Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.03.2026 w Odpowiedzi

  1. Słyszałam o wyspach szczęśliwych - jak o narkotyku dla znużonych dusz. Podobno niebo nie cierpi tam na zaćmienia, nie krztusi się czarnym światłem. Mówią, że bogowie odeszli stamtąd z elegancją, w rękawiczkach milczenia, zostawiając tylko zapach kadzidła i chłód marmurowych stopni. Żadnego manifestu. Żadnej skargi. Jedynie doskonałą obojętność. Odnaleźć je - to pewnie tylko rzemiosło złudzeń, kilka metafor rzuconych na wiatr i odrobina zachwytu. A może uczyć się pływać w wodzie o barwie starego wina, nie oczekując zbawienia, nie domagając się sensu i tonąć - z nienaganną postawą. Szczęście jest mętne. Śmierć - konkretna. Reszta - to zbędne światło.
    12 punktów
  2. Pachniało słodkim miąższem benzyny szczekającej w odwłokach motocykli rozbryzganych na spiekocie asfaltu W końskich ogonach rozczesanych pięcioliniami tłustych much które suche rżysko rozpruwały żelaznym oporem świętych żniw idących za spoconym cieniem dziadka Dla nas lato mrugało rojem sepleniącego ognia który równy gwiazdom w bezchmurnej soczewce jeziora zatrzymywał czas między kęsem chleba a łykiem milczenia Kusiło szelestem gazety z nagością w którą zawijałem młode sny tęskniące za wilgotnym pocałunkiem w miękkiej głębokości klepsydry jej skóry Gdy koc napełniony dwoma oddechami na zawsze zapamiętał to - czego więcej nie było - wśród zielonej wiary ziół w turniach kwiatów kołyszących się owadzim lotem mrużącym oczy. Jakby nas nie było. Pobudka. Lot na Dominikanę - 12.12.
    12 punktów
  3. sięgam wielkiego błękitu jak skrzydłem szaro-biały ptak napęczniałe wilgocią obłoki, najczulej otaczają przebudzonych... a tak pragnę je zatrzymać, nieuchronnie zagarnąć do siebie, chwytne palce wprawiam w ruch, przeszkadza mi tylko wiatr zatrzymam się na granitowych stopniach, zajrzę do swojej duszy, tam niebo... mam jeszcze czas, by rozbłysnąć! na lustra nie oglądam się - są w nas
    11 punktów
  4. Ciemna milcząca noc i gwiazdy rozsypane sznurem pereł słonowodnych. Mleczny księżyc przyciąga, brakuje każdej nowej rany zasklepionej tobą. Dotykam siebie. Nic nie potrafi zastąpić.! pragnienia, głodu serca do królowej pereł. D&K.
    9 punktów
  5. nie ma połączeń między nami neurony dryfują osobno różne myśli różne sprawy serca biją bez synchronizacji tylko ciała się złączyły a to naprawdę za mało
    7 punktów
  6. Czasem rodzą rzeczywistość jakże różne mogą być sny jedne znikają po przebudzeniu inne wybudzają środek nocy nieznośnym kołataniem krzykiem smak i woń rumianku to ulga rozkoszny uśmiech w trakcie to przyjazny sen niemowlęcia aby po latach rozbudzić w głowie żądzę dominacji i pogardę... bo głowa ma wizję na dobro nad wstęgami dróg wiośnieje cykle od lat te same - w kluczach ptaki roglądają się za swojską ziemią kiełkuje myśl - jakie to szczęście nad dachami ciągłe przyloty i odloty oby - przenigdy - naloty marzec, 2026
    6 punktów
