Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Bardzo dziękuję, Lilko, za te słowa uznania. Jak widzisz, nie każdemu spodobał się mój prywatny koncept początku wszechświata, tego sprzed Wielkiego Wybuchu (którego być może wcale nie było), bo to "nienaukowe". ;-))) Bardzo się cieszę, że wiersz Ci się podoba. A słowa? - jedne lubimy, inne nam się źle kojarzą albo po prostu nieładnie brzmią. Sprawa indywidualna. Serdeczności. :-)
  2. Izbo, dzięki za pochwalenie i za wszelkie uwagi. :-) Te cztery "do" musza jednak zostać, bo tylko tak jest poprawnie gramatycznie: można ubijać coś DO innej postaci (no, można też NA inną postać, ale wydaje mi się, że gdyby w jednym zdaniu raz było "do", a raz "na", to właśnie byłoby niepoprawnie). Stwardnienie rozsiane to ciężka choroba systemu nerwowego łącznie z mózgiem. Rozumiem, że nie może się dobrze kojarzyć. Jest tu użyte oczywiście celowo jako metafora coraz większego twardnienia i zastygania wszechświata - od energii (a nawet dużo wcześniej) poprzez pierwsze atomy, gaz, płyn, galaretę, aż do ciężkich substancji. Mój nieokreślony Peel uważa bowiem, że to twardnienie - począwszy od punktu i jego wybuchu w prostą - jest chorobą czegoś nieokreślonego, co było nieruchome, idealne, bezcielesne i wieczne w przeszłość. :-) Uściski serdeczne.
  3. Emmo, dziękuję, bardco się cieszę, że Ci się podoba. :-) Ten wiersz nie ma nic wspólnego z nauką, więc nie można mówić, że jest nieścisły naukowo - on w ogóle nie jest naukowy, ani w calu. A co jest nie tak z zakończeniem? Dziękuję za bravo. :-))) Pozdrawiam ciepło.
  4. Jasne, że nie jest to rozprawka naukowa, a tylko ogromny skrót, w dodatku zahaczający mocno o metafizykę, która absolutnie przedmiotem nauki być nie może. To moja prywatna baśń o początku. Dziecinny? W czym? Bardziej od Biblii na przykład? Albo od Narnii? ;-) Dzięki za koment i poświęcony czas. Pozdrowieństwa.
  5. Dzięki za pochwałę, Dzie Wuszko! Kwant właśnie ma się ściągać w atom, czyli energia w materię - dokładnie to jest sensem wiersza. Naiwniacki naukowo? Ale to nie jest książka naukowa! ;-) A jaka kosmogonia nie jest "naiwniacka"? No, ale pochwała od Ciebie - Wyjątkwej Marudy - to mimo wszystkich zarzutów jednak sukces nieopisany! :-)))
  6. Na początku był punkt.. Takie nic wśród nicości, ział otchłanią wciągania albo pluł wybuchem. Punkt. Bez czasu, bez treści, lecz centralna część osi w wyobraźni szaleńca przed głębią i ruchem. Wreszcie rzygnął w dwie strony, rozciągnął się w prostą. Wyobraźnia ruszyła z punktu jak z kopyta ku biegunom wszechrzeczy, ku wiecznym sprzecznościom, w których brak odpowiedzi na miliony pytań. Potem punkt nagle zadrgał i ruszył w obroty, najpierw trochę nieśmiało, że oba promienie wirowaniem zabłysły jak kielichy złote, stożki światła, co z punktu wypływają lśnieniem. Te promienie wciąż szersze zataczały kręgi, a wzdłuż stożków spiralnie czas popędził w wieczność, w końcu kielich z kielichem w płaszczyźnie się zbiegły szerokimi bokami, tworząc czasoprzestrzeń. Już trójwymiar się kręci, rośnie balon wielki, a z prapunktu bez przerwy energia wytryska i falami się zderza w materii kropelki, które czas kręty zbija w ciężkich gwiazd rozbłyski. Gaz się skupia do płynu, do wrzącej fontanny, później do galarety, do bitej śmietany, która w coraz to gęstsze wałkuje się stany, w coraz większe atomy ściągają się kwanty - i tak chaos zastyga w stwardnienie rozsiane.
