-
Postów
781 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez marekg
-
@Nata_Kruk nie obfotografowałem jegomościa niestety ... Następnym razem pokuszę się o fotkę , nawet jak będzie to bluza w kacze łapy . Pozdrawiam
-
noc pomarszczona przytulona do zimnej ściany kilka godzin temu turlało się tu słońce w ostatnim pociągu na ulicach złachmanione chmury niedokończone pety obelgi i rozmowy na dworcu cisza mącona chrapaniem rozmemłane twarze śpią na wydechu w głąb miasta betonowe schody windy i wyspy zielone na słupach świecą kocie źrenice zaginął Wood ufny łagodny zaszczepiony wykastrowany rano stąd wyjeżdżam facet w bluzie w kocie łapki coś mruczy pod nosem
-
dziś będę sam tu czyli blisko w mojej ciszy upaćkanej chmurami wiejską drogą tnącym wiatrem odcięty od sieci kciuków w górę dół serduszek roześmianych mordek i tylko ten lęk codzienny w ciało zanurzony mrożący gdzie każda kra zabija myśli kaleczy dziś będę sam jak wojownik poczęty w złotej ciszy pierwsze lodołamacze dotykają dłoni
-
na wieczór wystarczy herbata z cytryną i koc z księżycem daleko stąd twarze pogubione w mokrych liściach i mural z kromką chleba w zakrzywionej nocy dziewczynki mają swoje tajemnice i własne ciała przy śniadaniu ustalimy imiona lalek
-
obrazy nie potrafią milczeć rozkołysały morze potem były schody rytmicznie w dół stand up szatniarki ubrałem się w marzenia reszta wydała się zbędna aż ciasna od słów za drzwiami martwa cisza nóż piękny jak kobieta tnie wzrokiem
-
na kartce zerwanej chwili kolejny wtorek czarny nieodświętny zwyczajny między mapą a kalendarzem nasze zmarszczki chwila na herbatę i spojrzenie w okno potem spragnieni podróży idziemy obok siebie w nienamalowanym lesie w cieniu wiejskiej ciszy za stogiem siana słońce rozbabrane nagie turla się w szklance zimnego wiatru
-
@Dag Dziękuję za uważne czytanie , już poprawione . Pozdrawiam serdecznie
-
w szybie odjeżdżającego pociągu pusty dworzec bursztynowe liście niemy odruch owadów i pet nie ostatni malarze siedzą za rzeką nadnarwiański fotograf cztery zdjęcia dalej na sztalugach plamki zwierząt w rozmazanych łąkach wioski pędzlem przemierzone w zachodzącym słońcu konie uczepione nieba w galopie wędrujących słów poeta stanął nad wierszem i czeka
-
jest tylko szklanka łyk słońca oparty o usta i kasztanowe włosy cienia jesień przemyka przez las w oddali intercity mknące okna w pośpiechu zerkają na bezczelnie kończący się dzień potykam się o objedzone rdzą szyny mijam człowieka i psa niepostrzeżenie rzeczywistość traci kontakt z człowiekiem pies przemyka przez las cisza... mimowolne wtrącenie w samotność
-
@Gosława Dziękuję
-
w porywistym wietrze niebo rozrzuca kartki słowa mrużą oczy ze zmęczenia jest jeszcze samolot uczepiony białej wstęgi potem atramentowa cisza wyjechałaś kilka godzin lotu stąd zamieszkałem między książkami twój koc czytam na dobranoc czasem mruczy kot w rękopisie po drugiej stronie wiersza
-
na tych ścieżkach kiedyś czyli wczoraj zostały wspomnienia w ciszy drzew które nigdy nie siwieją milczą usta błądzi twój uśmiech czasem wiatr mówi wierszem
-
a dzisiaj będzie wrzos kolor odnaleziony w leśnym wazonie na półce między książkami a dębem starym i tylko liście uschłe najpiękniej jak potrafią szeleszczą jesienią jak zwykle o tej porze sfruwają z drzew zgodnie z kalendarzem
-
na zasnutym mgłą liściu rozrzucone słowa w koronie drzew zbłąkany wiersz kołysze bezlistną gałąź
-
1
-
jest sporo słońca północny wiatr przegonił chmury wyłoniło się morze fale targane modre osolone w oddali stare miasto za falochronem ryby w kostkę ułożone i sieć podarta w przypływie tęsknoty moje ja szuka drugiego brzegu na pustej plaży figurka z marcepanu
-
1
-
@Patrycja_M mój ulubiony -combi Volvo z MAJORETTE i te modele z Matchbox wymienione w wierszu
-
w niebieskim Iso Grifo wyłamane drzwi bordowy Maserati Bora na doskonale zachowanych resorach autka z dzieciństwa oddajemy wnukom nabierają nowej prędkości
-
są takie wiersze które przysiadły na moim kolanie przytulam słucham i zapisuję jak słowa babci o przedwojennym Ritzu chanajkach i śledziku po białostocku koniecznie z ołatkami są takie wiersze porzucone wypite i zgniecione jak puszka coli w pysku Kawelina
-
1
-
@Dag Miło mi i też z serca Dziękuję za piękne słowa
-
każdego dnia liczymy dłonie na fortepianie Chopin wyjechał wcześniej z porannej Valldemossy rozmazałem uśmiech sokiem z cytryny bawiąc się kolorem oleandrów taki dzień budzi się jak niemowlę z oczkami w stronę mamusinego słońca i butelką cieplej chwili na rozgrzanych plażach suszą się turyści morze odpływa w dal słowa niewypowiedziane ubieramy w epitety
-
rozwiesiliśmy się nad ulicą emotikony z radosną buźką dorysuje grafik nowicjusz w zdeptanych butach spisze spadające słowa rozda parasole jesienny deszcz przegoni z bruku rdzawe koty po pustych ulicach przeturla się ostatni wers zanim pojawi się słońce w kałużach nocy odszukamy nasze wiersze te napisane i nienapisane
-
lato to tylko wieczór
marekg odpowiedział(a) na marekg utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Dag Dziękuję -
po kolacji siedzieliśmy na scenie na widowni huśtał się świat w nastroju późnego lata na pohybel wakacjom ostygły jeziora spadły kolejne liście księżyc zlizały bezdomne koty teatr łabędź na czerwonych kołach naga kobieta czyta wiersze niebo pełne ostatnich piorunów
-
widziałem na twarzy lęk poczęte dziecko diabeł odbierał nowy model auta pazerni stali przed salonem pielgrzym florencki czytał komedię Boską u bram piekieł kruche życie zacierało ślady aniołek skrył się za wierszem
-
1
-
to jest dyskretnie rozwiane zapach łąki pragnienie ciszy właśnie dopasowałem smak wina i nie musimy się spieszyć kilka stron z Paryża reszta to obłoki z pobliskiej wioski barwny Montmartre w otwartych okiennicach z kocią łapką na gardle i poduszką wybudzonej wiosny gdy grzechy snu się czerwienią czytamy z kwiatami w rytmie motyla tomik paryskiej nocy