Pewnie że lepiej i to od małego.
U nas to już w przedszkolu ukształtowała się elita.
Potem te same osoby tworzyły ją w podstawówce. Nikt obcy przez 8 lat się nie wcisnął. Ci nowi byli outsiderami.
Potem poszliśmy do różnych liceów i tam też byliśmy wszyscy na szczycie hierarchii.
Umiejętności społeczne, pewność siebie, wyrobienie towarzyskie nam to gwarantowało.
Tego na prowincji nie da się nauczyć.