  7. Ha ha! Dobry wierszyk dla maluchów - daje pole do dyskusji dorosłych z dziećmi na temat istnienia/nieistnienia ufoludków. Niczego dzieciom nie narzuca, zresztą dorosłym też nie, ale prowokuje dzieci do zastanowienia się. :-)
  8. Dla mnie jest to wiersz o rozpadzie związku lub całej rodziny (ale jeśli tandem - to raczej chodzi o parę). Peelka nie pamięta, od którego roku żyje w niekończącej się nocy bez dni, czyli w derpesji i lękach. Musi przebudować całe życie - wszystko zmienić, a to dla nikogo nie jest łatwe. Echa (wspomnienia) awantur i wrzasków nie pozwalają jej na wewnętrzne wyciszenie. Nie ma pewności, komu to wyciszenie się uda, a kto juz na zawsze pozostanie raniony traumą. Tak rozumiem ten wiersz. Dla mnie jest "czarny" i piękny. Plus, oczywiście.
  9. Tak, musi mieć to coś, a przede wszystkim jest to rzecz gustu jednak. Dziękuję i nawzajem, Nato. :)
  10. Może rzeczywiście zbyt "kalamburowaty" wyszadł, ale jeśli myślę nad zmianami, to tylko w obrębie puenty. Dzięki za czytanie, Oxy. Pozdrawiam :) Puenta jest najważniejsza. Jeśli ja dobrze sformułujesz, byc może to naprawi cały wiersz. Serdeczności.
  11. Anno, szczerze mówiąc, gdyby nie Twoje komentarze, trudno byłoby mi wpaść na to, że to kochanka i kochanek są [odmiotami wiersza. Chyba nie domyśliłabym się. A i moi poprzednicy - ci sprzed Twojego wyjaśnienia - jak widzę, też nie skumali, że to o to biega. Trochę za mało jasny ten wiersz. Natomiast metafory pomysłowe. :-) Pozdrawiam ciepło.
  12. Kaliope, wiersz piękny i w moim ulubionym stylu. Zapluszam, oczywiście. Ale mam jedno drobne ale: "najbliższą kroczy z dróg - w serca potrzebach" - ten ostatni wers jest niezręczny, kostropaty, nierytmiczny, niemelodyjny, niezrozumiały - psuje cały wiersz na zakończenie. A to puenta, a więc wers najważniejszy. Proszę, spróbuj go uładzić i wyszlifować, bo szkoda tak wspaniałego klejnotu... Czasem lepiej dodać całą strofę, jeśli trudno coś wyrazić jednym wersem, niż zepsuć wiersz tymże jednym, niezgrabnym wersem. Pozdrówka. :-)
  13. Czytam podobnie jak Iza. Ale coś czuję, że nie do końca rozkminiłam zamysł Autorki? W kazdym razie bardzo ciekawy wiersz. I oruszający - rzeczywiście dlatego, że brak w nim tkliwości i ozdobników, zachowuje styl nieledwie reporterski (oprócz tego, że korespondencyjny). Bardzo dobra forma. Wrócę jeszcze.
  14. Piękny opis mlecza. Ja też je uwielbiam, przecudne kwiaty, szczególnie, kiedy kwitną całymi łąkami na początku maja, całymi polami - to jest coś fantastycznego! Dlaczego zlikwidowałaś plusowanie? No to jak mam Ci dać wyraz mej adoracji wiersza???
