Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Dwiema dziewięciomiesięcznymi dziewczynkami z pierwszymi ząbkami, dla których napisałam życzeniowo-instruktażową piosenkę. Druga ciotka dorzuciła muzyczkę i zaśpiewała. Może od tego powinnam była zacząć: www.youtube.com/watch?v=LCJFz3WOgI8 Aha, czyli to wiersz dedykowany. A ja - nie wiedząc o tym - starałam się pojąć uniwersalne, przenośne znaczenie bliźniaczek... ;-))) Wiersz niezły, piosenka również. Wszystko na plus. Ale słowa piosenki są inne niż wiersza - też Twoje?
  2. Dzięki Oxy.Ty akurat wiesz w czym rzecz; ciągle mamy nadzieję, ale to chyba już"po ptokach" Miło że zajrzałaś do mnie :) Bardzo dziękuję. E. Nie żartuj, Cela. Nie. Nigdy nie jest "po ptokach", póki jesteśmy obecni.
  3. Dwie pierwsze strofy bardzo mi się podobają. Ale trzeciej nie rozumiem i dlatego nie pasuje mi ona do przemijania, o którym tak pięknie i jasno mówią dwie pierwsze.
  4. Czyli Peele w swych żądzach nie różnią się niczym zgoła. :-)
  5. Nie rozumiem. :-( Kim są Peelki-bliźniaczki?
  6. Ha ha! Ubawiłam się tym niespodziewanym zakończeniem! ;-D Tego rodzaju rozmowy i niekończące się dysputy prowadzą ludzie na stanowiskach, głównie politycznych, choć nie tylko (wojskowych pewnie też). Podejrzewam, że właśnie dlatego, iż - jak napisała Ewa - im wyżej kto postawiony, tym więcej ma czasu na podobnie bzdurne dyskusje. :-)
  7. Bardzo smutne. Dla mnie każde rozstanie, zerwanie na zawsze, jest tragicznie smutne. Dlatego wiersz piękny.
  8. ;-))) Fajne.
  9. Jasne, że pamiętam Luisa. Niektórzy chodzili na filmy z nim nawet po kilka razy :) [u]Ale jemy jednak lepiej, różno-rodniej znaczy. Wolnych rodników zatrzęsienie i cała tablica Mendelejewa do wyboru. Mnie najbardziej formaldehyd smakuje i izotopy w grzybach[/u] ;)) Dzięki Oxy, pozdrowienia. No właśnie, qrde, o to mnie chodziło. :-( Serdeczeństwa.
  10. Bardzo fajny wiersz! I te gruszki z wierzby w poincie - symbol nierealnych marzeń... Pamiętam, jak smakowało jedzenie za mojego dzieciństwa, a nawet jeszcze za młodych lat 70-tych i 80-tych. To, co żremy teraz, niezmiennie przypomina mi koszmarkowatą komedię z Louisem Defunesem pt. "Skrzydełko czy nóżka?" - pamiętasz to, Hayq? Nie jestem pewna, czy nie jemy znacznie gorszych świństw niż kurczaki z gumy!
  11. Post Scriptum: baaardzo podoba mi się Twoje wyjaśnienie filozoficzno-religijnego ;-))) znaczenia Twojego nicka! Strasznie mi się podoba! :-D
  12. Dziękuję za przepiękny wiersz w prezencie. O którym to obrazie? Czy o tym? [url]//www.promethidion.eu/upload/malarze/dziela/191.jpg[/url]
  13. I to jak! Wystarczy przerobić Twój komentarz na wersy i mamy czystą poezję :) Wiersz, który "zrobiłeś" z poetyckiego komentarza Eli-Ali, też jest piękny. gratuluję Wam obojgu wspólnego dzieła. :-) (I tez zabieram do siebie). Edit: aha, i ja też mam wiersz pod identycznym tytułem, choć inny w charakterze, ale za to pasuje w temacie (chyba): Widok z okna Ulica. Tłok. Szary zgiełk. Kurzawa. Bieganina ludzików. Tramwajki, autobuski. Samochodziki, zderzonka na śmierć. Wrzawa. Rój idiotów. Mróweczki. Tłum ludzki… Nienaturalne zagęszczenie. Na bruku. Rachityczne drzewka, wmurowane w krajobraz. Pokrzywione twarze. Ból. W tym huku… Nikt nie słyszy. Nie widzi. I dobra. Rozgniecione mordy, wymięte, przeżute, z szarej gumy do żucia, rozmiękłej, wyplutej, nieforemne gęby, asymetryczne, tępe, w wariackie grymasy pogięte, rozciągnięte, nieproporcjonalne ciała, paralityczne ruchy, powykręcane szkielety, wklęsło-zwisłe brzuchy; zniekształcone do głębi, kalekie męczeńsko, upośledzone, ułomne człowieczeństwo. Ulica… Ścisk pędzący. Ryki w kurzu. Miliony. Za dużo nas. Za szybko, tumult, trwoga! Za dużo jest tu żywej materii wgniecionej, gumy wyplutej ze śmiechu przez Boga.
