Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. No naprawdę jestem absolutnie zaskoczona - ale oczywiście miło zaskoczona! :-))) I trochę mi głupio, że pod Babą gadamy o moim wierszydle. Sorki, Zjajami kochana! Naprawdę polowałyśmy, ponoć są na to dowody. I ludzkość zaczęła się od matriarchatu, czego pozostałością jest pamięć o takich boginiach, jak arabska Leta (dzisiejsze lato - czas najbujniejszego życia), greckie Demeter, Atena, Persefona (oraz ich odpowiedniki w innych religiach) - i cała masa innych bogiń, związanych z życiem i śmiercią, płodnością, mądrością, miłością, pięknością i życiodajnymi elementami przyrody. Pozostałością tego są także niektóre obyczaje, np. całowanie kobiet w rękę, w rąbek sukni (do niedawna żywy obyczaj), picie z pantofelka ukochanej, przenoszenie panny młodej przez próg swojego domu itd., itp. Byłyśmy paniami życia i śmierci, czczono nas nieledwie jak boginie, bo byłyśmy związane bezpośrednio z najwyższym bóstwem - Stwórcą świata - bo to my rodzimy dzieci, dajemy życie. A potem nagle odkryto, że mężczyźni też dają życie i są równie niezbędni w jego powstawaniu, jak kobiety. No i wszystko się rypło - wtedy zaczęli nami rządzić i pomiatać, bo mają siłę w mięśniach - jedyną rzecz, jakiej nam brakuje. :-( Ale my im jeszcze pokażemy! ;-)))
  2. Ej, Zjajami Babo - toż to bardzo przewrotna odmowa pełnego seksu! Tak jakby powiedzieć: "Idźmy nie na całość"! ;-) Podobają mi się neologizmy. :-) Pozdrawiam.
  3. O! to jest opinia. przynajmniej baba ma jaja! No to byłam bardzo blisko ideału. ;-)))
  4. Posłuchajcie, mędrcy też się bawią czasem i bywają sobie bezmyślni - to też ludzie. Natomiast cały wiersz czytam jako metaforę "głupiego" przypadku. Ja też nie wierzę w Pana Boga, który bezmyślnie odbiera ludziom życie dla zabawy - nie wierzę, żeby Autorka miała dosłownie to na myśli, bo to faktycznie byłoby bardziej niż naiwne. Ja w ogóle wiersze liryczne odczytuję zawsze jako metafory czegoś, nigdy w sposób dosłowny.
  5. Ciekawy wiersz, jakby opowiadanie snu. Co prawda dla mnie nic z niego nie wynika, ale obrazki poruszają wyobraźnię, a to już coś. :-)
  6. Sylwestrze, to Ty naprawdę pamiętasz mój wiersz "Jaskiniowcy"??? Nie przypuszczałam, że ktoś jeszcze tutaj go pamięta!... Bardzo mi miło! :-)
  7. Jest dokładnie tak, jak piszesz. :-)
  8. Bardzo pierwszolistopadowe. Smutne. Pozdrawiam.
  9. No fajny wiersz, ale masz niepotrzebne spacje między ostatnimi słowami fraz a znakami przestankowymi - one się powinny łączyć ze słowami. Popatrz, jak to jest u innych (choćby w moim komencie, ale i w książkach), a jak u Ciebie. Pozdrowieństwa.
  10. Po prostu tak mi logicznie wynika z Twoich słów. Taka twarda logika. Pozdrawiam. :-)
  11. No i prokurator już na głowie biednej kobiety!...
  12. Fan, jeśli mnie zaprosisz, to na pewno Cię odwiedzę! Już się cieszę! :-) Te "bzyki" wyszły dwuznacznie, ale wiesz - mi ich obecność nie tak bardzo przeszkadza... ;-)))
  13. Michał, bardzo serdecznie dziękuję! Naprawdę aż tak się podoba? No to strasznie się cieszę! Nie, to wszystko jeszcze chyba nie jest mitem. Pozdrawiam ciepło. :-)
  14. Bardzo nastrojowa miniaturka. Pozdrawiam.
  15. Dziękuję, droga Babo-Jajcarko. :-) Niestety niemal cała nasza Ziemia to blizny i cmentarzyska. I to głównie za sprawą ludzi. Pozdrawiam.
