-
Postów
12 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Amelia Kroitor
-
Wiele pytań pojawia się, gdy twoje serce się cięższy pod nocami, które wloką się powoli jak węże, podczas gdy wspominam to marcowe popołudnie, leżąc na naszych ciałach, gdy cię zapytałem: «Czy tak bardzo we mnie wątpiłeś…?» To sześć miesięcy, siedem, osiem, rok — jak ułamek czasu — wieczność uczuć, która mogłaby mnie uzbrojić przeciwko twojemu powiedzeniu, że moje słowa są jedyne, które cię ratują, a jednak ta nadmierna radość, którą mogliśmy dzielić między Rzymem i Florencją w sierpniu, teraz wydaje mi się pusta bez ciebie. Zawsze starałem się budować światło, nawet gdy niebo było szare i miałem nadzieję na burzę moich nigdy niespełnionych marzeń: nasza wspólna choroba inaczej się nazywa szukanie dróg i wymówek, aby być myślą twojego ciała nieodłączną od mojego.
- 2 odpowiedzi
-
2
-
- pytania
- pytanie do...
-
(i 8 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie ma odłamków, ani kropek…
Amelia Kroitor opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie ma odłamków, ani kropek… O Boże, — jaka noc! Ani kropek, ani przecinków do przewrócenia i torturowania, które po obrocie odleciałyby! Nie dano manny niebieskiej… niechaj ani tego, ani owego nie powinienem oczekiwać. O Boże, ześlij mi z nieba w tym celu sito przez okno! Ale sfery nadal kręcą się na niebie… pokazują mi: tam jest moja gwiazda! która szybko niesie mnie z nocy w poranek, gdzie unosi mnie i gwałtownie porzuca. Z nią polecieliśmy nad miasto, nad dusze we śnie, które budząc się znalazły mnie zawieszoną na gałęzi drzewa… Nie ma wyjścia. maj 2022- 1 odpowiedź
-
2
-
It's been so lonely without you here Like a bird without a song Nothing can stop these lonely tears from falling “Nothing compares 2 U” — Sinéad O’Connor Chciałabym dotknąć twojej twarzy pulsowaniem mojej dłoni, ale samo myślenie o tym sprawia, że serce ucieka mi z gardła. Więc, jeśli bym to zrobiła, z nas dwojga pozostałaby tylko jedna biedna kałuża, podczas gdy chciałabym ożywić bieg rzeki, która znajduje swoje źródło w morzu moich słów. Chcesz w nawiasach, czy wystarczą przecinki abyś mógł zrozumieć: jeśli pewnego dnia zabiją miłość do ciebie, to jakby pozostawili mnie bez marzenia o twojej twarzy, zarówno twojej, jak i mojej. Co to znaczy? Zostanę taki, jaka ja byłam, bez dostrzegającego światła w twoim uśmiechu, a w każdym zębie za tym uśmiechem, pewnego dnia, bez powtarzania się, na korytarzu. 2023
- 1 odpowiedź
-
2
-
- milosc
- miloscromantyczna
-
(i 7 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Od teraz nie wierzę "na wszelki wypadek".
Amelia Kroitor opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Myślałem o tobie i o tym, że pustka może obiecać jedną rzecz: pełnię — i że pewien rodzaj śnieżnej pustyni pęka z nadmiaru szczęścia. Adam Zagajewski Przypadkowo spotkałeś cud. Niespodziewany uśmiech spotkałem tak: przypadkowy. Od teraz nie wierzę "na wszelki wypadek". Jesteś jak słońce całujące się rano, całuje mnie, całuję świat. To dlatego, że świecisz bardziej niż diament, więcej niż możesz sobie wyobrazić; czasami też nie mogę tego zinterpretować. Fascynuje mnie cały mój umysł. Jesteś poezją, która rodzi się ze spotkania, ponadczasowe piękno, o które uwielbiam dbać, piękno oczu, aby chronić. 31/1/26- 1 odpowiedź
-
5
-
- miłość
- miłość od pierwszego wejrzenia
-
(i 7 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W ciszy pokoju
Amelia Kroitor odpowiedział(a) na Amelia Kroitor utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta dziękuję Ci bardzo!- 2 odpowiedzi
-
1
-
- milosc
- miloscromantyczna
-
(i 10 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Emanuele M. W ciszy pokoju, (którego koloru już nie pamiętam), lecz twoje słodkie wspomnienie, pożądliwe pragnienie: ja, posiadający ciebie w żarliwym tańcu. Kim oni byli? My nienasyceni, który jesteśmy w ścisłym uścisku?, podczas gdy nasze serca pułsują, zjednoczone w ekstazie jęków i łkań? Wędrowaliśmy, pragnęliśmy, między tym, co nierealne, a tym, co namacalne — my gubiliśmy się w spojrzeniach niewłaściwych ciał, w słowach zdławionych pożądaniem, wytyczającanych od namiętności w ogromnym wszechświecie istnienia. Więc gdzie mamy zboczyć, (jeśli w ogóle to musimy zrobić) — jeśli nie poza granicę intymności? Teraz spokój nie jest już teorią: to twój ciepły głos, który mnie otula. Ludzie źle o nas mówią, że umrzemy przez siebie nawzajem: Miłości, uważaj, to są kłamstwa owinięte pod spojrzeniami fałszywych bogów. Połóżmy nasze ciała na tej ziemi póki co: twoja dłoń, pieszcząc mnie, uczyni z ciebie przystań — Miłość, jesteś uleczeniem na każdą moją udrękę. Słodkim końcem moich lęków. Moją odnalezioną częścią: jestem twoim oddechem, a ty: moim płucem.