  7. Wracam do miejsc do których nie da się już wrócić. Spędzam czas w miejscach w których ten czas bezpowrotnie minął. Czekam na ławce przeszłości na ludzi, którzy rozmyli się we mgle zapomnienia. Tylko ból trawi serce z tą samą zawziętością. Tylko łzy wysychają na policzkach tak samo szybko. Straciłem dobrą duszę. Straciłem swoje imię. Pseudonim pozostał, spisany w rogach, skrwawionych atramentem kartek. Stałem się anonimem. Tak bardzo tego potrzebowałem. Kiedyś mówiono, zmieniłeś się. Dlaczego? Bo moje oczy wygasły? Twarz stała się maską chronicznego cierpienia. Skołtuniona, siwa broda jak kamuflaż zakryła blizny zmarszczek. Nie zmieniłem się. Nadal jestem sobą. Awangardą. Cyganerią. Bezdomnym duchem. Wierszem co wyszedł z grobu i zapomniał drogi powrotnej. Zgasłym, zalanym deszczem słotnym, szklanym zniczem nagrobnym. Wiatr mnie może strącić, mróz spękać a człowiek podejść i bez żalu wyrzucić do śmieci. Dokąd idę i skąd przyszedłem? Nie interesuje mnie to. Co będę robił jutro? Niewiadomo. Celem moim jest, nie dać się wyrzucić dalej niż poza okręg człowieczeństwa. Niedzielny, pchli targ już powoli zamykał swe kramy. Kamienice pięknie iskrzyły w świetle zachodzącego wcześnie słońca. Tu kupiono obraz, tam srebrną zastawę. Uśmiechały się drogocenne kamienie pierścionków. Lalki i kukiełki siedziały grzecznie, patrząc szklanymi oczkami w ludzkie postacie klientów. Stare meble. Kredensy, szafy, toaletki i stoły. Zdobione w zamorskie ornamenty, rozmawiały ze szlachecką wyższością w tonie o tym gnuśnym wydarzeniu dla plebsu. Ich nigdy nie kupowano. Podziwiano jedynie z milczącym uznaniem dawnego szlifu i kunsztu. Wyższości formy nad treścią. Nie oddałyby się zresztą byle komu. Do mnie jednak od lat, zwracały się per pan. Kłaniały się grzecznie, życząc miłego dnia lub wieczoru. Czasami podchodziłem do nich by zamienić kilka słów. Przecież też byłem przedstawicielem inteligenckiego salonu. Handlarz zawsze mówił to samo. Pan się napatrzy i tak pana nie stać. Wybuchał tym rubasznym, wiejskim śmiechem. Jak uradowane, taplające się we własnym błocie prosię. Nie muszę kupić by zrozumieć i poczuć… ale co wy możecie o tym wiedzieć. Gwarno tu było zawsze i wesoło. Bruk rynku kochał dzień targowy. Z kubkiem kawy w ręku, spacerowałem i oddychałem chociaż tym samym powietrzem co inni. Czując się wtedy choć trochę mniej obco. Aż pewnego razu przy jarmarku. Jedna z szaf zawołała mnie już z daleka po imieniu. Zapytała czy może tym razem bym chciał? Stwierdziłem, że oczywiście o niczym innym nie marzę ale tam już nie da się pójść. Puściła mi oko i uchyliła dyskretnie swe drzwi. No to co, w drogę do przeszłości. Oczywiście wszedłem. Nikt nie widział już więcej, miłego, starszego pana z siwą brodą, który od lat co niedziela pojawiał się na pchlim targu przy placu zamkowym. Nikt nie słyszał o tym by umarł. Nikt nie zauważył by gdzieś wyjeżdżał. Nie miał rodziny, przyjaciół i w ogóle nikogo. Meble od jego zniknięcia ucichły. Nie rozmawiały. Nie patrzyły. Nie oceniały z wyższością. Stały na rozgrzanym bruku. Czasami ktoś podchodził i oglądał z bliska starą szafę. Otwierał jej skrzypiące lekko drzwi i zaglądał do środka. Wtedy zdawało się jakby przez moment, że uchodził z jej wnętrza ludzki, męski cień. Ukłonił się zawsze salonowej, dębowej śmietance. Po czym wtapiał się w tłum. Dokąd wędrował? Czy w przeszłość, czy w przyszłość? Nie wiadomo. Dla Lenore Grey za niesamowite inspirację z pogranicza jawy i snu oraz w hołdzie dla naszego ulubionego Bruno Schulza, bez którego przeszłość z moich wierszy byłaby niema.
