Corleone 11
Mecenasi-
Postów
2 670 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez Corleone 11
-
Inne spojrzenie, część 180
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija O Olega może uspokoić zazdrość: on jest z tych uczciwych, słownych i wiernych. Jako taki jest nawet bardziej niż atrakcyjny ^(*_*)^ . Soa zna odpowiedz na Twoje pytanie... -
Inne spojrzenie, część 180
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Siostro ^(*_*)^ : mąż z dworkiem, nie z pałacem. Ale i tak bogaty ^(*_-)^ . Przecież trudno, aby przełożony książęcych dworzan narzekał na finanse 😂😂😂 . Dzięki Ci wielkie za wizytę. Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . Violetto, Tobie też dzięki wielce. Miło mi, że spodobał Ci się ten rozdział. Pozdrawiam Cię serdecznie. -
- dla Siostry * * * - Oto są - Oleg otworzył szeroko drzwi - nasze komnaty na książęcym dworze. - Zechcesz wejść? - uśmiechnął się do oniemiałej z wrażenia żony, ujmując jej dłoń. Soa, mimo że przecież mogła się spodziewać - i w gruncie rzeczy spodziewała się - zwyczajowego wprowadzenia w dom, że tymi to słowy ja, Autor, to ujmę - to jednak z pewną trudnością opanowywała emocje. I wynikające z nich fizyczne reakcje. Zrobiła się blada i czuła, ze ledwie potrafi ustać na nogach. Wolną dlonią przytrzymała się framugi. - Oleg... - zaczęła cicho pytanie, a w jej wzroku widać było niepokój. - Masz tu... jakieś krzesło? - Krzesło nie - dla uspokojenia zmieszania zony udał, że nie zauważył jej bladości i że nie wyczuł niepokoju. - Ale fotel jest, a właściwie fotele. Przy małym stole. Tędy, droga żono - wskazał drogę, ściskając lekko dłoń Soi na znak, aby szła za nim. Po kilkunastu krokach znaleźli się we właściwym pomieszczeniu. Oleg odsunął żonie fotel i pomógł usiąść. Sam również usiadł obok niej, przysunąwszy sobie siedzisko z drugiej strony stołu. - Przestronnie tu... - Olegożona uśmiechnęła się blado, rozejrzawszy się wokół siebie. - Domyślam się co najmniej kilku pomieszczeń, chociaż ich jeszcze nie zobaczyłam. Ale czemu tu tak pusto? Wprowadzasz mnie w niegotowy dom? - zażartowała dla samopodniesienia się na duszy i na umyśle. - Podłoga, ściany i dach są najważniejsze - zaczął odpowiedz - jako tworzące wspólną przestrzeń do wypełnienia emocjami. Również wspólnymi - dodał. - A mebli tu niesporo, ponieważ uznałem, że przestrzenie naszego życia powinniśmy urządzać razem, wspólnie decydując. - Zaraz... Przestrzenie... naszego... życia? - odezwała się Soa trochę głośniej. Ale wciąż blada i lekko drżąca z powodu burzy emocji. - Dobrze - uśmiechnęła się słabo - że są tu chociaż świeczniki... mm, kandelabry - poprawiła się. - Przepraszam. - A tak, są - odparł Soomąż. - Oprócz tego, który widzisz tu przede sobą, jest ich po kilka na każdej ścianie, w każdej z komnat. Zechcesz pójść je zobaczyć? - zapytał z zachęcającym uśmiechem. - Za chwilę, dobrze? - odwzajemniła uśmiech, powoli wracając do siebie. - A... czy to znaczy, że łoża też tutaj nie ma? Skoro mamy razem umeblować nasze wspólne przestrzenie? - spytała, gdy powracająca równowaga pozwoliła dojść do głosu pragnieniom. - Łoże akurat jest - Oleg uśmiechnął się lekko. - Takie, o jakim wiem, że spodoba Ci się. - Ale przecież jeszcze jest dzień... - wskazał okno, znajdujące w ścianie przede nimi. - Dzień?... - wbrew zaokiennej jasności Olegożona zrobiła minę pełną niedowierzania. - Przecież dopiero co zmierzchalo... zapadał zmrok... Jak to?... - spojrzała na męża, wciąż nie rozumiejąc. - Cóż - powiedział Oleg delikatnie pocałowawszy usta Soi. - Świąteczny dzień miło jest zatrzymac trochę dłużej.* Prawda? Tym bardziej, że to nie koniec niespodzianek. - Nie koniec niespodzianek? -Soa zaczęła podnosić się z fotela czując, że siły wróciły i że udało się jej zapanować nad zmysłami. - A tak - Oleg podniósł się również. - Bo nasze komnaty wciąż czekają, abyś je odwiedziła i obejrzała. A oprócz tego na twoją wizytę czeka nasza posiadłość pod miastem. Od poludniowej strony, opodal murów miejskich i blisko lasu. - Dworek z dużym terenem pod ogród dla ciebie, palisadą i strażą - dokończył Oleg, radosny z powodu wywołanego wrażenia. - Dar ślubny dla nas od książęcej pary. Soa z wrażenia oparła się o ścianę. Znów blada i znów nie mogąc wydobyć słowa... * Tu w oczywisty sposób nawiązuję do "Mistrza i Małgorzaty" M.Bułhakowa - odpowiednio zmienionym cytatem. Odwracając scenę, podczas której Woland przedłużył czas trwania nocy swojego świątecznego balu. Cdn. Voorhout, 17. Sierpnia 2023.
