Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    3 096
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @vioara stelelor Vioaro, czytam ten wiersz jak spokojny, równy oddech świata. jest w nim cos niezwykle dojrzałego. to miłość nie jako fajerwerk, lecz jako precyzja czasu, jako wiedza „kiedy wzejść ” i „kiedy zniknąć”. to piękne, bo pokazujesz uczucie jako harmonię, nie zawłaszczenie. zatrzymało mnie estuarium, miejsce przejścia , gdzie rzeka uczy się morza. w Twoim ujęciu miłosc jest właśnie taką przestrzenią: otwiera, ale też chroni przed nadmiarem, przed spaleniem. ta powściągliwość ma w sobie wielką mądrosć piszesz światłem, żywiołami, a jednak wszystko pozostaje ciche, skupione, prawdziwe. Twoje pisanie jest mi bliskie :)
  2. @Berenika97 Bereniko, z ogromną czułością przeczytałem ten wiersz. jest w nim coś niezwykle rzadkiego, odwaga by dotknąć miłosci bez patosu, a jednocześnie bez jej umniejszania. zaczynasz od biologii, od „kodu” i „drżenia komórek ”, jakbyś pozwalała nam spojrzec na uczucie przez szkło laboratoryjne, po czym jednym zdaniem unieważniasz redukcję do samego ciała. to piękne napięcie między materią a tajemnicą. najbardziej porusza mnie Twoje „przystaję w sobie”. to moment ciszy, w którym człowiek przestaje reagować, a zaczyna naprawdę być. i wtedy pojawia się przeczucie, że miłość nie jest dodatkiem do życia, ale jego warunkiem. bez niej wszystko nie tyle się kończy, ile stygnie, kostnieje w „martwej tkance przyzwyczajen ” to niezwykle trafna metafora współczesnej egzystencji. Twoja końcowka jest przejmująca bo to wizja człowieka, który staje się gestem powtarzanym bez końca , jeśli zabraknie w nim wewnętrznego żaru. to bardzo filozoficzne, ale podane z delikatnoscią, bez ciężaru teorii. wlaśnie za to cenię Twoje pisanie, za umiejętność mówienia o sprawach ostatecznych w sposób prosty, czysty, bez krzyku. dziękuję Ci za to, że przypominasz, iż miłosć to nie tylko emocja, ale siła, która chroni nas przed mechanicznym istnieniem. z serdecznością i uznaniem. jacek.
  3. @Alicja_Wysocka Alu. przeczytałaś ten wiersz przez własne doświadczenie. zobaczyłaś „odsłonięte nerwy” i pomyślałaś zapewne o realnym bólu, o kruchości ciała. ja pisałem o napięciu erotycznym - Ty odczytałaś napięcie biologiczne. w obu przypadkach chodzi o ciało pozbawione ochrony, o nadwrażliwość, o iskrzenie. to nie jest błąd interpretacyjny - to przesunięcie sensu. poezja właśnie tak działa: wypuszczasz tekst w świat i on zaczyna żyć w cudzych kontekstach. dziękuję za Twoje Alu przemyślenia .
  4. @viola arvensis trzeba mieć w sobie wielką wrażliwość aby zobaczyć biedę w chmurze ludzkich ciał. im czlowiek starszy bym bardziej staje się niewidzialny. Twój utwór stanowi poetycką sygnaturę miejskiej codzienności. świetnie napisany.
  5. miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.
  6. @viola arvensis dziękuję Wioluś :) @Christine a ja się bardzo cieszę, że Ty jesteś :) z apetytem czytam Twoje słowa :) wiesz o tym, że bardzo mi jest miło. pięknie Ci dziękuję. i najmilej pozdrawiam :)
  7. @Alicja_Wysocka Alu. to jest jak lipiec zapisany w kilku oddechach. ciepły, jasny, miękki od światła. czytam Twój wiersz i czuję piasek pod stopami, wiatr we włosach, tę szczególną ciszę przed ukazaniem się morza – kiedy jeszcze go nie widać, ale już całe ciało wie. jest w nim miłość bez ciężaru i bliskość bez deklaracji. to pejzaż miłości z budzikiem w przebudzeniu. świetnie Alu.