  14. O, tu jesteś najbardziej, najwyraziściej, najdosadniej SOBĄ! O, takie Twoje wiersze uwielbiam! (Inne Twoje też). Ten gatunek - tylko Tobie właściwy: satyry pieprznej Sztarbowskiej, swoiście przedowcipnej (przepraszam za wulgaryzm) i zwalającej z foteli wszelkich świętoszkowatych idiotów - to jest to, co szaleńczo lubię w Tobie i co daje mi nieledwie jakiś orgazm sztuczny! (czyli zapłodniony sztuką)! Taki mi pisz Waść! Ubawiłam się setnie! ;-)))
  15. Dzięki za dobre słowo oraz za świetną i zabawną, acz tragikomiczną trawestację piosenki (głupawej zresztą, a więc bardzo zdatnej do parodiowania). :-) Zabrałam ją (trawestację, znaczy się) do prywatnego albumu. A tak poważnie, to wiesz... ja też usiłowałam podchodzić na luzie do tematu śmierci i w młodości nawet mi się to udawało, a teraz po prostu nie potrafię - od kiedy straciłam prawie wszystkich, których kochałam. Ale w takim razie specjalnie dla Ciebie cytuję mój "luzikowy" wierszyk z tamtych lat: Ballada o człeku Człowiek rodzi się bardzo młodo, bo w dziewiątym miesiącu już, i wraz z chwilą, gdy przestał być płodem, jest człowiekiem sędziwszym co rusz. Hej, hola, dolaż moja niedola! Jest człowiekiem sędziwszym co rusz. Mózg się coraz to wolniej powiększa, jeszcze roczek z rozpędu – i stop, i zostaje głupota – tym mniejsza, im doświadczeń więcej i trosk. Hej, hola, dolaż moja niedola! Im doświadczeń więcej i trosk. A te troski i wielkie tragedie, i ta mądrość, co płynie z nich, to jest ciężar, że człowiek aż blednie i wciąż mniej kolorowe ma sny. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wciąż mniej kolorowe ma sny. Wreszcie świat go przestaje ciekawić, wreszcie go nie zadziwi już nic, już entuzjazm go własny nie bawi, już i zapał – to kłamstwo i pic. Hej, hola, dolaż moja niedola! Już i zapał – to kłamstwo i pic. Potem zdarza się kiedyś nad ranem, że się nie chce wyjść z łóżka i żyć, i udawać przed sobą barana, i przeżywać, i śmiać się, i wyć. Hej, hola, dolaż moja niedola! I przeżywać, i śmiać się, i wyć. A na końcu nadchodzą choroby, coraz więcej umiera w nas; nasze myśli – żałoby i groby, i wygoda, i woda, i gaz. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wygoda, i woda, i gaz. Zauważcie, panowie i panie: każde z istnień, od żłobka po grób, to powolne, powolne konanie i wciąż bardziej zmartwiały trup. Hej, hola, dolaż moja niedola! I wciąż bardziej zmartwiały trup. Serdeczności. :-)
  16. Nie wiem skąd to wiesz (bo ja sam nie wiem), ale dziękuję ;) Tak naprawdę, to kazdy z nas (samców) ma w sobie ileś tam tego samca. Jedni więcej, drudzy mniej, jedni eksponują, inni wstydliwie go chowają przed światem. A dla drugiej (Waszej) strony - ten sam samiec też będzie dla jednej bardziej, dla drugiej mniej samczy. Bez sensu. pozdrawiam i dziękuję Wiem, bo jesteś sympatyczny i szanujesz kobiety - to widać w Twoich komentarzach. :-) Samca ma w sobie prawie każdy mężczyzna, owszem (i całe szczęście, a nawet za mało jest facetów-samców), ale to nie zawsze musi być samiec-cham, który traktuje kobietę jak wielofunkcyjne narzędzie. Dlaczego bez sensu? Pozdrowieństwa. :-)
  17. Bardzo fajnie, tylko gdzie? Proponuję we Warszawce, bo w Centrum Polski. Ale niestety nocleg każdy se sam na własną rękę robi. no, ja mogę najwyżej podowiadywać się tam i tu, gdzie taniej... Co Wy na to?
