Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

egzegeta

Użytkownicy
  • Postów

    3 017
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Treść opublikowana przez egzegeta

  1. Dziękuję beta-b. O, najbardziej tajemnicza z tajemniczych!
  2. jan_komułzykant Dziękuję. Wspominasz H.Lectera, a wiesz, że mi Go tu nieraz brakuje. Komentarze krótkie, zwięzłe i mobilizujące do myślenia w wierszach jeszcze niedopracowanych. Pozdrawiam
  3. Luule Oxyvia Bardzo dziękuję. Pozdrawiam :))
  4. Super, bardzo mi się widzi ten wiersz, a Twój komentarz cyt: podobnie jak u mnie. Dlatego masz tu poniżej Oscara Petersona z kumplem :) A Bach, to tylko Aria na punkcie:) G. Miłego słuchania. Pozdrawiam
  5. o wiele płynniej będzie: stara, ogromna i już nieżywa. O własnych siłach się nie poruszy, Sympatyczna parafraza, bo chyba każdemu przypomina szczenięce lata. Wezwanie w ostatnich wersach uniwersalne, bo to do starych i do młodych in spe. Ładnieś to obmyślił.:) Pozdrawiam
  6. MaksMara, punkt widzenia wiadomo, związany ze zmysłem wzroku, a męskie oczy widzą albo ładne, piękne, albo nieciekawe; dopiero w praniu może okazać się, że to nie oryginalny jedwab japoński tylko 100% poliester.:(( Dziękuję Ci i pozdrawiam :) PS. A film 2 dni temu też obejrzałem w Internecie.
  7. No, nie powiem, że się nie cieszę z Twojej wizyty. Deonix- bardzo dziękuję za komentarz z załącznikiem i pozdrawiam toruniankę tak serdecznie, jak tylko może tak pozdrowić stary bydgoszczanin, który w latach 1967-68 buszował po Toruniu. Do miłego. :))
  8. Andrzeju, czy trzeba znać całe piśmiennictwo? ( nie kojarzyć z PIS) Tutaj męskie spojrzenie na ruchliwej ulicy się liczy.:) Oj, odbieram ten komentarz jakbyś nie był kotem tylko kociczką :)))))))))) Ale bardzo dziękuję :) i pozdrawiam
  9. Wybacz Luule, że ten wiersz jakoś uszedł mojej uwadze, ale zauważyłem go dopiero dziś, jak trochę gorąco przy nim się zrobiło. Wiersz jak na sprawozdanie ze snu, może być, choć szukałem słowa miłość, ale się nie doszukałem. Czyli jednak złotu i miłości razem nie po drodze. Pozdrowionka
  10. Szanowna Imienniczko mojej żony, owszem życzliwość jest nieoceniona, ale nalewka wysokoprocentowa od czasu do czasu jest też mile widziana przez sfrustrowane wnętrze. Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam PS. Gwoli ścisłości moja żona to Bożenna, ale ta mała różnica nie zmienia faktu, że to Dar od Boga.
  11. [email protected] w potoku ona patrzę rozbieram pożeram dziwne już niewiele jej a jeszcze wciąż idzie Pannica na wielkomiejskim chodniku sprzedaje doniczki i kamionki zdobione ma piękną rzeźbę mogłaby też ją wystawić ale boi się że ktoś kiedyś rzuci w nią kamieniem Malena* na szerokiej ulicy małomiasteczkowy gwar po bokach las gapiów wśród nich chłopaczyna rozdziawione usta wzrok utkwiony w niej cały wzwiedziony a ona środkiem jezdni wbrew złu - zazdrości i nienawiści wbrew wszystkiemu idzie pewna siebie bogini wzmaga niecne myśli lowelasi snują plany tylko chłopaczyna zatruty nadmiarem hormonów nie wyrzuci z siebie dziecięce cierpienie rodem z piękna w klatce niemożności * Tytuł filmu z Monicą Bellucci w głównej roli