    6 punktów
  8. Ostrożnie ustawiaj figury, uważnie odsłaniaj karty w tej grze bez zasad. Uśmiech bywa tylko ruchem, słowo lekkim przesunięciem pola, spojrzenie próbą sił. Czasem ktoś poświęca pionka i wygląda to jak odwaga. Lecz gambit często jest tylko sztuczką cieni. ~ dzięki, Syn Łaski ;)
    6 punktów
  9. Walka o przetrwanie maczugą, pałką przez czachę efekt natychmiastowy dzikus zwalony rozpoczął się nieustający pogrom od pałek do szybkich rakiet dzieje wieków, wieża Babel i pomieszanie języków lecz na początku Adam i Ewa gryząc robaczywe jabłko a może nadpsutego banana rozdział ludobójstwa nabierał rakietowego rozpędu nikt nie dopatrywał się w tym błędu po prostu kamień i maczuga i życia historia była niedługa rachu ciachu i po tobie już brachu ale tego było człowiekowi za mało nabierał więc dzikiego rozpędu takiego na granicy obłędu więc doczekaliśmy obecnych czasów kto wie ile zostało ludzkości czasu została pogrzebana idea pokoju z wysiłkiem budowana i w ciągłym znoju zachodzi pytanie, na jakie podobieństwo jest zbudowane to szaleństwo
    5 punktów
  10. Jeden emeryt spotkał rencistę, za rogiem bloku sobie stanęli. z torby wyjęli pół litra czystej. Całe pół litra w mig obciągnęli, że ich suszyło, piwem popili. Nic nie zostało? Brzydko zaklęli. Jeszcze czas jakiś tam zabawili, bo kiedy rano idę do pracy, widzę butelki, co zostawili. Widzę jak snują się dwaj biedacy: gęby czerwone i wzrok zamglony, ręce, co żadnej nie znają pracy. W pas się kłaniają, plotąc androny. - Rentę za niską państwo nam płaci, stąd ten nasz smutek, żal nieskończony. - Pani pracuje i się bogaci. Wspomoże Pani ubogich braci?
    5 punktów
  11. Pchnięciem dłoni oddech skradł Już nie musisz bać się, nie Ani pech to, ani fart Śmiech Fortuny nocą mgnie Gdzieś tam zasnął już twój wrzask Ciemność go na strzępy rwie Sine widmo twoich warg Zdobi rozżarzona krew Skończył, odbiegł w głąb alei Słyszysz, czujesz drżenie nóg Gnij wśród betonowej prerii Za co tak cię skazał ..?
    5 punktów
  12. nie deptaj człowieku dawnych śladów nie pozwól by umierały one nie kłamią są drogowskazem nic nie ukrywają są szczere pomagają zrozumieć to co już było co może jeszcze zawróci wówczas będzie ci łatwiej będziesz bliżej prawdy zrozumiesz ją bądź ostrożny nie kalecz ich one są jak serca muszą żyć
    4 punkty
  13. Rozmawiałam z wiatrem, słońcem, deszczem, gradem... Pytałam ich, czy widzieli dziś mojego tatę. Byłeś tam ? wróciłeś ? słyszałeś wołanie ? Zostań, Tatku z nami, Bardzo Cię kochamy! Nie odchodź jeszcze, walcz i obudź się, proszę... Życie bez Ciebie nie uda się, proszę... To Ty byłeś spoiwem, który wszystko spina... Bez Ciebie nie widzę sensu istnienia . Byłeś dla mnie tarczą i nauczycielem , Byłeś dla mnie zawsze najlepszym przyjacielem ... I choć muszę żyć, wszystko we mnie codziennie umiera, Stoję nad zimnym grobem i czytam tabliczkę z Twoim imieniem ...