  16. Popieram propozycje poprawek Grażyny, zwłaszcza wyrzucenie niepotrzebnych powtórzeń z wiersza. Temat dobrze pokazany, bo wyraźnie, czytelnie - taki właśnie powinien być wiersz. Pozdrawiam.
  17. Nie rozczarowałeś mnie - nie musisz być nauczycielem, żebym Cię lubiła. :-) Po prostu zapytałam o to ze względu na tematykę wiersza. Pozdrówka. :-)
  18. Jest tu odniesienie do Chrystusa, nawet powiedziałabym, że jest to Chrystus w krzywym zwierciadle, "pozytywny wariat", jak nazywa się obecnie tego typu ludzi. Nie mają oni wspólnego języka ze światem lub może mówią przestarzałymi, "zapleśniałymi" wartościami, których świat już nie rozumie i nie chce. Jest tutaj bardzo ciekawe odwrócenie słów Biblii: "niewinnym daruje wszystkie swoje winy" Można tu wiele myśli wyczytać. Moją jest ta, że grzech pierworodny, za który wszyscy rzekomo cierpimy i pokutujemy poza Rajem, jest wierutną bzdurą - kto z nas czuje się winny za to, że Ewa z ciekawości ugryzła jabłko wiedzy? I w ogóle co to za wina? I co za Ojciec, który nie pozwolił swoim dzieciom karmić się wiedzą, a za jej nadgryzienie wypędził dzieci ze swojego Domu? Chrystus zaś odpokutował za grzechy ludzi. Skoro tak, to ludzie już są niewinni i Bóg nie musi im niczego darowywać. Może natomiast wybaczyć im swoją własną winę - że stworzył nas na wzór i podobieństwo własne... czyli, że jesteśmy tacy, jakimi nas stworzył. Bardzo dobry i ciekawy wiersz. Pozdrawiam serdecznie.
  19. Grażyno, witam serdecznie nowego Gościa pod moim wierszem! I dziękuję za pochwalenie utworka. :-) Może masz rację co do tytułu, ale wiesz, nie chciałam, żeby był zbyt duży rozdźwięk między tytułem a treścią wiersza - wspomnienia letnie kojarzą się z czymś lekkim, niefrasobliwym, z wakacjami, a wiersz jest o czymś diametralnie innym - o tym ,że tę beztroskę wakacyjną burzą peelowi ślady śmierci i wojny na każdym kroku. Poza tym wydaje mi się, że tytuł "Wspomnienia (niezbyt) letnie" budzi większe zainteresowanie niż "Wspomnienia letnie", bo ten drugi jest po prostu pospolity. Co do literówki - zgadza się, poprawiłam, dziękuję. Ech, rzadko mi się zdarzają literówki - jestem widać przemęczona. Idę więc spać. Dobranoc. :-)
  20. Czy o piciu? No, jest tam powtarzany toast. Ale raczej jest to piosenka o wojnie i o przetrwaniu... Bardziej chyba psuje tematyką do mojego wiersza na tej stronie. :-) Mnie też bardzo się podoba ta piosenka. Pozdrawiam cieplutko. Oxyvia.
  21. Ale fajny wierszyk! :-) Bardzo, bardzo sympatyczny. Jesteś nauczycielem??? Naprawdę?... Pamiętam, jakie w mojej "karierze" widywałam nieświadome dowody uwielbienia i/lub pożądania dla mnie ze strony moich małoletnich uczniów. ;-))) Bardzo to było zawsze sympatyczne i niewinne, i ukrywane skrzętnie. :-D (W gimnazjum i liceum). Pozdrawiam. Oxyvia.
  22. Krzysztofie, jeszcze raz bardzo dziękuje za powtórną wizytę. :-) Tak, dzieci są dla nas najważniejsze, najkochańsze, to dla nich w ogóle żyjemy. Dlatego tak straszne jest to, że czasem na Ziemi bywają zabójstwa dzieci, i to niekiedy masowe. Nie potrafię wyobrazić sobie psychiki zabójców. Morderstwa na dzieciach to jest chyba największy koszmar, jaki spotyka naszą planetę. (Piszę "chyba", bo być może jeszcze większym koszmarem jest zaginięcie dziecka i niemożność dowiedzenia się, co się z nim stało; tak się zdarza zarówno w czasie wojny, jak i w czasie pokoju, choć w drugim przypadku znacznie rzadziej). Dobrej nocy, Krzyśku! Oxanna.
