-
Postów
4 904 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Arsis
-
Michał Urbaniak jeden z najwybitniejszych i najważniejszych jazzmanów. Saksofonista, ale przede wszystkim wirtuoz skrzypiec elektrycznych. Współpracował min. z Weather Report, Herbie Hancockiem, Chickiem Coreą, Milesem Davisem, Georgem Bensonem, Billym Cobhamem, Waynem Shorterem, Marcusem Millerem, Joe Zawinulem czy Quincy Jonesem.
-
@violetta emituje bardzo intensywne promieniowanie rentgenowskie
-
@violetta swoim antyogonem. dziwne to, kiedy twoje włosy rozwiewają się pod wiatr a nie z wiatrem, co?
-
Znaku twojego szukam pośród innych (Autor: Pablo Neruda) Znaku twojego szukam pośród innych znaków, w nieodpartej, porywczej rzece innych kobiet, w warkoczach, oczach ledwie zanurzonych, w świetlistych stopach żeglujących w pianie. I nagle jakbym dojrzał twe wąskie paznokcie w popłochu — czy sypnęło odblaskiem czereśni? Innym razem twe włosy zabiegły mi drogę, jakby twój wizerunek z ognia płonął w głębi wody. Ale żadnej nie biło serce tak jak tobie, twego światła — tej glinki śniadej wyniesionej z lasu twoich uszu maleńkich nie wzięła ci żadna. Ty jesteś summą i stopem, ty — w wielości jedna. Z twym prądem płynąc przemierzam miłośnie królewską Missisipi — ujście kobiecości. Przekład z hiszpańskiego: Krystyna Rodowska
-
@violetta Radioactive zone: Muslimowo ----------------------------- Wyszedłem znikąd… ― donikąd idę… Gołe stopy mlaskają w rozmokłym błocie drogi, pomiędzy na wpół rozmytymi śladami samochodowych kół. Drobne krople lodowatego deszczu kłują moją twarz. Obezwładniający strach odbiera oddech, chwyta za kark zimny skurcz. Z każdym kolejnym przepływem skłębionych, chmurnych formacji ― jeszcze bardziej narasta niepokojąca cisza… Poruszają powoli sinymi wargami, lecz słyszę tylko piskliwy szmer……………. Po obu stronach przechylone, drewniane płoty… ― zdewastowane domy, w których mieszka ― jedynie ― śmiertelność. W otwartych, zamkniętych… ― zasłoniętych firankami oknach ― wpatrują się we mnie nieruchome, straszliwie zdeformowane twarze ― ni to ludzi, ni to ― umarłych zjaw… Wytykają mnie palcami i szepczą ochryple: „to on, to oon, tooo, ooooon…” Coraz bardziej dokucza mi potworny ból, kiedy przybliżam się do nie wiadomo, czego, niczym kulejący, powracający z frontu ― złachmaniały żołnierz.(wyłysiała, pozbawiona zębów, wykręcona spazmem karykatura człowieka!) Wlokę ostatnim wysiłkiem woli ropiejące, krwawiące ciało, ciągnąc za sobą odór gnilnego rozkładu… Zniekształcone głosy w mojej głowie… ― upiorne szepty, które wciąż do czegoś namawiają, które szydzą ze mnie, oskarżają… Próbuję je zagłuszyć krzykiem, zatykając pulsujące uszy… ― albo macham bezwładnie rękami, aby odegnać..., aby… Nadciąga noc… (Włodzimierz Zastawniak, 2017-02-12 *** Muslimowo – wieś w obwodzie czelabińskim na Uralu w Rosji (w pobliżu granicy z Kazachstanem). Przepływa przez nią rzeka Tiecza (dopływ Obu), która jest jedną z najbardziej skażonych rzek na świecie z powodu wylewanych do niej od lat 50-tych XX w. odpadów promieniotwórczych przez jeden z największych w Rosji zakładów atomowych „Majak” (Latarnia morska). We wsi tej mieszkają ludzie w warunkach wysokiej radioaktywności.
-
@violetta
-
@violetta
-
@violetta z jednej strony wydziela metanol z drugiej cyjanowodór. metanol to podwalina życia (oczywiście jako prekursor prostych związków organicznych, choć w dużym stężeniu to też trucizna), cyjanowodór to z kolei inaczej kwas pruski, silna trucizna. mamy zatem do czynienia z siewcą życia albo kosiarzem mordercą...
-
@violetta kometa wydziela dziwne gazy
-
@violetta hiszpański jest bardzo śpiewny
-
@violetta dlaczego akurat na hiszpański
-
@violetta tak...
-
@violetta tak, psotki...
-
@violetta dla mnie...
-
@violetta o, ambientem...
