Ja nie zadzwoniłabym dzwoneczkami
gdybym wiedziała, że wchodzisz w serce z taką łatwością
Amelia Rosselli
Tęsknię za tobą jak tęskni jedna skamielinę za jej odkrywcą.
Jesteś odkrywca moich wspomnień, które pisałam do ciebie.
Wydobywasz ich bez litości dla mnie,
wkradasz się aż do serca, gdzie
zostawiasz pęknięcia.
Co mam zrobić?
Przeklinam drugą połowę, która
odrywa się i unosi
(nienawidziłam częstego nadużywania słów);
oni jak martwe stało.
Ale ciało jest wciąż żywe,
tysiąc raz, kiedy byłam «alive»,
ale w środku siebie śpiewałam «dead».
Jedna poetka,
pewnego dnia mnie nie znajomego
zniknęła w nigdy nieotwartej walizce pamięci
(bo nie pamiętam dnia, w którym ją
przeczytałam,
ale tak dobrze, tak łapczywie dobrze
pamiętam oczy, które ci pożerałam);
(bo jeśli ją otworzę [walizce],
pożre mnie jak pierwszy pocałunek
nigdy nie nasycony tobą):
Tęsknię za każdą śmiercią,
która widziała twoje narodziny,
i z każdą śmiercią która przeżywam
i ożywam.
Jak bardzo chciałabym, żeby były moje
te s ł o w a,
moje!
Tylko dla tego, żeby tobie ich pokazać,
ale ty, z tamtej strony kontynentu
zobaczysz je
i nie zrozumiesz.
I wtedy,
obróconym w moją stronę,
jakbyś chciał wziąć oddech,
przyniesiesz mi pytanie,
spojrzysz na mnie:
to ja jestem tymi wersami.
Tak zadawała ból sól,
którą mi zaoferowałeś podczas
naszego ostatniego obiadu.
To jest jakby mieć różne kultury
jedzenia
nie twojego,
najpierw nie mojego,
a potem: nikogo.
Niespodziewany:
całus i podpis.
26.12.24