- 2 odpowiedzi
-
2
-
- milosc
- miloscromantyczna
-
(i 10 więcej)
Oznaczone tagami:
-
MOSKWA 2022
Amelia Kroitor odpowiedział(a) na Amelia Kroitor utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka Tak, jestem z Moskwy. Prawdę mówiąc, połowa wiersza była przetłumaczona z moją nauczycielką z języka polskiego, a reszta przeze mnie. -
My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym. I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę. W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷. Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów. Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹ Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza! Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu! Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10) Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022 ____________________ ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą. ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow. ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji). (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.
-
Ja nie zadzwoniłabym dzwoneczkami gdybym wiedziała, że wchodzisz w serce z taką łatwością Amelia Rosselli Tęsknię za tobą jak tęskni jedna skamielinę za jej odkrywcą. Jesteś odkrywca moich wspomnień, które pisałam do ciebie. Wydobywasz ich bez litości dla mnie, wkradasz się aż do serca, gdzie zostawiasz pęknięcia. Co mam zrobić? Przeklinam drugą połowę, która odrywa się i unosi (nienawidziłam częstego nadużywania słów); oni jak martwe stało. Ale ciało jest wciąż żywe, tysiąc raz, kiedy byłam «alive», ale w środku siebie śpiewałam «dead». Jedna poetka, pewnego dnia mnie nie znajomego zniknęła w nigdy nieotwartej walizce pamięci (bo nie pamiętam dnia, w którym ją przeczytałam, ale tak dobrze, tak łapczywie dobrze pamiętam oczy, które ci pożerałam); (bo jeśli ją otworzę [walizce], pożre mnie jak pierwszy pocałunek nigdy nie nasycony tobą): Tęsknię za każdą śmiercią, która widziała twoje narodziny, i z każdą śmiercią która przeżywam i ożywam. Jak bardzo chciałabym, żeby były moje te s ł o w a, moje! Tylko dla tego, żeby tobie ich pokazać, ale ty, z tamtej strony kontynentu zobaczysz je i nie zrozumiesz. I wtedy, obróconym w moją stronę, jakbyś chciał wziąć oddech, przyniesiesz mi pytanie, spojrzysz na mnie: to ja jestem tymi wersami. Tak zadawała ból sól, którą mi zaoferowałeś podczas naszego ostatniego obiadu. To jest jakby mieć różne kultury jedzenia nie twojego, najpierw nie mojego, a potem: nikogo. Niespodziewany: całus i podpis. 26.12.24
- 1 odpowiedź
-
3
-
Zabierz mnie, mój śnie, daleko…
Amelia Kroitor opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Zabierz mnie, mój śnie, daleko, Możesz na step zakurzony — przynajmniej w jakieś miejsce. Ja tęsknotą, co zabita i poległa , zamykam beznadziejności łańcuch. Może piosenką stworzę w przekróju, może umysł nakarmię w głowie, ale stają się tęsknotą ludzkie co zapisze się w strofie. Ale spokój! Każdy dzień jest ostatni, on pośle od siebie lekki wiatr. Jago słoneczny promień, wskazówka, spleciona w naszym świecie. Ona moje serce z zachwytem drapała, dzienny sen zsyłała nam na ziemię… i póki ten deszcz nie spadł cały, ja powiedziałam: dalej zaśnijmy. W głębinach poduszki mi miękko — tam, gdzie kosmos w oczach jak odłamki, gdzie chciałabym napić się mroku, gdzie dwoistość mnie stała się troistością, i gdzie deszcz, co przychodzi cichutko… Kwiecień 2022-
2
-
Było to odległego lata «dwadzieścia lat temu», gdy mój ojciec dał mi swoje czarne spojrzenie z bagażem swojej szorstkości. Potem byłam obdarzona złotymi włosami, uznawanymi za jeszcze jedną jego cechę, nie wykluczając rymów w ich chórze, w ich lśniącej szkodliwości przy każdej mojej próbie życia, zamykając uszy, przy każdej mojej próbie odwrócenia mojego wzroku od tego co on zrobił w to błogosławione lato, podczas gdy już dmuchało ognisko mojej nie wypowiedzianej, dalekiej, lecz zbliżającej rzeczywistości. 17/06/23
-
Olegowi M. I. Wpatrywałam się wczoraj szeleszczącej zasłony, kogo pokocham — wezmę e owinę w słowa: na lato, w deszcz, na jesień owinę w opadają e liście, i potem na zimę. Następnie na wiosnę osunę mi się jak brzoza, zacznę melodyjną śpiewać: kropli pieśń. Ja śpiewałabym, dopóki nie stopię się ze śniegiem; dopóki że nie znalazłabym jej, tak wiele harmonii, gdyby nie przyniosłyby mi jej rymy. II. Ja nauczyłam się twojego wzroku na zawsze. Rozumiesz? Zapamiętam go: Tylko nie będziemy uczyć się twierdzenia, ale położymy się na skalę, jakby pielgrzymy, który są zmęczono od Bogiem. Mój wiersz do Ciebie nie wytrzyma ani rytmu, ani metryki, posłańca popędu, ani rymów, czyli twórczyni pryzmatu, która wpada w Ciebie, jak nocą wpadają ludzie w zapomnienie. październik 2024
-
2