Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Ha ha ha! Pewnie, że tak! Popieram. Morał ten sam, co u Fredry - i to się zgadza. :-)
  2. No widzisz, Cyklopie, że piszesz poezję? No i teraz już się nie wyprzesz! ;-))) Zaplusiłm oczywiście, bo bardzo mi się podoba. I w takim razie coś w odpoweidzi, bo mam nieco może podobny temat liryczny: Lato'80 (O roku ów, kto ciebie widział w naszym kraju...) tamto lato zakwitło najbujniej sierpniem brzemiennym w zielone owoce fontanną życia prosto w sny prorocze rozjuszyło się szumnie i dumnie wystąpiło z brzegów na ulice roztańczyło, zjednoczyło wszystkie nurty w złość radosną spięło burze i bunty wywróciło łady na nice zaślepiło się, odurzyło upałem rozświetliło nadzieję stutęczową pomyślało, że świat czyni rajem wyskoczyło z kolein brawurowo rozsadziło żelazną tamę to dopiero była pierwsza młodość
  3. Gratuluję wielkiego sukcesu wiersza! Jak najbardziej zasłużony! Tak trzymaj, Kaliope! :-)
  4. Dzięki Oksywio! Opakowania zastępcze (pamietasz może te słoiczki z czasów komunistycznych zapakowane byle jak... Nasze czasy to właśnie wysycenie się różnościami i produktami zastępczymi. Tak to widze i tak to starałam sie opisać. ...a miało być wesoło i pogodnie, może nastepnym razem. Och te myśli nieuczesane, ty w swoja stronę, a one w swoją! Pozdrawiam serdecznie Lilka Opakowania zastępcze i ceny umowne - pewnie, że pamiętam. Chodziliśmy w zastępczych opakowaniach i żyliśmy umownie. ;-) I nic się właściwie nie zmieniło, tylko tyle, że te wszystkie umowności i zastępczości krzyczą reklamą i zasypują nas zewsząd, tworząc iluzję prawdziwego życia.
  5. Dziękuje Oxyvio , cieszę sie nawet nie wiesz jak bardzo! O to właśnie chodzilo, o to że jemy pożywienie pelne trucizn, a potem sie zastanawiamy dlaczego chorujemy, dlaczego następne pokolenia są coraz słabsze....! I jeszcze , kłania sie ekologia, kupując produkt , popatrz,opakowanie w opakowaniu,pudełko w pudelku, i tak chronimy lasy?!Można by tak dłużej , ale kto poczyta...wie! Pozdrawiam serdecznie! Hania Tak, ta nieskończoność kolorowych opakowań i mnie doprowadza do wściekłości i rozpaczy. A pamiętam czasy, kiedy jedzenie w sklepie pakowało się w kawałek przeczytanej gazety... Serdeczności. :-)
  6. Przeczekiwanie smutku rozstania. Byle do świtu, byle do słońca, bo przecież zawsze jutro też jest dzień. Przygodne inwersje i rymy? To brzmi jak przygodne miłości albo nawet życia.