  8. @Berenika97 Bereniko. rozłożyłaś mój wiersz na warstwy ontologiczne, psychologiczne i metafizyczne. To co zrobilaś jest nie tylko „ładne”, to jest myślące !!! dziękuję Ci za tę niezwykle przenikliwą i wielowarstwową lekturę . czytając Twój komentarz, miałem wrażenie, że moj wiersz został rozpisany na dodatkowy wymiar . jakbyś zobaczyła w nim trajektorie, których ja sam nie nazywałem wprost. rzeczywiście, interesowało mnie napięcie między absolutem bliskosci a kruchością materii. to, czy świat rzeczy jest w stanie uniesć spotkanie, które przekracza jego miary. nie wiem, czy nazwałbym tę relację wrogiem fizyczności ale z pewnością jest ona próbą jej granic. może nie tyle świat nie wytrzymuje tej bliskosci, ile człowiek nie wytrzymuje jej konsekwencji. bardzo poruszyło mnie Twoje zdanie o 'estetyzacji cierpienia” to super trafne ostrzeżenie. myślę sobie , że wiersz balansuje właśnie na tej granicy gdzieś między zachwytem nad możliwoscią a świadomoscią jej destrukcyjnego ciężaru. jeśli coś jest tu ostrzeżeniem, to może nie przed milością, lecz przed idealizacją, która zamienia żywe relacje w niedosiężne absoluty . dziękuję za tę interpretację bo ona naprawdę coś dopowiada i jednoczesnie zostawia przestrzeń. wiesz dobrze Nika jak bardzo brakowalo mi Twoich analiz. czasami czytajac je dawniej widziałem w nich fundament do mojego tekstu który bez Twojej analizy chybotal się na poetyckich falach, aż Ty dawałaś mu stabilizację. dziękuję Nika. piękna moc dla Ciebie:) @bazyl_prost dla jednych jest żywsze a dla innych bardziej umarłe niż facet leżący w trumnie. i nie ma tutaj wspólnych mianowników. bywa tak, jak to pięknie powiedział znany filozof, że uśmiech życia........." ta czaszka już nigdy się nie uśmiechnie". to tyle.
  9. @iwonaroma dziękuję Iwonko :) @Alicja_Wysocka Alu. fakt, że trudno. ale warto przecież. dziękuję i pozdrawiam :)
  10. @Amber to moja melodia przyszłości :) myślę nad rozwojem w jakiś esej. dziękuję serdecznie. pozdrawiam. @Gosława bardzo dziękuję za dobre słowa. długo, bo banicja była długa. ale już jestem. i cieszę się, że mogę tutaj z Państwem być :) ciepło pozdrawiam. @vioara stelelor dziękuję za tak uważne i głębokie odczytanie. bardzo porusza mnie Twoja interpretacja w kategoriach miłosci karmicznej ,tej która nie przychodzi po spełnienie, lecz po domknięcie pewnego napiecia w przestrzeni między dwojgiem ludzi. pisząc ten wiersz, myślałem raczej o zakrzywieniu , o tym, że niektóre spotkania zmieniają trajektorie naszego dalszego życia, nawet jeśli nie stają się historią. one nie muszą trwać, żeby działać. czy to karma? być może. a może po prostu świadomosć, że nie wszystko, co silne, jest przeznaczone do posiadania. bardzo bliskie jest mi zdanie, które napisałaś: „niespełnienie to droga ' w tym sensie takie spotkania uczą. ale może nie tyle domykają przeszłosc , co otwierają w nas przestrzeń, która już nigdy nie będzie taka sama . dzięki za tę perspektywę. ona również zakrzywia !!! pozdrawiam:)
  11. spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu, po którym nawet bóg nie odważyłby się postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.
  12. @Berenika97 Bereniko. czytając Twój wiersz, myślę przede wszystkim o Twojej niezwykłej dyscyplinie poetyckiej . o tym, jak rzadko dzis spotyka się tak konsekwentnie poprowadzony ton , bez chwiejnosci, bez przypadkowego wersetu, bez nadmiaru. każde słowo wydaje się tu postawione z pełną świadomoscią ciężaru i brzmienia. masz w sobie coś z klasycznej rzeźbiarki słowa. bo nie improwizujesz tylko budujesz. Nie opowiadasz tylko formujesz. jest to pisarstwo, które ufa formie i potrafi ją udźwignąc .. rytm nie jest tu ozdobą, tylko kręgosłupem. a obraz nie jest fajerwerkiem, tylko elementem większej konstrukcji . bardzo cenię w Twoim pisaniu tę wewnętrzną powage. i nie teatralną, lecz wynikającą z przekonania, że poezja jest czymś więcej niż chwilowym gestem. w Twoich tekstach czuć odpowiedzialność za słowo. a to jest dziś rzadkie i bardzo piękne. piszesz Nika z siłą, ale bez krzyku . z podniosłoscią,. ale bez patosu. i to właśnie świadczy o Twoim kunszcie. i mnie się to co robisz w poezji bardzo podoba :)
  13. @viola arvensis Wioluś. Twój wiersz mówi mi o byciu pragnieniem. o byciu ogniem, który wie, że może spalić , a mimo to chce trwać. czytając mam wrażenie, że oddycham szybciej, jakby naprawdę ktoś stał na granicy snu i świtu, nie chcąc puścić tej jednej, ostatniej chwili bliskosci. jakbyś powiedziała ze jestem błędem w Twoim systemie, ale błędem, który płonie. Wiolu. przyszłaś ze swoim wierszem i przyniosłaś słońce. w świecie poezji zaświeciło one też. pięknie zaświeciło.
