-
Postów
503 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kamil Olszówka
-
Płoną cerkwie na Ukrainie
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew Najserdeczniej Dziękuję... Polecam także łaskawej uwadze mój długi wiersz zatytułowany ,,Pamięci ofiar eksplozji w Przewodowie w dniu 15.11.2022." -
Płoną cerkwie na Ukrainie
Kamil Olszówka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Na Rusi dalekiej przed wieloma wiekami, Wyłaniały się z mroków nocy tatarskie zagony, By mordy, zniszczenie i grabieże szerzyć… Przeszywającym błogi spokój tatarskiej strzały grotem, Trawiącym wszystko wokół łaknącym żertwy ogniem, Dorobek wielu pokoleń pożogami spopielić… Gdy bezlitosne szturmy tatarskich zagonów, Odbijały się od murów kasztelańskich zamków, Kierowały się ku odległym drewnianym cerkwiom… Dla palącej wewnętrznie żądzy łupów, Zaklętej w tysiącach nocnych napadów, By otulone nocnym mrokiem okrasić pożogą… Zapłonęły cerkwie na Ukrainie, By dzikich stepowych Tatarów stać się łupem, Z kosztowności wszelkich bezwstydnie ograbione, Na pastwę płomieni niebawem wydane, Gdy srogie tatarskie strzały, Zwieńczone ostrymi żelaznymi grotami, Drewniane ściany starych cerkwi przeszywały, By w poczynionych wyżłobieniach zarzewia ognia pozostawić, Maleńkimi płomykami wielkie pożary rozniecić, By ku gwieździstemu niebu buchając się wzbiły, Gdy w blasku księżyca płomyki maleńkie, Jęły przeradzać się w coraz większe, Z czasem gwiazd skrzących niemal sięgające, Tym straszniejszy nieokiełznany pożar, W wnętrzu niejednej wielowiekowej cerkwi rozgorzał, Pozostawiając z czasem jedynie zgliszcza dogasające… Zapłonęły cerkwie na Ukrainie, Oślepiając jaskrawym swych pożarów blaskiem, Zasnute pomroką dziejów wieki minione, Bólem i cierpieniem dziesiątek tysięcy Rusinów naznaczone, Gdy począł wkrótce trawić bezlitosny ogień, Modrzewiowe ściany cerkwi mchem otulone, Wwiercającym się w nie przeszywającym je żarem, Sięgnęły i zuchwałe ognia języki, Baniastych kopuł kilkusetletnich drewnianych cerkwi, Krytych artystycznie ociosanym gontem, Na drewnianych dachach wielowiekowych cerkwi, Zatańczyły z złowieszczym śmiechem straszliwego ognia płomyki, By w trawiący wszystko pożar się przerodzić, Pośród czarnej mgły ciężkich obłoków, Wijących się przeraźliwie kłębów dymu, Dziedzictwo wielu pokoleń bezlitośnie spopielić… Płoną cerkwie na Ukrainie, Trawione tatarskiej nienawiści ogniem, Krwawej i okrutnej wojny będącym zarzewiem, Zgliszcz i pogorzelisk jasnym zwiastunem, Potoki iskier się rozsypywały, Z artystycznie zdobionych kopuł modrzewiowych cerkwi, Na tle smolistego nieba deszczem złotym, Na rozłożyste dywany traw zielonych, Wieczorną rosą okraszonych, W zapomnieniu w mrokach nocy dogasającym, Walące się z hukiem drewnianych cerkwi stropy, Na liczące wieków wiele sosnowe podłogi, Wśród ognistych kłębów tysięcy iskier złotych, W nadpalonych podłogach wybijały dziury, Sięgające zdać by się mogło piekielnych czeluści, Wzbraniające zarazem dostępu do ikon świętych, Płoną cerkwie na Ukrainie, Strzelającym w nocne niebo czerwonym ogniem, Sypiącym wciąż nieprzebranych iskier zamiecie, Spadających na zroszoną krwią pomordowanych ziemię, Przerażający widok łun na nocnym niebie, Z miejsc gdzie dotąd majaczyły o zmierzchu cerkwie, Przeszywający do szpiku kości dojmującym strachem, Niewinnych i bogobojnych Chrześcijan dusze, Niegdyś w niemowlęctwie Wszechmocnemu Bogu ofiarowane, W płonących dziś cerkwiach prawosławnym Chrztem… Złocone, zabytkowe, misternie zdobione zwiezdice, Poczęły trawić szalejących pożarów bezlitosne płomienie, By stopione wpiły się wrzącym mosiądzem, W z najszlachetniejszego drewna rzeźbione stoły ofiarne, Pozostając z nimi już na zawsze złączone, Mocą ognistych płomieni nierozerwalnie zespolone… Płoną cerkwie na Ukrainie, Trawione wielkich pożóg bezlitosnym żarem, Pozornie tak bezbronne, samotne i opuszczone, Naprawdę zaś Maryi nadprzyrodzoną opieką otoczone, Woskowe, smukłe, cerkiewne świece, Żar wielkich pożarów stopił bezlitośnie, Przy jaśniejącej księżyca pełni, Zmieniając je w lepką bezkształtną masę, Z srebrzonych