Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Myślę, że takie forum jak to służy właśnie doskonaleniu warsztatu. Ja tutaj wiele się nauczyłam. Jeśli chodzi o poetów, wszyscy są samoukami, bo nie ma szkół poetyckich. Uczymy się warsztatu jedni od drugich. Dlatego dla mnie wszelkie uwagi i rady innych piszących osób są bardzo cenne. Nawet, jeśli się z nimi nie zgadzam - cudze spojrzenie zawsze otwiera przede mną jakiś nowy horyzont, a przynajmniej nowy odcień mojego własnego wiersza - nowy odcień samoświadomości.
  2. -łamanie pierwszego Prawa Natury - Panie wybierają Panów, co należy tłumaczyć: z dostępnego zbioru Pań, wybieramy te, które nas wybrały - kończy się pisaniem takich wierszy, ale kolega nie jest pierwszy. :) zapamiętać, zapamiętać: Panie wybierają Panów, Panie wybierają... -i tak dostał (peel, ma się rozumieć), że na humoreskę nie ma siły a na, cytuję: i nie głaszcz jak psa ale ostro zaspakajaj instynkty zwierzęce.:)) dprawdy, doprawdy - ma siłę? -ten peel, paradosalny jest! ale tak kończy się łamnie Praw Natury. :)) Wszystkich ten Peel bawi i rozśmiesza, tylko nie Autora. ;-D Ja tam współczuję Autorowi, że nie potrafi się śmiać. Peelowi zupełnie nie. Taka mimoza z ostrymi instynktami, rozczulająca się nad sobą i mająca pretensje do wszystkich kobiet o swoje niepowodzenie w miłości - takie sadystyczno-masochistyczne zwierzę - nie budzi mojej sympatii ani nawet litości. Tylko rozbawienie.
  3. Nie Ty, oczywiście, ale Peel jest przeciw kobietom i krzyczy o tym wprost - nie da się zaprzeczyć! Skoro zgadzasz się z tym, ze potrzebny tu humor, to zrób z tego wiersza humoreskę, bo - dalibóg - ten zezwierzęcony Peel aż się o to prosi! Pozdrawiam serdecznie. :-)
  4. Bardzo Cię przepraszam za pomyłkę. To z powodu pewnego wydarzenia: kiedyś byłam w komisji sprawdzającej prace pisemne z przedmiotów humanistycznych na sprawdzianie kończącym gimnazjum; kilka dni żmudnej i nudnej pracy po 10-12 godzin codziennie. Nauczycieli w takich warunkach łapie głupawka ze znużenia. Co jakiś czas czytamy głośno śmieszne fragmenty wypracowań i pokładamy się ze śmiechu - inaczej nie dotrwalibyśmy do końca. W pewnym momencie ktoś przeczytał takie zdanie: "Alina w malinach była lepsza niż Balladyna". Podniósł się taki ryk, że inne sale przybiegły z ciekawości, a dyrektorka pewnego gimnazjum musiała wyjść, żeby ochłonąć, ale przez łzy nie widziała futryny drzwi i wpadła na nią. ;-DDD A co do wiersza. Owszem, jest pewna dwuznaczność, ale niewielka. Jest wyraźny, oczywisty obrazek, zupełnie dosłowny: Peelka jest pokłócona z kimś bliskim, ktoś ma do niej pretensje, ciąży jej sumienie, a więc nie czuje się całkiem w porządku, ale chce się pogodzić - mówi (lub raczej myśli), że na miłość nigdy nie jest za późno. Dwuznaczność (niewielka) jest tylko w kwestiach: czy Peelka rzeczywiście wróciła do domu i grzeje ręce przy kaloryferze, bo naprawdę przemokła, a przeciąg faktycznie wieje "po kościach" - czy to wszystko są wyłącznie metafory, tworzące nastrój chłodu emocjonalnego po kłótni? (ale w żadnym razie nie alegorie - nie ma tam żadnej alegorii!); czy jesień jest rzeczywiście tłem wydarzenia, czy też to wyłącznie metafora schyłku miłości? Owszem, te sprawy są dwuznaczne, ale nie ma to znaczenia dla zasadniczej treści wiersza, jaką jest nastrój Peelki po kłótni. Można sobie interpretować, że przemoknięcie i zmarznięcie Peelki jest rzeczywiste (obok wychłodzenia emocjonalnego), a można uznać, że nie. I to jest całe "pole dowolności interpretacji" dla czytelnika. Zresztą ja nie twierdzę, że wiersz jest zły. Nie. Jest nastrojowy, owszem. Tylko może lepiej byłoby, gdyby nie był aż tak oczywisty w wymowie. Z drugiej strony, szczerze mówiąc, wolę wiersze oczywiste (byle przynajmniej nastrojowe), niż takie, których w ogóle nie da się zrozumieć z powodu pogoni za oryginalnością i modą. Pozdrawiam serdecznie zarówno Autorkę wiersza, jak Alinę Namalinach. Oxy.
