna. (Przynajmniej w przypadku mojego Pla, a wszystkim tego życzę). :-) Pozdrawiam również.
  8. Jacku, na jakie więcej? Czy sugerujesz, że w jakiejś sferze niewystarczająco zaspokoiłam oczekiwania tutejszych facetów?... ;-/ Oczywiście na więcej Twoich wierszy :) Dziękuję, Jacku, ładnie z tego wybrnąłeś. ;-D Żeby to była prawda... Nie jestem mistrzynią. Ale dzięki za ciepłe słowa.
  9. Już pisałam, że jesteś kochana i pełna ciepła. :-) Bardzo dziękuję za miłe słowa. Ja także serdecznie pozdrawiam.
  10. Bardzo dziękuję za Ul! Cały czas myślę o tym zwrocie; dzięki Wam widzę, że jest niefortunny i na pewno go poprawię. Niebawem. Pozdrawiam również. :-)
  11. Muzyki się nie da opisać - sama to stwierdziłaś w innym swoim wierszu. Może dlatego te słowa pełne uniesienia i patosu wydają się egzaltowane - nie pokazują nic, bo nie mogą. Wiersz o muzyce nie powinien być opisowy. Za dużo tu wyrazów opisowo-oceniających typu: czarodziejski instrument, śpiewem srebrzystym, głębokim wzruszeniem, magią sztuki zaklętej, lekkością, precyzją zdumiewa, olśniewając czystością i siłą wyrazu itp. To jest opisówka, Zosiu, mówiąca tylko tyle, że Tobie bardzo się podobał czyjś występ. Ale to nie wprowadza nastroju, nie budzi skojarzeń muzycznych, no bo myśmy nie słyszeli tego muzyka i nawet nie możemy porównać swoich doznań i ocen z Twoimi. Bardzo trudno jest pisać wiersze o muzyce czy w ogóle o sztuce, trudno jest wyrażać swoje doznania wywołane dziełem sztuki za pomocą innego rodzaju dzieła sztuki. Niezły wiersz na ten temat napisał Egzegeta - zerknij do niego. Nie ma tam wyrazów oceniających ani opisujących, jest metaforyka i obrazowanie, przywodzące na myśl skojarzenia erotyczne. A co do patriotyzmu - czuję podobnie, ale rzeczywiście tyle razy czytałam już zdania tego typu: "Inni wolą Pola Elizejskie, a ja rodzime małe miasteczka nad morzem" - tyle razy od czasów Kochanowskiego, że faktycznie nie robi to już na mnie wrażenia. Patriotyzm też bardzo trudno wyrażać w dzisiejszych czasach. I tak naprawdę ta ostatnia zwrotka patriotyczna jest tu niepotrzebna, nijak nie pasuje do treści. Napisałaś w wyjaśnieniach: "Bez tych zwrotek całość traci sens. Pierwsza podkreśla przypadkowość i miejsce wydarzenia, ostatnia to, że w wszędzie może się zdarzyć coś wartego uwagi." Ostatnia wcale nie mówi, że "wszędzie", tylko - że nigdzie nie jest tak pięknie, jak u nas nad morzem. A to się nijak ma do ukraińskiego grajka. Ale to wszystko nie znaczy, że Twój wiersz jest całkowicie do bani - nie, widać w nim zdolności poetyckie i wprawne rymowanie, dobry warsztat. Tylko nie ta forma dla tej treści - albo odwrotnie. Pozdrawiam Cię serdecznie.