  14. @Berenika97 napiszę jak ja Twój wiersz rozumiem. to spokojna bardzo przenikliwa medytacja o granicy między ładem a życiem. o tym momencie, w którym potrzeba czystosci przestaje być troską, a zaczyna być lękiem przed tym, co oddycha, myśli albo się waha się . „religia ścierki i octu' jest metaforą zaskakująco czułą, a zarazem filozoficznie ostrą , pokazuje, jak łatwo sacrum może zejsć do codziennych gestów i jak szybko porządek bywa mylony z dobrem . szczególnie porusza mnie to, że fanatyzm w tym wierszu nie krzyczy, nie grozi, nie niszczy wprost , on wygladza, wybiela, usuwa wszystko, co nie daje się domknąć w sterylnej formie. bardzo mocne jest dla mnie zdanie o tlenie, który „mąci sterylnosć” !!! jakby samo istnienie, sam oddech, był już niepokojącą nieczystoscią . a finał zostawia mnie w ciszy bo człowiek nie znika, tylko zostaje oczyszczony z tego, co ludzkie. to myśl prosta, ale niezwykle głęboka . jest w Twoim wierszu intelektualna uważnosc i dużą delikatnosć . nie ma tu osądzania,. jest raczej spokojne pokazanie konsekwencji . Bereniko. to jest mądry i przejrzysty tekst. poetycko najwyższa półka . pięknie mi się go czytalo . serdecznosci dla Ciebie :)
  15. @Berenika97 Bereniko. taki wiersz mogła napisac tylko poetka, która ma odwagę myśleć sercem i czuć rozumem ! a to już jest najwyższa forma inteligencji. poetka rozumie, że istnienie nie spełnia się w sukcesie, lecz w uważnym trwaniu przy tym, co kruche i prawdziwe. używa języka ktory jest cichy, ale gęsty jak sens bo każde słowo niesie ciężar doświadczenia, które nie chce ranić świata, tylko go ocalic . jest w tym utworze niezwykłe piękno, nie efektowne, lecz głębokie, wypływające z dojrzałości i delikatnosci, które rzadko idą w parze . to poezja pisana przez kogoś, kto wie, jak bardzo człowiek jest bezbronny, i mimo to wybiera czułosć. czytelnik wychodzi z tego wiersza nie mądrzejszy, tylko bardziej ludzki. piekne i głębokie są Twoje wiersze Niki. cieszę się, że mogę już przy Twoich wierszach być !
  16. @KOBIETA my z Wiolą nie mamy takich przenośnych izolatek ale będziemy ignorować:))))) a już prawie byliśmy w kosmosie. Ty w szpilkach a ja z pierzyną od babci. jak to się wszystko zmienia :) jak światła na przejściach. Dominiko. Przyjaciółko.
  17. @KOBIETA jesteś Dominiko wielka. widzisz świetnie jako doktor psychiatrii z kim tutaj walczymy !!! ludzkie bestie bez wstydu i honoru. dziękuję :)
  18. @Christine dziękuję Jaskółko :) super, że jesteś akurat teraz. Ty - ciepłem natchniona.:)
  19. @Christine jesteś :) jeszcze nie wczoraj, ale już dzisiaj. jeszcze bez magicznego wiersza ale ze słowem swoim przyjaznym. i jakby Słońce mnie oświetliło :) światłem ciepłym :) dziękuję Christi :) serdeczności :)))))
  20. @Kamil Olszówka Kamilu. Ty jesteś patriotyczną ozdobą portalu. jesteś pamięcią i sumieniem. niech Bóg da Ci zdrowie !!!
  21. @MIROSŁAW C. potwierdzam po Violetce - śliczny wiersz :)
  22. @viola arvensis to ja Tobie dziękuję :)
  23. @Berenika97 jest to mistrzowska medytacja nad rekonwalescencją tożsamości i odwagą autentycznego bycia. Berenika, posługując się metaforami cienia, ognia i kompasu, przekształca traumę wykluczenia w akt wyzwolenia, dając wyraz głębokiej filozofii, że pełne istnienie zaczyna się tam, gdzie kończy się przezroczystosć. szczególny kunszt pisarski objawia się w zwrocie: "Przestałaś być drogą. Jestes kompasem "!!!!!! , który syntetyzuje całą drogę przemiany w potężnym, inspirującym obrazie. i to tyle o wierszu i Poetce:) pozdrawiam Nika :)
  24. @Omagamoga ten wiersz też jest świetny. tak jak poprzedni. inspiracja to filozofia Heraklita z Efezu. panta rhei.
  25. @violetta idź pod wiersz Dominiki bo Ona chce Cię zabrać w kosmos.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...