-
@violetta na kliszy rentgenowskiej zamiast mózgu odkryli u mnie to, co widać na załączonym obrazku... PS. to nie ja śpiewam
-
Przygniata mnie ten ciężar nocy. Siedzę przy stole w pustym pokoju. Wokół morze płonących świec. Poustawianych gdziekolwiek, wszędzie. Wiesz jak to wszystko płonie? Jak drży w dalekich echach chłodu, tworząc jakieś wymyślne konstelacje gwiazd? Nie wiesz. Ponieważ nie wiesz. Nie ma cię tu. A może… Nie. To plączą się jakieś majaki jak w gorączce, w potwornie zimnym dotyku muskają moje czoło, skronie, policzki, dłonie... Osaczają mnie skrzydlate cienie szybujących ciem. Albo moli. Wzniecają skrzydłami kurz. Nie wiem. Szare to i ciche. I takie pluszowe mogło by być, gdyby było. I w tym milczeniu śnię na jawie. I na jawie oswajam twoją nieobecność. Twój niebyt. Ten rozpad straszliwy… Za oknami wiatr. Drzewa się chwieją. Gałęzie…. Liście szeleszczą tak lekko i lekko. Suche, szeleszczące liście topoli, dębu, kasztanu. I trawy. Te trawy na polach łąk kwiecistych. I na tych obszarach nietkniętych ludzką stopą. Bo to jest lato, wiesz? Ale takie, co zwiastuje jedynie śmierć. Idą jakieś dymy. Nad lasem. Chmury pełzną donikąd. I kiedy patrzę na to wszystko. I kiedy widzę… Wiesz, jestem znowu kamieniem. Wygaszoną w sobie bryłą rozżarzonego niegdyś życia. Rozpadam się. Lecz teraz już nic. Takie wielkie nic chłodne jak zapomnienie. Już nic. Już nic mi nie trzeba, nawet twoich rąk i pocałunku na twarzy. Już nic. Zaciskam mocno powieki. Tu było coś kiedyś… Tak, pamiętam. Otwieram powoli. I widzę. Widzę znów. Kryształowy wazon z nadkruszoną krawędzią. Lśni. Mieni się od wewnątrz tajemnym blaskiem. Pusty. Na ścianach wisiały kiedyś uśmiechnięte twarze. Filmowe fotosy. Portrety. Pożółkłe. Został ślad. Leżą na podłodze. Zwinięte w rulony. Ze starości. Pogniecione. Podarte resztki. Nic… Wpada przez te okna otwarte na oścież wiatr. I łka. I łasi się do mych stóp jak rozczulony pies. I ten wiatr roznieca gwiezdny pył, co się ziścił. Zawirował i pospadał zewsząd z drewnianych ram, karniszy, abażurów lamp... I tak oto przelatują przez palce ziarenka czasu. Przelatują wirujące cząsteczki powietrza. Lecz nie można ich poczuć ani dotknąć, albowiem są niedotykalne i nie wchodzą w żadną interakcję. Jesteś tu we mnie. I wszędzie. Jesteś… Mimo że cię nie ma…. Wiesz, tu kiedyś ktoś chodził po tych schodach korytarza. Ale to nie byłaś ty. Trzaskały drzwi. Było słychać kroki na dębowym parkiecie pokoi ułożonym w jodłę. I unosił się nikły zapach woskowej pasty. Wtedy. I unosi się wciąż ta cała otchłań opuszczenia, która bezlitośnie trwa i otula ramionami sinej pustki. I mówię: „Chodź tutaj. Przysiądź się tu obok. Przytul się, bo za dużo tej tkliwości we mnie. I niech to przytulenie będzie jakiekolwiek, nawet takie, którego nie sposób poczuć”. Wiesz, mówię do ciebie jakoś tak, poruszając milczącymi ustami, które przerasta w swojej potędze szeleszczący wiatr. Ten wiatr za oknami, którymi kiedyś wyjdę. Ten wiatr… (Włodzimierz Zastawniak, 2025-12-10)
-
@Somalija Aga,daj spokój, jakżebym śmiał... przepraszam, wybaczysz? @Somalija
-
@Somalija oj, Aga... skoro idziemy terminologią owadzią to najbliżej ci do Nadobnicy alpejskiej (Rosalia alpina)... twoje oczy są takie w kolorze niebieskawym...
-
@violetta nie. nie jesteś. jesteś wielkim żukiem, chrząszczem etc, jak np. ta "Kruszczyca złotawka"(Cetonia aurata) czyli rodzaj chrząszcza z rodziny poświętnikowatych...
-
@Somalija za mały jestem, Aga, na to wszystko. ja tylko taki maleńki żuczek...