  12. Dziękuję za koment, Bestio. Tak, zamierzam poprawić wiersz i wziąć pod uwagę rady Czytelników. Ale nie potrafię tak od razu, muszę to przemyśleć, przetrawić, oswoić się i przymierzyć do tego. Fajnie, że mimo wszystko się podoba. :-)
  13. Chyba nie zauważyłeś mojego wpisu parę pięterek wyżej, bo nie odpowiedziałeś... :-(
  14. Jacku, na jakie więcej? Czy sugerujesz, że w jakiejś sferze niewystarczająco zaspokoiłam oczekiwania tutejszych facetów?... ;-/ Oczywiście, że każdy ma prawo mieć własne zdanie. Niemniej drażni mnie, kiedy ktoś mówi, że "miłość nie istnieje" albo "miłość kończy się najdalej po" takim to a takim czasie - szczerze mówiąc, nie mogę tego słuchać. Natomiast zwroty, które tu cytujesz, w moim odczuciu nie brzmią komicznie. Cieszę się, że chociaż fragment Ci się podoba - to już coś! :-) Pozdrawiam.
  15. Czekaj... Tera ja nie kapuję: dlaczego?
  16. Dziękuję bardzo! :-)
  17. Dziękuję, jest mi bardzo miło. :-) Zapraszam po więcej!
  18. Ło, biologica się odezwała! ;-D Ale to jest bajka! Właśnie dokładnie tak!
  19. O, no właśnie, tego bardzo brakuje i o tym pisałam niedawno! - wiecznie czytam jakieś smutne wiersze o smutnej miłości i smutnych zakończeniach, tak jakby na świecie nie istniały żadne szczęśliwe miłości bez zakończeń - i nareszcie jest! Wiedziałam, do Kogo zajrzeć! A to jest genialne: już nie będę lepszy będę bliżej Dzięki za nutkę ciepła i optymizmu. Pozdr. :-)
  20. brrr... cały wiersz, bez tego fragmentu - o, tak to ujmę :) Ale ten fragment miał być właśnie taki, że aż brrr!... Bo mowa tu o zagrożeniu zdrowia i życia - zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej - najzupełniej dosłownie. Dzięki serdeczne za pochwałę. Mistrzowska - o, to za mocno powiedziane, z pewnością, ale mi schlebia. ;-)
  21. Dziękuję, bardzo mi miło i lekko od Twojego komenta. :-)
  22. dlaczego? Bo tak! Się rymuje;) Ha ha! Dobre! Chodzi o to, że kiedy miłość zaczyna boleć i chorować, nie można udawać, że jej nie ma (i nigdy nie było). Nie można sobie wmawiać, że nigdy się nie kochało człowieka, który spowodował ból (czy to przez odrzucenie naszych uczuć, czy przez zdradę, czy przez odejście, czy wreszcie przez śmierć). Kiedy człowiek sobie wmawia, że nic nie czuje i że nic się nie stało, to blokuje zdolność odczuwania w ogóle - staje się coraz bardziej cyniczny - natomiast te wyparte ze świadomości uczucia ciągle gdzieś w nim są i sterują jego reakcjami, tylko że dzieje się to już poza świadomością. Jeśli takie zjawisko jest u człowieka permanentne albo jeśli dotyczy bardzo silnego uczucia, to jest ono bardzo groźne i nieraz doprowadza do chorób psychicznych. Dlatego trzeba być świadomym swoich prawdziwych uczuć i w razie bólu odważnie stawiać mu czoła - czuć go i uświadamiać sobie, dopóki nie wygaśnie. (W wierszu ten ból to chora, bolesna miłość - ale można to inaczej nazywać, oczywiście). Dziękuję Wam za przeczytanie i zastanowienie nad treścią.
