-
Postów
1 944 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Treść opublikowana przez tetu
-
Diabeł przeszedł samego siebie, fakt;) Negocjuj. Niech ten przedstawiciel z piekła rodem się zachowuje i jęzora pilnuje.
-
Marlett, zrobisz jak zechcesz, ale ja tutaj w pełni popieram 8fun. Poezja ma to do siebie, że się kojarzy. Meta w ostatnim wersie rzeczywiście może zostać odczytana jak melina i całość miniatury w tym wypadku zostanie zupełnie inaczej zinterpretowana. Wyszłoby na to, że to takie wołanie alkoholika o jeszcze jeden kieliszek chleba, którego jeśli nie dostanie będzie cierpiał. I cierpi na trzeźwo. No i w puencie obietnica, że to ostatni raz;) Temat zbyt poważny, by pozwolić sobie na taką rozbieżność. Dlatego etap brzmi zdecydowanie przyzwoiciej. Powtórzenia też 8fan unaocznił, więc pierwszy wers absolutnie bez słowa "ostatnie" Pozdrawiam.
-
Dzięki Marcin. Pozdrawiam. Za serducha też wszystkim dziękuję.
-
To bardzo szczytne padać z wrażenia nie mam nic więcej do powiedzenia bardzo dziękuję za znalezienie innej przestrzeni co w wierszu drzemie radość i ciepło pelkę okryło jest mi Beatko naprawdę miło. Serdeczności.
-
Przeczytałam i bardzo mi się podoba. Jakby nie spojrzeć na sprawę, diabeł ma swoje racje:) Jest niezwykle spostrzegawczy, inteligentny, sprytny, co daje mu przewagę i czyni go doskonałym manipulatorem. Ciekawe czy adept dał się złapać? i co wyniósł z tej świetnie przygotowanej lekcji? Trochę pomarudzę;) W tym zdaniu o jedno "się" za dużo. Lucyfer musi być czujny, bo inaczej sam wpadnie w swoje sidła;) Tu zbędne wydają mi się serca. Zostałabym przy żądzach. Byłoby bardziej wieloznacznie. Imho jedno starczy, zwłaszcza, że ponownie eksponujesz zaimek zwrotny, którego w tekście sporo. Tu zmieniłabym szyk A tu, to już się diabeł nie popisał, a Ty autorze zepsułeś mi przyjemność czytania. I to nie z racji słownictwa, ale podkreślone zdanie kompletnie nie pasuje do elokwencji diabła i poziomu do jakiego sprowadził ten dialog. Miejsce warte przemyślenia, myślę że można go jakoś sprytnie zapisać inaczej. Poza tym dźwięczy rym intelektualistki - pizdy. Fajna puenta. I ogólnie na tak. Pozdrawiam autora i Lucyfera. No i bardzo fajna inspira:)
-
Składam cię z rozproszonego światła. Między wiązkami mgła, zalega po obu stronach okna i nie ma widoków, by zawiązać na supeł choćby jeden promień. A jednak lśnisz, na ciemnoszarym tle widać wyraźniej. Szaleństwo dociera tam, gdzie noc obejmuje nas swoim ramieniem. Wtedy szukam właściwego obrazu i krzątam się wokół własnego cienia. Nie pytam skąd ten zaciek na szybie; na czworo dzielę tylko błysk, za który oddam całą swoją jaskrawość.