świeczników bezładnie spływającą na ziemię, By zawrzała niczym ukrop w morzu płomieni, Gdy pierwsze ognia płomienie, Poczęły muskać świętych aureole, Rozmazując barwy wielowiekowych ikon, Wielobarwne farby smugi, Z złoconych ikonostasów spływać poczęły, Tak podobne łzom krwawym pierwszych męczenników… Płoną cerkwie na Ukrainie, Ognistym żarem gorejące bezlitośnie, W morzu ognistych płomieni trawione, By zimne ich popioły wiatr rozwiał o świcie, Zabytkowe, setki lat liczące antymisy, Przeszywały trzaskające z pożarów iskry, Choć niewinnie skrzące ostre niczym brzytwy, Wypalając wyzierające z nich dziury, Otoczone tak licznie czarnymi obwódkami, Niczym świętych lica złoconymi aureolami, Jedynie konsekrowanej Najświętszej Prosfory, Nie ośmieliły się tknąć ognia języki, Choć bezrozumnym żywiołem jedynie będące… W całej swej niszczycielskiej sile, Z wszystkiego wokół czyniącej swą żertwę, Obecności żywego Boga w Najświętszym Sakramencie się lękające… Płoną cerkwie na Ukrainie, Spowite czarnym gryzącym dymem, Będącym zarazem płóciennym katowskim kapturem, Dla bezlitosnego kata jakim jest ogień… Drżą w posadach ukraińskie cerkwie, Od ech niedalekich wojny straszliwej, Zbierającej dnia każdego żniwo krwawe, Pośród mężów i niewiast świętej wiary prawosławnej, Wypełniając Ich mogiłami zbroczoną krwią ziemię, Naznaczonej niegdyś tatarskimi najazdami Rusi średniowiecznej, Jak płonęły cerkwie Ukrainy przed wiekami, Obracane w popiół niezliczonymi tatarskimi najazdami, Tak współcześnie płoną i na oczach naszych, Chwytającym za serca widokiem straszliwym, Grozą swą nieomal rozum odbierającym, Przepełniając nas strachem z ekranów telewizorów plazmowych… Zanieśmy do Boga rzewne pacierze, By nie płonęły już więcej Ukrainy cerkwie, By strawione ogniem zostały niebawem odbudowane, Z pierwowzorów najdrobniejszych detali wiernym odwzorowaniem, By nie płonęły więcej cerkiewki stareńkie, W tajemniczości swojej tak niewysłowienie piękne, Z pieczołowitą starannością przed wiekami wzniesione, Wobec ognia żywiołu tak samotne i bezbronne, By mogły swym pięknem cieszyć, Oczy całego świata ludzi, U wielkich artystów inspirację wciąż budzić, Zbawieniu ludzkich duszy jak przez wieki służyć, By straszliwej wojny koleje, Oszczędziły choć prastare wielowiekowe świątynie, Niekiedy czasy wielkich kniaziów pamiętające, O tajemnicach przeszłości wciąż wiele powiedzieć nam mogące… -------------------------------------------------------------------------------------------- Zanieśmy do Boga rzewne pacierze, By nie płonęły już więcej Ukrainy cerkwie, By strawione ogniem zostały niebawem odbudowane, Z pierwowzorów najdrobniejszych detali wiernym odwzorowaniem... https://wiadomosci.cerkiew.pl/news.php?id_n=4487 -
Stałem się najprawdziwszym orłem
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka A ja naiwnie sądziłem że dorównałem Mistrzowi Kazimierzowi Przerwie-Tetmajerowi... https://pl.wikisource.org/wiki/Orzeł_(Przerwa-Tetmajer) -
Stałem się najprawdziwszym orłem
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wiersz opublikowany celem poruszenia problemu ochrony orłów w Polsce . www.koo.org.pl/ -
Stałem się najprawdziwszym orłem
Kamil Olszówka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Kiedyś letnim popołudniem, Gdy spoglądając w niebo powieki zmrużyłem, A świeżego powietrza głęboki oddech wziąłem, Nie wiedzieć kiedy, niespodziewanie nagle przysnąłem… Gdy w ciele orła się ocknąłem, Szybującym nad ziemią się przebudziłem, Natychmiast orlimi skrzydłami powietrze uderzyłem, Zawzięcie skrzydłami wymachując w powietrze się wzbiłem, Gdy w wyobraźni stałem się najprawdziwszym orłem, Wprost w wysokie niebo pędem pofrunąłem, Wspanialszym się stając od radzieckich odrzutowców, Kosmicznych statków znanych z kart komiksów, Otoczyły mnie wokoło chmury śnieżnobiałe, Ostrym dziobem przeszyłem silny wiatru powiew, Ponad ludzkimi osadami, Majestatycznie unosiłem się z szeroko rozpostartymi skrzydłami, Niesiony powietrznymi prądami, Ogrzewałem swe orle ciało słonecznymi promieniami. A potem rzuciłem dumne spojrzenie matce ziemi, Którą zakryły