Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

tie-break

Użytkownicy
  • Postów

    527
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez tie-break

  1. @Simon TracyAtmosfera przypomina mi trochę twórczość A.E. Poe'go. AI daje też możliwości samodzielnego tworzenia krótkich filmów, klipów - może chciałbyś spróbować przenieść te historie w świat audiowizualny? Technicznie nie znam się, lecz oglądałam takie rzeczy na yt.
  2. Ty się tu marnujesz; ;) (pół żartem, pół serio) Powinieneś pisać scenariusze do gotyckich horrorów. Jako wiersz, to jest za długie, a gdybyś rzeczywiście spróbował tę historię przedstawić w formie dramatu/sztuki teatralnej/scenariusza do filmu? Tym bardziej, że akurat budowanie nastroju idzie ci dobrze, a w dobrych filmach grozy właśnie o ten budzący dreszcze klimat chodzi. Wyobraźnię do tego, to Ty masz ;)
  3. Oni się chyba uczyli wszyscy w jednej szkole :) Dużo jest bardzo dobrych kanałów z podcastami na youtube, i bardzo dobrze, że są, bo nie każdy może sobie sam poradzić z psychiką poszarpaną przez kontakt z narcyzem, nawet przelotny.
  4. @Berenika97O też znany temat, cała rodzina ustawiona, bo przecież na zewnątrz i wobec innych ludzi narcyz tworzy wrażenie idealnego partnera, zatroskanego o żonę, która świruje i ma ze sobą problem. W środowiskach szerszych, grupowych, taki typ zawsze ma wianuszek tzw. latających małp, które uważają go za guru. Temat rzeka. Oczywiście dotyczy to też kobiet - narcyzek, bo i takie się zdarzają.
  5. Czyli jałowiec będzie się cieszył jak głupi z bateryjki;) A mini bardzo w Twoim stylu, zalotna i koniecznie blisko natury :)
  6. To jest bardzo trudne. Zawłaszczenie narcystyczne całkowicie odbiera ofierze poczucie, że może coś w swoim życiu zmienić, że na coś ma wpływ i że może jej się coś w ogóle udać. Te kobiety czują się nikim, i do tego winne za to. I wiecznie utrzymywane są w nadziei, wiecznie miotające się z myślą, że jeśli jeszcze się trochę postarają, że jeśli jeszcze coś zrobią lepiej, jeśli jeszcze nie popełnią jednego błędu więcej... Niekiedy w terapii (później) muszą nawet uświadomić sobie, że mogą zjeść śniadanie wtedy, gdy czują się głodne. I wyobraź sobie, że to wszystko można osiągnąć bez ani jednego ciosu czy krzyku.
  7. A ja myślałam, że ty lubisz koronki i jedwabie? Ten jałowiec na pewno ma nadzieję, że nie nosisz wełnianych desusów.
  8. Redaktor portalu informacyjnego - teraz chyba byłoby bardziej na czasie. Brakuje tylko jeszcze informacji o tym, co dziś robiła Anna Lewandowska z córkami.
  9. @Berenika97Znam temat z autopsji.
  10. Po prawdzie, to czym byłoby jednak życie bez tych słodkich grzeszków? Jest i tak dość przytłaczające, więc nie odmawiajmy sobie drobnych przyjemności "dla samej zasady". Oczywiście, imponderabilia są ważne, a może i w drobnych sprawach warto zdobyć się na jakiś trening silnej woli, ale bez przesady.
  11. Idealnie pokazany love bombing, który de facto jest pierwszym krokiem do przejęcia kontroli. Miód stał się jednocześnie wabikiem, a potem narzędziem sprawowania władzy nad psychiką peelki. Tak działają narcyzi, którzy ranią do szpiku kości, że aż "krew nie nadąża za bólem", ale nie pozwalają ostatecznie się uwolnić i oblepiają obietnicami, mamią nadzieją, że będzie jak kiedyś, ale też kwestionują emocje i odbierają prawo do ich wyrażania. Przy okazji mamy też frazę "pocięta twoją prawdą" - oho, więc jest tu i gaslighting wspomniany - czyli pełen zestaw wszystkich technik, które stosuje narcyz wobec ofiary. Wiersz wyjątkowo prawdziwy, obrazowanie - niemal doskonałe, precyzyjne. Podziwiam szczerze Twoją przenikliwość, która w tym utworze splotła się z czułą poetycką intuicją.
