Różne cuda się zdarzają.
A jeden z tych pieców był taki kapryśny, że wymagał, by na niego chuchać i dmuchać przez pół godziny, żeby się łaskawie zechciał rozpalić.
U nas też nic nie jeździło bo autobus zamarzł ma środku ulicy i tak go zostawili. Zablokował cały ruch.
Nie było to dla władz priorytetowe miejsce.
Szkołę zamknęli na 3 tygodnie, a potem były skrócone lekcje i siedzieliśmy w ubraniach z powodu ujemnej temperatury w klasach.
Nawet się nie pisało bo jak w rękawiczkach i co kilka minut rozgrzewka na korytarzu.
Bieganie i co kto chciał. Nawet panie nauczycielki z nami latały.
Parodia a nie nauka.