-
Postów
802 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez marekg
-
między wskazówkami czasu kilka zdjęć ten wieczór będzie dla seniorów pierwszy raz w Michałowie otoczeni parkiem i stawem z zielonym oczkiem smakujemy jagodowe ciasto pachnie sierpień słońce gaśnie w kuflu piwa pan w karcianych spodniach zapala lampiony teraz szukamy nieba jest cisza i wykoszone pola w strumieniu mroku rozbiegły się koty wrony klaszczą na dobranoc
-
w ostatnim oknie jest księżyc koślawa bramka szczeka na wędrowca jest drzewo przytulone ostygłym niebem i puszka porzucona koty na parkingu w różne kolory kilka szarych aut twarz atramentowa pijana noc sączy gwiazdy w pustej szklance
-
na schodach spóźnione dzieciństwo satyryk rozdaje cukierki możemy już rozwijać na trzy cztery i nastaje wiek średni wtedy brakuje czasu na poranną kawę i okno z marzeniami potem między spacerem a psem z artretyzmem szukamy smyczy buty idą pierwsze za drzwiami jest siwa nić i ostatnie zdjęcie w papierkach porzucone
- 3 odpowiedzi
-
10
-
pięć minut od Centralnego kloszardzi strzygą włosy pod wiatr rozrzucone pragnienia siedzą na ostatniej ławce z iglicy spływa deszcz w tonacji paryskiego fioletu neon Warszawa czerwieni się wieczorowo miłość schodzi ze sceny na chwilę za chwilę odjedzie ostatni Flixbus spóźniony o kilka deszczowych wersów
-
obłok zdmuchnęłaś trzykrotnie potem był wiatr rozwieszony motyl urwał się z cienia chabrów kilka kropel dalej deszcz odmawiał litanie pijani dzielili kieliszek na czworo życie odbiło się echem na kocich ogonkach zagubione ścieżki tu mruczy każda chwila na pustym peronie chybocze się ostatni wagon
-
2
-
w cieniu chabrów zagubiony motyl wkradamy się w zapach łąk w boską ciszę pod murem kościoła po drugiej stronie nieba są nienamalowane gwiazdy i kwiaty pachnące snami za horyzontem fioletowe krowy i ostatni balon słońca teraz włączysz GPS na wiejskich drogach będziemy szukać naszych wspomnień
-
motyl u drzwi lato rozłożyło skrzydła wyjęłaś martwą pomadkę usta milczały
-
przytuliliśmy się w koty bawełniane fale nakrywają lazurowe morze pod wiatr na turkusowym niebie kolejny samolot maluje cień na twarzy Heliosa w kolorach oleandrów Dionizos częstuje winem bugenwille zakwitną jutro przy porannej kawie w twoich egejskich oczach czytam ostatni wers dłoń zakrywa usta zapachem pomarańczy w sklepiku Dimitrisa nasłuchujemy szelestu marzeń ubranka w kolorach maryjnych czekają na wnusię
-
1
-
na ostatniej stronie albumu ciemna strona księżyca w oknie kilka niewyekspediowanych gwiazd to nie spam wielki wóz odjechał w ciszy smakosze nocy kołyszą się na kawałku nieba pierwszy kogut zapieje o poranku drugiego zjedzą w rosole
-
wiatr tworzy cień zdmuchuje słońce i wtedy pod muralem malujesz kalejdoskopowe maski lubię te wieczory o smaku kolejnego piwa terapeutyczny jazz wykrochmalony stolik barman ozdrowieńca sączy szklankę za zdrowie zaszczepionych i niezaszczepionych
-
mój sen ma smak cytryny na pięciolinii suszą się ryby nuty pożarły koty detoks napisałem list bez słów znaczka i adresu do nikogo kwaśne myśli obłożone żaglami z morskiego wiatru powiewają czarną banderą stand-up literują kotwicę
-
1
-
w lesie nie ma zbytecznej zieleni brakuje tylko kilka wersów promieni słońca świat wędruje po drugiej stronie rzeki przez most turkoczą kolory aut we wszystkie odcienie prędkości cisza ukryta w kieszeni prawego brzegu przytula rozrzucone wiersze wędrowcy przysiedli na skraju kartki echo miasta wygasza zieleń wiatr porywa ptakom skrzydła
-
wspomnienie żywej duszy na niebie potem lekki wiatr karłowate obłoki otworzyły muzea powstał czas na obrazach kobiety zrzucają mokrą bieliznę za oknem ustał deszcz nastaje noc pierwsze gwiazdy pojawiły się w lustrze
-
