Corleone 11
Mecenasi-
Postów
2 672 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez Corleone 11
-
Inne spojrzenie, część 240
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Część mężczyzn uważa, jak wiesz, że to kobiety marudzą. Ale Regis to wyższy wampir; jest w "Wiedźminie" zdanie, kiedy tytułowy bohater wyraża doń słowa: "Jesteś wampirem, a wy nie marudzicie" 😉 - i w końcu kto miał to lepiej wiedzieć, jak nie Geralt właśnie? 🤔 Zastanawiam się, czy oczekujesz ode mnie wprowadzenia pomysłu, aby Jezus swoją mocą zmienił Regisa w Regisę... My Godess, Siostro, pomyślałaś o konsekwencjach 😳 ?? Cóż. Założyłem, iż uczestnikami tego portalu są tylko osoby dorosłe. Miłego Noworocznego Poniedzialku 🙂 . -
- dla Belli i dla A. Roznamiętniona Angoulême znajdowała się w stanie zbliżonym do czystego Czucia lub doń bliskim. Dodam przy tym, że magiczność Regisa miała tu małe znaczenie. Zdecydowanie bardziej istotne były jego nadwampirza siła i naturalna umiejętność sprawiania wampirkom - i jak się właśnie okazywało, także ludzkim kobietom - seksualnej przyjemności. Pozaseksualnej również, oczywiście. Dziejące się sprawianie, względnie urzeczywistnianie tejże przyjemności trwało i trwało. Nadwampir bowiem również pozwolił się unieść pragnieniu - ba, żądzy - połączonej z uczuciami w arozerwalną całość. W jedność. Mimo to kontrolował swoje poczynania: zarówno szybkość, jak ich kolejność i czas trwania. Gdy doszli do współorgazmu, coraz bardziej spragniona go dziewczyna nie zawiodła się w swoich oczekiwaniach. Pomimo tego, iż od zdolności myślenia była teraz bardzo, bardzo odległa. Na tyle odległa, że sensownym i właściwym będzie pominąć tu jakiekolwiek porównania. Jako się napisało, Regis zamierzał kontynuować w co najmniej takim samym stopniu, jak Angoulême chciała, aby nie przestawał. Gdzieś, w ogromnie dalekich sferach jej rozbudzonej - i coraz bardziej rozbudzanej - seksualnej wyobraźni pojawiła się, drobniuteńka i cicha niczym ognioiskierka, myśl - a może raczej pragnienie - aby zmienić pozycję. Regis usłyszał ją i posłuchał. Ponownie i niezwłocznie. - Kochanie, obróć się - szepnął bardziej do owej iskierki, niż do dziewczyny. Czując - a zatem i wiedząc - co należy. Jaźń Angoulême, podróżująca obecnie po przestrzeniach seksualnych pragnień, usłyszała wszakże i pokierowała jej ciałem. Angoulême uniosła się i obróciła, unosząc pośladki i wspierając na dłoniach. Jej wampirzy miłośnik* podjął oczekiwane - że tak je nazwiemy - działania. Nie od rzeczy będzie dodać, iż w równym stopniu upragnione przez niego samego. Wsunął się powoli w rozpalone wnętrze ciała dziewczyny, kładąc lewą dłoń na jej karku i naciskając lekko, aby ugięła ręce. Po czym, położywszy obie dłonie na jej biodrach, zacisnął je lekko. Utożsamienie Angoulême z Odczuwaniem weszło na jeszcze wyższy poziom. I postępowało w miarę wampirzych ruchów. - Od orgazmu do orgazmu... - w jej seksualnej wyobraźni pojawiła się myśl. Lub może raczej zdanie, jaśniejące przeintensywną, porażającą bielą. A może jednak była to