przed orlim wzrokiem chmury… Pod skrzydłami moimi prądy wznoszące, Pod oczami moimi chmury kłębiące, Majestatycznie po niebie płynące… Niezliczone, śnieżnobiałe… Są moimi poddanymi a ja ich panem! Wtem rzuciłem się z wielkim pędem, Ku ziemi koszącym lotem, Przecinając pod skosem, powietrze orlim dziobem, Niczym spadająca gwiazda, czyste niebo ciąłem. Rozrzedzone powietrze przeszywane orlim wzrokiem, Poczęło się rozmywać z coraz większym pędem, Aż stało się zanikającym wyobraźni tworem. Przez rzeczywistość z świata wyobraźni przywołany zostałem, Gdy twardą ziemię pod stopami poczułem, A niebo na powrót stało się niedosięgłe… Czy ja naprawdę orłem byłem? Czy tylko to wyśniłem? W duszy to pytanie samemu sobie postawiłem… Pies mój pysk na kolanach kładąc, Tęsknym wzrokiem na mnie spoglądając, Ku memu zdziwieniu przeciągle wyjąc, Spojrzał nagle wysoko w niebo… Czy obydwaj ten sam sen wyśniliśmy? Obydwaj we śnie po niebie szybowaliśmy? Chyba nikt nie odkryje tej tajemnicy, Na zawsze ona pozostanie sekretem przestworzy… - Wiersz opublikowany celem poruszenia problemu ochrony orłów w Polsce. -
Kat i orzeł
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Nie ma co ukrywać iż jest to jeden z moich mniej udanych wierszy. Kiedyś napisałem go w jeden tylko dzień przy paskudnej deszczowej pogodzie, po średnio przespanej nocy. Już następnego dnia dostrzegłem jego liczne wady. Po jakimś czasie postanowiłem wykorzystać go przynajmniej do przypomnienia postaci XV-wiecznego zbójnika Fedora Hlavateho i uważam, że przynajmniej na tym polu spełnił swoją rolę. -
Kat i orzeł
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@walvit Chyli swego czoła, Nawet sama wielka przyroda, Przed ludźmi którzy nigdy, Swego serca innym nie żałowali, W obronie szlachetnych bohaterów ludowych, Stają nawet waleczne orły, Samo słońce gotowe rzucić się z nieba, By nie pozwolić ukrzywdzić prawego człowieka… -
Kat i orzeł
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
- Wiersz zainspirowany postacią XV-wiecznego zbójnika Fedora Hlavateho. Nie jest to wiersz poświęcony sensu stricto tej postaci historycznej, a jedynie nią zainspirowany. pl.wikipedia.org/wiki/Fedor_Hlavat%C3%BD kulturakarpat.eu/hlavaty-z-rusovej-volovej/ -
Żył niegdyś przed wiekami król srogi, Żelazną ręką swym ludem władający, Biedaków wciąż bezlitośnie uciskający, Najmniejszego sprzeciwu nie znoszący, Ciemiężył lud swój on wielce, Zawsze jednako bezlitośnie, Wciąż nowe podatki nakładając, Każdy przejaw oporu najsurowiej karząc, Lecz nie zagasła uciskanego ludu nadzieja, Miał on swojego ukochanego bohatera, Który zawsze w obronie jego stawał, W ciężkich tych czasach otuchy dodawał… Był on niepokornym banitą, Który wolnością pełną piersią oddychał, Chodził zawsze drogami swoimi, Nie przejmował się królem okrutnym, Na królewskich poborców urządzał zasadzki, Raźno stawał do otwartej z nimi walki, Zawsze gdy ludzką krzywdę widział, W obronie uciskanych bez wahania miecza dobywał, Biednych złotem nierzadko obdarowywał, Samotnym wdowom skrycie pomagał, Z poborcami podatków otwarcie do walki stawał, W obronie biednych karku swego nadstawiał, Zdarzało się iż zamkowych strażników przekupywał, Z ciemnych lochów wycieńczonych więźniów wydobywał, W obronie niesłusznie pojmanych zawsze stawał, Nad sposobami ich uwolnienia ciągle rozmyślał, Zazdrościł król sławy ludowemu bohaterowi, Zazdrościł dobrych uczynków prawemu człowiekowi, Zazdrościł mu ludu uwielbienia, Niemniej niż ludzi prostych szczerego oddania, Zamierzył król lud nieposłuszny zastraszyć, Zastraszony do ślepego posłuszeństwa przymusić, Krnąbrnego banitę polecił schwytać, Schwytanego w ręce kata oddać… Misterną zasadzkę na niego naszykowano, W zasadzkę przemyślnie, a podstępnie zwabiono, Bezbronnego całym oddziałem otoczono, Po beznadziejnej walce wreszcie schwytano, Pochwycili go królewscy rycerze, Na schwytanego nałożyli stalowe obręcze, Związanego za końmi powiedli, Skrępowanego zamkowym strażom oddali… W ponurym lochu zimnym, Wyczekiwał trwożnie dnia egzekucji, Gdy przed kata go powiodą, Na oczach tłumów głowy