-
Inne spojrzenie, część 179
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Przyszło mi do głowy, by zacytować w odpowiedzi tę myśl. Proszę bardzo... Naprawdę krzyczysz? Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . -
Inne spojrzenie, część 179
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Bywanie onieśmielonym stanowią okazje, by wydobywać siebie z tego stanu. Prawda? I komu wypada pisać o stanach i uczuciach siostry, jak nie bratu właśnie? Robert Ludlum w "Zleceniu Jansona" napisał, że "Nie podjąć decyzji to jest to samo, co podjąć decyzję." Powieściowo ją podjęłaś - jesteś mężatką. Dobrej nocy, pozdrawiam Cię serdecznie ^(*_*)^ . -
Inne spojrzenie, część 179
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Mm... Nie skomentujesz swego w biesiadzie ślubnej udziału ^(*_-)^ ? 😂😂 Dzięki wielkie za odwiedziny ^(*_*)^ . Serdeczności, brat. -
- dla Siostry Uczta trwała. Było barwnie i gwarno. Miejscami dostojnie, pańsko i tym samym wysokokulturalnie. Miejscami natomiast mieszczańsko, czyli średniokulturalnie. Oraz włościańsko i chłopsko, to znaczy kulturalnie średnionisko. O niższym zaś poziomie kultury mowy być nie mogło, gdyż oboje księstwo dbali, obok rozwoju przestrzeni duchowej, również o sferę kultury swoich poddanych. Także w zakresie zachowania przy stole i obyczajnej mowy. Soa, po wypiciu pucharu wina, rozsądnie sięgnęła po podsuniętą jej przez Olega pieczeń z dzika w sosie miętowym, przyozdobioną starannie świeżymi listkami tejże. - Oo - uśmiechnęła się już po pierwszym kęsie. - Pyszne! Delikatne i jakie aromatyczne! - dodała, będac w stanie bliskim smakowego zachwycenia. - Jeśli nadworni kucharze przyrządzają tak każdą potrawę, może powinnam, mój drogi mężu - pominęła, uczuciowo i celowo, słowo "panie" - tu z tobą zostać? Zamiast namówić cię do przenosin w moje czasy... - zawiesiła głos widząc, ze Oleg szykuje sie do udzielenia odpowiedzi. - Albo do podróży po czasach i wymiarach - dokończył myśl żony. - Szczerze mówiąc - dodał po chwili namysłu, którą to chwilę Soa taktownie przeczekała - kto wie, może pora zmienić w życiu coś więcej z racji ślubu? Poza twoim Mistrzem, droga żono, nie ma ludzi niezastąpionych. Także tu, na tym dworze. Ze mną włącznie. - Jestem zdania - Soa, odłożywszy nóż i widelec, przerwała jedzenie i spojrzała na męża - że jest to kwestia do rozważenia. Wspólnego. I do rozmowy o wszystkich "za" i o wszystkich "przeciw", ujmując to po czasowomojemu - swoim poetyckim zwyczajem stworzyła kolejny wyraz. - Masz całkowitą rację, droga żono - Oleg uśmiechnął się do niej, również odłożywszy sztućce. - To sprawa do naszej wspólnej małżeńskiej konwersacji. Chcesz skosztować polędwicy, faszerowanej musem brokułowym? - zapytał, wskazawszy swój talerz. - Ale może lepiej będzie podjąć ją w naszym domowym zaciszu -zaproponowal. - Masz rację, drogi panie mężu - uśmiechnęła się doń wdzięcznie, dodawszy tym razem zwyczajowy zwrot. - Z przyjemnością spróbuję... skosztuję - poprawiła się. - Z pewnością jest wyśmienita - uśmiechnęła się ponownie. - Ucztujmy zatem - Oleg wierzchem dłoni delikatnie pogładził policzek żony. - I zgodnie z naukami twojego Mistrza cieszmy się chwilą. Jak można sobie wyobrazic, również Jezus i Jego pięć Żon korzystali z tej zasady. Wymyślonej w końcu nie przez kogoś innego, lecz właśnie Przezeń - Osobowy, BoskoLudzki Wszechświat. Nie żałując Sobie, kosztował po odrobinie wszystkich dań. Tak, aby sprawić przyjemność biorącym udział w uczcie książęcym mistrzom gotowania, pieczenia, duszenia i smażenia. Chociaż akurat Jezus - i dzięki Jego Mocy, również Jego Żony - mógł i mogły - zjeść i wypić każdą ilość. Bez jakiejkolwiek szkody dla samopoczucia. Cóż. Nie ma to, jak móc na życzenie korzystać z Mocy Wszechświata. Albo cieszyć się ciągletrwałym cudem... Cdn. Voorhout, 14. Sierpnia 2023.
-
Krasnoludki, Śnieżka i Reszta
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dekaos Dondi Wtedy, będąc w liczbie 77, Krasnoludki musiałyby zajmować całe grzybo-osiedle. I wtedy z przecinkami mógłby być większy kłopot. Niech Ci będzie z ową zmianą kształtu trumien. (W mojej musiałoby zmieścić się biurko i spory zapas papieru oraz długopisów, w wiadomym celu.) Wiercić zaś ciało można. Metaforycznie. :)) Dzięki Ci wielkie ^(*_*)^ . Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . -
Krasnoludki, Śnieżka i Reszta
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dekaos Dondi Aha! Czyli siedmiu - względnie siedem ^(*_-)^ krasnoludków/krasna-li oznacza siedem sprawek. Przynajmniej tyle w sferze, oczywiście, błędów i użycia przecinków. Poczynając od "Siedzą żwawo". Tu niech "biedny autor" 😂 😂 powie, co to w ogóle znaczy. I czy można "siedzieć martwo"? Dzięki Ci wielce za odpowiedz. Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . -
Inne spojrzenie, część 178
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Wiem ^(*_*)^ . Ale i skromna osoba może życzyć szczęścia sobie samej... -
Inne spojrzenie, część 178
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Stonowany komentarz 😂 😂 . Nawet bardzo, uwzględniwszy, że przecież powyżej mowa o Tobie ^(*_*)^ . Również życzę szczęścia swoim bohaterom. Dzięki Ci serdeczne za literacką wizytę i za czytanie ^(*_*)^ . Pozdrowienia. -
- dla Siostry - Skoro był już pierwszy toast, to może czas na pierwszy pocałunek? - szepnęła Soa mężowi. Oleg w pierwszym odruchu chciał żachnąć się, jednakże powstrzymał odmowny impuls. Podyktowany - jak wiesz, mój Czytelniku - kulturą swoich czasów. I na równi stanowiskiem, zajmowanym na książęcym dworze. - Zapewne w twoich czasach panuje dużo większa swoboda obyczajów - delikatnie musnął wargami policzek żony, nachyliwszy się ku niej. - Ale jesteśmy w dwunastym stuleciu. W świecie prawoslawia, trochę bardziej surowym obyczajowo aniżeli sąsiednie nam Krolestwo Polskie. I o wiele bardziej niż twoja epoka. Oczywiście mam na myśli kulturę wyższą - tu ponownie musnął ustami policzek Soi - nie zaś niższą, gdzie przymyka się oczy na dużo więcej. - Tu - jednocześnie uscisnał dłoń zony, uśmiechnąwszy sie przepraszajaco - nie moge pozwolić sobie na więcej. Moi podwladni