Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

tie-break

Użytkownicy
  • Postów

    527
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez tie-break

  1. @Mikerreq Z samego czekania to nic nie wyniknie. Z próżnego, jak mawiają, i Salomon nie naleje. A zaprosiłeś kogoś? Albo pomyślałeś o innych samotnych wokół siebie? Jak się naprawdę chce i wysili, to łatwo ich odnaleźć. No chyba, że chodzi o to, że peel znajduje w tym weltschmerzu upodobanie. Ebenezerze Scrooge'u, jeszcze masz czas! (polecam może raz dla odmiany zamiast Kevina... obejrzeć Opowieść wigilijną.)
  2. Ja obstawiam kunę leśną.
  3. nie na tysiącach kartek z życzeniami nie pod choinką wśród prezentów nie w kolejce po karpia nie w chwilówce za którą chciałoby się kupić najbardziej wypasioną magię świąt i nie w kolędzie śpiewanej z przyzwyczajenia ale w twoim sercu niech On się dziś narodzi dla wszystkich o których zazwyczaj nie pamiętasz dla wszystkich którym nie potrafisz jeszcze wybaczyć dla wszystkich których utopiłbyś w łyżce wody dla wszystkich którzy pytają cię o drogę i wciąż nie wiedzą dokąd chcą dojść i dla ciebie także byś nauczył się być wdzięczny byś nauczył się uważnie patrzeć byś czuł kiedy należy złagodnieć byś o miłości wiedział więcej niż tylko to że istnieje takie słowo każdy jest wędrowcem i szuka pustego miejsca dla siebie przy dalekich jasnych stołach niech twoje ręce opowiedzą światłem prawdę stajenki nie szopki - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Dla wszystkich, którzy dziś oczekują z nadzieją, najcieplejsze życzenia Błogosławionych Świąt. /tie-break
  4. @Andrzej_WojnowskiREWELACJA! Dawno się tak nie uśmiałam. Dla mnie to hit sezonu! Chapeau bas dla Autora. I dla tej pani również, jeśli pierwowzór naprawdę istnieje.
  5. @KOBIETA Dobra, wiarygodna erotyka, i na szczęście tym razem bez tych wszystkich szminkowo-tuszowo-kosmetycznych rekwizytów, które mi dotychczas przeszkadzały. Może dlatego, że nie lubię fetyszyzmu w żadnej formie (wybacz, jeśli to błędny odczyt i jeśli trochę generalizuję). Tutaj jest po prostu cielesność i to mi się podoba. Doskonale dobrany tytuł smakowicie (nomen omen) komponuje się z treścią.
  6. @huzarcDziękuję, dokładnie o to mi chodziło :) @KOBIETA Czasem tak jest, dziękuję :) @Rafael MariusWitaj w klubie :)
  7. @Berenika97 Najbardziej podoba mi sie trzecia zwrotka i fragment o cerowaniu przyszłości. Jest w tym miejscu wiersza ogromna czułość dla świata i wieczne trwanie po jasnej i dobrej stronie. Nawet, jeśli nie wszystko można ochronić, zawsze można próbować naprawić. Nie na tu buntu, żalu, jest pierwotne poczucie, że tak trzeba, a codzienna troska zmienia się w tej przestrzeni w życiodajną agape.
  8. @Omagamoga O to, to ;)
  9. @huzarc Podoba mi się baudelaire'owski klimat, trochę dekadencji, trochę symbolizmu, obrazowanie intensywne, soczyste. Szkoda, że nie udało się zapanować nad rytmem, wiesz, średniówka i te sprawy, no i w drugim wersie masz 14-zgloskowiec, w innych jest 13-tka. Może uda Ci się to wyrównać. Jako wzrokowiec i ktoś, kto myśli obrazami, zachwyciłam się 'pnączem ognia', mocnym, gorącym elementem, zaraz po nim 'maceba słońca' - równie dobra.
  10. @infelia Ja się serio zastanawiam, kto wytrzyma z taką megierą. Alkoholizm to samo zło, ale w tym wypadku chyba jednak mniejsze...
  11. Zawsze zbyt późno gdzieś przychodzę. Latarnia dławi się od światła. Przynoszę moje śmieszne słowa i karmię nimi obce gniazda. Dawne ogniska wciąż się jarzą, nie pozwalają mi wejść dalej, niż do zacisza wiatrołapu, gdzie tylko letarg zerka na mnie. Wpatrzony w ślady innych cieni, które tu przecież są u siebie; słyszę ich głosy, gdy gorąco pragną się splatać z twoim śmiechem. Zawsze rozumiem, zawsze czekam, z niewidzialnością pogodzony, bo może jeszcze, może kiedyś - ktoś szerzej jasne drzwi otworzy. A to co moje, deszczem spływa, jak mgliste krople - z drzew bezlistnych, a to co daję - na stracenie - skrzętnie upycha noc w klepsydry. Byłem pomyłką od początku, będę pomyłką aż do końca, zawsze zbyt późno gdzieś przychodzę, by odbić blask cudzego ognia.
  12. @huzarc Z tym umieraniem masz rację. I właśnie dlatego to zdanie nie powinno tak pędzić. Do opisu agonii pasowałyby mi krótsze, urywane frazy,, jak coraz płytsze oddechy, jak myśli, które już nie biegną linearnie. Ale oczywiście to Twój wiersz, ja tu tylko czytam.