  12. Ładnie ubrałaś pamięć o Nim. Również na pisarze.pl B. Wrocławski wstawił wspomnienie. Pozdrawiam http://pisarze.pl/index.php/publicystyka/14228-dwuglos-o-janie-stanislawie-kiczorze-wspominaja-anna-maria-musz-i-stefan-jurkowski.html
  13. a tak, choć może jednak wydźwięk całości wybrzmiewa pesymistycznie. też tak myślę, że to od tego przeziębienia. Aczkolwiek powyższy tekst mógł podświadomie zadziałać katalitycznie :) Luule Z uwagi na to, że niejako cierpisz z powodu przyczyn wirusopodobnych, a w komentarzu pod poprzednim wierszem napisałaś cyt. No cóż tu rzec, po prostu lubię te Twoje wiersze, Egzegeto :) poważnie myślę, jakby Tobie wynagrodzić to lubienie. Jestem w trakcie pomyślunku. Tymczasem Dziękuję i pozdrawiam.:)
  14. bb Tęsknota jak tęsknota wiadomo, ma swój czas, że trapi. A ze wspomnieniami (pięknymi) to jest tak, że zwłaszcza pod koniec życia one są tym cudownym filmem, który chciałoby się odtwarzać w nieskończoność; ale przychodzi taki moment, że te same wspomnienia stanowią już problem i niejako jawią się przekleństwem. Już obiecuję, że więcej takich nostalgicznych tekstów nie będę tu wstawiał. Moje wspomnienia, moje zmartwienia:) Dziękuję Ci Bardzo i pozdrawiam.
  15. Tylko tyle, albo i aż tyle. Dziękuję Ci bardzo.
  16. Marlettuś, a Ty, to tak, jakbyś we mnie była.:) Już nikomu nic nie muszę wyjaśniać. Dziękuję Ci bardzo.
  17. Nic dodać, nic ująć. Dziękuję z pozdrowieniem.
  18. mnie to już tylko ciernie głogowe mogą pomóc :) Dzięks
  19. Anonimowym Darczyńcom DZIĘKUJĘ :)
  20. życie oprawiło nas w niecodzienne ramy kiedy zapachniało zielenią oddechy - zapętlone na dobre hulały euforycznie i czas zanikł jedyny kłopot to ćwiczenia kolokwia bo nawet deszcz – razem z nami wznosił się ku niebu kwitnącą iluzję niepostrzeżenie - gdzieś za plecami uwiódł błękit lnu rozszerzone źrenice z wielką ufnością nadal patrzyły tylko w siebie po przelotnych burzach szybko radośniało wrzosowy miód - słodycz z lekką goryczką to niezapomniany smak potem niestety przymglone zmartwienia ręce na termoforze i ta bezradność oczu ciągle wpatrujących się we mnie * wspólnie utarta ścieżka powoli zarasta niezapominajką nowej już nigdy nie przetrzemy – cyprysów za dużo ale nadal jesteśmy jeszcze bardziej niż przytuleni wrośliśmy w siebie a czas - zwłaszcza w godzinach wieczornych nadrabia tamte zaległości 1-19.02.2018
  21. Dobre, bo oczywiste i nie do przeskoczenia :)
  22. Moje anatomiczne serducho w worku osierdziowym :) mam dość porządnie skołatane i nie bardzo wierzę, żeby coś mu jeszcze pomogło, ale takie z uśmiechem przyjmuję bez krępacji. A teraz już poprawną polszczyzną: Bardzo Dziękuję i pozdrawiam uprzejmie :)
  23. Dobre To, bez dwóch zdań. Pozdrawiam
  24. Wszystkim Wam Kochani dziękuję za komentarze; krótko mówiąc: - Żeby umrzeć, trzeba się narodzić. Nieraz ciężko to zrozumieć, a to taka oczywistość, której i ja - od pewnego czasu - się uczę. Harmonia tego padołu, sięgająca niebios. Pozdrowieństwa nieustające :)
  25. zadumany usłyszał: - już tylko leży, ledwo oddycha, właściwie rzęzi, a przy nim cały czas to maleństwo śmieje się, beztrosko bawi, jakże trudno mi na to patrzeć; na to starzec: - kontrabas z perkusją ciężko, choć miarowo dyszą, a pianino dziecinnie szczebiocze w górnych rejestrach, ta harmonia dotyka niebios. 28.10.2010
×
×
  • Dodaj nową pozycję...