patrza. Ksiestwo patrza, chociaż oni akurat akceptuja bardzo wiele,rozumiejąc jeszcze więcej. Ty też, pani zono - powiedział głośniej, aby na nasluchajacy ciekawscy usłyszeli i aby w chwilę potem szepnac "moja śliczna Soo" - tez nie możesz. Ale wynagrodzimy to sobie. - Wynagrodzimy? - Soa jakby lekko sie zarumienila. Nie bedac wszak pewna, czy dobrze usłyszala. Nie tylko wskutek panujacego biesiadnego gwaru. Przecież Oleg był zawsze taki opanowany i uważajacy na wypowiadane slowa. Także przez innych, nie tylko przez siebie samego. - W alkowie - dodal, radujac się skrycie rumieńcem na licach zony. Na tyle intensywnym i wyraznym, że aż sama opuscila glowę, wstydzac sie własnego rumienca i własnego wstydu. Po dluzszej chwili doszla do siebie, zlapawszy przyslowiowy oddech. - Ach tak? - wyszeptala, spojrzawszy jednoznacznie Olegowi w oczy. - Zawstydzasz mnie... panie mezu - celowo uzyla oficjalnej formy. - Moze czynię to celowo? - Oleg uśmiechnąl się lekko. - Lubiąc widzieć cie zarumieniona? Soa poczula, ze znów sie czerwieni. - Ach, w alkowie? Dopiero tam? - ujawszy ręke meza jedna dlonia, przesunela palcem drugiej po jej wierzchu. - Mam inny pomysł. Oleg, jak mogła sie spodziewac - i jak sie spodziewała - pozostał opanowany. Ale spojrzawszy na zone pozwolil oczom na krótką chwilę zapłonac pozadaniem. Plomień blysnal i zgasl, trwając jednak wystarczająco długo, by wywolac z duszy i serca Soi na policzki kolejne rumieńce wstydu. - Kto wie, moze sie zgodze? - spokojowi w głosie i nastepnemu czułemu usciskowi towarzyszył kolejny lekki uśmiech. - Moze... - specjalnie nadal slowu kształt wątpliwości. - Napij się wina, pani zono - zaproponowal, przywolawszy gestem sluzacego i wskazawszy na puchar. - Wyglądasz na nieco rozgoraczkowaną... Soa, starając sie zapanowac nad sobą - a w szczególności nad wyobraznią - sięgnęła po naczynie, napelnione czerwonym, slodkim winem. - Ależ on na mnie dziala... - pomyslała, wypijajac zawartość pucharu malymi łykami. - Jeśli to nie tylko moje pragnienia i będzie tak dalej, to naprawdę przepadłam... Cdn. Voorhout, 12. Sierpnia 2023.
-
Krasnoludki, Śnieżka i Reszta
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dekaos Dondi Fajne czyta się to Twoje pomysłowe × 7 połączenie bajek ^(*_*)^ . Pomimo błędów, jak na przykład "obwicie" i zbędne przecinki. Serdeczne pozdrowienia. -
@Somalija Pani Siostro, z podziękowaniem ^(*_*)^ . Czekam zatem. Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ .
-
Inne spojrzenie, część 177
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Proszę bardzo ^(*_*)^ i serdeczne dzięki za wizytę. I za całusy, aż się zarumieniłem ^(○*_*○)^ . Zawsze mi miło Ciebie gościć ^(*_*)^ . Pozdrowienia. -
@Somalija Nic "przebije" Pamiątki w postaci Takiego Kompletu z sosjerką ^(*_*)^ . Nawet nie pytam, czy Ją zachowasz... Przyślij, proszę, fotografie ^(*_*)^ , też chcę zobaczyć i podziwiać.
-
@Somalija Przemieszczanie się w czasie jest ciekawe samo w sobie. A jeszcze ciekawsze, jeśli odbywasz je planowo i celowo ^(*_*)^ . Jak Ci idzie sprzątanie?