  7. Wróciłam. :-) Jest takie przysłowie: Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Mam wrażenie, że w tym wierszu pointa jest aluzją do tego przysłowia? Jedzenie produkowane masowo jest pełne trującej chemii, nie da się inaczej, dlatego nie każdy może jeść to, co w supermarketach. Zdarzają się otrucia, nierzadko ludzie umierają na różne choroby związane ze złym żywieniem. Ale jeśli się uodpornimy, możemy już jeść każde świństwo i nawet się w nim rozsmakować. :-) Można to także odnieść w ogóle do życia, bo pointa się kończy na stwierdzeniu: samo życie. Ono niesie nam mnóstwo fałszywych "smaków" i pokus, które okazują się czasem truciznami. Trzeba się na to uodpornić, nie sięgać po złe jabłka, żeby się nie otruć. Poza tym mamy tzw. kryzys nadprodukcji, co powoduje zasypywanie mózgownicy ogromną ilością różnych reklam i towarów, które kupujemy najczęściej niepotrzebnie, nie są nam niezbędne, natomiast odciągają uwagę od tego, co naprawdę w życiu ważne - i to jest to zabijanie - wytłumianie naszej świadomości. Ale i na to można sie uodpornić drogą pracy nad sobą, da się to przezyć i pozostać człowiekiem. Tak czytam pointę wiersza. Coraz bardziej mi się on podoba. :-)
  8. W zamyśle miałam burzę; może spowodować katastrofę, jeśli przetrwają może się po niej rozpogodzi, ale jeśli nie dojdą do porozumienia, przejdą piekło, szkwał, mogą stracić wszystko - obydwoje. Trochę to niejasne; -peelka zapytuje: bliżej do brzegu (prawdy); wyjaśnienia, naprawienia, odnowy, czy do niej (do burzy) kłótni, huśtawki emocji, do nieznanego zakończenia. Jeśli (po pewnej zmianie konstrukcji wiersza), miałaby to być 'inna', to by mogła być nią np. kobieta, piłka, wódka i inne uzależnienie rodzaju żeńskiego które zakłóca partnerstwo. Dziękuję za wnikliwe czytanie, serdeczne uściski - baba Rozumiem. Teraz rozumiem. Ale w wierszu jest to niejasne jednak. Może by coś tam zmienić w zakończeniu? Ale wiem, jakie to trudne, kiedy wiersz jest skończony i ma określoną konstrukcję. Łatwiej coś zmienić po kilku miesiącach czy latach niż od razu po napisaniu. Serdeczności. :-)
  9. Oxywio dziękuje za analizę treści , bardzo trafana,i wnikliwa...i za..! Ale jest tu jeszcze coś ...w tym na zabicie...? Pozdrawiam serdecznie! Hania Wrócę. :-)
  10. Izbo, bardzo ładny i smutny wiersz. Tylko drobiazg: puenta jest niezrozumiała, gdyż zwrot "do niej" jest niejasny - nie wiadomo, do czego ma się odnosić: do ciszy czy do burzy, czy może do drugiej kobiety?...
  11. Puenta dla dzieci niepotrzebna, psuje wyrazistość wiersza. Pozostała część bardzo dobra: przepych (żarcia), którym zabijamy coś ważnego w sobie albo którym wypełniamy wewnętrzną pustkę (zabijamy samotność, niepotrzebny czas, poczucie wyobcowania, bezsznsu...). Wiersz ma podobną tematykę jak poniżej wiersz Lilki Laszczyk. Przynajmniej ja podobnie rozumiem oba Wasze utwory. Pluszuję. :-)
  12. Sytość nie jest spełnieniem, jak seks nie jest miłością, a technika nie jest kulturą. Bardzo dobry wiersz, smutny. Wielu z nas tak właśnie się czuje.
  13. Powiedziane bardzo ładnie, poetycko, zrozumiale i prosto, a bez agresji. Oczywiście pluszuję. :-)
  14. Fajne, bardzo miłe i ciepłe. Najważniejszy w życiu jest dom pełen miłości i kilka drobiazgów niezbędnych do życia. Cała reszta może być, ale może też i nie być. Chociaż... powiem Ci, że nie umiałabym zrezygnować z moich letnich wyjazdów w dzikie miejsca i wielotygodniowych włóczęg po lasach, bagnach, uroczyskach, brzegami jezior i rzek...
  15. Właśnie, tak to czytam. Nie chciałam tego mówić bezpośrednio, bo w końcu to sprawa Autora. Zmagaj się, weź to życie za rogi, nie daj się powalić. Życie jest warte życia. Trzymam za Ciebie kciuki.