  13. @infeliaPrzypomniały mi się kryminały Agathy Christie - tam pełno było takich rodzinek, czyhających tylko na to, aż umrze jakiś dziadek dusigrosz czy inna stara ciotka śpiąca na pieniądzach. Rada dla seniora rodu - niech się dobrze pilnuje!
  14. @huzarc Czy to długie zdanie w drugiej cząstce, to celowy zabieg stylistyczny? Dla mnie, jako dla czytelnika, jest męczące, ale może tak miało być, w kontrze do lapidarnego ostatniego wersu. Przy skondensowanej metaforyce (dużo dopełniaczy) ta idąca na skróty składnia ogranicza dostęp powietrza. Może spróbuj nieco ożywić ten poetycki koncentrat, rozbić tasiemcową frazę na obrazy, wokół których coś się zadzieje. To tylko sugestia, oczywiście.
  15. @Robert Witold GorzkowskiBardzo się cieszę, dziękuję :) @Waldemar_Talar_TalarDziękuję, miło, że się spodobał :)
  16. @bazyl_prost Co kto lubi :) Dzięki. @KOBIETA Dziękuję, masz rację :) @violetta Niewątpliwie :) @Deonix_ Dziękuję za podzielenie się uwagami i sugestiami. Miło, że zajrzałaś :)
  17. @huzarcDziękuję :)
  18. Rozpościerasz się ciszą, a ja nad nią śpiewam. Chcę być wodopojem. Przyprowadź do niego słowa, lękliwe gazele. Jestem wodopojem. Zaczerpnij ile pragniesz wieczornego spokoju do księżycowych dzbanów. Drżysz przed chwilą, w której ciemność wykopała norę, a ja rozłupuję nocne niebo na dwie połówki kryształu. Pustynia pod stopami oddycha, faluje; gazele czujnie śpią, lęk tętni w ich nozdrzach. Raz po raz podskórny dreszcz wzbija w powietrze roziskrzony piach. Ty jesteś pamięcią ciepła, ja samotnym podmuchem. Ty jesteś gazelą, która uciekła gwiazdom, ja jestem wodopojem. Jedyne, co potrafię, to czekać. Ty mówisz, że bolało, ja biorę twoją twarz w dłonie.
  19. @Nefretete Dziękuję bardzo za merytoryczne uwagi i wskazówki. :)
  20. Wszystkie wiersze, co z ciebie swój wzięły początek, chcę ci kiedyś pokazać bez wstydu i szczerze, jak się baśń czyta dziecku, nim noc wejdzie oknem. Ja ci słowa zbłąkane codziennie przynoszę, drżąc, łagodną nadzieją wzruszony, bo wiem, że nowe wiersze niebawem z nich wezmą początek. To dla ciebie rozbijam geody gorące, w których gwiazdy ukryte zmieniają śpiew w lśnienie, niczym w baśni najprostszej, gdy noc wchodzi oknem. Jutro nasze uśmiechy w blask jeden połączę; wówczas każdym oddechem dziękować ci będę za te wiersze co z ciebie swój wzięły początek. Może powiem coś jeszcze i złożę ci w dłonie tę ostatnią geodę, gdzie moje śpi serce; dla mnie w baśń się przemienisz, a noc wejdzie oknem. Teraz stoję w półmroku i czekam spokojnie, aż mi słodko zaufasz, by rozstać się z lękiem. Niech te wiersze, co z ciebie swój wzięły początek baśnią ciebie otulą, nim noc wejdzie oknem.
  21. Chyba @Wędrowiec.1984jest najbliższy prawdy. Nie ma w tym wierszu mrocznych fajerwerków, jest zapis powoli gasnącej radości życia, która nie wynika z niczego konkretnego, po prostu nieoczekiwanie przesłania psychikę cieniem Tak właśnie rozwija się depresja, powoli, ale nieubłaganie. Niczym nie można się cieszyć, choć przecież świat się nie zmienia, ani ludzie wokół. Zmienia się jego percepcja przez peela (peelkę). Poczucie pustki, braku sensu, powrót do mrocznych wspomnień - skutecznie odbierają możliwość realnej oceny. Ten wiersz jest bardzo przekonujący. Większość wierszy w tej tematyce pokazuje upadek psychiczny człowieka, i jednocześnie towarzyszy jej postrzegania świata i ludzi jako wrogiego, brzydkiego, destrukcyjnego otoczenia. Tymczasem tutaj jest świadomość, że szara mgła, deformująca obraz rzeczywistości, pochodzi z wewnątrz, a nie z zewnątrz. Dlatego ten utwór odbieram, jako bardzo trafny.
  22. Mocno ściskam w dłoni nić, uplecioną z twoich kasztanowych włosów i uśmiechów. Owijam wielokrotnie wokół nadgarstka, żeby wiatr jej nie wyszarpał, ani przypadkowa nieuwaga nie wciągnęła w zębatki złych godzin. Na drugim końcu nici - twoje okno. Jeszcze drzemie, pokryte odbiciami chmur o poranku, polichromią z liliowego światła. Trzymasz delikatnie to pasemko, jakby sprawdzając, czy pod palcami uda się wyczuć puls. Nić biegnie raz pod ziemią, raz po niebie. Czepia się gałązek sosen, przecina mokre po deszczu szosy między miasteczkami na ilustracjach do baśni. To od niej zależy istnienie pewnych słów i barw. Kiedyś może pozwolisz, by odleciały z obrazków, które nagle przestaną się poruszać. Połączenie zostanie przerwane, a widnokrąg oplączą obce poczerniałe nici, dymy
  23. To jest bardzo ładny wers, który rekompensuje i stanowi pozytywną przeciwwagę dla wcześniejszego malkontenctwa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...