  5. Zgadza się. Dlatego tak lubię to forum i rozmowy o wierszach. Dlatego też zapytałam Alinę Wmalinach, jaką tu widzi metaforę - i z niecierpliwością czekam na jej odpowiedź.
  6. Jest nawet lepiej niż myślałam: teraz "odszuka" może tyczyć się zarówno intuicji, jak i nieznanej jeszcze wybranki. Jedno nie wyklucza drugiego, a nawet pogłębia je o wieloznaczność. Coraz bardziej mi się podoba.
  7. Zawsze można "niechcący popełnić plagiat". Od razu, kiedy pierwszy raz tu zajrzałam, przypomniała mi się parodiowana już wielokrotnie przez kabarety piosenka: "Nie wierz nigdy kobiecie - dobrą radę ci dam; nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam!" ;-DDD I naprawdę taka treść znacznie lepsza jest w formie kabaretowej, niż w wykonaniu "na serio", które po prostu jest nie do przyjęcia. Pozdrawiam. :-)
  8. Może być bez "miłość" - wtedy "intuicja (...) odszuka". I tak będzie chyba lepiej. Dobry wiersz - o samotności i nic-nie-znaczeniu (ogólnodostępnej chorobie cywilizacyjnej), ale z nadzieją. Dobry i treściowo, i warsztatowo.
  9. Ha ha ha! Ubawił mnie ten wiersz: ostrzeżenie przed strrrasznom pciom! Gdyby dodać więcej humoru i kabareciarskiego pazura, byłoby pewnie strawne: z faceta zrobić całkowitego zwierzaka (ale dopiero w puencie), z kobiety na przykład kota, z psa - kumpla do piwa, a z żebrzącego piwosza - psa przybłędę. Popracowałabym nad tym. ;-)
  10. E tam, dlaczego pomniejszani? Bo ja akurat najbardziej lubię Twoją poezję? To dlatego inni mieliby się czuć niesprawiedliwie ocenieni? Nie jestem aż tak ważna, żaden ze mnie arbiter! I każdy ma prawo do własnych gustów oraz fascynacji. :-)
  11. Bardzo ładna ballada o zderzeniu naiwnego świata ludowego artysty z bezdusznością świata rządzonego przez forsę. Niestety wygrywa to drugie na razie - i w wierszu, i w rzeczywistości.
  12. Mam tu przykład podobny w treści, ale w zupełnie innej formie: lekkiej, piosenkowej, rozrywkowej - troszeczkę z przymrużeniem oka. I myślę, że dla takiego tematu lepsza jest forma piosenki. Ale nie trzeba się ze mną zgadzać. Iwonna Buczkowska Rozwiał wiatr... Rozwiał wiatr włosy moje i zadarł spódnicę, niczym czuły kochanek w ramiona się rzucił. Do ucha mi żarliwe szepnął obietnice, zakręcił, zawirował i na pole wrócił. I ledwie-co tu ze mną zdążył poflirtować, za inną się spódnicą już gdzieś tam ugania! I już do innych uszu szepcze słodkie słowa… Czyś Ty może od wiatru uczył się kochania? Znowu wrócił wiatr zdrajca – objął, łzy osuszył, znów się mizdrzy, zaleca, w głowie mi zawraca. On wiatr – jemu wybaczam, chociaż mnie zasmucił, lecz Ty już do mnie, miły, nie wracaj… Nie wracaj...
  13. Jest metaforą czego? - jeśli niedosłowny?
  14. Zostało jak było, tylko błąd ortograficzny Bolesław poprawił. Wiersz byłby niezły, ale naprawdę razi mnie tym, co wyszczególniłam powyżej. Skoro Autor się ze mną zgadza, to myślę, że kiedyś poprawi? Bo szkoda wiersza.
  15. O, i właśnie o to chodzi! Czyż to nie piękne? Widzieć całe nieprzebrane bogactwo odcieni jednej rodzinnej miłości - całe to morze wspólnych uczuć, doznań, przeżyć, myśli, gestów, wspomnień, planów, starań - które się na nią składają! Niektórym ciągle potrzeba krótkotrwałych, ulotnych, ale jaskrawych barw złudnej tęczy, żeby nie znudzili się samymi sobą. To są nieszczęśliwcy o zbyt słabym wzroku, żeby móc zobaczyć pełną krasę tych wszystkich subtelności, których niczym nie da się namalować. Dziękuję za kolejny przepiękny wiersz - humorystyczny, a jakże głęboki. Zazdroszczę Peelowi całą siłą dziecka z chorobą sierocą. :-(