  16. Tak, Roklinie, na pewno nie wszystko jest przypadkowe. Na przykład ewolucja moim zdaniem nie jest, nie da się wytłumaczyć żadnym przypadkiem, a tylko jakimś dążeniem do przybierania coraz wyższych form życia (i nie tylko, bo ewolucja życia to dalszy ciąg ewolucji wszystkego po prostu). Nie wszystko jest przypadkowe. A w takim razie nie możemy wiedzieć na pewno, co przypadkiem jest, a co nie jest. Ale kiedy czytam np. o masowych kataklizmach, wojnach, innych zagładach, o tym, kto zginął (np. jak rozbił się autokar w Austrii i zginęło 22 dzieci wracających z zimowiska do rodziców albo jak w dniu zakończenia roku szkolnego zapaliła się szkoła w Indiach i spłonęło żywcem kilkudziesięciu uczniów, którzy przyszli na uroczystość rozdania świadectw) - trudno nie wierzyć w cholerny przypadek. Bo to są śmierci absolutnie bezsensowne, w dodatku spadające na chybił trafił - na kogo popadnie, na tego bęc, a kto ma szczęście, ten pożyje dłużej. Można tu wierzyć tylko albo w przypadek, albo w zbrodnię jakiegoś bóstwa czy fatum, które jednak zabija bez ładu i wyboru, właśnie jednak przypadkowo... Dzięki za ciekawą koresponencję, Roklin. :-)
  17. Anno, podoba mi się wiersz i zaplusowałam, ale muszę powiedziec, że miewałaś znacznie lepsze. Takie jest moje zdanie. Może za krótko fermentował i dojrzewał w cieniu?...
  18. Ludzkie jestestwo ograniczone jest wieloma rzeczami: ciałem, domem, materią, niewiedzą (ciemnością) - własną formą i kształtem. Kiedy człowiek cierpi i ni emoże uwolnić sie od ciała - od rzeczywistości, od życia w granicach materii - to czuje się osaczony. Chciałby uciec od bólu, ale nei ma jak. Ale jeśli Peel pisze wiersze, to znaczy, że nie przestał zmagać się z życiem. (A myślę, że Peel pisze). Ciekawy układ wersów i rymów, widać wysoki warztat poetycki.
  19. Roklin, dziękuję za przemyślenia i komentarz. Ja tez nie wierzę w boskie idee, właśnie ten wiersz jest także i tego wyrazem. Bóg antropomofriczny z tego wiersza zostawił świat samemu sobie... Osobiście nie wierzę, że on w ogóle istnieje, ale to już moja sprawa, Peel uważa inaczej. ;-) A w przypadek niestety wierzę, i to często w bezsensowny przypadek. Widziałam tego wiele, a i codziennie mówią o takich tragicznych nonsensach w wiadomościach. Ale każdemu wolno wierzyć, w co chce, i nie wierzyć też, w co chce. Dzięki za przymiotnik "ciekawy" w odniesieniu do mojego wiersza. Cieszę się, że zainteresował i skłonił do sformułowania własnych poglądów na określonhy temat. Pozdrawiam. :-)
  20. Bardzo dziękuję, Agnieszko. :-) Tak, masz rację: jeśli uznać mnie w tym wierszu za poetkę-deistkę, to na pewno jednonocną. :-) Bóg jest u mnie pojęciem symbolicznym, nie religijnym. Nie jestem wierząca w sensie biblijnym czy w rozumieniu jakiejkolwiek oficjalnej religii. Ale myślę, że mój wiersz nie zaprzecza ani żadnej religii, ani nauce, jeśli umie się go odczytać jako wyraz odczuć metafizycznych - tak, jak Ty go odczytałaś właśnie. Bóg to Natura i myślę, że tych wyrazów można używać zamiennie, w zależności od tego, jak kto postrzega czy odczuwa istotę wszelkiego stworzenia. Nie ma w tych słowach sprzeczności i nie różnią się one zasadniczym znaczeniem, a tylko zawartością emocjonalną. Pozdrawiam Cię serdecznie. Tak, skupiłam się powiedzmy, że na doznaniach zmysłowych umysłu, nie oceniając zawartej treści. Różne teorie z utworów różnych epok, na przykład z samej Wielkiej Improwizacji, albo z Dies irae Kasprowicza, były jeszcze bardziej śmiałe w gdybaniach na temat Boga i chyba nie ma w tym nic złego. Osobiście, wierzę w Boga osobowego, nie umiem uwierzyć, że świat, a na świecie człowiek ze swoimi tęsknotami, powstali bez planu jednej Osoby. Pozdrawiam ciepło, AH Że powstaliśy bez planu - w to też nie wierzę. Jesteśby niezwykle skomplikowanymi "robotami", wymagającymi niesłychanej wiedzy inżynieryjnej. Ale nie wierzę także w Boga-Osobę (czyli antropomorficznego). Nie widzę cech ludzkich w innych tworach Ziemi i Wszechświata ani w żadnych zjawiskach przyrody. Jednak nie zapominam, że każdemu wolno odczuwać świat inaczej, a poza tym i tak nikt nie wie, jak jest naprawdę. :-)