myśl, przejęta z umysłu Regisa, albo przezeń telepatycznie przesłana do umysłu Angoulême. Czy to ważne? * Słowo to zaczerpnąłem od Mistrza Jędrzeja - z wiadomej powieści. Dokładnie z rozmowy Geralta z Jaskrem, gdy... Na pewno dokladnie pamiętacie. Moi Drodzy Czytelnicy 🙂 , to ostatni rozdział w tym roku. W tę ostatnią w nim noc, niecałe dwie godziny przed nadejściem Nowego Roku, życzę Wam - idąc "po linii" kończącego powyższy rozdział pytania, a dokładniej zamykającego je słowa - urzeczywistnienia wszystkiego tego, co jest - albo dopiero będzie - dla Was ważne. Niech się spełni! 🙂 Dziękuję za Wasze czas, obecność i przychylność. Szampańskiej zabawy, Corleone11 P.s. To jeszcze nie koniec... Voorhout, 31. Grudnia 2023
-
@Dekaos Dondi Nie zaprasza się do bajki czarodzieja tak samo, jak nie wywołuje się wilka z lasu. Bo ten pierwszy może okazać się apozytywnym i wtedy bajka skończyć się może bad-end'em lub unhappy end'em (na przykład mag ów wszystkich pozamienia w Wilbado'y, wzajemnie się straszące). A wilkowi wywołanemu z lasu może towarzyszyć wataha, a wtedy ani mag, ani dziesięciu Wilbado'ów mogą nie pomóc... 😉 Szampańskiej zabawy 🙂 .
-
@Dekaos Dondi Rozumiem to tak, że skoro śnieg - jeśli nawet może być nim wszystko, nawet niekoniecznie białe - to kończące zdanie treściowo jest zawężone do śniegu właśnie. I do czasu, a tym samym sytuacji przedstawionej powyżej. A jeśli zakończysz tak, jak zaproponowałem, czas i sytuacja mogą przedzierzgnąć się w okamgnieniu w letnie. Gdzie Wibado będzie z piaskowych kul 😉 . Pozdrawiam Cię, serdecznie i sylwestrowo.
-
@Dekaos Dondi Domyślam się, że takie zakończenie "jest istotne". Jednocześnie jest zamknięte znaczeniowo i dlatego zaproponowałem zmianę. Przedsylwestrowe pozdrowienia.
-
Rozbudzona
Corleone 11 odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Lidia Maria Concertina Zmieniłbym jedno słowo w zakończeniu na "Sukinsyn!" Nadal będzie wyraziście w wystarczającym stopniu. Przednoworoczne pozdrowienia 🙂 . -
- dla Belli i dla A. Po chwili wahania, Angoulême zaczęła odwzajemniać pocałunki. Regis uśmiechnął się w myślach, kontynuując. Czując i słysząc, że puls dziewczny znowu przyśpieszył. - Regis... - westchęła, oderwawszy wargi od jego ust - ależ ty całujesz. Nie spodziewałam się... Uśmiechnął się ponownie. Widocznie tym razem. - Kontynnujmy więc - odszepnął, przyciągając ją lekko. Wzajemne pocałunki trwały i trwały do momentu, aż uznał, iż pora na więcej. Odsunął się trochę i wziął Angoulême na ręce, po czym podniósł się, unosząc wraz z nią. - Dokąd idziemy? - spytała szeptem, oszołomiona. - Trochę dalej od ogniska - odszepnął w odpowiedzi. - Przy nim jest trochę za jasno... Gdy minęli granicę cienia, postąpił jeszcze kilka kroków i postawił dziewczynę na ziemi. - Jedną chwilę - powiedział cicho, rozścielając płaszcz. Gdy tylko to zrobił, weszła nań, nie czekając zachęty. - Całuj mnie znów... - szepnęła, ujmując jego twarz w dłonie. - Całuj i... Rozebrał ją, odpinając jeden po drugim guziki sukni. Celowo powoli. A potem koszuli pod spodem