    4 punkty
  14. @andrew Bardzo dziękuję! Twój wiersz brzmi jak odpowiedź ze światła na mój z cienia. Serdecznie pozdrawiam. :) @violetta Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) @Myszolak Bardzo dziękuję! Ciekawa refleksja, myślę, że każdy ma "swoje życie zwyczajne" , a jakże są owe życia różne. Tak samo jak rozumienie szczęścia. Serdecznie pozdrawiam. :) @MIROSŁAW C. Bardzo dziękuję! Bardzo możliwe, każdy ma swoją chwilę szczęścia - może to być zachwyt. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Dziękuję za tak wnikliwy komentarz! Tatarkiewicza znam pobieżnie, ale teraz chyba muszę sięgnąć po tę książkę - zwłaszcza po tej anegdocie na końcu :) Masz rację, że szczęście tu jest nieokreślone, może nawet podejrzane. A śmierć - paradoksalnie - daje jakąś pewność. To rzeczywiście temat-rzeka. Serdecznie pozdrawiam. :) @Migrena Bardzo dziękuję! Potrafisz zamienić echo w głos. Dziękuję za ten dziki zachwyt - noszę go teraz ze sobą. To chyba najwspanialszy prezent, jaki można dostać po opublikowaniu wiersza. Dziękuję, że tak czytasz, tak czujesz - i że się tym dzielisz. Serdecznie pozdrawiam. :))) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam:) Nie ufaj mapom. Prawdziwy świat to ten, który właśnie dotykasz. @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    4 punkty
  15. Czyliż to tak wyglądać będzie moja ostatnia droga? Łopot wody z każdej strony i słońce w oczy — by nie czuć drogi w nogach. Niemal dotrę na górę — niebo faluje, po bokach się chmurzy — wnet — mruga baldachim z płatków żółtej róży...
    4 punkty
  16. Kręcę łyżeczką w kawie bez cukru. Powoli rodzi się wir. Czekam, aż coś wyjaśni. Upijam rozsądek. Obraz sprzed lat wraca i lekko przestawia świat. Burza włosów. Głośny śmiech. Ktoś, kto wierzył że im dalej — tym doskonalej. A my? Patrzymy w wir, jakby znał odpowiedź. Szczęśliwi ludzie.
    3 punkty
  17. przemknął śliczny cały czarny tylko policzki jasne w słońcu i uśmiech chwytam za guzik
    3 punkty
  18. przypomina rozwój matematyki wiersze naturalne wiersze ułamkowe wiersze ujemne wiersze niewymierne wiersze urojone ;)
    3 punkty
  19. ciszo trwaj w kącikach ust mnożą się ślady ciepłych promieni przede mną i za mną białe tulipany na wyciągnięcie ręki lśnią mokre krople między wersami srebrny błysk jak dotyk anioła miłością i zrozumieniem wplecione w trawy przyśpieszone oddechy ocierają się o siebie czułe słówka
    3 punkty
  20. Oto biegą: morze i morze — różowe i zielone. Uderzą o brzeg, zagrają młynom — a bladozłote zboże — rozperli się dźwięcznie — i dotknie zorzę.
    3 punkty
  21. Gdy ogień zgaśnie, poliżemy rany, świat będzie cichy, choć zdewastowany. Wciśniemy życie, nim ktoś znów omami w wąską szczelinę pomiędzy wojnami.
