Kręcą potwory szalone
Mnie wirują jestem wirowaniem
Lećmy w szale cichym
Mocno groźnie miękkim
W miejsca gdzie ludzkie dzieci
Mówią prawdę nieskażoną
Tam nas nakarmią twardym słowem
Skargę poskromiła zebra
Owiniętą wokół biednawego słonia
Gdy smok niewzruszony zielonym okiem
Spoziera czujny małogniewny
Ta bym była ja