Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.01.2026 w Odpowiedzi
-
w południowym rozgwarze blisko pół wieku temu kąciki ust wszystkich wokół razem ze wskazówkami zegara zwrócone w górę gdy pan Czesiek po gospodarsku w kolorach lata słowem uwodzi obłoki przyszedł czas zebrać siano z łąki za groblą zza której zaprzyjaźniona sarna łeb zadarła bo nie żarła tymczasem w podwórzu na trawie krecie kopczyki kura rozdrapuje pazurem ech poezja z grudką prozy roi się od much przed burzą w domku na drzewie pierwszy wiersz przybijam zardzewiałym gwoździem do nieheblowanej deski przekroczywszy tajemne granice porosłe kurzem i mchem bezskrzydły z sercem pełnym obaw w dusznej kuchni uspokajam zmysły czekoladową babką8 punktów
-
Hotelowe lobby zaprasza, odzwierciedleniem luster szminka ukryta w kopertówce prosi o moje usta. Subtelnym napięciem czekam na nasz apartament Chapell Loft ty swoim spokojem otulasz niepewność nagich ramion. Unosi się przedsmak winy w świetle rubinowych lamp gdy w Hedwig’s Club niespiesznie sączymy koktajle chwili. Korytarz ciągnie się ciszą, oczekiwaniem pragnień ciał przyciągasz mnie mocno do siebie, całując żarem…8 punktów
-
Pragnę ocalić w sobie przestrzeń, pomiędzy ciszą światło-cienia. Tam gdzie potrafi prosta radość, w dostatek serca pozamieniać. Dopóki jednak nieustannie, światło mocuje się z ciemnością, czuwam, by serce biło rytmem, napełniającym mnie wdzięcznością.7 punktów
-
Zacznij od odebrania jej równowagi. Nie ruchem — obecnością, która staje zbyt blisko, by była przypadkiem. Nie dotykaj od razu. Pozwól, by ciało samo zdradziło gotowość: w krótszym oddechu, w napięciu ud, w tym milczeniu, które mówi: już. Jej skóra pamięta więcej, niż wypowie. Są miejsca, które miękną od samej myśli, że zostaną zauważone. Zatrzymaj tam dłoń o sekundę za długo. Prowadź ją wolno, jakbyś sprawdzał granice, które same się cofają. Krąż. Wracaj. Znikaj tuż przed tym, czego się domaga. Kobieta najbardziej otwiera się w niedosycie. Oddychaj z nią. Gdy rytm zacznie się łamać, nie ratuj go. To ciało przejmuje stery, a ty masz tylko nie przeszkadzać. Mów niewiele. Jedno zdanie, wypowiedziane nisko, blisko ucha, potrafi rozpalić więcej niż dłonie. Resztę załatwia cisza, jeśli masz odwagę w niej zostać. Nie przyspieszaj, gdy robi się gorąco. Najsilniejsze chwile rodzą się na granicy — tam, gdzie przyjemność już drży, a jeszcze się broni. A kiedy w końcu opadnie — nie odchodź. Kobieta po napięciu jest najbardziej odsłonięta: cicha, uważna, gotowa zapamiętać, czy potrafiłeś zostać bez potrzeby więcej. Instrukcja kończy się tu, gdzie zaczyna się instynkt. Reszta to sztuka utrzymania jej na krawędzi i klasa, by nie popsuć chwili jednym ruchem za dużo.7 punktów
-
Słońce zgasło, a żyć trzeba. Dmuchać w żagle ciężkim mgłom. Odlatuje uczuć mewa, gdzieś na wyspy bliskie snom. Słońce zgasło, a żyć trzeba. Co by było, zawsze warto. Nawet jeśli bodźców natłok, który wciągnie, jak wir na dno. Słońce zgasło, a żyć trzeba i do Innej będę śpiewać. Nie zatrzymam chwil na siłę, jestem rzeką, dalej płynę. Słońce zgasło, a żyć trzeba, nad klepsydrą nowe wzejdzie. Dzień zakwitnie śnieżną bielą, aż się scalą sny, krawędzie.6 punktów
-
pewna kobieta na skraju nocy prosiła lustro o łaskę jednak lustro nie dając za wygraną wciąż przypominało jak od ściany do ściany ciągnął się za nią ogon nie przykrył go nawet niszowy zapach Spring Flower i pomyśleć że początek był niczym niewinny kamyk który na bocznym torze ustawia dziecko6 punktów
