Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafał Hille

Użytkownicy
  • Postów

    364
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Rafał Hille

  1. jestem zwierzęciem nocy żywię się padliną podrzucaną w kanałach cyfrowych gołym rękoma grzebię w zerojedynkowych bohaterach wywracam ich na drugą stronę zawsze znajdzie się coś całego w dziurawym w co można zanurzyć zęby jadowe poluję na koniec świata w tym roku wyjątkowo nie nadszedł już drugi raz w tym miesiącu znów przyjdzie mi spędzić resztę życia w przyszłości inne zwierzęta w klatce pukają się w czoło jak można zostawiać tyle śladów pamięciowych awatarów odcisków klawiatury wczoraj po dzielnicy grasowało kilka drapieżników mieli nakazy na papierze łomotali w drzwi o świcie
  2. @Rafael Marius można powiedzieć, że czai się wszędzie
  3. @jan_komułzykant dziękuję za zostawienie celnego komentarz, znalazłeś ciekawy i oryginalny klucz do interpretacji tekstu, bardzo mi się to podoba :)
  4. @Nata_Kruk dziekuję za ładny uśmiech :) miłe słowa @Natuskaa :)
  5. @iwonaroma zawsze, gdy dlugo nic sie nie dzieje, dzieje sie bardzo duzo tego, czego nie widac zwyczajnie, pozornie, zawsze to odczuwalem
  6. stoję na placu w obcym mieście wszystko tu obce pies szczeka w obcym języku patrzy na mnie na obcego piję oranżadę ze sklepu gdzie stoi groch z Kapuścińskim w miękkiej okładce dziewczyna przechodzi uśmiecha się inaczej niż dziewczyny w moim mieście patrzy na mnie na coś za mną tu się może zdarzyć wszystko ale nie ma sposobu na to żeby jednak coś ludzie przy placu szeptają że wczoraj na wieży była inna godzina a drzewa przestaną dawać cień po południu
  7. tak jest w zamierzeniu z tym tekstem ;) pozdrawiam
  8. :przed wojną polska wieś nie miała prądu elektrycznego miała za to wszy, Pica Polonica i zgniłe zęby martwe płody zostawiane na polu przez matki nie było lekarzy i opieki medycznej chłop mógł zobaczyć iluminację jaką daje strumień uporządkowanych elektronów przypływających przez wolframowy drucik jedynie zakradając się pod okna pańskiego dworu gdzie Pan posuwał Panią analnie a wokoło szczekały coraz bardziej wkurwione psy łase na nagrodę jaką dawał szlachcic za rozszarpanie ciekawskiego wieśniaka : w komunie przaśny rolnik dawał miastu chleb robotnik po oddaniu moczu w przerwie między montowaniem kół a dospawaniem brony dawał cały ciągnik marząc o grzebaniu w kroczu swojego wiejskiego pobratymca by sprawdzić jak twarda jest kułacka prostata :uśmiech lśnił na ogorzałym obliczu gdy przemierzał pola na swoim traktorze zapatrzony w słupki wzrostu gospodarczego planów zbioru z kwintala oraz delektował się najświeższymi przemówieniami Edwarda Gierka :to już przeszłość kultura na wsi leje się gigabajtam bity docierają pod strzechę komórkami rolnik szuka żony na porno kanałach tematycznych Barbara i Bogumił ze wsi Wacki Wielkie nie żrą wyłącznie schabowych z kapustą (Czy znajdzie się Dąbrowska od Grażyny i Janusza z powieścią „24/7”?) :talerze z IKEI, żarcie inne, chłop uprawia perwersję kulinarną chodzi po mszy na sushi, delektuje się hoso-maki i takenoko bary sushi zwane suszarniami wyrosły w całej Polsce jak grzyby po radioaktywnym deszczu z Czarnobyla Sushi zasiedliło na dobre polskie wsie i przedmieścia jak Polska długa i szeroka Sandra I Brian po kościele idą na Sushi do Susharni wiejskiej noszącej imię jednego ze zwyrodniałych seksualnie diabełków płatających psikusy na planie filmowym Akiro Kurosawy znane też wtajemniczonym smakoszom oraz księdzu z pobliskiej parafii który przecież nie potępił obżarstwa prawie surowymi rybami i listkami Nori :na stodole przy drodze wjazdowej do Poznania przez Starołękę ktoś napisał znamienne słowa „POLSKA WIEŚ CHCE SUSHI!” parę dni później ktoś namazał innym kolorem „I POKOJU” słowo „POKOJU” przerobiła inna dłoń zmieniając U na O kreskowane i dodając -WEK haiku uzyskało brzmienie „POLSKA WIEŚ CHCE SUSHI I POKOJÓWEK!” po paru dniach ktoś jeszcze dorzucił kilka brakujących literek „I CHUJ”
  9. @Nata_Kruk dziekuje za like i spojrzenie na tekst, pozdrawiam
  10. plaża składa się z kobiety przysypanej piaskiem na ręczniku zawieszonym pod ażurowym niebem w oddali wzgórek zamazuje rozgrzane powietrze wilgotna delta rzeki zamieni się wieczorem w potok drobiny piasku piszą dalej swoje historie układane wiatrem nikt nie wie kto kogo dziś przysypie
  11. @Kwiatuszek kto wie, na bank sie spotkali gdzies w jeziorze ;)