  23. bliskie jst mi to, co piszesz, Oxywko:) ale ja się obawiam, że gdybym była pre, chciałabym TEŻ polować na mamuty, nie tylko dmuchać w ogień, zresztą coś jeszcze o pre popełniłam kiedyś na okoliczność znalezienia łowcy: (DEPILEMIKA) całą pierzastość usuwam z obawą czekając na mamuta - ogrzeje? ... I ja też! I ja też! ;-D Ale powiem Ci, że wiem z różnych źródeł, iż kobiety w czasach jaskiniowych polowały tak samo jak mężczyźni - nie było tu żadnej segregacji ani dyskryminacji. Natomiast ja kilka lat temu - nie wiedząc jeszcze o tych odkryciach - popełniłam taki wierszyk: Jaskiniowcy Ponad wolnym, dzikim światem wstaje bardzo dawny dzień, brzask w sawannie szumi światłem, w gąszczu puszczy szepcze cień. Na bezpańskim zboczu gór żwawe, wolne pra-pra-owce, w grocie ziewający chór – właśnie wstają jaskiniowcy: kilku dziadków długowłosych, kilka babć w prawdziwych skórach, trochę dziewcząt goło-bosych, matki w dziwnych dość fryzurach, ojców też jest dosyć sporo – wielkich drabów zarośniętych; wszyscy śniadaniują korą, zagryzając liściem mięty. Ale trzeba by pomyśleć już o dalszej części dnia: kogo się po mięso wyśle, kto przy dzieciach trzyma straż? Trzech atletów – w ręce pień i już gonią pra-pra-owcę. Trzeba jakoś przeżyć dzień i być sytym jaskiniowcem. Tylko o tym myślisz wiele, co ci świat dał do myślenia: nie ma czasu na intelekt, póki brak nam pożywienia. Uganiają się atleci za tym mięsem po urwiskach, matki drżą o spokój dzieci i rodziny, i ogniska. Dobre mięso pra-pra-owiec! Każdy wsuwa swoją część: im silniejszy jaskiniowiec, to tym więcej musi zjeść. Do wieczora jeszcze czas – bez kolejki mięso było, nie polował nikt prócz nas, więc się ludziom poszczęściło. Można zabrać się za sztukę: święcić ściany mamutami. Jest czas wreszcie na naukę: dzieci ćwiczą oszczepami, uczą się krzesania ognia i toporki robią z głazów, uczą się zdzierania skóry (na początek z małych płazów). Nikt nie gada tam bezmyślnie, nie narzuca swego zdania, wszyscy wzajem całkiem ściśle się pojmują bez gadania; nie przerywa nikt beztrosko, nie dopieka żadna mowa, nikt nie kłamie. Jak im bosko, że tak proste znają słowa! Pozdrówka, Babo Jajcaro miła! :-)
  24. przytoczę taką anegdotę: naście lat wstecz byłem w kinie na "7" z Pittem i Freemanem. udałem się na seans z bardzo atrakcyjną, ale mało rozgarniętą dziewczyną (ona ten film widziała wcześniej) i tuż przed końcem zdradziła finał, na cały głos, myślałem że publika nas zlinczuje. morał z tego taki, że nie będę psuł zabawy innym dziękuję za interpretację, czytanie i czas poświęcony r A nie ma za co. Tyle, że wiersz to nie film - tu nie ma przebiegu akcji od A do Z przed oczami widza. Wiersz już jest w jednym momencie i jest mgnieniem, i powinien być jasny. Ale nie zamierzałam Cię napadać. :-) Pozdrawiam. Oxy.
  25. Sylwestrze, fajnie, że wpadłeś do mnie. :-) Ja też nie wiem, co napisać, skoro Cię "zatknęło" - bo nie wiem, z jakiego powodu? Bo wiersz zrobił wrażenie, czy też dlatego, że taki zły? Hmmm... Nie mniej pozdrawiam i zapraszam na przyszłość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...