  16. Niekoniecznie. Wiersze prozą nie są płytsze niż wiersze wierszem. Nawet często przeciwnie.
  17. Stormie, zapewniam Cię, że umiem czytać. Jeśli nie widzę głębszego sensu w Twoim wierszu, to znaczy, że jest on zbyt dobrze ukryty. I nie gniewaj się, bo nie piszę tego wszystkiego złośliwie. Pozdrawiam serdecznie. :-)
  18. Ładny obrazek, chociaż brzmi jak z XVIII wieku. :-) Ale poprawiłabym niektóre sprawy: Pozdrawiam ciepło. Oxy. :-)
  19. W takim razie zrobiłabym z tego mini opowiadanie. Taki wiersz prozą. zrobię!! Do dzieła!
  20. Boski Kaloszu! Dziękuję Ci za prześliczny - jak zwykle - wiersz. :-) Peel niby to wpadł w sidła "rudej obłudy" i marzy sobie, żeby mieć wszystko, co inne od niej: blondyny, czarne, niebieskookie, szatyny, nawet siwe jak obłoki... Niby chciałaby dusza do raju... Ale uparcie trwa przy swojej Pani, a nawet posłusznie sprząta, gotuje, szoruje gary, od czego niejeden mąż się miga. :-) Jak to mówią: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ale tak naprawdę nigdy nie jest tak, jak mówi Peel: "Tymczasem życie na przekór mnie płynie" - Życie płynie tam, gdzie nie stawiasz tam. Bo: Nie jesteś liściem na rwącej wodzie, sam jesteś wielką tonią, człowieku; spienionym buntem w ciągłej niezgodzie żłobisz kaniony, wyrywasz brzegi, jak swój bieg wiecznie zmieniają rzeki. Pozdrawiam i życzę miłego, rodzinnego sprzątania, gotowania, szorowania garów (niejedna dusza marzy właśnie o tym). :-)
  21. Jeden na 100 Poeta, który mnie w tym popiera. Dziękuję. Oczywiście, że rym, wyliczanie, powtórzenia, rytm, refreny, metafory - wszystko to są środki wyrazu w tekście literackim i każdy z nich służy odpowiedniej treści (czy może raczej: każdy z nich jest odpowiedni dla wyrażania określonych treści). Ogromnie mi miło. Aż mistrzostwo? To bardzo mocne słowo. Po prostu napisałam piosenkę z przekazem. Lekki, rozrywkowy utwór z pewnym sensem, nad którym chyba można się też trochę pozastanawiać. Nic takiego. Ale serdecznie dziękuję i cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam. Oxy. :-)
  22. Bardzo serdecznie Ci dziękuję. :-)))
  23. Nie wyrasta się ze zbawienia mrs Zależy kto.
  24. Czy właśnie to nią nie jest? Ludzie czytają i nie wiedzą, że to zabawa, rodzaj gry. Biorą Twoje słowa na serio i ironicznie się uśmiechają :) Pozdrawiam. Gry???... Nie, Marek. Kiedy mówię, że uwielbiam Twoje wiersze i że należysz do moich ulubionych poetów - to mówię na serio i nie ma w tym ironii. A jeśli ktoś tam, czytając to, ironicznie się uśmiecha, to ma prawo i niech mu ten uśmiech wyjdzie na zdrowie - naprawdę nic mnie to nie obchodzi. Żartobliwie tylko przekomarzam się z ludźmi, których lubię, np.: prowokuję dyskusje z nimi - bo z niektórymi ludźmi dyskusje są ciekawe i wciągające. Czasem robię im drobne docinki i kpinki na zasadzie dobrego, starego rodzeństwa - ale wierz mi, że to nie jest złośliwe szyderstwo i wykpiwanie ludzi; przeciwnie - to takie przewrotne okazywanie sympatii! Tak samo przekomarzam się z córką, z przyjaciółką, z bratową - wszystkie je bardzo lubię. Zresztą podobnie zachowywali się wobec siebie chociażby Skamandryci, którzy byli bardzo zgraną grupą i cenili się nawzajem. Ulubionych ludzi nazywam też "wariatami" lub mówię z zachwytem: "On(a) jest nienormalny(a)!" - w sensie, że są niekonwencjonalni, nieprzewidywalni, potrafią zaskakiwać i tworzyć coś nowego, coś, czego jeszcze nie było. Określenie "wariat" w moich ustach należy rozumieć jako jeden z najwyższych komplementów; wszyscy najwspanialsi artyści to "wariaci", w ogóle wszyscy ci, którzy mają wybujałą fantazję, polot, poczucie humoru, którzy potrafią wykraczać poza ramy i standardy, narzucane przez zastany świat. Ale nie pogrywam sobie z ludźmi, nie wyszydzam ich, nie oszukuję. Kiedy mówię, że kogoś lubię i cenię, że czuję się z kimś zaprzyjaźniona, że kogoś podziwiam - to tak jest. Z mojej strony na pewno.
  25. Ale składnia jest poprawna. Może trochę nienaturalna dla mowy potocznej, bo stylizowana na kaznodziejski patos, co może się nie podobać - ten szyk przestawny. Ale to nie jest błąd, tylko dozwolony gramatycznie zabieg.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...