-
6 punktów
-
niezapomniane sny musnęłabym tuszem rzęs z szafirków tętnię życiem azalią amarantową szminką w usta dałabym moc pocałunków5 punktów
-
każdy przydrożny kamień parkowa ławka morza lub jeziora brzeg są ozdobione czymś czego gołym okiem nie można o tak zobaczyć bo tu trzeba się wczuć w to co nazywamy tajemnicą którą podzielili się ci którzy tu przysiedli chcąc z sobą szczerze porozmawiać każdy kamień ławka brzeg ma w sobie to coś co tych którzy samotnie zagościli nauczyło doceniać świat który wydawał się trudny4 punkty
-
Nie będę dłużej czekać, o nie, mam dość! Zaraz osiwieję, gdzie jest mój pilnik? Naostrzę pazurki, maznę czarnym lakierem, Oczy zrobię na emo, aż lustro pęknie. Brakuje tylko tasaka i worka na zwłoki. Mój Marian nie wraca ranki i wieczory, Przedrzeźniam wieszcza łamiącym się głosem. I podwórkowym językiem deklamuję obelgi, Z wyraźnym zaznaczeniem „ą” i „ę” przez bibułkę. Ręka mnie swędzi, a noga już by chciała Zasadzić kopniaka… ze szczerego serca. Ni słychu, ni dychu i klamka nawet nie drgnie. Tramwaje za oknem przestały dryndać, Tylko złodzieje śmigają z telewizorami pod pachą. Nerwy nawijam na motek, chwycę za druty... Oj, to będzie szal samozaciskowy na twoją szyję! A co, jeśli został porwany niczym Baltazar Gąbka? Lub tajemnicze UFO wessało go na pokład spodka? Zjedzą go z brudnymi stopami bez musztardy. Długo tego pożałują, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko jedną łezkę upuszczę, wytrę nos, Spojrzę na nasze ślubne zdjęcie w ramce, I zmówię modlitwę w jego intencji: bodajby cię Osa w tyłek użądliła, a mrówki oblazły nogi!4 punkty
-
w sercu serca masz teraz słowa które wydają ci się wydrapanymi igłą z zimowego chłodu one się tylko tobie takie wydają nie zabieraj mi proszę huśtawki w obłokach tyle wystarczy mi do szczęścia a może ja chcę zamarznąć z zachwytu w najszczęśliwszym dniu w życiu i nic więcej podobno wtedy śni się najpiękniej4 punkty
-
Gdzie Cię szukać? Czy za rogiem? Czy na drodze? Jak wyglądasz? Szepnij proszę... Gdzieś ukryta? W polnym kwiecie, wielkich słowach, drżących dłoniach, w róż bukiecie? W pustym domu, ciemnej izbie, cichym kącie, tkliwym łkaniu, w odchodzeniu...4 punkty
-
pewnie to nie była miłość tylko oddanie sensu którego nie potrafiłeś unieść przypisałam ci status nieuchronności aby nie wiedzieć że nic między nami nie wynikało z przymusu obmacywania swoich kruchych miejsc pomyliłam intensywność z przeznaczeniem brak odpowiedzi z esencją czekałam jakby twoja obecność mogła mnie usprawiedliwić wytłumaczyć moje oddanie ale ty nie przychodziłeś ocalić mojej wolności moja udręka nie była dowodem stała się wyborem powtarzanym tak długo aż wydał mi się losem nie odchodzę oczyszczona odchodzę odpowiedzialna za twojego samobója3 punkty
-
Jeśli cię samotność zżera bierz każdego, prócz hejtera, bo jak rzucisz tego pana, sama będziesz hejtowana. Po długiej przerwie, uzupełnienie / uaktualnienie zagrożeń dla szukających udanych relacji. .3 punkty
-