    3 punkty
  22. Gdybym była emocją... Woda, jak z zaciśniętych dłoni, wyciekłaby przez każdą szczelinę. Otrułabym twoje usta larwami, licząc, że wyfruną z nich motyle. Wcisnęłabym ci do gardła przecinek, tam, gdzie już dawno postawiłeś kropkę. Z wysokości śledziłabym nurt Odry, wiedząc, że odchodzisz na dobre. Ostra struna rozdarłaby mi gardło, roznosząc się echem wzdłuż mostu. W krzyku bym cię straciła, rzucając się w wir morskich prądów. Dobrze, że nie byłam emocją, umiem nad sobą panować... (sparaliżował mnie wstyd, więc odeszłam bez słowa)
    3 punkty
  23. miękko wchodzimy pod powierzchnię tkanki żywicznej do zasklepienia rany badając jej brzegi
    3 punkty
  24. A może to o mnie? Może to ja Się rozsypuje Kawałek po kawałku Odrywają się ode mnie Części ciała mego Jedna po drugiej Spadają na ziemię z głośnym hukiem Rozsypuje się powoli Jak stary budynek Opuszczony Sam Bez nikogo w środku Może to ja jestem powodem tych spin? Przeze mnie wszystko wokół mnie się kruszy Dokładnie tak jak ja Kawałek po kawałku…
    3 punkty
  25. Odchodzą Szurają krzesłami Mrugają słowami Zbierają kamyki z ziemi W dziurawym swetrze Na słońcu i wietrze W oknie Dzień za dniem mija Szarość miesza się z bałaganem Godziny z lekarstwami Usta ze szklanką wody Cisza z pustką na niebie Rodzice odchodzą Powoli I bezpowrotnie
    3 punkty
  26. @Clavisa Czyli mamy tu połączenie szachów i gry karcianej (texas hold'em by pasował), ale bez zasad. Gambit sugeruje, że to początkowa faza gry, gdy jedna ze stron poświęca materiał (pionka) aby przejąć kontrolę nad pozycją. Gracze niejako rozpoznają siły, ustawiają figury, wykonują pierwsze ruchy. Uśmiechy, słowa, spojrzenia - jeszcze niepewne, lecz podejmujące starą jak świat grę. Ciekawe byłoby napisać tryptyk szachowy debiut / gra środkowa / końcówka.
    3 punkty
  27. wrze targowisko złodziejowi ukradli złoty zegarek
    2 punkty
  28. Poznałem sposób w fizyki wzorach, jak tworzyć wymiary jeszcze nieznane, i między znakami, w cichych pozorach, nasze istnienie mam zapisane. Jest tam dom trwały i łódź, która znika pod turkusem fal i pod nieba blatem, a człowiek w ciszy w przestrzenie przenika, szukając miejsca pomiędzy światem. Kwant i olbrzym — dwa rytmy istnienia, bliźniacze odbić ukryte w uczuciu, jakby dwa losy w chwili patrzenia zostały nagle splątane w przeczuciu. Krzywizna przestrzeń łagodnie nagina, czas się odsuwa jak brzeg od przypływu, zieleń jak puch dzikich gęsi się wspina nad klif trzydziestu stóp nad odpływu. Stoimy długo nad wodą w milczeniu, od grani chłody powoli spływają, a nasze dłonie w jednym drżeniu światy możliwe na chwilę stwarzają. Bo w świecie kwantów wszystko się zdarza dopiero wtedy, gdy ktoś spojrzeć umie. Może więc miłość jest tylko pomiarem chwili, która istniała w rozumie.
    2 punkty
  29. 46. Król wojny i król królów 1. Świat się zwęża do doliny, której nikt nie znał. 2. Zbyt wiele sztandarów. Za mało miejsca dla dwóch słońc. 3. Król królów modli się, król wojny ostrzy miecz. 4. Dariusz zwołał narody. Będą gnić ramię w ramię, choć się nie znali. 5. Grecy po obu stronach. Zawsze znajdą powód, by zabić brata. 6. Bogowie milczą. Zbyt wielu ludzi mówi za nich. 7. Dwóch królów wierzy w przeznaczenie — każdy w swoje. 8. Wróżby różne, ale krew zawsze ma ten sam kolor. cdn.