pozbawią, Zamyślił kat stracić bohatera ludowego, Przez tłumy ludu prostego wprost uwielbianego, Gdy dzieła swego czekał topór naostrzony, Nad skazańcem zgromadziły się czarne chmury, U stóp kata czeka wielki pień drzewa, Na którym spocznie głowa skazańca, Kat w rękach dzierży topór naostrzony, Którym pozbawi skazańca głowy… Ciężko złożyć głowę przed katowskim toporem, Będąc bardzo młodym człowiekiem, Gdy przychodzi żegnać się z życiem, Ciężko zebrać myśli rozbiegane, Gdy w łzach ludu wdzięcznego, Odbijają się bohaterskie czyny jego, Ciężko spojrzeć w oczy katu bezdusznemu, Czasu swego niewzruszenie czekającemu… Wtem nagle na dziedziniec zamkowy, Na którym miano dokonać egzekucji, Spadł nagle lotem błyskawicy, Wściekle trzepocząc skrzydłami orzeł wielki, Niczym aureoloa, Nad głową świętego męża, Zawisły rozpostarte orle skrzydła, Nad ciałem skulonego skazańca, Tłum wielki i zgęstniały, Zadarł nagle do góry swe głowy, Obserwując zjawisko niebywałe, Prości ludzie swe oczy szeroko otwierali, Lud w niezwykłe zjawisko wpatrzony, Ze strachu niemal zamarły, Zjawienie się orła niezwykłe, Odebrał jako zjawisko nadprzyrodzone, I rozpostarł orzeł swe wielkie skrzydła, Nad głową przerażonego kata, Nad głową kata nieruchomo w pionie zawisając, Wszystkich wokoło w podziw wbijając, Wydał z siebie pisk przeraźliwy, Gnuśnego kata strachem napełniający, Szeroko jego rozpostarte skrzydła, Nie pozwoliły nabliżyć się do skazańca, Natychmiast wymierzył pazury swe ostre, W zakapturzone kata oblicze, Wściekle atakując skrzydłami, O mało kata na ziemię nie powalił, Ostry orli pazur, Bez problemu przeszył płócienny kaptur, I na twarzy bezdusznego kata, Pozostawił krwawą bliznę do końca życia, Jął kat toporem na przestrach wymachiwać, Wielkiego ptaka nieporadnie odganiać, Lecz przepełniony wciąż strachem, Niezdarnie potknął się o nogi własne, Lecz orzeł ani myślał ustąpić, Skazańca na pastwę kata pozostawić, W powietrzu ciągle nieruchomo zawisając, Katu wciąż nabliżyć się nie pozwalając, Kat nadal ostrzem swego topora, Nie przestawał zawzięcie wymachiwać dookoła, Tym przeraźliwszy pisk orła, Odpowiadał na ślepe ciosy kata, Nie wiedziały zrazu zamkowe straże, Jak zachować się winne, Czy z pochw mieczy swych dobyć, I na wielkiego ptaka z orężem ruszyć, Wystraszeni tym wszystkim strażnicy zamkowi, Od tyłu zaszli orła z wyciągniętymi mieczami, Lecz ugodzić żaden go nie śmiał, Strach każdemu władzę w rękach odbierał, A orzeł wciąż walczył zawzięcie, Gotów był poświęcić swe życie, W obronie tego szlachetnego skazańca, Gotów był paść z wyczerpania, Aż w końcu łucznik z wieży zamkowej, Łuku swego naciągnął cięciwę, Strzałą z łuku orła przeszyć zamierzył, Łuk napięty w kierunku ptaka wymierzył, Wtem nagle strzała z łuku orła przeszyła, Padł skrzydłami swemi na plecy skazańca, Obok skazańca do pnia przykutego, Zatrzepotały skrzydła orła z bólu się wijącego, Orzeł na ziemi w bólu się wijąc, Wielkimi skrzydłami tym usilniej trzepocząc, Ostatkiem sił usiłował skazańca bronić, Zranionym swym ciałem katu drogę zagrodzić, Z bólu wijąc się u stóp kata, Tym wyżej podnosił swe skrzydła, W ostatnim desperacji akcie, Desperacko usiłując zastąpić katu drogę, I począł orzeł gasnąć powoli, Gdy utracił mnóstwo swej orlej krwi, Naokoło siebie swą orlą krwią tryskając, Twarz skutego skazańca symbolicznie nią namaszczając, I oddał bohaterski orzeł życie swoje, Zawzięcie próbując ocalić cudze, Krwią zalany wyzionął ducha, W obronie ukochanego przez lud bohatera, W ostatniej swej godzinie życia, Dostąpił skazaniec zaszczytu orlą krwią namaszczenia, Jako pierwszy w dziejach zaszczytem tym wyróżniony, Przez tegoż kata nazajutrz został stracony… Chyli swego czoła, Nawet sama wielka przyroda, Przed ludźmi którzy nigdy, Swego serca innym nie żałowali, W obronie szlachetnych bohaterów ludowych, Stają nawet waleczne orły, Samo słońce gotowe rzucić się z nieba, By nie pozwolić ukrzywdzić prawego człowieka… - Wiersz zainspirowany postacią XV-wiecznego zbójnika Fedora Hlavateho. Nie jest to wiersz poświęcony sensu stricto tej postaci historycznej, a jedynie nią zainspirowany.