List pierwszy Janie, czytam Twój list w chwili, gdy chciałam zatrzasnąć drzwi i powiedzieć - "nie znam takiej miłości" I mieć spokój, jakby miłość mogła skończyć się od jednego zdania. Ale ona nie jest słowem, ani obrazkiem, który można zdjąć za ściany. Wchodzi mi pod skórę, dzieje się we mnie - w życzliwym komentarzu, w przebaczaniu. Dzieje się tam, gdzie nie gaszę światła, i zostaję, mimo niebezpiecznej fali. I nawet wówczas, gdy zamykam drzwi ona i tak czeka na mnie - bez słów. xxx List drugi Janie, dziś wyłączyłam wiadomości w pół słowa. Prezenter krzyczał o "dramatach", których nie przeżył. Wiem już, że nie każdy głos warty jest wysłuchania, a wrzask z ekranu nie daje mi spokojnie odetchnąć - nie chcę jego lęku ani gotowych „prawd”, które kradną ciszę. Uważnie też wybieram, z kim siadam do stołu, bo przy nim dzielę się własnym życiem. W moich słowach i w postrzeganiu świata zostaje ślad ludzi, którym pozwoliłam zostać na dłużej. xxx List trzeci Janie, dziękuję Ci, że poznałeś mnie z Gajusem. Byłam u niego, zastałam go, gdy zapraszał kobietę z dzieckiem, która nie miała gdzie spać. Skinął jej głową: "Na górze jest pokój". A ze mną usiadł przy herbacie. Zostawił wszystkich, którzy za oknem kłócili się o pierwszeństwo. Gdy podniósł kubek , uśmiechnął się lekko - "krzyk słychać z daleka, cichość trzeba zauważyć" - szepnął. Na motywach Listów Św. Jana3 punkty
-
Czasami odwiedzam starych znajomych pijemy słabsze piwa, niesłodzoną herbatę i opowiadamy to co wiemy najlepiej o sobie samych. Siadamy w tym czy tamtym ogrodzie, przed domem, albo w domu, którego pilnują kulawe psy na nocną zmianę z papilotami pożerającymi ich żony od samej głowy. Gwiazdy te same świecą dla nas do późnej nocy. Stopy były tam i ówdzie, gdzieś pod palmami, w jaskini, na szczytach ogólnodostępnych gór. Przewracają się kartki w kalendarzach. Staramy się nie przypominać co tam komu kto, wybił ząb, dziewczynę, albo odbił żonę która wróciła potem z głową na której rośnie jeszcze więcej papilotów nie dał ściągać na kartkówce z pasożytów. Tak siedzimy patrząc w podłogę gdzie teraz, gdzie następne spotkanie gdzie zagra złota trąba na apel.3 punkty
-
ptaki lubią kiedy się z nimi śpiewa ostatnio coraz częściej przysiadają na starej czereśni mucha brzęczy nad uchem ospale kilka owadów potopionych w krochmalu szary papier w oknach łapie pierwsze promienie Anno wstań trzeba przesiać proso przez tarę narwać pokrzyw tych które jeszcze wczoraj ocierał smukłymi liśćmi powój za górą już słychać rżenie to w polu konie galopem puszczone tratują zagony księżowskie duszna łuna suchej ziemi łaskocze w nozdrza Anno chodź obok studni drewniane wieko przy każdym dotknięciu osypuje się mech w symbiozie z małym pająkiem chleb chowany po kieszeniach południem gdzieś daleko za dziś przepity głębinową wodą ściekającą jak z trzciny po dużej rosie Anno bądź oszalej tylko raz niech światło rośnie w brzuchu rozlewa się na biodra po pełne piersi aż do zakrzyczenia od świtu do nocnego wyciszenia w zasłonach z wiatru3 punkty
-
Uwięziona ze zwierzem na wieki. Pod olejną zaprawą. Sierść owija jej suknię. Wchodzi do ust, gryzie. Gronostaj, zwierz łapczywy. Podgryza jej paliczki, Zrywa skórki i szkliwo. A ona milczy. Malowana w jednej pozie Kilka miesięcy, zawsze z nim. Nawet tytuł oddaje - Dama Z dumnym Gronostajem. Po wiekach oglądają ja ludzie. W krakowskim Luwrze. I zamiast widzieć jej płacz. Kochają zwierzę na jej rękach.3 punkty
-
rzekła stanowczo lecz odchodząc lekkim krokiem napięcie w okolicach ramion drobna kontrola w ruchu rąk ledwo zauważalna sztywność bioder mówiły wiem że patrzysz co gorsza chcę byś patrzył i to niedobrze bardzo jest to źle3 punkty
-
gdy się należy premia za pracę to najgłośniejsza cisza w temacie3 punkty
-
Lubię 'za późno' Jest wystarczjąco kategoryczne Nie ma tam drugiego Ja zostaję samo Samo sobie gra Wszystko już mu wolno Bo odcieło metkę Posoliło drugi raz zupę Wszystko już się zrobiło Samo się zrobiło Zastane trwa w panice Sobie i ludziom Zdziwionym Że tak lekko się da3 punkty