  18. w takim razie na pizzę możemy wybrać się razem ;-)) nie widzę przeciwwskazań:)) No tak... I po co rzucałam palenie? I tak zawsze zostaje mi tylko zazdrość!... ;-)))
  19. O, no i mamy trzecią interpretację, odAutorską - i ona jest uniwersalna, a więc najlepsza! Tak, czuje się tu drwinę, bezwzględnie! Ja też mam w nosie własne wyobrażenia o nieatrakcyjności! ;-))) Solidarność lustrzanych obrazów! :))) Taaaaa... ;-)))
  20. dzięki, kłaniam się wdzięczna, Ty dobrze wiesz jak się tu przepoczwarzam...pozdrawiam:)) Wiemm, Emm ;-) i gratuluję serdecznie! Cieszę się podwójnie, bo to oznacza nie tylko to, iż masz talent, ale także to, że i Orgia coś ma, co Cię inspiruje! Czyż nie tak? (Sorki za wrodzony brak skromności i bezczelność). Pozdrowieństwa serdeczne. :-)
  21. A tu coś, co powstało od razu z inspiracji Twoim wierszem: Bogobojnia Bóg tylko stworzył czas i miejsce, wypchnął z zaświatów naszą przestrzeń, w którą wybuchła praenergia i rozpoczęła obrót spraw. A dalej świat się samotworzy, a Bóg już nic tu nie zuboży – materia rodzi się z promienia, spiralą coraz ciężej gna. Z tego wszystkiego wstaje życie ze swą muzyką, rytmem, gniciem, z chucią bawienia i zbawienia, z jabłkami dobra oraz zła. I dalej się buduje człowiek za Bogiem w tajnej, świętej zmowie, daną planetę zmniejsza, zmienia, tropi Wytwórcę, gubi ślad. Lecz Bóg nam świata już nie tworzy, Bóg tylko wielki wybuch zbożył, wyrzucił z raju światłocienie - a może nawet i nie tak. Teraz energia samotworna wciąż tworzy światy niepokorne: w ludziach się budzi wtórnym śnieniem, a każdy człowiek – to jest świat. Dlatego, kiedy się rozsypiesz, zostanie tylko marne gnicie; świat się rozmiele, rozaniele na nieskończony pyłek gwiazd. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. :-) Oxyvia.
  22. No bo Peelka twierdzi, że facet ujął ją "bezinteresowną" kurtuazją i w ten sposób spowodował, że zaczęła być naiwna, i to do tego stopnia, iż wsiada teraz bez obaw do samochodów z facetami, nie ma wyrzutów sumienia z powodu "grzesznej przeszłości", nosi kiczowate różowe sukienki i halki, kryje zmarszczki pod rękawiczkami... ;-) Widzisz, w ten sposób można wiersz dwojako odbierać: jako starzenie się kobiety albo jako uwiedzenie młodej, frywolnej kobietki przez alfonsa dla zarobku. Jedno i drugie pasuje, moim zdaniem. :-) No, jak tak, to zabieram obie wersje czytania - młodą i starą! Moje pisanie było raczej o żadnej z nich. To tylko wyobrażenia kobiet, że są stare, nieatrakcyjne. I chwytają siĘ "desek ratunkowych" ; Drwię z takich.:) Pozdrawiam. E. O, no i mamy trzecią interpretację, odAutorską - i ona jest uniwersalna, a więc najlepsza! Tak, czuje się tu drwinę, bezwzględnie! Ja też mam w nosie własne wyobrażenia o nieatrakcyjności! ;-)))
  23. O, te fragmenty - to samo sedno tego, co ja tak samo czuję i myślę! To jest to, co najbardziej mnie przeraża w tzw. widmie śmierci! Mam nadzieję, że tak naprawdę po śmierci nas po prostu nie będzie. A poza tym - witaj, Marek! Fajnie, że się objawiłeś tutaj, a nie gdzie indziej! :-) I mam nadzieję, że nie tylko tutaj, bo mam oczywiście kilka rzeczy dla Ciebie. Ale to już nie tutaj. :-) A dla przypomnienia, w ramach poetyckiej rozmowy - bo na podobny temat - wklejam coś na górze strony. Znasz to chyba? Zresztą o śmierci i pamięci mam też coś na dalszej stronie tegoż Orgu. Zajrzysz i skrytykujesz? :-) Ale nie poczuwaj się, nie musisz. :-) Na razie!
  24. Jest tu żywy towar? O matko!!!! Niewolnictwo? Masz Ty fantazję! Takiej interpretacji nie spodziewałam się, zaiste! Ale jeśli tak, to tylko dla wierszyka komplement, że niby taki uniwersal-(ny!). :))) Pozdrawiam Cie, Oxy. Elka. No bo Peelka twierdzi, że facet ujął ją "bezinteresowną" kurtuazją i w ten sposób spowodował, że zaczęła być naiwna, i to do tego stopnia, iż wsiada teraz bez obaw do samochodów z facetami, nie ma wyrzutów sumienia z powodu "grzesznej przeszłości", nosi kiczowate różowe sukienki i halki, kryje zmarszczki pod rękawiczkami... ;-) Widzisz, w ten sposób można wiersz dwojako odbierać: jako starzenie się kobiety albo jako uwiedzenie młodej, frywolnej kobietki przez alfonsa dla zarobku. Jedno i drugie pasuje, moim zdaniem. :-)
  25. Emm, świetny wiersz! Bardzo mi się podoba ta ballada! Niestety, te dziesięć teraz jest już całkiem inne niż było dwa czy trzy tysiące lat temu... Pokomplikowało się życie. A jeszcze do tego mamy coraz więcej betonu, nie tylko w ławach, ale i na stołkach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...