  15. Rozmowa z córeczką? Ja tak rozmawiam z córeczką (obecnie 24-letnią, ale zawsze tak sobie gadałam z nią). Cudeńko, Anko. Bardzo mi się. Bardzo. Plus, oczywiście. :-)
  16. ja go nie wysyłam, ja dywaguję. ;) :D Achaaa... Uff, to dobrze. ;-D
  17. Jak to: życie przeleciało, Magdo??? A gdzie Ty już wysyłasz biednego Czarka?!!!
  18. Nato, rozumiem, oczywiście. Nie każdy mój wiersz musi Cię zachwycać, a nawet żaden nie ma takiego przymusu. ;-))) Wydaje mi się, że w takim razie wolisz wiersze regularne. Ja właściwie też. Ale większość ekspertów zarzuca mi, że to staromodne i oklepane. No bo tak jest w rzeczy samej. :-) Dzięki za przystanięcie, poczytanie i wpis. Serdeczności. :)
  19. Przemiły [color=grey]Szaro[/color][color=brown]bury[/color], bardzo Ci dziekuję za taką pochwałę, ale oczywiście przesadzasz i dobrze wiesz o tym - Krasicki to jak dotąd niezrównany bajkopisarz! Zresztą to on wprowadził ten gatunek na grunt polski, więc już sam ten fakt stawia go w czołówce naszych poetów. A ja? No cóż - takie tam popłuczyny... Ale miło mi jest ogromnie i już myślę nad następnym horrorem. ;-))) Ciepluśności. :-)
  20. A to od Ciebie dostałam pierwszy plus za ten wiersz? O, nie wiedziałam! No to dziekuję serdecznie! :)
  21. Z pewnością racja. :)
  22. Cytuję za: Jerzy Sosnowski, strona domowa: poezja gnomiczna - stworzona, czy raczej skodyfikowana przez Hezjoda krótka forma, bliska przysłowiu, zawierająca w niewielu słowach jakąś myśl moralną lub dydaktyczną; popularna w poezji greckiej, a potem też łacińskiej. Szkoda, Cezary, że to nie Ty wyjaśniłeś nam to pojęcie, nauczylibyśmy się czegoś od Ciebie, a tak? - odwracasz się d... do korespondentów i głośno mówisz, że nas ignorujesz. Dlaczego? No to cześć, to wynika z tego, że nie jesteśmy partnerami do rozmowy. (Ale Twój wiersz wcale nie jest gnomiczny ani przysłowiowy, nie ma w nim ani jednej składnej, jasnej maksymy - tylko tyle na koniec). Baw się dalej beze mnie.
  23. Ja też nie rozumiem puenty i nie wynika mi ona logicznie z pozostałej treści wiersza. Dlaczego Peel żałuje, że napisal wiersze? I jak to się ma do Gnomek? Kim są w ogóle te Gnomki? Kto podchodzi pod okna w ncy? Co to ma do wojny i zabijania? Nie, nie klei mi się ten wiersz w spójną całość.
  24. Widzisz Oksywio jak niedobrze jest zmieniać coś swojego pod wpływem sugestii. Chyba jeszcze raz zmienię bo mam po ponownym i ponownym przeczytaniu wątpliwości dotyczące zwłaszcza rytmu i jego zaburzenia. Kiedyś widziałam taki film w którym ludzie utknęli w martwej pustce, a w czasie snu wysnili sobie część swojego życia. Myślę ,że zastanawianie się nad tym co jest snem, a co jawą jest wpisane w naszą refleksyjną naturę. Dziękuję Ci bardzo za komentarz. Podniosłaś mnie na duchu swoim zrozumieniem. Pozdrawiam ciepło i wieczornie. Lilka No to się cieszę. Ale nie podupadaj na duchu, Lilko! Tego typu utwory - o tematyce filozoficzno-metafizycznej - są dość trudne w odbiorze, wymagają głębszej refleksji, zadawania sobie pytań egzystencjalnych itp., dlatgo może nie mają wielkiej hurmy fanów. Ale to bynajniej nie znaczy, że są złe. Przeciwnie! :-)
  25. O, fajnie, że sie podoba! No to super! :-) Tak, wszelkie wiersze z bohaterami roślinnymi przypominają nam w tej chwili Brzechwę, chociaż takie bajki dużo wcześniej pisywał Krasicki. A moja tym się różni od wcześniejszych, że jest nieregularna i nikogo nie czyni winnym. Dzięki za podobaśkę i ściskam! :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...