-
Janko, pelka czasami lubi sobie pomarzyć i dość odważnie się wypowiedzieć. Na szczęście za marzenia jeszcze nie karają, a za błędy można wypić;) Chciałoby się tu zagrać Rysia, i choć była to smutna rzeczywistość, to jednak inna bajka niż w moim wierszu. Tak więc polecę coś innego;) Jedna z moich ulubionych. Pozdrawiam. Natka, miło Cię widzieć;) Kurczę, rozgryzłaś moją pelkę? Nie wierzę:) Masz rację, że to nie tylko dwie strony wiersza:D Granice, to coś z czym najpierw musimy uporać się sami. Te niewidzialne są najtrudniejsze, bo musimy je w sobie znaleźć, wytyczyć. Należy wiedzieć kim jestem, czego chcę, czego nie przekroczę i za co biorę odpowiedzialność. To stanowi o naszej wolności, relacjach i tym gdzie zabrniemy. Tu rodzą się te granice duchowe, emocjonalne, intelektualne, które należy szanować i respektować. One są stałe, ale mają to coś... to przejście, które umożliwia przepływ uczuć. Oczywiście, że możesz zachować dla siebie wnioski i interpretację. Dziękuję, że byłaś i tak pięknie się wypowiedziałaś.
-
Nat, dzięki za Twoje spojrzenie. Trochę tu przemeblowałam i pewnie zostały jeszcze jakieś niedociągnięcia. Początkowo pierwsza strofa kończyła się na wersie "a jednak wciąż się trzymam" i potem była druga. Przerzuciłam to młyńskie koło do pierwszej i tak zostało. Dzięki za zwrócenie uwagi. Pomyślę. Pozdrawiam. Dzięki Janko za lubienie, w końcu tego nigdy za wiele;) A dychę zostaw na wesołe miasteczko, bo tu to szkoda;) Ale dziękuję pięknie. Miło, że zajrzałeś.
-
to tam spotykam cię najczęściej pozwalam snuć się myślom Piotrze z zamarzniętych słów zeskrobuję szron nie możesz mówić że tylko chłód przynosi ulgę bo przegramy a przecież za tą zimną kartą linijek moje ciepłe piersi przejście będące nadzieją miłość i wiara więc wejdźmy w to głębiej potem bezsilnie w siebie żeby zrozumieć że nie zdołamy odejść kiedy śmierć przysłoni nam oczy
-
A mi się podoba ta dwuznaczna miniatura dotykająca grani i nieba (niesamowita przestrzeń) i jeszcze tych nienagranych, którzy mają sporo energii, by sięgać po... szczyt wszystkiego. Ciekawie u Ciebie Janko. Świetnie wpasowany tytuł. Pozdrawiam.
-
Obrazowo. Natomiast co do formy zgadzam się z Warszawianką. Sporo pracy, również nad rymami. No i unikaj takich kwiatków "chabrowy chaber" bo to istne masło maślane;) Ale pomysł jest i zapach pozostał, pozdrawiam.
-
Dzięki Deonix. Słusznie, że się boisz. Z diabelskiego młynu trudno się wydostać. Tutaj akurat peelka diabelskim młynem nazywa życie, którego też się boi, kiedy tylko przestaje się kręcić. Pozdrawiam. Gosławo, Waldku, dziękuję za wgląd. Pozdrawiam.
-
wracam do swoich dawnych miejsc
tetu odpowiedział(a) na iwonaroma utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
Zatem może warto. Dla mnie jednak ciut za mało Iw, pozdrawiam. -
Dziękuję za wgląd i opinię, również pozdrawiam. Bo ład jest obowiązkowy;) Dzięki.
-
świat na zakrętach wcale nie jest gorszy przypomina migawkowy obraz od którego kręci się w głowie układam to co jest nie do pomyślenia a jednak wciąż się trzymam młyńskiego koła wyrasta z podłogi nie rozczulaj się nade mną diabelski młyn trzeba przeżyć inaczej fala przetoczy po mnie swój ciężar i wypłynie na światło dzienne zapuchnięta od kołyski twarz oszczędź więc niepotrzebnych słów wystarczy salon śmiechu w którym ciągle ta sama dziwka wytyka mnie palcami dlatego biorę wszystko na wesoło znacznie łatwiej doić kosmos nie uwierać
-
Ajm sory Madzia. Brak emocji w przekazie. Nie zaciekawił. Budowa ostatniego wersu pozostawia wiele do życzenia. Poza tym zobacz: mogłeś, rozczarowałeś, mam, mi, mnie, mojej. Za krótki tekst na budowanie w taki sposób. Pozdrawiam.
