Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

egzegeta

Użytkownicy
  • Postów

    3 017
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Treść opublikowana przez egzegeta

  1. Bella Beti bardzo Dziękuję za wsparcie mojego rozkołatanego mięśnia sercowego:) Marcin Krzysica również Dziękuję.
  2. Justynko akurat wybrane przez Ciebie wyrażenie to nie z mojego podwórka. To zaczerpnięte z obserwacji życia. Ale miło mi, że w tym zasmakowałaś. Pozdrawiam.
  3. Wiesławie, akurat z Twoim dopowiedzeniem niezbyt zgadzam się; refleksja, szukanie sensu - to przecież m.in. patrzenie w siebie, zbyt dosłowne patrzenie w siebie "grozi" egoizmem. Jednak - jak w wierszu - spojrzenie w górę daje dopiero pełnię nowych doznań, nadziei, wszak w górze możemy dojrzeć błękit marzeń, słońce element przyrody działający optymistycznie, ku górze wznosimy modlitwy - jeśli ktoś w tym upatruje pocieszenia itd. Dziękuje Ci za słówko i pozdrawiam :)
  4. Przebłagalnia? w opuszczonych głowach refleksje szukanie sensu zagubienie samotność wiążą z wymuszoną biernością zawód miłosny z lodowatym tuszem toksyczność to chroniczny rozdźwięk przy słowie pech — zwątpienie w wartość którą każdy z nich ma zasłaniając twarz kapturem gdy cierpią pytają dlaczego ale nie chcą unieść głowy i spojrzeć w górę 15-18.05.2018 Wiktor Mazurkiewicz
  5. Ithiel i właśnie z tego powodu ( żeby nie prowokować Ciebie) przymierzany przeze mnie tytuł do nowego wiersza Hilasterion napiszę jako Przebłagalnia, choć nie wiem czy on tak w zupełności będzie stosowny.
  6. Wprawne Oczko Joanny trafnie odczytuje film. Joasiu, co ja na to poradzę, nie bawiąc się w eufemizmy, że to takie w kółko Macieju. Na razie choruję i nie widzę światełka w tunelu na poprawę. Znajomy, też osamotniony romantyk, "pocieszył" mnie, że on już 18. rok się leczy :( Dziękuję Ci za słówko i pozdrawiam.
  7. Bella czytam ten wiersz tylko i wyłącznie głośno, i coś nie tak mi tam, a treść typowo Twoja. Pozdrawiam
  8. Ithiel a ja uzupełnię powyższe; i od czasu do czasu pozwalam sobie na przekład np. na język łaciński.
  9. Annie_M Cieszę się; wiersz o PIĘKNIE chyba powinien być co najmniej ładny:) Dziękuję, pozdrawiam :) PS. tak, trafił się.
  10. Ithiel Ciekawostka z mojego podwórka; Kiedyś szukałem tłumacza moich 3 wierszy - "gabarytowo" standardowych, jednostronicowych, na j. angielski. No i ubzdurałem sobie, że musi to być poeta, który metafory moich wierszy przełoży na "sens angielski". Szukałem i ... nie znalazłem. Owszem z angielskiego na polski tak. Ale upór mój poszukiwawczy nadal trwał. Aż w końcu znalazłem tłumacza z Sydney, który po długim namyśle przyjął moje zamówienie. Ta snobistyczna mrzonka drogo mnie kosztowała, a nawet bardzo drogo, aż wstyd przyznać się. Ciekawym czy kiedyś, jeśli dopadnie mnie znów coś zachciankowego, będę mógł skorzystać z Twojej powyższej pracy. Bo wszędzie angielszczyzna, a tu łacina - niezły wtręt :) Ale proszę nie odpowiadaj. Jeśli nadejdzie stosowny czas, pozwolę sobie skorzystać z innej drogi komunikacji. Jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ.
  11. Deonix_ miło mi i DZIĘKUJĘ. :)
  12. Ithiel z samego rana zaskoczyłeś mnie do-ku-men-tnie! Na przekładach się nie znam, ale znam powiedzenie, że przekład jest jak kobieta - albo wierny, albo piękny. Łaciny też nie kumam z wyjątkiem swojego imienia :) i niektórych słów z sentencji. Tutaj widzę kilka znanych słów stąd wnoszę, że przekład wierny. A że wierność zawiera w sobie również piękno, więc chyba przekład dobry. Dziękuję Ci Mistrzu Słowa, również tego antycznego? archaicznego? i jak na razie wiecznie żywego. Pozdrawiam.