  12. Każdy język jest stwarzaniem świata na nowo, po swojemu.
  13. @hollow manMnie się wydaje całkiem do rzeczy. Przecież pejzaż opisany w pierwszej strofie to nie jest ładny landszafcik, raczej bym powiedziała, że to taki dość mroczny obraz - rozmazane jezioro jak z plam Roschacha, dławiąca się ciemność - to jest mocno ponure. Peel szuka w naturze czegoś, co się z nią obiegowo kojarzy - spokoju, zadumy, wyciszenia, a tymczasem otaczające go elementy świata sprawiają wrażenie obce, dalekie. Bo tak po prawdzie, natura nigdy nie dostraja się do człowieka i jego chwilowych emocji czy nastrojów. I dlatego te "brzegi" są "introwertyczne", zamknięte w sobie, żyjące swoim życiem, niezależnie od tego, że człowiek łazi nad jeziorem i szuka rezonansu dla tego, co mu w duszy gra.
  14. Obrazowanie wydaje mi się lekko surrealistyczne, jakby zwykłe kwiaty nagle rzeczywiście urosły ponad miarę, przesłoniły sobą cały świat, stały się jedynymi elementami rzeczywistości. Mogą ukrywać brzydotę świata, stanowić odpowiedź na rozmaite tęsknoty peela, ale w pewnym momencie ja, jako czytelnik, zaczynam dostrzegać pewien ciężar i odczuwać niepokój. Jak w "Ptakach" Hitchcocka. Kwiaty poza władzą człowieka, ich wzrost, ich ruch, intensywność barw, niekontrolowana ekspansja, stanowiłyby całkiem niezłą kanwę dla horroru.
  15. Jest wycinek życia, dobrze nawet oddany, świadczący o zmyśle obserwacji autora. Tylko dobrze byłoby, żeby wiersz do czegoś zmierzał, coś sobą próbował wyrazić, a nie był tylko zlepkiem migawek.
  16. Jeśli to weszło w nawyk? Odnoszę wrażenie, że peel nie powiedział sam sobie "sprawdzam!"
  17. Intensywnie zmysłowy, aż czuje się zapach rozgrzanego konia i kobiety pędzącej przez bezkres. Wiersz posiada dużą wewnętrzną dynamikę, skojarzył mi się też - oczywiście - z "Szałem uniesień" Podkowińskiego, na którym to obrazie nie wiadomo, gdzie kończy się kobieta, a zaczyna koń, gdzie kończy się galop, a zaczyna dzika namiętność. No i oczywiście erotyczno-seksualne konotacje są jakby oczywistą oczywistością.
  18. Znakomita fraszka, świetnie to zostało ujęte w słowa :) Choć wdzięczność - trudny temat. Nie każdy umie ją z siebie wykrzesać. Ale jeśli potrafi - to rzeczywiście, żadne słowo, żaden wiersz to będzie śmiesznie mało.
  19. Chyba ta zwrotka jest najbardziej logiczna, bo w poprzedniej jest mi trochę się ciężko doszukać opozycji, a na nich chyba powinien się oprzeć wiersz. To raczej zestawianie ze sobą dość przypadkowych obrazów. Ale w tej, którą tu wyodrębniłam, jest udane powiązanie czasu minionego z przyszłym. A ta ciągłość może być źródłem nadziei, że wszystko, co się wydarzyło kiedyś, może zakwitnąć w przyszłości, przynieść owoce, odbić się dobrym, radosnym echem, wrócić pozytywną energią. Być może nawet wtedy, gdy wydawało się, że przeszłość jest trudna. Być może nawet wtedy, gdy to, co minęło, wydaje się już utracone.