-
@Kapistrat Niewiadomski Długość tego wiersza tłumaczy po części także fakt iż chciałem nim oddać także hołd oddanym służbie polskim śledczym, żołnierzom i policjantom, którzy zimną nocą badali niestrudzenie miejsce eksplozji... Pozdrawiam najserdeczniej. 👍 @Tectosmith Niestety mam problem z pisaniem krótkich wierszy... Wbrew pozorom o wiele łatwiej jest mi pisać wiersze długie niż krótkie...
-
Polecam łaskawej uwadze mój długi wiersz poświęcony pamięci ofiar eksplozji rakiety w Przewodowie w dniu 15.11.2022. Poruszony dogłębnie tamtym tragicznym wydarzeniem nie mogłem nie oddać tych moich emocji w niniejszym długim wierszu… Jeśli dzięki niemu choć jedna z osób, które go przeczytały zmówi choć krótką modlitwę za ofiary tego tragicznego wydarzenia, uznam że było warto… Pamiętajmy także by otoczyć naszą modlitwą rodziny ofiar…
-
Zwyczajnym wieczorem od innych się nie różniącym, Zmęczeni dniem Polacy przed telewizorami zasiedli, By rodzinnym ciepłem całodniowe nerwy ukoić, Nad informacjami ze świata oddając się refleksji… Gdy chłodnym wieczorem z ekranu każdego telewizora, Do szpiku przeszywająca strachem wychynęła groza, Od chwil pierwszych cichą panikę budząca, Nijak oswoić się nie dająca… Miliony Polaków zamarły w oczekiwaniu na cokolwiek, Co w strwożone serca nadzieję wleje, Co ukoi nerwy gwałtownie rozbudzone, Na gasnącym spokoju kładące się cieniem… Wbijając bacznie swe oczy w szklane telewizory, Uciszając naprędce hałasujące w sąsiednich pokojach dzieci, Wbijając kciukami na pilotach przyciski głośności, W jednej sekundzie słuch swój wytężywszy… Gdy powoli ustępująca mgła listopadowa, Z gryzącymi oparami trotylu bezradnie zmieszana, Jakże przerażający widok odsłoniła, A sama jakby strwożona łagodnie się rozpłynęła… Z lubelskiej ziemi okraszonej szronem, Lej po rakiecie wyzierający przeraźliwie, Niejednego wieczornego widza plecy przeszył dreszczem, W niejednej duszy mimowolną zasiewając trwogę… I ta wywrócona podmuchem eksplozji stalowa przyczepa, Pośród kopców złotego ziarna bezładnie zaległa, Strasznym a milczącym świadectwem będąca, Niewyobrażalnej tragedii jaka miejsce to dotknęła… I te połamane wbite w ziemię deski, Zdać by się mogło kruche niczym zapałki, Będące milczącym świadectwem tamtej eksplozji siły, Strzeżonym zawzięcie przez kurz przystępu broniący… Straszliwej wojny echa dalekie, Z wieczornego zmierzchu wychynęły niepostrzeżenie, Okrutnego losu ślepym zrządzeniem, Spadły katowskim toporem na otuloną jesienią ziemię… Znad dalekich stepów Ukrainy, Znad naszych ukochanych kresów wschodnich, Przeszywający zachmurzone niebo świst rakiety, Szarą codzienność dni jesiennych krwawo zmącił… Niezwykły dar ludzkiego życia, Zgasiła niczym świec płomienie gwałtowna wichura, Silniejsza od tysiąca wiatru podmuchów eksplozja, Równie co najstraszliwsze w dziejach huragany bezlitosna… Gdy niezliczone ziarna złocistego zboża, Męczeńska polska krew zrosiła, Listopadowym chłodem przeszyta, Niczym żelaznym mieczem najdrogocenniejsza purpurowa tkanina… Niesprawiedliwym losu zrządzeniem, Zginęli najzupełniej przypadkowi ludzie, Wykonujący z powagą codzienną swą pracę, Od lat kształtującą codzienne Ich życie… Dwa czyjeś niewinne istnienia, Bezlitosna eksplozja zabrała z tego świata, W sercach najbliższych ziejącą pustkę pozostawiła, Niezgłębionym smutkiem dusze Ich rodaków przepełniła… Zatrzymał się czas w tamtym krótkim momencie, Dla dwóch ludzkich istnień, Pośród sypiących się dogasających iskier, Na oszronionej ziemi dopalających się w chłodzie… Nie cofnie tamtego rakiety uderzenia, Cofnięcie wskazówek na wieży Wawelu zegara, Niewzruszenie płynącego biegu zdarzeń nie odwoła, Modlitwa tysięcy różańców do Nieba zaniesiona… Przerażające zdjęcia z miejsca eksplozji, Lotem błyskawicy sieć obiegły, By niebawem na ekrany telewizorów trafić, Okraszone chaotycznym komentarzem zdezorientowanych dziennikarzy, Któremu i także niebawem zawtórowały, Z dziedzin wojskowości liczne eksperckie głosy, Tonące jednak w morzu niezliczonych internautów komentarzy, Nie stroniących od celowo rozsiewanej dezinformacji… Na przemian studząc i rozniecając swe emocje, Potęgowane przez wzajemnie wykluczające się informacje, I najrozmaitsze dezinformacje z premedytacją rozsiewane, Z bezsilności zrezygnowani zasypialiśmy niespokojnym snem… W niejednym domu oka zmrużyć nie mogąc, Najrozliczniejszym nocami