  12. w stawie Płotki tak ustaliły Szczupak Kleofas jest dość niemiły! on nie dziękuje ani nie prosi tylko o wszystko ciągle się stroszy coś pod kamieniem bez przerwy chowa z Płotek w stawie została tylko połowa ciągle też marudzi że bardzo jest głodny ze stawu zniknał nasz Sum dorodny Rak tak powiedział że to jest skandal ten Szczupak przecie to zwykły wandal! Leszcze się boją chodzić po ciemku ryby znikają tutaj bez jęku! wszak dłużej tak być nie może Raaatunku Ryby! Chroń się kto może! na Kleofasa trzeba haczyk znaleźć jaki Żaby już chciały zamknąć go do paki Kleofas się tylko śmieje nic nie rozpacza w nos ponoć ugryzł dzisiaj Sandacza Karasiowi przed nosem przeleciał ogonem Karasie wiedzą pachnie pogromem! bo tak to bywa tam gdzie staw byle jaki uciekają Płotki a gonią Szczupaki napisane w Poznaniu w 2000 r.
  13. dzielnica Poznania, gdzie mnóstwo takich historii, dziękuję za odwiedziny
  14. całkiem fajne, podoba mi się Twoja zmiana :)
  15. @Tectosmith to właśnie miałem na myśli, ta kwestie ;)
  16. cieszę się, że się spodobał
  17. do Rudego należała zawsze prawa strona szukał butelek z żółtą wodą z bąbelkami uciekały przed nim jak niejadalne o tej porze roku kobiety potem pisał palcem na chmurach pozdrowienia do przyjaciół których ciągle było za mało co ma być, to będzie, tyle jedzenia się dziś marnuje brodził w liściach, nadawał imiona i puszczał kopniakami do nieba niebo nad domami jest przecież dla każdego ulica nie należy do nikogo a ja i tak nigdzie nie pojadę - odgrażał się tirom które woziły rzeczy bogatych z telewizji na końcu ulicy płoty liniały reklamami chodnik przewrócił go na pysk i wyrwał butelkę w krematorium jak co dzień mafia paliła wrogów alkoholu z akcyzą to moje miasto - pokazał na dym z komina
  18. jeżeli chociaż na jeden usmiech poprawiłem humor to cel wiersza spełniony ;)
  19. na podwórku dwa głupie psy tak ustaliły że jest ich trzy zanim zasiadły do jedzenia wzięły się za obliczenia dwa łby i ogon psa to wszak jest trzy a nie dwa dwie łapy i noga psa to znów jest trzy a nie dwa jedno ucho i nosy dwa to też jest trzy nie żadne dwa tak się liczyły w obydwie strony aż im się splotły oba ogony z dwóch psów pozostał jeden razy dwa pomnożony! nie ma dwóch psów a jeszcze do tego psa mamy przecie tylko jednego! jeden ogon każdy to zna to jeden pies wszak nie psy dwa tak się liczyły i co to dało ? jednego psa wciąż jest za mało tak się miotały w swych obliczeniach aż się rozplotły na do widzenia wtedy to psy tak się przejęły że obliczenia znowu zaczęły jeden ogon i jeden łeb na jednego psa nie było trzech psów lecz znowu dwa! napisane w 1999 r. w Poznaniu
  20. trochę nas jest patogenów, ponad 8 miliardów ;) ciesze się, że tekst się spodobal
  21. @Rafael Marius właśnie, też tak sądzę! dzięki za spojrdenie na tekst
  22. @Nefretete pozdrawiam także, dzięki za odwiedziny :)
  23. Przyroda tak nas skonstruowała że zainfekowane organizmy żywe świetnie sobie radzą z bakcylami wytwarzają przeciwciała oraz podnoszą temperaturę po to aby się pozbyć śmiertelnej zarazy. Czy nasza Ziemia nie robi tego samego? Nasyła epidemię covidu oraz inny syf na dwunożny patogen który rozmnożył się w sposób zagrażający jej zdrowiu i życiu. Zalewa się potami oceanów i ciągle gorączkuje aby pozbyć się wirusa. Przerażone bakcyle szukaj następnego żywiciela. Czeka Mars i inne planety dawno zabite cholera wie przez kogo.
  24. @Amber pasuje do Królowej, dziękuję za ten komentarz, nie pomyślałem o tym ;)
  25. mrówka raz mówi - ja dalej tak nie mogę! i postanawia z lasu dać nogę nie będę ciągle chodziła goła mrówka bez ubrań jest niewesoła teraz ubiorę się bez pośpiechu i zaraz pójdę do supermarketu jak pomyślała tak też zrobiła sportowe obuwie zaraz nabyła dość już bosymi nogami biegania na palcu sterczy pęcherz jak bania w prochowiec zaraz się też zaopatrzę deszcz nie przemoczy mnie raz na zawsze ciepłe bokserki nosić trzeba koniecznie ciepło jest w nerki ciepło i bezpiecznie chustę kraciastą też przymierzyła bezpieczna już była głowa i szyja a do plecaka schowam zapasy z nim pojadę wkrótce na wczasy ręczny parasol też jest przydatny na złą pogodę śniegi i wiatry a inne mrówka głową kiwała że ona nam chyba dziś oszalała! bo kto to widział by mrówka mała tak beznadziejnie się ubierała! (napisane w Poznaniu w 1999r)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...