-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Zgadzam się w zupełności, Mefisto.
-
Bardzo Ci dziękuję, Szarobury. :-) Tak, dużo tu jest z Kartezjusza, ale muszę powiedzieć (nieskromnie?), że jako dziecko, nie znając zupełnie Kartezjusza ani innych filozofów oświecenia czy w ogóle fiolozofów, ukułam sobie pierwsze podwaliny takiego właśnie odczuwania Boga jako nieznanej nam siły sprawczej, która w jakiś sposób stworzyła i nadal tworzy świat, ale nie wtrąca się w losy ludzi czy innych drobiazgów. Od dziecka nie wierzę w to, że jakiś uczłowieczony Bóg stworzyl świat w siedem dni i tak dalej (jakich dni, kiedy nie było Słońca i Ziemi? - zresztą w ogóle nie wierzę w baśnie, choć bardzo je lubię). :-)
-
Bardzo dziękuję, Agnieszko. :-) Tak, masz rację: jeśli uznać mnie w tym wierszu za poetkę-deistkę, to na pewno jednonocną. :-) Bóg jest u mnie pojęciem symbolicznym, nie religijnym. Nie jestem wierząca w sensie biblijnym czy w rozumieniu jakiejkolwiek oficjalnej religii. Ale myślę, że mój wiersz nie zaprzecza ani żadnej religii, ani nauce, jeśli umie się go odczytać jako wyraz odczuć metafizycznych - tak, jak Ty go odczytałaś właśnie. Bóg to Natura i myślę, że tych wyrazów można używać zamiennie, w zależności od tego, jak kto postrzega czy odczuwa istotę wszelkiego stworzenia. Nie ma w tych słowach sprzeczności i nie różnią się one zasadniczym znaczeniem, a tylko zawartością emocjonalną. Pozdrawiam Cię serdecznie.
-
Acha. Pozdry, Premier, trzymaj się.
-
Aluno, dawno Cię u mnie nie było, dziękuję więc za poczytanie i wpis. :-) Różne poeci miewają wizje i metafory, różne też filozofie, niekoniecznie oświeceniowe. Nie powinno być "zza światów", tylko właśnie tak, jak jest: "z zaświatów". Na pewno słyszałaś o zaświatach, przypomnij sobie, jestem przekonana. W wierszu nie jest napisane, że człowiek kształtuje siebie "w zmowie z Bogiem", tylko "za Bogiem" - jakby za Jego plecami, poza Nim. To też taka metafora oczywiście. Wieloznaczna. Ale jej zasadnicze znaczenie to takie, że nie zawsze ludzie żyją tak, jak im religia nakazuje - jakby byli w zmowie za plecami Boga (i niekoniecznie to jest złe, czasami nawet bardzo dobre - stąd przewrotnie użyłam określenia "święta zmowa" - ale ocenę rozmaitych zachowań ludzkich pozostawiam Czytelnikom). Pozdrawiam ciepło i zapraszam w dalszym ciągu. :-)
-
Bóg tylko stworzył czas i miejsce, wypchnął z zaświatów naszą przestrzeń, w którą wybuchła praenergia i rozpoczęła obrót spraw. A dalej świat się samotworzy, a Bóg już nic tu nie poboży - materia rodzi się z promienia, spiralą coraz ciężej gna. Z tego wszystkiego wstaje życie ze swą muzyką, rytmem, gniciem, z chucią bawienia i zbawienia, z jabłkami dobra oraz zła. I dalej się buduje człowiek za Bogiem w tajnej, świętej zmowie, daną planetę zmniejsza, zmienia, tropi Wytwórcę, gubi ślad. Lecz Bóg nam świata już nie tworzy, Bóg tylko wielki wybuch zbożył, wyrzucił z raju światłocienie - a może nawet i nie tak. Teraz energia samotworna umysły tworzy niepokorne: w ludziach się budzi wtórnym śnieniem, rozdrabnia na miliardy czas. Dlatego, kiedy się rozsypiesz, zostanie tylko marne gnicie; myśl się rozmiele, rozaniele na nieskończony pyłek gwiazd.
-
Bardzo fajny wiersz. Dziękuję za ten wiersz i za plus, i za życzenia. Ja także Ci życzę powodzenia i nieskończoności plusów. :-)
-
Dzięki, postaram się nabyć. Czy ja czegoś nie czytałam Stone?... Dehnel jest trudno dostępny, ale w swojej książce przedstawia poszlaki, które niemal dowodzą tego, że to nie Fracisco Goya malował te demony, tylko inna ręka - prawdopodobnie jego syn. Większość tych wspaniałych, koszmarnych obrazów została namalowana na ścianach domu Goyów i potem jakoś specjalistycznie ściągnięta na inną powierzchnię przez konserwatorów sztuki. Wtedy okazało się, że pod tymi malowidłami są inne obrazy, znacznie spokojniejsze, realistyczne, przedstawiające scenki sielankowe z życia wsi - prawdopodobnie to była twórczość starego Goyi, a zamalował ją jego syn, któy żył długo stłumiony w cieniu apodyktycznego, brutalnego, sławnego ojca-portrecisty. Przeczytaj, naprawdę ciekawa rzecz.