i zsuwając je oddzielnie z jej ramion. Dotyk jego dłoni na plecach, a później pocałunki na szyi, dekolcie i piersiach znów przyprawił Angoulême o drżenie. Jeszcze silniejsze, proporcjonalne wszak do oszołomienia. Regis uniósł ją trochę, by zsunąć z wąskich bioder ewidentnie przeszkadzający materiał. Wyprostowała nogi, rumieniąc się kolejny raz. Gdy wsunął dłoń pomiędzy jej uda, drżenie jeszcze bardziej przybrało na sile. - Nie przestawaj... - jęknęła, z trudnością oddychając. Wyglądało, że Regis nie mial na to najmniejszego zamiaru. Także na to, iż zachowuje pełną kontrolę, doskonale wiedząc, dokąd zmierza. Rozebrał się do końca, po czym przyciągnął nagą Angoulême do siebie. Rozsunął jej uda i pochylił się, aby całować ją tam, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się jego palce. W ostatnim przebłysku świadomości ledwie zdążyła zakryć usta dłonią. Rozedrganą jak reszta jej ciała. - Regis, weź mnie... - usta dziewczyny same - nie wiedzieć w jaki sposób bez udziału umysłu- sformułowały i wyraziły pragnienie. Regis posłuchał bezzwłocznie... Cdn. Voorhout, 29. Grudnia 2023
-
Wolnica
Corleone 11 odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Lidia Maria Concertina Wspomniane "w" przed "którym" jest konieczne. -
Inne spojrzenie, część 238
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Zaraz! A czy nie było to tak, że Regis z natury był istotą mocarną? Noc zdaje się być najwlaściwszą porą do miłosnych uniesień... Pozdrawiam Cię. -
Inne spojrzenie, część 238
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Tak sądzisz? -
@Tectosmith ***??
-
@Dekaos Dondi Zakończyłbym: "No cóż. Jesteśmy w bajce... ". Ciekawa koncepcja nawiedzającego "Wibado" 🙂 . Serdeczne pozdrowienia.
-
- dla Belli i dla A. - A więc wróciłaś - powiedział spokojnie Regis, gdy Angoulême dobiegła do stołu, od którego zerwała się dobrych kilka minut temu. Długich dla niej, zaś dla wampira, jak domyślić się łatwo - tylko odrobinę dluzszych. Tak mało, iż azauważalnie. - W takim razie może usiądziesz - zaproponował, widząc jej emocjonalne oszolomienie powodujace, że nadal stoi, a oczywisty pomysł, aby usiąść, najwyraźniej nie przychodzi jej do głowy. Posłuchała. Usiadła i od razu wbiła wzrok w deski blatu, wciąż milcząc. Po długiej chwili stwierdził, że dosyć czekania. - Angoulême - powtórzył miękko jej imię, a słowu towarzyszył dotyk dłoni, zamykającej się na jej palcach. Dopiero wtedy uniosła spojrzenie. Twarz miała napiętą, bez wyrazu. Tylko oczy wyrażały wszystko, a w każdym razie wiele. Zaskoczenie. Niedowierzanie i obawę. Emocje i kłębiące się, rozgorączkowane myśli. Jej dłonie, spoczywajace na stole, drżały, uzewnętrzniajac niepokój serca i umysłu. - Regis, co teraz będzie?... - z trudem zdobyla się na szept. - Z kim jak z kim, ale z tobą... Spójrz... przecież jestem samą obawą. Lękiem, bo jesteś jedynym wampirem, którego poznałam. Nigdy... nigdy nie... zawsze... - jej myśli zmieniły bieg. - Zawsze spokojny... zdystansowany. A tu... proszę - powoli zaczynała się uspokajać. - Powiedziałem, że