    2 punkty
  30. Wspomnienie to znam już na pamięć; przez lata jego różne wersje łączyły się ze sobą, jak łączy się mgła, i teraz nie sposób już stwierdzić, co wydarzyło się naprawdę. Przyjmijmy zatem, że mieliśmy wczesną wiosnę, kiedy dni są już dłuższe i jasne, lecz drzewa nie wypuszczają jeszcze liści. Ciocia ubrała mnie ciepło i poszliśmy do miasta, odwiedzić jakichś ludzi z dzieckiem. Zapamiętałem różowe skarpetki tego stworzenia, jego zaślinione rączki, i głowę, która ciążyła mu bardziej niż ciąży dorosłym. Ciężko mi jednak powiedzieć, czy był to chłopiec, czy dziewczynka. Z pewnością dlatego, że, mimo przewidywań ciotki — osóbki skurczonej w sobie i ciepłej — bardziej niż dziecko, zajął mnie chłopak, który się nim opiekował. Nawet kiedy trzymał je na kolanach, miałem wrażenie, że oto stoję na ulicy i patrzę na niego przez szklaną ścianę. Szybko zapadł zmrok i musieliśmy już wracać. Trzymając ciotkę za gorącą i suchą rękę, wciąż miałem go przed oczami. Był niewątpliwie przystojny; raczej miotał spojrzenia, niźli patrzył; a jednak wszystko, na co padł jego wzrok, stawało się tak rozkosznie bezosobowe jak ciemniejąca, pusta ulica. Że też dziecko, spędzając z nim tak wiele czasu, nie straciło, i tak jeszcze nie wykształconych, rysów twarzy! Zapalały się lampy i wiatr przybrał na sile. Naszą drogę znaczyły liczne kałuże, z których nie zdawałem sobie sprawy — przemoczyłem skarpetki. Ciotka szła kilka kroków przede mną. Co jakiś czas odwracała się do mnie, za każdym razem sprawiając wrażenie troszkę zaskoczonej na mój widok. — I jak? — zapytała nagle. Tym razem się nie odwróciła. Znów wszedłem w kałużę. — Co? — Jak podobał ci się dzidziuś? — Był w porządku. — Podrapałem się po nosie. — Ciociu, a czy tutaj straszy? Po obu stronach drogi stały domki i pozamykane bramy. Z któregoś ogrodu dobiegał dźwięk dzwonków wietrznych. — Nie. Skąd ten pomysł, co? Kiedyś też będę miał w ogrodzie takie dzwonki — pomyślałem — będą grały mi w nocy i kiedy śpiewają ptaki. W tym miejscu, w każdej wersji wspomnienia, widnieje biała plama — widać: ktoś złapał dzwonki. I nagle stoję tam, kilka kroków za ciotką, a białą, zawiązaną luźno wokół mojej szyi chustkę porywa wiatr i niesie ją hen, hen — aż przykryje rozpadające się, urojone zwłoki.
    2 punkty
  31. Dni mnie niosą nieprzerwanie, wystukują moją pieśń. Jeśli miłość w sercu stanie, może chwila da nam jeść. Dni mnie niosą nieprzerwanie, końcem ciała będzie pleśń. Ja otwarty na wołanie, Twoim głosem kreślę sens. Dni mnie niosą nieprzerwanie, w zbędnym słowie ginie treść. Czas otula przemijaniem, prostym pięknem, małych szczęść.
    2 punkty
  32. wiara jak zdrowie wiemy trzeba dbać gdy świat kwitnie uśmiecha się zaprasza przytula idziemy na całość korzystając z … czasami lekko hamujemy dopiero gdy pobudka z ręką w ... przypominamy sobie nie tylko o zdrowiu gdy dno i o Bogu a On On jest zawsze nie tylko w potrzebie Jezu ufam Tobie 3.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa
    2 punkty
  33. Wieje wiatr Szumi las Już nie ma nas Tylko ślady zostały Na piasku o brzasku I czas uwięziony W klepsydrze Odetnę głowę Każdej hydrze!