-
Koniecznie!!! Lubię Goyę i ten rysunek z demonami koszmarów. A czytałaś książkę Jacka Dehnela pt. "Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya"? Najwyraźniej to syn Fracisca Goyi jest autorem tych wszystkich demonicznych obrazów i rysunków.
-
Dziękuję Oxi za sympatyczny komentarz, ale jako specjalistka od pięknego i różnorodnego rymowania, jeśli widzisz błędy, to wal prosto z mostu. Pozdrawiam serdecznie:))) Ha ha! Nie jestem żadna specjalistka od rymów! :-))) Ale skoro pytasz, to napiszę, że rymy takie, jakie zawarłaś w swoim wierszu, uważane są [u]w poważnych wierszach[/u] za tandetne, niskowartościowe, bo łatwe i oklepane. Jednak w wierszach humorystycznych jak najbardziej są na miejscu. Pozdrawiam ciepło. :-)
-
Wczasy w Jaruzelam 1981 - 1983
Oxyvia odpowiedział(a) na cezary_dacyszyn utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Autor nie powinien narzucać własnego zdania czytelnikom. Wiersz szczery nie musi być narzucaniem własnych poglądów i najlepiej jest, kiedy zostawia czytelnikom pole do własnych ocen i przemyśleń. Powinien natomaist wyrażać uczucia lub przynajmniej nastroje (jeśli chodzi o poezję). Ale też niekoniecznie potępianie i nienawiść. Jestem temu przeciwna. Co do życzenia Peela w puencie - jest tam wyraźnie napisane, że Peel zazdrości bohaterowi wiersza bezwzględności i braku uczuć, a także władzy (bezwzględnej właśnie, jak wynika z wiersza). Nie jest to wyrażenie bezradności, ale chęci zamienienia się miejscami ze złym władcą. -
Wiosną? A nie jesienią? Ja też jestem zdziwiona... Ale wiesz, może to dlatego, że mózg po ciemnej, długiej zimie jest bardziej skłonny do depresji? Bo to, że depresje pojawiają się z powodu zbyt małej ilości światła wprowadzanego do mózgu przez oczy - to jest już udowodnione. (Oczywiście to nie jedyna przyczyna, ale bardzo powszechna).
-
Wczasy w Jaruzelam 1981 - 1983
Oxyvia odpowiedział(a) na cezary_dacyszyn utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie, tym razem wiersz mi się nie podoba - zupełnie nie zgadzam się z puentą, całą duszą jestem przeciwna takim życzeniom. Bo po pierwsze: porównanie stanu wojennego do prześladowań Żydów jest niesłychanie i niemoralnie przesadzone (a tak zrozumiałam sens tytułu); po drugie: nie podoba mi się wyrażona w wierszu chęć bycia nieczułym i bezwzględnym draniem; i po trzecie: nie każdy uważa Jaruzela za takiegoż właśnie drania - jest to sprawa dyskusyjna mocno. -
Tak jest, popieram przesłanie! Bardzo fajny, humorystyczny wiersz z głębszym sensem. :-)
-
Ładne. Piękne. I znów o pustce wewnętrznej, i o bezsensownym przemijaniu. (Znów - bo na forum zgromadziło się kilka wierszy o tej tematyce, łącznie z moim).