-
Inne spojrzenie, częsc 176
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Siostrzyczka mewa-śmieszka 😂😂😂 ^(*_-)^ . Serdecznie Cię pozdrawiam i zapraszam na kolejny - wreszcie! - rozdział. -
- dla Siostry - Już po toaście - powiedział Jezus, Pomysłodawca Wina. - Skoro wszyscy wychyliliście, czas na pewien gest z mojej strony. I przysłowiowe kilka słów - tu nawiązał do polskiej, znanej Soi, Belli i Milowi sentencji - abyście tę chwilę zapamiętali na zawsze. Uśmiechnąwszy się, zalewitował - jak poprzednio - dwa metry nad podlogę. Mówiąc, patrzył po twarzach, a wszyscy odczuwali To Jego Spojrzenie. Po każdym zdaniu robił przerwę na przyswojenie. Zapadnięcie głęboko w pamięć, gdzie - jeśli gdziekolwiek wyczuł mentalny opór, wysyłał tej osobie energetyczny impuls do jego stopniowego przezwyciężenia. - Tylko z samo-szacunkiem możesz szanować innych - zaczął. - Powinieneś rozwijac umyslowa siłę. - Jeśli pomagasz komus, budzisz kogoś. - Nie musisz znajdowac rzeczywistości - zatrzymal wzrok na jednym z kmieci. Ksiazę Jurij natychmiast to zauważył i uśmiechnąl sie do Jezusa, potakujaco skinawszy glową. - Ty jesteś rzeczywistością. - Nigdy próbuj imponowac innym - kontynuował. - Rób wrażenie na sobie samym. - Bez urzeczywistniania siebie, szczęście nie może przyjść do ciebie. - Dobrze jest - tym razem zatrzymal spojrzenie na książęecej parze, a krótką chwilę później przeniosł je na Olega - mieć mikro- i makro sumienie w tym samym czasie. - Ufaj swojej tożsamości - tu z kolei popatrzył na Bellę - bądź w kontakcie ze swoją rzeczywistością. - Ostatnie dwie myśli przeznaczam w szczególności dla nowożenców - spojrzał na Soę i jej męża. - Ale i dla was, moje żony - tu uśmiechnął się miłosnym pięciouśmiechem. - Chociaż akurat z wami ciągle dzielę się wiedzą Wszechświata - pięciouśmiech znów pojawił się na ustach i w oczach PięcioMęża. - Miłość jest silna i da nam wiedzę. - Miłość - tu uśmiechnął się uśmiechem nad uśmiechami, spośród obecnych zaś jedni dobrze już znali - i korzystali na co dzień z tej prawdy, drudzy - na szczęście nieliczni - wprowadzali ją w życie, o czym WszystkoWiedzący wiedział doskonale, wygłaszając tę myśl raczej przypominająco - jest nieskonczoną siłą. * Spojrzał powoli po wszystkich twarzach i sprawdził w każdym umyśle, jak głęboko i jak trwale osiadły w nich Jego pouczenia. Sprawdziwszy, uśmiechnął się następny raz i wypowiedział oczekiwane przez wszystkich biesiadników słowo: - Ucztujcie. Na właściwą reakcję gości, jak - mój Czytelniku - szybko się domyślisz - nie trzeba było długo czekać... * Przedstawione powyżej sentencje "zaczerpnąłem" z zawieszek przy torebkach herbaty Yogi Tea Organic. Cdn. Voorhout, 11. Sierpnia 2023
-
Inne spojrzenie, częsc 176
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Jeśli nawet, to tylko trochę. Pozdrowienia. Tyleż wielkie, ile serdeczne ^(*_*)^ . -
@Somalija Masz racje. Ale chodziło mi o to, także dosłowny opis z ostatniej zwrotki Twojego wiersza ma jest natury prozatorskiej. Nie poetyckiej. I jako taki uprasza o zastąpienie metaforą ^(*_*)^ . Napisałaś bardzo ładny wiersz. Pełen uczuć i Ciebie samej, jak to masz we zwyczaju ^(*_*)^ . Dzięki Ci za odpowiedz. Tobie również dobrego Piątku ^(*_*)^ .
-
@Somalija ^(*_*)^ Siostro: czy aby na pewno w poezji subtelność przekształcana powinna być w dosłowną obrazowość? .Drugie zaś pytanie brzmi: Co zmieniłabyś w "osice", gdybyś musiała to zrobić? Miło mi było gościć w Twoich poetyckich progach ^(*_*)^ . Serdeczne pozdrowienia.
-
Jasinizm
Corleone 11 odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Łukasz Jasiński Pytam o sens tego. co powyżej: komentarza odautorskiego w odniesieniu do mnie. Serdeczne pozdrowienia. -
Jasinizm
Corleone 11 odpowiedział(a) na Łukasz Wiesław Jasiński utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Łukasz Jasiński Nie rozumiem - i to zdecydowanie - jak ma się do mnie Twoja wypowiedz. Może więc wyjaśnisz? Byłoby wskazane. (-) . -
Inne spojrzenie, częsc 176
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Przecież to Ty sama wznosisz ów toast ^(*_*)^ ... A goście idą w Twoje ślady. Wielkie Ci dzięki za komentarz ^(*_*)^ . Serdeczne pozdrowienia.