  13. Noli me tangere* pulsujące wody czyste wschody księżyca spokój kojący — twoje słabości wiosenna i górska uroda muzyka wpleciona w poezję jest też granica tego piękna za którą czają się antonimy okaleczona i oszukana zmaganie się z nieczułym losem uporem tęsknotą słowami wyciągasz dłonie niech chwycą dzień — ten jedyny na zawsze ale pamiętaj nie dotykaj mnie * Słowa z Ewangelii św. Jana
  14. Prognozy były lepsze oprawiona w złoto najszczersze — bez próby wszystko w niej niebieskość w szarości mielina uszkodzona podstępnie spokój i pokora w najsmutniejszym rozkwicie pachniało siedmiolistną koniczyną aż pewnego razu — po zachodzie wpatrzona w horyzont przestała go widzieć — z nadejściem ciemności wygasała słoneczna część monotonii płomienna melodyka pozostał ledwie wyczuwalny zapach siedmiolistnej koniczyny na ścianie w małym pokoju drzeworyt z dziewczyną ze skrzydłami motyla 08-15.05.2018 Wiktor Mazurkiewicz
  15. To i ją swoją wygładzoną wersję podam, choć całość dobra: gdy ojciec krzyczał matka płakała a nam pod stołem walił się świat lecz gdy miał humor się uśmiechała widząc na blacie rosnący domek z kart Pozdrawiam
  16. wg mnie - matematyka:) - winno być: bo przecież kobietą zmienna jest. Bella Beti dobre, ale wydobrzyć jeszcze można.
  17. i mnie tak samo :)
  18. teraz przeczytałem - smutek od początku do końca. Pozdrowienia. Taco Valverde Dziękuję.
  19. Justynko zaskoczyłaś mnie dokumentnie, ale przede wszystkim bardzo elegancko; z nie byle jakim gatunkiem poezji lirycznej. Liczyłem 2 razy i zgadza się 5+7+5. Ale najważniejsze przesłanie, wycelowane w sam środeczek. Dziękuję Ci Bardzo i dobranoc, bo na mnie już dziś czas. W załączeniu fale, z którymi tamte wyspy są za pan brat:))
  20. Wiesławie i Ty tu pojawiłeś się, ukryty lecz prawdziwy :) Dziękuję.
  21. Bella Beatko jak Ty ładnie napisałaś, nic nie dodam, nic nie skomentuję tylko z głębokim ukłonem wyrażę swoją wdzięczność.
  22. Marcinie wierny Czytelniku tego orga, Dziękuję Ci wielokrotnie.
  23. Deonix_ a jednak ładnie napisałaś jak na onieśmieloną. Bardzo ładnie. Dziękuję, pozdrawiając.
  24. Marlettko nie pamiętam, może i tak powiedziałem, ale dobrze wiesz, że wilka ciągnie do wersów, zwłaszcza starego wilka. Ładnie skomentowałaś. Dziękuję i też pierwszomajowo pozdrawiam.
  25. Czerwona przepaska we włosach Mojej śp. Bożence na 55 rocznicę poznania się — IV Ogólnopolski Rajd Studencki po Warmii i Mazurach 2-5 maja 1963 tam w Nakomiadach jeszcze nic nie drgało choć wyczuwało się lekkie napięcie beztroski śmiech granatowy dres i takie kumpelskie zgrywy w tym samym miesiącu — to był maj jedyny w najtajniejszym — jakie może mieć przybraniu w kortowskim parku szalał wicher gwałtowny ckliwy na uczelni przymusowe brzemię plener wirował jakby szukał rozsądku * jeszcze nie tak dawno w srebrnych koronach na skroniach cofnęliśmy się do kina Student w Kortowie (już go nie ma) błyszczące oczy w półmroku niebo pachnące ustami misteryjny trans i my w ostatnim rzędzie — na balkonie znów młodzi mimo upływu półwiecza * przed chwilą wróciłem od ciebie — tam też majowa zieleń jaszczurka na ciepłym granicie i moja pamięć pęczniejąca od ciszy na barkach minimum sto lat więcej nic mi nie pomoże nic nawet barwna refleksja o czerwonym wabiku w twoich gęstych włosach 28.04-01.05.2018 Wiktor Mazurkiewicz
×
×
  • Dodaj nową pozycję...