-
Niezły wiersz-opowiadanie o przelotnych przygodach erotycznych. ;-) Przypomniał mi się film Koterskiego pt. "Pornografia" - wspomnienia bohatera o wszystkich jego zmarnowanych miłościach, romansach i jednorazowych przygodach. Niby śmnieszny, a wcale niewesoły. Zupełnie tak samo, jak Twój wiersz. Im więcej się miało nic nie znaczących romasów (niekoniecznie z własnej winy), tym bardziej człowiek czuje się nic nie znaczącym dla nikogo przedmiotem - stąd ten jakby rozpaczliwy krzyk Peela w puencie: nie dam się tak łatwo zapomnieć. Tak rozumiem zakończenie. Daję plus, bo mi się to podoba. :-)
-
Kaliope, dlaczego wpadasz tylko na chwileczkę? Wpadaj na dłużej i zapraszam do rozmów! Ja też jestem żywym przykładem tego, o czym mowa w wierszu i pod wierszem. I nie jesteśmy jakimiś rzadkimi wyjątkami, Kaliope, co dla mnie wcale nie jest pocieszające. Ale żyje się tylko raz, więc cieszmy się tym, co mamy - świat jest piękny, nie tylko straszny. :-))) Dziękuję za jeszcze jedną pochwałę mojego skromnego wiersza. Kłaniam się nisko. :-)
-
Piosenka wesołego podróżnika
Oxyvia odpowiedział(a) na Roklin utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Roklinie, bardzo mi sie podoba twoja piosenka! Aż się prosi o wesołą melodię w rytmie marsza! Zapluszam. :-) Ja też jestem włóczykij i uwielbiam wędrować po dziczy, i tak naprawdę tam się czuję najlepiej. -
Oczywiście, Roklin, temat jak rzeka i wiele już o tym powiedziano oraz napisano, ale to niewiele zmienia, niestety. Jednak dobrze, że widzimy te zjawiska i że są ludzie, którzy z nimi walczą. "Nie możemy świata naprawić, ale możemy go poprawić", jak mawiał mój profesor od pedagogiki. No, ja też uciekam do roboty. :-)
-
Racje nieprzyswajalne
Oxyvia odpowiedział(a) na Pomyłek_Stokrotny utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie rozumiem... jakem człowiek! Pomyłku, sorry, ale naprawdę nie kapiszę. :-( Czuję tu tylko jakiś konflikt. I tyle. -
kulturalnie o skoku
Oxyvia odpowiedział(a) na Anna_Myszkin utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Podoba mi się, bo jasne i pełne emocji, poruszające. Zapluszowałam. Nikt nie wierzy teatralnym gestom i pozerstwu. Każdy fałsz w końcu jest rozpoznawalny. Dobrze napisane, z ironią i pazurem. -
Prosta piosenka
Oxyvia odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bardzo to miłe. Dla Żony? Ech, chciałoby się takie piosenki dostawać po latach małżeństwa... Pięknie! :-) -
nauczyłaś być matką
Oxyvia odpowiedział(a) na teresa943 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ładne. Fajnie mieć taką Mamę. Zapluszam. :-) -
Roklinie, bardzo dobrze, że się rozpisujesz - to jest szalenie ciekawe i warte przemyśleń, a poza tym miło mi, że mój wiersz wzbudzil tyle refleksji. :-) Tak, zgadzam się z Tobą, że ta quasi-kultura obecna niszczy osobowości, nawet początkowo ciekawe i wysoko rozwinięte. Niestety, i ja też odczuwam to jako prawdziwą tragedię. A jestem nauczycielką, więc widzę to nader wyraźnie. Ale nie zgadzam się z tym, że szczególnie niszczy kobiety (dziewczyny). Nie, tego zjawiska nie dostrzegam. Nawet powiedziałabym, że częściej i łatwiej wykańcza psychikę młodych mężczyzn (chłopaków). Tak, jak napisalam: więcej jest wszelkiego rodzaju wyniszczeń psychicznych niestety wśród mężczyzn. Na to wskazują nie tylko moje obserwacje, ale i naukowe dane statystyczne. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Oczywiście nie uważam, żeby mężczyźni byli genetycznie gorszym "gatunkiem" niż kobiety. Ale wydaje mi się, że wielowiekowa tradycja takiego a nie innego wychowywania mężczyzn (oraz wpływów pozarodzinnych, środowiskowych na chłopców) powoduje częste wykolejenia, niestety. To temat rzeka i długo by o tym pisać. Bardzo dobrze i treściwie oddaje ten problem Eichelberger w krótkiej książce pt. "Zdradzony przez ojca". Gorąco polecam wszystkim Panom, a także Paniom, które chciałyby zrozumieć do końca swoich partnerów i synów, i być może innych bliskich mężczyzn, jak również... same siebie jako matki i żony. Napisałeś: 'Co to ma wspólnego z tematem wiersza? Ano to, że w promowanej nachalnie "kulturze", człowiek jest przekonywany do tego, by wszystko robić samodzielnie i niczego nie oczekiwać od innych. A efektem końcowym jest kompletna izolacja jednostki w tłumie.' To prawda. Coraz bardziej jesteśmy wychowywani na samotników i samolubów. Wśród ludzi pierwotnych żyje się w dużych, zgranych stadach, jakimi są plemiona - wszyscy się tam znają, są rodziną, stają jeden za drugim we wzajemnej obronie i ochronie, skaczą za sobą w ogień. Tak było kiedyś i w Europie. Były też rody, rodziny wielopokoleniowe (do tej pory w wielu kulturach są, także w kulturach europejskich, głównie na południu, także u Cyganów). Potem jeszcze jakiś czas w Europie były małżeństwa i ich dzieci - teraz nawet i to się rozpada. Co będzie dalej? Strach pomyśleć!... Dzięki za obszerny komentarz i za powrót do mojego skromnego wiersza. :-)
-
Dziękuję, Szarobury. Mam nadzieję, że szczerze? Bo tylko takie plusy mają wartość dla mnie - nie uznaję rewanżów ani plusowania za to, że kogoś np. lubimy jako ludzi. (Ale Ty wiesz o tym?). :-)