    2 punkty
  34. @violetta albo jesteś niemiła, albo niezrozumiale ironiczna ;) Nie wiem co gorsze ;)
    2 punkty
  35. @KOBIETA no to klops, bo ani ze mnie poeta, ani interpretator... Piszę co... czuję ;) A żarcie snickersa w łazience to profanacja!!! żeby mi to było ostatni raz... w łazience ;)
    2 punkty
  36. @Berenika97 Bardzo dziękuję za jak zwykle świetne podsumowanie! Ta część to wstęp wyroczni/chóru do bitwy pod Issos, która będzie w kolejnym fragmencie. Pozdrawiam @Nata_Kruk Dziękuję!! Dalej... też będzie fajnie :) Pozdrawiam
    2 punkty
  37. ... w istocie, tak jest. Fajne te Twoje.. rdzewiejące miecze.
    2 punkty
  38. @Charismafilos "Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo" (Rdz 1,27) Oznacza to, że człowiek, jako jedyne stworzenie, posiada rozum, wolną wolę oraz zdolność do miłości i świadomej relacji z Bogiem. To duchowe i intelektualne pokrewieństwo wyróżnia go, umożliwiając panowanie nad stworzeniem. - Google.com ******** Adam i Ewa po zjedzeniu zakazanego owocu, zostali wypędzeni z Raju i odebrana była im nieśmiertelność, a tym samym całej ludzkości. Myślę, że Adam i Ewa mieli sporo większe prawo do poczucia się skrzywdzonymi przez Boga, biorąc pod uwagę tak minimalne przewinienie i bez drugiej szansy na naprawienie swojego "przekroczenia." Bezsensownym jest niegodzenie się z boskimi wyrokami, choćby nie wiem jak wydawały by się niesprawiedliwe. „Niezbadane są wyroki boskie” to biblijna fraza (Rz 11, 33) oznaczająca, że ludzki umysł nie jest w stanie w pełni pojąć boskich planów, mądrości i decyzji. To wyraz pokory wobec tajemnic wiary, losu oraz wydarzeń, które wydają się niezrozumiałe lub niesprawiedliwe. Często używane w kontekście akceptacji nieoczekiwanych zwrotów życia. - Google.com **************** @Berenika97 Krótko , ale dobitnie Bereniko. Smutne w rzeczy samej, lecz "roboty" działają według ustalonego kodu życia w genach, więc o zmiany raczej nie łatwo.
    2 punkty
  39. @Clavisa fajne gierka miłosna jak partia szachów uśmiech jak pionek wyrusza w pole miłe roszady to pieszczot zaczyn ale uważaj bo pat to koniec :)
    2 punkty
  40. @Ewelina "Zajrzę do swojej duszy, tam niebo" - piękne odwrócenie perspektywy. Nie szukamy nieba na zewnątrz, tylko w sobie. Smutny i piękny wiersz.
    2 punkty
  41. @zawierszowana Pozwól sobie pęknąć jak gliniany dzban trzymany zbyt długo w napiętych dłoniach. Gdy wszystko się rozsypie, twoje dłonie będą wolne od dźwigania tego, co nigdy nie było Twoje. I wtedy powoli, z ciszy i okruchów, ułożysz siebie na nowo prawdziwiej.
