Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Amelia Kroitor

Użytkownicy
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Amelia Kroitor

  1. Ja nie zadzwoniłabym dzwoneczkami gdybym wiedziała, że wchodzisz w serce z taką łatwością Amelia Rosselli Tęsknię za tobą jak tęskni jedna skamielinę za jej odkrywcą. Jesteś odkrywca moich wspomnień, które pisałam do ciebie. Wydobywasz ich bez litości dla mnie, wkradasz się aż do serca, gdzie zostawiasz pęknięcia. Co mam zrobić? Przeklinam drugą połowę, która odrywa się i unosi (nienawidziłam częstego nadużywania słów); oni jak martwe stało. Ale ciało jest wciąż żywe, tysiąc raz, kiedy byłam «alive», ale w środku siebie śpiewałam «dead». Jedna poetka, pewnego dnia mnie nie znajomego zniknęła w nigdy nieotwartej walizce pamięci (bo nie pamiętam dnia, w którym ją przeczytałam, ale tak dobrze, tak łapczywie dobrze pamiętam oczy, które ci pożerałam); (bo jeśli ją otworzę [walizce], pożre mnie jak pierwszy pocałunek nigdy nie nasycony tobą): Tęsknię za każdą śmiercią, która widziała twoje narodziny, i z każdą śmiercią która przeżywam i ożywam. Jak bardzo chciałabym, żeby były moje te s ł o w a, moje! Tylko dla tego, żeby tobie ich pokazać, ale ty, z tamtej strony kontynentu zobaczysz je i nie zrozumiesz. I wtedy, obróconym w moją stronę, jakbyś chciał wziąć oddech, przyniesiesz mi pytanie, spojrzysz na mnie: to ja jestem tymi wersami. Tak zadawała ból sól, którą mi zaoferowałeś podczas naszego ostatniego obiadu. To jest jakby mieć różne kultury jedzenia nie twojego, najpierw nie mojego, a potem: nikogo. Niespodziewany: całus i podpis. 26.12.24
  2. Zabierz mnie, mój śnie, daleko, Możesz na step zakurzony — przynajmniej w jakieś miejsce. Ja tęsknotą, co zabita i poległa , zamykam beznadziejności łańcuch. Może piosenką stworzę w przekróju, może umysł nakarmię w głowie, ale stają się tęsknotą ludzkie co zapisze się w strofie. Ale spokój! Każdy dzień jest ostatni, on pośle od siebie lekki wiatr. Jago słoneczny promień, wskazówka, spleciona w naszym świecie. Ona moje serce z zachwytem drapała, dzienny sen zsyłała nam na ziemię… i póki ten deszcz nie spadł cały, ja powiedziałam: dalej zaśnijmy. W głębinach poduszki mi miękko — tam, gdzie kosmos w oczach jak odłamki, gdzie chciałabym napić się mroku, gdzie dwoistość mnie stała się troistością, i gdzie deszcz, co przychodzi cichutko… Kwiecień 2022
  3. Było to odległego lata «dwadzieścia lat temu», gdy mój ojciec dał mi swoje czarne spojrzenie z bagażem swojej szorstkości. Potem byłam obdarzona złotymi włosami, uznawanymi za jeszcze jedną jego cechę, nie wykluczając rymów w ich chórze, w ich lśniącej szkodliwości przy każdej mojej próbie życia, zamykając uszy, przy każdej mojej próbie odwrócenia mojego wzroku od tego co on zrobił w to błogosławione lato, podczas gdy już dmuchało ognisko mojej nie wypowiedzianej, dalekiej, lecz zbliżającej rzeczywistości. 17/06/23
  4. Olegowi M. I. Wpatrywałam się wczoraj szeleszczącej zasłony, kogo pokocham — wezmę e owinę w słowa: na lato, w deszcz, na jesień owinę w opadają e liście, i potem na zimę. Następnie na wiosnę osunę mi się jak brzoza, zacznę melodyjną śpiewać: kropli pieśń. Ja śpiewałabym, dopóki nie stopię się ze śniegiem; dopóki że nie znalazłabym jej, tak wiele harmonii, gdyby nie przyniosłyby mi jej rymy. II. Ja nauczyłam się twojego wzroku na zawsze. Rozumiesz? Zapamiętam go: Tylko nie będziemy uczyć się twierdzenia, ale położymy się na skalę, jakby pielgrzymy, który są zmęczono od Bogiem. Mój wiersz do Ciebie nie wytrzyma ani rytmu, ani metryki, posłańca popędu, ani rymów, czyli twórczyni pryzmatu, która wpada w Ciebie, jak nocą wpadają ludzie w zapomnienie. październik 2024
×
×
  • Dodaj nową pozycję...