  20. No oczywiście, że tak. Jakieś założenie trzeba zrobić, bo wiersz jest pojemny. Ja nie zgaduję, co Autor miał na myśli, tylko próbuję jakoś dołożyć swoją cegiełkę do jego sensu. Chyba to nie jest nic złego? Tak czy inaczej, o rozmijaniu się komunikatu z odbiorem chyba chodzi?
  21. Myślę, że to jest klucz do wiersza, ten rozdźwięk między świadomością tego, jakie jest życie, a własnymi emocjami, które nie zawsze są adekwatne, rozsądne i z zachowaniem należytych proporcji. Trzeba się zaadaptować do warunków i znaleźć sposób na osiągnięcie celu w takim a nie innym środowisku życia, a wewnętrzne dziecko krzyczy - nie! Niech mnie ktoś weźmie za rękę i zrobi tak, żeby było dobrze. Peelka bardzo chce, aby się coś wydarzyło, planuje i porzuca, czeka, pragnie, ma nadzieję. Brakuje jej jednak czegoś bardzo ważnego - świadomości tego, że jest sama odpowiedzialna za bieg swojego życia. Być może, oczywiście, nie będzie to życie wyśnione i idealne, ale przynajmniej będzie się toczyć, a nie stać w miejscu. A marzenia trzeba rozpisać na listę zadań do wykonania. Szkoda marnować swój potencjał na samą tylko nadzieję.
  22. Dla mnie to bardzo smutny obraz rzeczywistości, która się już rozpada, niszczeje, ulega powolnej dematerializacji, a nie może wciąż umrzeć. Widzę tutaj realia transformacji ustrojowej, w której ludzie byli tylko jedną z wielu pozycji w statystykach. Czuję klimat biedaszybów i upadających familoków. Tak właśnie wygląda świat, w którym człowiek nie jest już potrzebny drugiemu człowiekowi, jeśli nie generuje żadnych zysków.
  23. Myślę, że tytuł ma zasugerować, że chodzi o komunikację poetycką, która toczy się poprzez jakąś bardzo rozległą czasoprzestrzeń i ma do pokonania wiele barier, które nie istnieją w relacji prawdziwie intymnej. I chyba o to zbudowanie intymności chodzi, jak wskazała Violetta, o jakąś namacalność, głębię. Trudno powiedzieć, czy przeszkodą jest odległość fizyczna, czy jednak duchowa. Niemożliwość poznania może też wynikać po prostu z tego, że adresat(ka) liryczny(a) nie jest otwarty(a) na pełen sens historii, o które mówi peel. Ucieka, czegoś nie widzi, czegoś nie rozumie, lub nie chce rozumieć, albo się boi?
  24. Przypomniał mi się film "Malena" z Monicą Bellucci.
  25. Ulotna forma wiersza wcale nie maskuje opisanego w nim dramatyzmu. Fotografia uzupełnia treść - wprawdzie zachody słońca są już dość oklepane, ale na pewno na sam widok uruchamia się w człowieku bliżej niezidentyfikowana nostalgia. Przyroda jest wyzwalaczem emocji i refleksji, a jednocześnie utożsamia się z nimi, dostraja do rytmu uczuć, które przeżywa peelka. Dominującym doświadczeniem w wierszu jest świadomość bezradności. Ktoś ze związanymi rękami nie jest w stanie już w żaden sposób wpłynąć na swoje losy, zmienić swojego życia, pójść dalej. Retrospekcja też jest jakby zawieszona jedynie w sferze nierealnych dążeń. Peelka utkwiła w dojmującej teraźniejszości, która nie przynosi nadziei. To chcę; na końcu utworu zawiera pragnienie odzyskania tego, co stracone, tylko chyba nawet to jest niemożliwe, wobec braku sprawczości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...