  21. A jak zachowywać się w lesie w czasie burzy? Bo ja to po prostu truchleję i więcej nic zrobić nie potrafię...
  22. Oxyvio, wielką radość mi sprawiłaś swoim czytaniem. Tak - to kawałek dzieciństwa i wspomnień domu, który w młodości był przystanią. To taka moja Carmen Patrium... i powiem Tobie "w tajemnicy" ;) że z cichą dedykacją Marii Konopnickiej za "Pieśń o domu". A Twój wiersz, Oxyvio, jest piękny... opowieści patykowe i szkielne znów przenoszą mnie na łąki, nad jeziora z łabędziami, w lasy z brzozą szumiącą ciepłym wiatrem... :) Tak mi się przeczytało i dopowiedziało: teraz ja tam powrócę, jak wspomnienie wplotę wianek makowy i na chwilę, choć przysiądę, posłucham - chociaż tyle, gdy nie moje magnoliowe półcienie. żyją świeżym przypomnieniem młodości, spacerują jak dawniej razem, bliscy w moich myślach, jak Twoi, znowu wszyscy w starej baśni, swoim świecie, radośni. Oxyvio, Poetko! Kłaniam się wdzięcznie za Twój czas, czytanie i refleksję. Ten wiersz jest dla mnie bardzo ważny, więc gdy piszesz, że wzruszający, to dla mnie znak, że emocje są czytelne. Dziękuję za "piękny" - uśmiechnęłaś mi od rana myśli :) pozdrawiam ciepło, in-h. Kaliope, dziękuję Ci serdecznie za tyle ciepła w Twojej odpowiedzi i za przepiękne, poetyckie dopowiedzenie. Umiesz sypać wierszami jak z rękawa, i zawsze idzie Ci to przepięknie. Serdeczności. :-)
  23. Piękny wiersz, jak zwykle Twoje wiersze. Wzruszający. O ziemi dziciństwa, o ziemi Ojców, ale też i o historii, jak rozumiem - zahacza to o tragizm dziejowy. Naprawde piękne. No to ja pozwolę sobie przytoczyć swój - chyba dość podobny i w stylu, i w treści (choć bez historii akurat): Dawne czasy W gęstwie głogów, w niskich cieniach magnolii, w szeptach perzu, w mechatościach i runach, w macierzankach, rozchodnikach, piołunach, tam mieszkały kiedyś piękne historie. Potrafiłam odnajdywać je co dzień - opowieści patykowe i szkielne. Wyświetlały się jak światy oddzielne, przeżywałam je jak życia osobne. Już ich nie ma. Już przepadły, pogasły. Ani jednej już dziś nie pamiętam. A wśród żuków, łopianów i mięty wciąż się kryją bardzo dawne te czasy. Serdeczności, Poetko Kaliope!
  24. Trafione! Na tarczy - 10! :-) Dziękuję. Uścisk. E. No to bardzo się cieszę, że udało mi się odczytać przesłanie Autorki! Znaczy, że nie jestem całkiem tępa, a wiersz świetnie napisany! :-))) Ściskam. Oxy. :-)
  25. Myślę, że dałoby się stworzyć z tego utworu delikatną balladę; zapytam się znajomego muzyka, może coś z tym zrobi... Pozdrawiam ciepło :) Kiedy już coś z tym zrobi, to prześlij link do MP3 albo youtube, chocby tutaj na zieleniaku, dobrze? :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...