-
Dzień dobry Moseso. Przeczytałam Twój wiersz, który jest pełen wściekłości i goryczy. Rozumiem to, ale pod lir nie powinien za wszystko brać odpowiedzialności. Pojeb to dość mocne określenie wycelowane wprost w siebie. Są w życiu takie chwile, kiedy wydaje nam się, że mogliśmy zrobić coś więcej, lepiej, ale czy na pewno? Nie wiemy co by było gdyby... Zbudowałabym ten wers trochę inaczej " jak wiele mógłbym stawiając na na bezczelność" No nie wiem. Jak to mówią z wielką dupą zmieścisz się wszędzie, ale z wielką gębą już niekoniecznie. Mówią też, że jak Cię wyrzucą drzwiami wleź oknem. Jak widać wszystko zależy od okoliczności. Być bezczelnym trzeba umieć, trzeba mieć tupet i pazur. Nie każdy tak potrafi i nie ma co z tego powodu się obwiniać. Znacznie lepszą cechą jest pokora i cierpliwość. Druga strona medalu, inksza inkszość, to poczucie własnej wartości i tu już trzeba umieć ba! po prostu trzeba musowo o siebie walczyć. Czytając Twój wiersz mam wrażenie, że to jest właśnie powodem iż peel nazwał siebie w taki sposób. Jedynie oniryczność i to w sumie dość brutalna "ostatnie tchnienie snów" powoduje jakiś wewnętrzny spokój podmiotu.
-
Zrezygnowałabym ze słowa "jeszcze" w pierwszym wersie i z wersu szóstego. Dalej też ciut bym pozmieniała, ale pomysł jak najbardziej na tak. Pozdrawiam serdecznie.
-
W takim razie bardzo się cieszę Gosławo. Dziękuję. Zadowolony czytelnik to ogromna radość dla autora. Serdeczności.
-
Też mi się podoba, bardzo. I kurcze nie fałszujesz:) Cieszę się, że tu zajrzałam. Warto było. Pozdrawiam.
-
Sylwku, miło mi że się podobało. W zupełności wystarczy jedno serducho;) Dziękuję. Za resztę serduszek robią Wasze szczere i uczciwe komentarze i to cenię najbardziej. Pozdrawiam.
-
Waldku Tobie też dziękuję za przeczytanie wiersza. Miło, że zajrzałeś.
-
Bardzo mi miło Krzysztofie i dziękuję za przychylny komentarz. Pozdrawiam.
-
w naszych stronach wciąż panuje ład alejki trzymają się ławek na których pisane patykiem nie pozostawiało żadnych złudzeń odziedziczyłam po tobie mocną głowę zimną krew i niewyjaśnioną miłość za każdym razem kiedy tu jestem wraca cierpki posmak wina leży po drugiej stronie nieba to stamtąd spadały obumarłe gwiazdy widziałeś w nich przyszłość odbijała się od stłuczonego lustra ziemi a ty mówiłeś że nie wierzysz w przesądy w naszych stronach wciąż panuje ład ulice nadal roją się od kroków i schodzonych butów
-
Witaj wjola. Troszkę to inaczej rozumiem niż Duszka:) Słowa - niby klucze, ale one nie otwierają zamków, dziwne, bo słowa klucze z reguły do czegoś prowadzą. Słowa klucze - na piasku, czyli dla mnie pisane patykiem. Nic nie znaczące, puste, a jednak pojawia się uśmiech, jakby z odrobiną nadziei że słowa to nie wszystko. Według mnie powinniśmy jednak brać za nie odpowiedzialność. Jeszcze są gesty, zwichnięte. Zwichnięcia z całą pewnością da się uleczyć i czas odgrywa tutaj znaczącą rolę, ale jak rozumieć zwichnięte gesty? Czy podmiot jest w stanie wybaczyć tak dużo? Pozdrawiam.