zajmuję miejsce twarzą do miasta za oknem rozsypane bloki i betonowe zagajniki wiatr otwiera pusty przedział nieświeży podróżny pierwszą małpkę karciane damy ostatnią trybuną ludu z powagą czarnego jokera otok dzikich kotów spłoszył przekwitłe mniszki po pierwszym jazgocie kolejny peron twój telefon rozbujał słońce spóźniony Ondraszek przyjedzie jutro
-
Pukam do drzwi teraz wystarczy pozbierać wszystkie ryby z chmur rzucić słońcem o ziemie jak szklanką w chwili złości na niedokończonym horyzoncie domalować radosnego Boga i mamy chaos nie tylko w pogodzie a niech pada próżny deszcz w promocji są parasole i gumowe wieloryby Idziemy pustą plażą dziś nie ma nawet komorników stopy kaleczą wyrzucone muszelki przy bursztynowej herbacie upragniony pocałunek lubię ten wiatr od morza o słonym poranku
-
2
-
nie zdejmuj kapelusza wyczarowaliśmy to miasto na nowo dziś jesteś już matką wczoraj tylko nieproszonym gościem szelest to jeszcze nie jesień tylko Kreuzberg w kolorze herbaty poranni graficiarze malują imago w mieszkaniu koci wzrok S-Bahn cieniem wkrada się do okien wiem lubisz przebudzone książki spały ze mną w twoich snach nie odwracaj się wczoraj zostało na zdjęciu był magik i królik potem zniknęli z Facebooka
-
ostatni pociąg zatrzyma się jutro słońce zajdzie za tory po pierwszym kawałku nocy przebiegnie sarna ozdrowieńcy rozdadzą owoce potem posadzą drzewo rozstawią stoliki i znów będziemy pili kawę na wynos będzie głaskanie kota i pocałunek kelnerki na kolejnej stronie ulicy nowa kolekcja ubrań do twarzy ci w zielni reszta to zbędne kolory jak maski pod nosem z przyszytą gębą
-
2
-
jest zieleń odnaleziona dalej pagórki i skrzydła ptaków strumień toczy krew ostatni wers sączy atrament na starym cmentarzu zakwitły szafirki samotny Chrystus czyta wiersze zmarli odeszli z marzeniami zostały pękające nagrobki i bezdomny poeta linijką wiersza zraniony
-
@Lily Hamon Każdy ma swoją wyspę w marzeniach , każda jest inna , to my siłą wyobraźni tworzymy piękne ,ciepłe plaże , miejsca ,zatoki , poranki i wieczory malujące się w przestrzeni magicznych uliczek , budowli , kawiarni .....odległego a jak bliskiego świata. Jednym jest to ukochany Cypr , innym kolejna wyspa na kolejnym morzu .Idylliczny obrazek nie posiada współrzędnych on jest ...tak jak tamburyny i lawendowe koty- Gdzieś ..... Dziękuję za miłe odczytanie moich wersów.
-
wyszłaś z morza w porcelanowym porcie na tle strzelistej bazylii spały lawendowe koty tamburyny witały wędrowców spragnieni sączyli nagość słońce odmieniało uśmiech przez przypadki w oknach krystaliczne fale zmywały niebiański błękit w spakowanej walizce kolejna podróż i białe łódeczki z papieru
-
pod pałacem nadgryzam dzień pierwszy kęs o smaku deszczu przykryty chmurą ociemniałym spojrzeniem miasta marzenia gdzieś na kolejnej stronie we wstępie kilka uwag o życiu i raju zakochanym w Bogu zero pragnień zero cukru dbam o każdą pulsującą chwilę odmawiam piwa o smaku dzielnicy i nowennę pompejańską z zagubionym tylko pozostały rowery mknące ku zielonym światłom powiewają majowe flagi cień kwiatu przebija się przez kamień
-
morze tak ciche tylko myśli szumią w martwym sezonie nie ma kolorowych plaż kurort nie pachnie rybą nie krzyczy turystami tylko mewy przesiadują na moich słowach rozdziobując porywisty wiatr w tle krajobraz zrywa się do lotu pytasz o wczorajsze zdjęcia wydobywam je z muszli w milionach pikseli
-
w krainie porannych bajek jesteśmy tu pierwszy raz w cieniu okna pojawiła się sarna białe kwiaty domalował poranek wszystko jest wiosną skraj lasu kołyszący wiatrem niebo pływające w studni i pozwól odpocząć posłuchać skowronka błądzić w mchu i paproci w samotnym drzewie pokrytym dachem odwiedzić Żwirka i Muchomorka
-
@Gosława Dziękuję
-
głęboko w resztkach błękitu ostatni wykrzyknik samotność zakryły fale wędrowne ptaki przyniosły cień i pierwszy świergot dnia na sztalugach ustawianych pod wiatr chmury wznoszą się nad żaglami dziś nie ma odwiedzin ryby schodzą po schodach maluję czerwony parasol czekając na deszcz