to atmosfera i energia tego miejsca i tej przestrzeni - odrzekł cicho wampir. - Poczułem i uświadomiłem sobie to, co już dawno powinno być dla mnie oczywiste. Chociaż... chociaż trafem - hm, zbiegiem okoliczności - poprawił się wiedząc, że rozemocjonowanej dziewczynie trudno jest myśleć - stało się to właśnie tu. I teraz. Ale jest to - spojrzał na nią czując, iż drżenie dłoni z wolna ustępuje - o wiele lepsza przestrzeń do takich uświadomień niż ta, w której byliśmy poprzednio. Może nawet najlepsza? - Tak... masz rację - przyznała. - Też to czuję. Tu jest tak spokojnie... tak cicho. Tak... - przez moment szukała odpowiedniego słowa. - Tak niesamowicie... tak bym to nazwała. To wlaściwe słowo... chyba. Milczał przez chwilę. - Zapytałaś, co teraz będzie - powiedział i wstał, aby przejść na tę stronę stołu, przy której siedziała. - Chodź, Angoulême. Usiądziemy przy ognisku... Pomógł jej usiąść, przytrzymując jej dłoń i rozpostarłszy uprzednio na ziemi swój płaszcz. Potem sam usiadł obok niej. Oparła się o niego, a po chwili przysunęła bliżej. Odetchnęła. Objął ją. Przytulił. Zapatrzyła się razem z nim w trzaskające wesoło płomienie, dzielące się z powietrzem - i z nimi - swoimi cząstkami, iskierkami. W emanację odwiecznej energii. Nie protestowała, gdy delikatnie pocałował ją w usta... Cdn. Voorhout, 28. Grudnia 2023
-
Inne spojrzenie, część 237
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija A, i dziękuję za uznanie 🙂 . -
gromadzą się wielkie ciemnoszare chmury witaj, deszczu który czekasz na swoje narodziny Legionowo, 15.03.2005 r.
-
Inne spojrzenie, część 237
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Kimkolwiek był Regis - a może nadal jest? - jeszcze trochę cierpliwości. Wydarzenia kolejnego rozdziału nadchodzą 🙂 ... -
@Nata_Kruk Dzięki Ci 🙂 .
-
Wolnica
Corleone 11 odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Lidia Maria Concertina Może lepiej "(...)we wszystkich Kazimierzy świata (...)"? I na pewno "(...) w którym rozdziale ... nie mam końca." Bardzo Dobrze Napisana ta Twoja "Wolnica". Przeczytałem z Prawdziwą Przyjemnością 🙂 . Serdeczne pozdrowienia 🙂 . @Lidia Maria Concertina Po napisanym. Świat nie jest w stanie przetrwać bez nas, ani rozwijać się należycie. Dlatego wracamy doń - czy też nań, jak wolisz - z wcielenia na wcielenie. -
Inne spojrzenie, część 237
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija A jak myślisz, kim jest owa A.? Ujednoliciłem wersję imienia łuczniczki. Pozdrawiam Cię 🙂 . -
@Leszczym Czynniki zewnętrzne albo wcześniej podjęte decyzje, jak myślę. Dobrze, nie przesądzajmy 🙂 .
-
Dzięki bardzo, Moniu 🙂 . Miło mi wielce, że zajrzałaś. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂 .
-
@Leszczym Dziękuję Michale i życzenie to składam z wzajemnością 🙂 . Sylwestruj szampańsko, hucznie i wesoło 😉 .
-
@Nata_Kruk Ano właśnie - "Niby (...)". Dziękuję wielce, Nato 🙂 . Serdeczne pozdrowienia.
-
@Leszczym Proszę bardzo. Już po Świętach, można zatem pozdrawiać "przedsylwetrowo" 😉 😂😂😂 . Co niniejszym czynię.