oddając się rozmyślaniom, Łatwym łupem sennych koszmarów się stając, Z straszliwą wojną odmalowaną w nich senną wyobraźnią… Gdy oddani służbie polscy śledczy i żołnierze Pomimo wyczerpujących fizycznie organizmy snu uderzeń, Badali niestrudzenie zimną nocą eksplozji miejsce, Byśmy mogli utulić do snu dzieci bezpiecznie… Krzepiąc się kubkami mocnej z termosów kawy, Pośród rzucanych półszeptem słów wzajemnej otuchy, Dotykali swymi umysłami tamtej enigmatycznej tajemnicy, Strzeżonej niewzruszenie przez mroki nocy… Gdy z dojmującego zimna palce kostniały, Na zroszonych przymrozkiem aparaturach pomiarowych, Oni pomimo zmęczenia nie zaprzestali pracy, O północy niedbale przecierając klejące się powieki… Niewzruszeni w swych wysiłkach tym samym patriotyzmem, Który wiódł w bój żołnierzy Kampanii Wrześniowej, A z Bożego zamysłu także i wieki wcześniej, Zrodził się w sercach kosynierów Insurekcji Kościuszkowskiej… Gdy świt dnia ostudził nocne emocje, Poprzedniego wieczoru w głowach Polaków rozbudzone, Z głośników plazmowych telewizorów i radiowych odbiorników wybrzmiałe, Ziarno trwogi w naszych duszach mimowolnie zasiewające… Przecierając dłońmi podkrążone z niewyspania oczy, Błądząc pamięcią po treści zasłyszanych z telewizji ekspertyz, W rozbudzonych swych umysłach snując z wolna domysły, Nawlekane z czasem na nić chłodnych analiz… W niezłomności polskiego żołnierza pokładając swą wiarę, Delikatną w serca nasze wlewając tym otuchę, Która wskutek chłodnych analiz i przemyśleń niebawem, Wystrzelić w nas miała niewzruszonej pewności wodospadem… O trwałości międzynarodowych sojuszy, Mających za zadanie Polsce bezpieczeństwo zapewnić, Wszystkie państwa NATO przed agresją uchronić, Imperialnym zakusom Rosji trwale tamę położyć… Szanując majestat śmierci, Oddajmy hołd zabitym prostego wiersza strofami, Opieką wszelką Ich rodziny otoczmy, Modlitwy za zabitych do Boga zanieśmy… Przeto Bogu Nieskończenie Miłosiernemu, Powierzajmy Ich dusze w dziesiątkach odmawianych różańców, Oddając ufnie pieczy aniołów, By przeprowadzili Ich przez złote bramy Raju… Poruszeni Ich śmiercią pamiętajmy, By otoczyć modlitwą ofiar rodziny, Gdyż często najdrobniejsze dnia codziennego gesty, Rodzą w przyszłości wyrastające z nich chwalebne czyny… Oni sami nigdy nas nie opuszczą, Wszelką pomyślność dla Polski w niebiosach wymodlą, Przy narodzie swym zawsze pozostaną, W Niebie za Polaków nieustannie modlić się będą… - Wiersz poświęcony pamięci ofiar eksplozji rakiety w Przewodowie w dniu 15.11.2022.
-
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Dared Może ta definicja patriotyzmu Cię przekona? -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kapistrat Niewiadomski Święte słowa! Święte po stokroć! ,,Prastarej polskiej ziemi winniśmy szacunek, Broniącym jej Polakom należną pamięć, Oddającym niegdyś życie w obronie ziemi naszej, Cześć należną zasłużonej Ich sławie..." - Kamil Olszówka @Dared Tak jak miłość patriotyzm niejedno ma imię. Ja z kolei, mógłbym chyba godzinami wyliczać, czego to bez mrugnięcia okiem nie oddałbym za jedną nową książkę dowolnego polskiego autora o tematyce archeologicznej, albo historycznej. Jeszcze na pierwszym roku studiów, w przerwach pomiędzy sesjami egzaminacyjnymi, zawzięcie zaczytywałem się w „Rocznikach czyli kronikach Sławnego Królestwa Polskiego” Jana Długosza. Już pierwszą księgę roczników Długosza przeczytałem niemal jednym tchem. A piszę o tym w tym miejscu dlatego, iż jej lektura (która wywarła na mnie ogromne wrażenie) skłoniła mnie w późniejszym okresie do sięgnięcia po Starą Baśń autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego. O moim niegasnącym pomimo upływu lat uwielbieniu, zarówno do tej ponadczasowej powieści, jak i nakręconego na jej motywach filmu w reżyserii Jerzego Hofmana mógłbym pisać godzinami, ale nie to jest teraz moim celem... ,,Nasza polska ziemia, poprzez ukryte w niej skarby, zdaje się przemawiać do współczesnych zabieganych, pochłoniętych bieżącymi sprawami Polaków. Poprzez ich odwieczny, ponadczasowy urok, poprzez ich ogromną różnorodność, ziemia nasza zdaje się krzyczeć do nas z głębi wieków, byśmy przenigdy nie zapominali o naszych pradziejach! Ziemia polska obfitująca w liczne cuda przyrody, w niemniejsze obfituje skarby archeologii. Archeologia ziem polskich szczyci się odkryciami, jakich nie znajdziemy w żadnej innej