  23. Tak właśnie miało być. Jest tu pewna gra słów z określonym sensem: rozpacz rozpatrzyć gruntownie na wskroś - zamiast tonąć w rozpaczy i doprowadzać się do coraz głębszej depresji, lepiej "rozpatrzyć" na trzeźwo wszystko, co w tej sytuacji złe, ale i co dobre - bo zawsze można wyciągnąć jakieś korzyści, choćby nowe doświadczenia i cenną wiedzę o życiu czy o bliskim człowieku. Trzeba zrobić możliwie trzeźwy rachunek strat i zysków. To nie leczy ran, ale pozwala się pozbierać i wziąć w garść. Dlatego te słowa takie "oficjalne", suche i szorstkie, takie "urzędnicze". To racja. Pisałam to już w odpowiedzi do Fanaberki. Poprawię, kiedy wiersz we mnie okrzepnie. No i ma być dziwnie. Czy wszystko musi być w wierszu konwencjonalne i zgodne ze słownikiem? A choćby u Ciebie powyżej: "tak mię tkło", "zalata" - to co to jest, jak nie neologizmy poetyckie? Jak Tobie wolno, to i mnie - a co! ;-) Dzięki, ale pozostanę przy swojej "rozgadanej" wersji, choć wiem, że teraz góruje moda na oszczędność słowną. Nie jestem jej zwolenniczką - pisałam o tym szerzej do Egzegety. Zresztą na szczęście widzę, że wraca moda na pełne zdania i rozbudowane frazy w poezji, nawet białej, a także w tzw. poezji prozą. Bardzo mi się te gatunki podobają (te z pełnymi zdaniami i nagromadzeniem słów nastrojowych). Bardzo dziękuję za uwagi i dyskusję. Jak już pisałam, dzielenie się swoimi zdaniami i spostrzeżeniami oraz uważne czytanie i słuchanie innych jest niezbędne, żeby się rozwijać i nawzajem inspirować.
  24. Ale wtedy zmieniłbyś zasadnicze znaczenie wiersza, jego "chorobliwą" i "fizjologiczną" stronę. Zawsze pisałeś wiersze łagodne, bardziej liryczne, takie kolorowe. A ja nie zawsze. Czasem "daję żaru", jak to określiła Fanaberka. :-) Nie tylko. Jest jeszcze rytmiczne, melodyjne, rymowane i z przenośniami. Wersy nie muszą kończyć się równo ze zdaniami, jedno zdanie może się ciągnąć przez kilka wersów. To nie jest błąd. Nie widzę powodu dla przerzutni (choć może ktoś inny znajdzie?). Przerzutnia jest wtedy prawdziwą przerzutnią, kiedy jeden wers ma jakiś określony sens, ale ostatnie słowo go nie zamyka, tylko łączy się z następnym wersem w równie spójną frazę, mająca inny sens. W ten sposób jeden wyraz podwaja swój sens, ma jednocześnie dwa znaczenia. W moim wierszu nie widzę możliwości zastosowania przerzutni, ale - jak napisałam - być może da się ją wymyślić. Bo jest tu podwójne znaczenie: fizyczne i duchowe. Może coś mi wpadnie do głowy za miesiąc albo za rok? W każdym razie dziękuję za podpowiedź i na pewno jeszcze nie raz wrócę do przemyśleń Twojej rady. Dziękuję i bardzo, bardzo, bardzo się cieszę. :)))
  25. Dziękuję, Egzegeto. Przydługa? Wiesz, ja nie należę do tego nurtu poetów, których zasadą jest "maximum treści w minimum słów". Moje wiersze w założeniu mają docierać do uczuć, budzić je, wzmacniać, poruszać, wywoływać nastrój - a do tego nie nadaje się powyższa zasada. Przeciwnie: pewne nagromadzenie odpowiednio nastrojowych słów i skojarzeń wywołuje określoną aurę emocjonalną. Może się to nie podobać, można to uznawać za nudziarstwo i gadulstwo. W końcu różne rodzaje poezji są dlatego różne, że poeci i odbiorcy są różni. :-) Dziękuję za pochwałę dla drugiej strofy, bardzo się cieszę. Nie mogę wyrzucić "jest", choćby z tego względu, że załamałoby to rytm i zniknąłby rym. Ale w moim odczuciu to słowo nie jest całkiem zbędne - jest podkreśleniem, powoduje dobitność zdania. Nie jestem także zwolenniczką samych równoważników w poezji. Lubię pełne zdania, także w liryce. Ale bardzo dziękuję za wszelkie uwagi. Wymiana zdań na temat poezji, dyskusja - to są rzeczy niezbędne, żeby się rozwijać i wzajemnie stymulować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...