Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

23.

Użytkownicy
  • Postów

    738
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez 23.

  1. Ten wers jest poza wierszem, ot takie pytanie ;) Jestem świadom niedopracowania i bardzo dziękuję za opinię ;) Pozdrawiam
  2. Wyszliśmy na pustynię ja z twoją ręką myślami nieobecna w przyrodzie nic nie ginie prosząc o przeszłość ona też przeszła i trawnik i czas poczucie beznadziei idziesz jak dziecko nie ma już nas gdybyśmy chcieli... Wyszliśmy w mroki świat spod powieki liczę twoje kroki w piasku i wtedy nie rozumiem nocy jej fenomenu i blask nocnych gwiazd ulicy w jej pragnieniu to las z naturą sen utulimy piękne baśnie bajkowe wierszyki nasze waśnie straszne krzyki pod powieką trwa taniec nie kończy się, nigdy. (jak wyszliśmy?)
  3. musiałem przeżyć każdy twój wiersz na własnej skórze dziecko we mgle introwertyk w obcej pustce przy ludziach... lecz ja spokojny to ty dziś płaczesz możesz wyrzucać mi nigdy jest inaczej teraz, jak to pięknie słuchać, widzieć, czuć krople łez, noc długa, twój puls oczy pozbawione mnie załzawiły cały dzień nic już nie widzę nic już nie pragnę... jaki to ma sens?
  4. 23.