stronie świata. Jakże nie kochać tej wspaniałej nauki, zwanej historią osadnictwa na ziemiach polskich, a przez nią jakże nie kochać całym sercem całej polskiej historii!" [[Fragment kolejnej niewydanej drukiem powieści mojego autorstwa. Wszystkie prawa zastrzeżone]] -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Dared Wybacz ale to odwracanie kota do góry ogonem. Ojczyzna i rodzina to w pewnym sensie to samo... ,,Czym jest nasz dzisiejszy patriotyzm, w porównaniu z dawnym patriotyzmem naszych dziadów i pradziadów? Tamten niewątpliwie był niedościgłym wzorem… Obecnie nie przywiązujemy do patriotyzmu już tak wielkiego oddania, poświęcenia, gotowości do największych wyrzeczeń. Dawnemi czasy Polak dla Polski się rodził, Polsce oddawał każdy swój oddech, dla Polski umierał… Toteż patriotyzm dla dziadów naszych równie był ważny jak wiara w Boga. Kiedyś, kiedyś patriotyzm nie wyrażał się w potoku słów, próżnej gadaninie, lecz w wielkich czynach, o których przez lata zaświadczały blizny weteranów wojennych. Nasi dziadowie i pradziadowie w imię patriotyzmu zdolni byli do czynów tak wielkich, jakich nawet nie byli sobie w stanie wyobrazić ludzie z najodleglejszych zakątków świata." [[Fragment niewydanej drukiem powieści mojego autorstwa. Wszystkie prawa zastrzeżone]] -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Dared Niezrozumienie jest kluczem do wiedzy... Obowiązkiem każdego bez wyjątku Polaka jest zawsze stawać w obronie Ojczyzny... Jeśli nie z karabinem to przynajmniej z piórem w ręku... Gdy patrzyłem w nocy jak po tragedii w Przewodowie cały internet zalewa fala paniki nie mogłem pozostać na to obojętny... Gdy inni z premedytacją siali dezinformację ja przynajmniej zrobiłem cokolwiek... -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kapistrat Niewiadomski @Kapistrat Niewiadomski @Kapistrat Niewiadomski Święte słowa z tym mieczem... ,,Si vis pacem, para bellum"!!! -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kapistrat Niewiadomski https://demotywatory.pl/4674748/Celem-wojny-nie-jest-smierc-za-ojczyzne-ale-sprawienie -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszczym Ja ten tekst napisałem w samym środku nocy w ciągu zaledwie jednej godziny. Gdy patrzyłem w nocy jak po tragedii w Przewodowie cały internet zalewa fala paniki nie mogłem pozostać na to obojętny... Świt dnia ostudził tamte nocne emocje... Teraz z perspektywy czasu widzę że było to jak gaszenie pożaru lasu kieliszkiem wody... Ale gdy inni z premedytacją siali dezinformację ja przynajmniej zrobiłem cokolwiek... -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kapistrat Niewiadomski Ja ten tekst napisałem w samym środku nocy w ciągu zaledwie jednej godziny. Gdy patrzyłem w nocy jak po tragedii w Przewodowie cały internet zalewa fala paniki nie mogłem pozostać na to obojętny... -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nefretete Polacy nie traćmy ducha!!! -
Polacy nie traćmy ducha!!!
Kamil Olszówka opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Polacy nie traćmy ducha!!! Jesteśmy Narodem umiłowanym przez Boga!!! Nie straszne nam stare posowieckie rakiety, Gdy w duszy Narodu płonie żar niezłomny, Przez starego Piasta niegdyś w pradziejach rozniecony, W dumnym spojrzeniu króla Bolesława Chrobrego zaklęty, Gdy z starych wypłowiałych rycin, Spogląda bacznie na nas współczesnych, Byśmy przenigdy się nie trwożyli, Nakazuje nam milcząco swym spojrzeniem wymownym, Nie straszne nam posowieckiej wierchuszki zakusy, Gdy patrzą na nas z wieków minionych, Dumnych i walecznych kosynierów duchy, Nadziewających niegdyś Moskali na swe zaostrzone kosy, I duchy poległych żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej, Są przy nas tej pamiętnej „Nocy Listopadowej”, By swym cichutkim z przeszłości szeptem, Wlać w nasze serca nigdy nie gasnącą nadzieję, I niemniej z niedalekiej przeszłości, Spoglądają na nas duchy Żołnierzy Niezłomnych, By tej niepewnej nocy dodać nam otuchy, Niezłomnością swych charakterów z nami się podzielić, I nie straszny jakiś tam Putin, Narodowi, który krwawy przetrwał komunizm, Nie zaprzedając nigdy czerwonemu okupantowi duszy, By posłusznym słowom „Papieża przełomów” się odrodzić… Gdy tą pamiętną listopadową nocą, Oddajemy się trwożnie najrozliczniejszym rozmyślaniom, Duchy naszych przodków nas nie opuszczą, Wszelką pomyślność dla Polski