    2 punkty
  42. Link do czegoś, czego nie nazwałbym piosenką: Ćwierć – rym do słowa, Które nawet wypowiedzieć strach – Połowy połowa. I pyk, trach. A strach – tylko mędrzec, albo głupiec Przed nią nie odczuwa. A czy nad nami czuwa? Czy da radę uciec? Wierć – drugi rym znienacka przyszedł. Nie najlepszy, ciężko o rytm, Aby wiersz dobry wyszedł – I tu też zgubiony… Pierś – odpływamy w światy Gdzie rym niedokładny, Za to sens skrzydlaty, I układny. Mieć – czy się rymuje dobrze? Trudno powiedzieć coś… A może, Mieć ją ktoś? Więc – tu też rym jako-taki. Więc umrzesz kiedyś, Choćbyś był nie wiem kim, Nie wiadomo jaki, Dobrym, złym. Właśnie czy złem jest o czym mówimy, I rymy doń tworzymy? Właśnie… To tak jak człowiek zaśnie, Tym wydaje się ona – Nie tak bardzo złożona. Bo choć męski rym do niej To sukienką kołysze, A ja ją słyszę. A słyszę… Ciszę. Bo w niej jest cisza, I ona ciszą jest. Czy jest, Rymuje się ze śmierć? Czy jest? Czy jej nie ma? A po niej… Piekło, czy błękit nieba. O jej! Filozofia słów prostych.
    2 punkty
  43. @Berenika97 Nika. aha… tu jesteśmy, jakby słowa mogły przytulać bez dotyku bez pośpiechu tylko drżenie liter i śmiech między wierszami Twoje słowa - mosty, moje - kroki po nich i nagle… wszystko się spotyka jak oddech, co wnika we mnie razem z Twoim. 🌹
    2 punkty
  44. w leśnej ciszy zawarte małżeństwo z bronią z zamkiem czterotaktowym w kolorach maskujących ziemskiego przyciągania na niezidentyfikowanej szerokości wojny dzielimy się chlebem dla kurwy nędzy a sierść nasza mokra jak pierwszy listopad nad zimnym kamieniem w księżycowej pełni przebarwień i odprysków sowa na nagim drzewie prawdy odsłania w miękkich oparach zmierzchu jak miło nie być
    2 punkty
  45. @Jacek_Suchowicz tylko dokąd tak biegniemy? @Berenika97 Pięknie napisałaś. Dziękuję. @Nata_Kruk Dziekuję @Charismafilos Dzięki za dostrzeżenie.
    2 punkty
  46. smutek przebija z Twojego wiersza mimo błękitu oraz obłoków we własny lustrach się nie przeglądaj one przyczyn wielu klopotów za każdym razem inną zobaczysz obiektywizmu żadnego nie ma nie mówią prawdy zawsze mataczą mają humory jak twoja wena pozdrawiam
    2 punkty
  47. @Wiechu J. K. Wiesławie, dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Cię. @Kwiatuszek Cieszę się ogromnie, że "Ja jestem..." spodobało Ci się. Słowa "(...) Wow! Świetne! (...)" stanowiące komentarz są wielce miłymi sercu Autora. Cieszę się także, iż powyższe opowiadanie przeczytałaś "(...) bardzo wnikliwie (...)". Pozdrawiam Cię. Dzięki za wizytę. *((;
    2 punkty
  48. dobrze że to godziny szczytu wtedy wolniej cała grunwaldzka już od parku oliwskiego mam miękkość we włosach fragmenty skóry naświetlone przez stroboskop może to dobrze bo zbyt dużo zbyt wiele obrazów wymazuję ulicę chcę zapamiętać każdy piksel z tęczówki kierowca za mną trąbi gdy nie ruszam z czerwonego dobry człowieku gdybyś cokolwiek rozumiał siedziałbyś cicho czekał na kolejne czerwone wymazuję wrzeszcz i śródmieście w podłokietniku zamykam gdańsk a miasto spływa do motławy i dalej do morza w półotwartych ustach z pytaniem bez pytania z odpowiedzią natychmiast właściwą krótką nienasyconą odpowiedzią na głód
    2 punkty
  49. Witaj - miło że wiersz zatrzymał - twój komentarz mnie cieszy - Pzdr.słonecznie. Witaj - uśmiecham się do twojego podobania - dziękuję - Pzdr.serdecznie. @Rafael Marius - @huzarc - @hollow man - serdecznie wam dziękuje -
    2 punkty
  50. @Berenika97 piękne są te Twoje krótkie wypowiedzi - jak oddech, powiew wiatru , ciepło słońca.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...