    dykta

    Zapraszam do czytania i korygowania błędów. Zastanawiam się, czy warto z mojej strony pisać takie opowiadania, czy ma to jakiś sens. Jest to moje pierwsze opowiadanie, napisane na spokojnie przy kawie. Na pewno się ubabrałem i nie rozwinąłem wszystkiego tak, jak powinienem ;) Pozdrawiam. NN
  5. Może to trochę dziwne, ale pamiętam te legendarne wiosła z teledysków i koncertów grup muzycznych. Nazwa? Nie pamiętam, lecz słyszałem i trochę czytałem... Mieli swój prąd rzeki, własny i prywatny polot, lekki i żywy. Nigdy nie nauczyłem się tego rytmu, ich rytmu. Jednak posiadam nowszy, i niekoniecznie lepszy, który sprawia, że samotnymi krokami na ciemnej i mokrej ulicy, coś sobie wystukuję. Trochę jak rzeźbiarze w drewnie, lub mozolnie- w betonie, buduję kolejne stopnie do otchłani. To wszystkie dzieje się oczywiście w mojej głowie, dlatego nie rozprawiam i nie prawię o tym, tak publicznie. I stąd te samotne kroki. Ostatnio pogoda nie rozpieszcza. Musiałem zostać w domu, bo przecież zimno, deszcz i choroba murowana... Pomagałem rozbierać starą szafę. Ściągałem z wyższych półek stare ubrania, szale zimowe, skórzane rękawiczki, a z niższych skarpetki i bieliznę, która może się jeszcze przydać. Wszystko trafiło do kartonowych pudeł, nie na wieczność, lecz do wizyty w nowym sklepie. Wtedy nadszedł czas na karkołomne czynności- wyłamać drzwiczki do wnętrza szafy i rozebrać, co ostało.Nie pieściłem się czule i poszło szybko, a że została tylko dykta ze sklejki we wnętrzu, powstał z tego tytuł. I stąd te wiosła. Przecież nie każdego wielkiego artystę, lub w ogóle twórcę, było stać na te największe i najpiękniejsze wiosła. A nurt rzeki pozostawał niezmienny, szarpiąc na lewo i prawo ubytkami duszy, bądź zranionego serca. Mimo wszystko grali dalej, robili co mogli-aby dać upust emocjom. Byli też skrajniejsi, co wyrzucali uczucia...A ja mam tylko dyktę ze starej szafy i przestarzałe: ,,bądź" - bądź i działaj. Choć czasem twórcy źle rozumieją te słowa, zamieniając to na ,,błądź". Ciało krwawi na ostatniej z dróg zostawia krwawe ślady, a tłum depcze i tańczy nie wiedząc czy serce lub ze stóp.. Mogę więc chodzić, tańczyć i bawić słowo, lub ze słowem. Człowiek ma tę nieprzeniknioną wartość, że zawsze zapomina o najważniejszym. I kiedy już stoi poraniony przy ostatnim zakręcie, niewidzialny duszek zapala żarówkę. Pojawia się wtedy całe życie w jednym słowie. Mój nieznajomy przyjaciel pokazał mi ,,słowo" i tu, muszę przyznać, zrobił mi niezłego psikusa. Słowo przecież jest wszystkim, na każdym zakręcie i na każdej drodze. A ja przecież mam wybierać! I tak sobie stoję po samotnych krokach, z dyktą pod pachą i o poranionych stopach.. Oczywiście zapomniałem napisać, że zapomniałem o igłach ze sklejki. Tak jak wtedy o słowie, a teraz mam wybierać... I poszedłem rytmicznym krokiem do domu. Dłuższą drogą, jeszcze ciemniejszą, aby więcej do bandażowania było. Bo przecież coś już było, a teraz czas na słowa....
  6. warto nie warto ;^
  7. Gratuluję !
  8. Już wiem skąd ja to kojarzę ;)
  9. marzą, a czas się dłuży ciszą po burzy leje na kartki mógłbym pisać baśń z ulicy lecz leżę zbyt oderwany twarzą w kałuży własnych łez wiatr poruszył tylko liście i kroki w mroki, przyszłyście jedna w polarze ze śniegu kurtuazyjnie dotyka rękę niedźwiedzicy błotnistej trzecia bliższa drzewu a ostatnia z deszczem uciekła, zasmarkana i wszystkie to kurwiki w oczach miały i miały chęć coś za coś mieć a ja w kałużę tylko! patrzyłem się...
  10. Dziękuję pani Aniu ;) z tymi twardymi rymami to taki był zamiar, pod rytmikę i sposób intonacji. Pozdrawiam
  11. ,,tylko cham" ---- ,,tyl... kocham" ;) A taki smaczek
  12. łał! Ktoś zobaczył tego brakującego listka ;) Dzięki za chwilę zastanowienia :D
  13. Jak autor pisze z sercem, to i serce się należy. Pozdrawiam ;)
  14. powiedz mi raz, żeby zgasł jak jedna z moich gwiazd, famfatal rozmazany z krwawych prawd mój obraz miękkich warstw łez rozlanych z nowych farb czarny, widzę czarny strach białą cerę obok naszych ran zapłaciłem cenę, teraz płaci każdy z was... kiedyś się zobaczymy w snach pomaluję gwiezdnym pędzlem twój sufit i twój świat i nie będę mówił, jak bardzo wciąż mi ciebie brak...
  15. Dziękuję Gaźniku i pozdrawiam ;)
  16. Taka rytmika Annie_M ;) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam NN ;)
  17. Kurde dobre! Po pierwszej zwrotce czułem się, jakbym siedział z kawą gdzie przyjemnie... Pozdrawiam ;)
  18. Przepraszam, że nie odpisywałem jakoś konkretniej. Nie było mnie, zniknąłem i teraz też nie potrafię... W każdym razie bardzo dziękuję za takie rozbudowane i ciekawe komentarze, za chwilę pochylenia się nad próbami młodego człowieka, pozdrawiam NN ;)
  19. dwie pary oczu nocą na wieżowcu marzeń ciszą potrafią usypiać nas a w sercu tak zimno... minęły ciepłe dni i prawie żadne w czas otwierasz wino, gdy mi już brak chwilą doznań chociaż raz powiem, niech zamilkną chcę mówić prawdę bo twoje tak świecą i żyją pragnę już zawsze cieszyć nimi jak dziecko a usta niech krzyczą jeśli upadniesz... wtedy zobaczę ciebie w swoich oczach nad miastem nie było tak pięknie, popatrz zimno i ciepło to przeciwność wpuściliśmy ją do środka.
  20. Kocham prolog serc bijących w takt o beztroska, o zew! aż nastanie strach upłynie krew Trać, to nigdy bardzo najpierw namiętność później jest ciało trać to niepewność nic już nie warto w pamięci piękno to dlaczego światło? Musisz być czernią do dnia nie podobna do dna wciąż przyciągać bo coś odeszło bo ktoś do słowa szczerzy przeszłość wciąż od nowa za lewą ręką od serca do końca obraz trwa ze mną coś jak odnowa złudna,fałszywa....
  21. zaznaczyłem słowo żeby uprzedzić, że wiem... ;) Puenta i prześmiewcza i poważna. Dziękuję.
  22. Więcej pani Aniu !!!
  23. Zapytaj pana o czarnych spojrzeń sens tłumiących wnętrz do końca ich jestestw wstydliwa łza tylko cham śmiechem zakrył wiele lat patrzy na rozestane* płatki zimno dla świata pędzących z wiatrem pora na angaż z naturą na zawsze pokryte szyby aż uśmiechy dojrzeć szkoda, bo okna otwarte na oścież opierają i wylatują bo kochać patrzeć w oczy do naszego końca zbyt trudno do porannego słońca jeśli zapomnisz staną się dalekie lecz przyświecać nad zmęczonym ciałem będzie zawsze zimno w moje serce ale ale... oszalałem ...... to takie piękne...
  24. Bardzo dziękuję, akurat na choróbsko idealnie podnosi na duchu ;)
  25. Przemawia i to uderzająco ;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...