w niebiosach wymodlą, Być może świat stanie na krawędzi wojny, Być może doświadczymy wszyscy powszechnej mobilizacji, Być może w górę poszybują ceny, A pustkami zaświecą wszelkich sklepów półki… Lecz przenigdy nie traćmy nadziei, Jesteśmy to winni przodków naszych pokoleniom, I także tym co po nas przyjdą, By mogli się cieszyć Niepodległą Ojczyzną, Bronią naszą Wola Niezłomna, Przez wieki zaborów nigdy nie stłamszona, Przez kolejnych Bohaterów Narodowych wciąż rozniecana, Przez mroczne okresy nigdy nie zagasła, Jeszcze Historia się zapętli, Jeszcze stary Putin zostanie obalony, Niebawem zwycięstwa zabiją dzwony, We wszystkich bez wyjątku cerkwiach Ukrainy, W niedługim czasie głos ich donośny, Usłyszymy wszyscy znad wschodnich granic Polski, Listopadowego wieczoru rakietowym atakiem dotkniętych, Troską całego Narodu niebawem otoczonych… Polacy nie traćmy ducha!!! - Wiersz napisany ku pokrzepieniu w nocy z 15 na 16 listopada. -
To zaszczyt urodzić się w Małopolsce
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kapistrat Niewiadomski Nazwa Małopolska (łac. Polonia Minor) została po raz pierwszy użyta w źródłach pisanych w 1411 r.[1], a potwierdzona została dopiero w roku 1493 w statucie piotrkowskim króla Jana Olbrachta[2] (podczas obrad dwuizbowego sejmu walnego w Piotrkowie w latach 1493–1496)[3] w celu odróżnienia tej części państwa od Wielkopolski (łac. Polonia Maior). Pierwotne znaczenie tej nazwy nie jest pewne – słowa maior i minor można odczytywać tu w kilku kontekstach (nie tylko najbardziej oczywiste większa – mniejsza, ale też np. starsza – młodsza, rozszerzona – właściwa). Prawdopodobnie pod koniec VIII w. powstało na ziemiach późniejszej Małopolski państwo Wiślan, które uznaje się wraz z państwem Polan za kolebkę państwowości polskiej. Stolicą Wiślan był Kraków (Wawel) lub Wiślica. Nie jest pewne, czy w skład państwa Wiślan wchodziła ziemia sandomierska, którą od ziemi krakowskiej odróżniają wzorce osadnictwa doby plemiennej oraz brak w ziemi sandomierskiej „wielkich grodów” wiślańskich. Oddzielał także te regiony płaszcz lasów staszowskich (Puszcza Rytwiańska i Szydłowska). Istnieją hipotezy, jakoby Wiślanie w IX w. zostali podporządkowani państwu wielkomorawskiemu i przyjęli za jego pośrednictwem chrześcijaństwo; nie znajdują one jednak przekonującego oparcia w materiale dowodowym. Upadek państwa wielkomorawskiego nie przyniósł radykalnej zmiany sytuacji politycznej w Małopolsce. Być może w X wieku ziemie Wiślan znalazły się pod panowaniem czeskim, jednak nie da się rozstrzygnąć, kiedy to nastąpiło, jaki miało zasięg, charakter i czy w ogóle miało miejsce[12]. Obszar zamieszkany przez plemię Wiślan w IX wieku obejmował zapewne część ziem obecnej Małopolski zachodniej opierając się na północnym wschodzie o puszczę rytwiańską i szydłowską, być może sięgając źródeł Warty i Pilicy, a na południu o Karpaty. Na wschodzie prawdopodobnie obejmował dorzecze Dunajca, a na zachodzie dorzecze Skawy. Źródło Wisły mogło już leżeć na ziemi Golęszyców, którzy sąsiadowali z Wiślanami od południowego zachodu. Pozostali sąsiedzi to: Opolanie (północny zachód), hipotetyczne plemię zamieszkujące ziemię sandomierską (północny wschód), Lędzianie (wschód). Nie jest jasne, jakie plemiona żyły na północ od Wiślan, na obszarze dzisiejszego województwa świętokrzyskiego. Źródła: https://pl.wikipedia.org/wiki/Małopolska https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiślanie -
Moja pierwsza piątka z historii
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kamil Olszówka Moje bezcenne wspomnienia... -
Zew Historii…
Kamil Olszówka odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kamil Olszówka Choć będąc Polakiem, chylę czoła przed starożytną historią całego świata, to jednak prahistorii ziem polskich, jak i historii plemion lechickich, przenigdy nie zamieniłbym na żadną inną na całym świecie! A szczególnie polskich znalezisk archeologicznych, będących fenomenami w skali ogólnoświatowej, nie zamieniłbym na żadne inne, z żadnego zakątka ziemi. Śmiem zaryzykować tezę, że potężne, megalityczne grobowce kultury pucharów lejkowatych, czy skarb księcia Wiślan (o historii którego jeszcze jako nastolatek zaczytywałem się z wypiekami na twarzy), są dla historii naszej polskiej ziemi równie ważne jak słynne Drzwi Gnieźnieńskie, czy choćby denary króla Bolesława Chrobrego.