-
- dla Belli i dla A. Zaskoczony był, jako rzekło się wcześniej, on sam - ale nie tylko on. Zarówno swoją nieśmiałością, dziwną i u wampirów - zwłaszcza wyższych - niespotykaną. Ale i tym, iż przez fakt pojawienia się w jego duszy - a któż tu może z absolutną pewnością orzec, że wampiry są bezduszne? - przeplatała się ona bądź też splotła w jedno - z jego naturalną śmiałością. - Jakże to?... - szepnęła onieśmielona Angoulême, gdy w pewnym momencie ich rozmowy Regis ujął ostrożnie jej dłoń. - Jakże to? Tyle czasu razem w tamtym wymiarze... tyle wspólnych przeżyc i wtedy nic, zupelnie nic? A teraz ledwie krótkie godziny w innym świecie, niedługi czas i... Wampir, wcale zrażony - czyż dziwi cie to, mój Czytelniku? - wciąż trzymając dłoń dziewczyny w swojej, palcem drugiej przesunął po wewnętrznej stronie jej przedramienia. Powoli. Od nadgarstka w górę. - I... - podjął cichym, niepewnym glosem, sam dziwiąc się sobie - wiem, że wtedy nic. Ale teraz jest teraz. I tu... może to ten wymiar? Bliskość tego miasta, Jerozolimy? Może to ten ogród? Zapach kwiatów i owoców? Cisza i spokój, cała atmosfera tego miejsca? Przesycona uczuciami, cała emocjonalnością i duchowością gospodarzy? Sam nie wiem... Ale... - Ale?... glos dziewczyny również stał się cichy i niepewny, zupelnie odmienny od jej głosu. - Cokolwiek to jest... wiesz Regisie, nie poznaję ciebie. Co więcej, nie poznaję siebie... To ja? Wciąż ja? Może mnie zauroczyłeś? Skrycie rzuciłeś czar, abym ci się oddała? - powiodla wzrokiem po przestrzeni ogrodu, skąd, przyciszone wszak odległością, dobiegały ich jednak pewne dźwięki. - A może?... - Może nie bierzesz pod uwagę uczuć - odparł równie delikatnie Regis. - Twoich własnych i nie tylko? - dotyk palca wędrował teraz z powrotem, ku nadgarstkowi. - Twoich uczuć?... - Angoulême na chwilę uniosła spojrzenie i zaraz je opuscila. - Ale przecież ty i Milwa... - To nie tak... - pokręcił głową Regis, czując się niezręcznie. Nigdy przedtem nie zdarzyło mu się czuć głębszych uczuć do ludzkiej niewiasty. - To prawda, wtedy coś zaczęło się tlić i szybko zgasło... w naturalny sposób. Milwa też nie była pewna tego, co czuje... dokładniej, co zaczyna czuć. Poza tym bała się i wstydziła. A ty... - A ja?... - dziewczyna wolniej niż poprzednio uniosła głowę, a w jej oczach błysnęło coś i zaraz zgasło. - Ja też się boję... I też nie umiem nazwać tego... tego, co czuję. Ja... - spróbowała uwolnić dłoń z uścisku palców Regisa. Nie puścił. - Angoulême... - szepnął, sięgając po jej drugą dłoń. Podążyła oczami za jego ruchem, po czym - nieoczekiwanie dla samej siebie - obróciła się ku niemu trochę bardziej. - Regisie, przestań - wyszeptała. - Puść, proszę... Ja... przecież nie mogę... z wampirem? Z człowiekiem to jeszcze.. ale z wampirem? - Angoulême - powtórzył, na poły miękko i prosząco, na poły nagląco i zdecydowanie. Powtórnie chciała uwolnic dłonie, ale trzymał je nadal. I nie wyglądalo, że ma zamiar ustapić. - Proszę, puść... to dla mnie za dużo... proszę cię... Posłuchał. Puścił. Zerwała się gwałtownie i pobiegła w mrok ogrodu, unosząc suknię. Przy najbliższym drzewie, nie oświetlonym przez blask magicznego ogniska, zatrzymała się i oparła o nie plecami, ciężko oddychając. Po dłuższej chwili odwróciła powoli głowę, by zobaczyć czy jeszcze siedzi tam, gdzie go zostawiła. - Nie mogę tak dłużej... - pomyślała, kładąc dłoń na sercu. Było bardzo niespokojne. - Nie mogę tak odejść... - uznała. - On i ja... On... Och! Zawróciła biegiem do miejsca, gdzie siedział. - Czekaj na mnie - powiedziała w myślach mając nadzieję, że usłyszy. - Nie wstawaj... proszę! Nie odchodź... Cdn. Voorhout, 26. Grudnia 2023