-
Może pierwszy raz się zobaczymy, tam gdzie kiełkują rośliny, tam gdzie życiem tętni ziemia, gdzie smutków żadnych już nie ma. Spojrzysz na mnie z góry, wtedy zejdą się wszystkie chmury; zakropi lekka mżawka. Wtedy przeleje się goryczy karafka. Bo wokół ludzie będą na czarno ubrani, a w ziemi leżeć będzie zwykła Pani, ubrana w czerń z bielą pomieszane. W papierowe buty, gołe stopy odziane. Wtedy znad grobu mojego spojrzysz w siną dal, gdzie wspomnień naszych minął już czar. Teraz zobaczysz mnie po raz pierwszy i poznasz mnie nie tylko z moich wierszy.3 punkty
-
otulony ciszą zapatrzony w jeden punkt z myślami gra w coś czego nie widzi ale za to czuje że jest tuż tuż obok że musi temu spojrzeć w twarz nie boi się że może czasem zaboleć skaleczyć sumienie zranić - a może będzie odwrotnie zamiast tego doda więcej sił i otuchy by więcej nie karać się smutną pustką tylko codziennie z życiem o jego wartości walczyć nie poddawać się nie płakać tylko się uśmiechać bo na otulanie się ciszą przyjdzie jeszcze pora przyjdzie odpowiedni czas - ale nie teraz nie w tej chwili w której widać jest słaby ale jednak wyraźny blask któremu ktoś dal na imię nadzieja3 punkty
-
„To ja!” – Kasia wróciła ze studia urody Z bujną fryzurą, coś ala Albert Einstein, I tak samo jak on wystawiła długi język Na moje słowa: „kochanie, jesteś boska” Usiedliśmy do kolacji przy świecach I winie z Prowansji; zjedliśmy owoce morza, Sałatkę z grecką fetą, a na dokładkę Obowiązkowy bigos od mamy ze słoika. Mieliśmy wznieść toast za nasze słodkie, Papierowe gody, życzenia miały płynąć, Już usta mknęły do gorącego pocałunku, Ramiona szeroko rozpostarte jak skrzydła… Gdy nagle stary, zepsuty zegar zabił: bam, bam, Kukułkę dopadła trema, jeno pióra nastroszyła, A z lampowego radia popłynął wiedeński walc. Potykając się w bamboszach, gubiliśmy kroki. Cienie na ścianach zawirowały, dywan uciekał Spod nóg, podłoga się trzęsła w rytm naszego Dzikiego tańca, bez tchu i odrobiny umiaru. A zbójnicy, co tańcowali w ciemnej piwnicy, Stanęli dęba i nadstawili uszu, gdy moja Kaśka Kontraltem poszła w karaoke: „Jolka, Jolka…” Pamiętne słowa dobywające się z gardeł Na wiejskiej potańcówce pod gołym niebem. Bis! dobiegło z oddali...3 punkty
-
Coś pojawia się. Znika ciągle coś jakby. Drzewa na drodze. Z desek zbity los tutaj. Płomień nie będzie kłamał. Wtuli mnie swym tchem prostym. To naprawdę jest okay. Czas się rozstać już drogi. Gdzieś nie będzie tu. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś nie prosi cię, nie. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś spotkamy się. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś pokonasz mnie teraz. Nie, nie trzeba, nie. Dostałem cracka free. Świata nie będzie teraz. Zapomnę znowu dziś. Dnia nie starczy nam razem. I tak nie mogę iść, nie. Nie będę znowu szedł, szeptem. To jest w porządku, tak. zapomnieć o tym dniu i szukać. Gdzieś nie będzie tu. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś nie prosi cię, nie. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś spotkamy się. Nie, nie trzeba, nie. Gdzieś pokonasz mnie teraz. Nie, nie trzeba, nie.3 punkty
-
3 punkty
-
Przyjaciele, kamraci i wszyscy pomiędzy, nie wiem kto bliższy. Towarzyszu, kompanie z atlantyckiej załogi, nie masz lepszych w rejsie. Gdzie dziesiąty, dwóch piątych, pierwszy i drugi. Na pokładzie w oddali, z gracją, flota tnie fale. Zaciśnięte szczęki mogą zerwać pół statku. Nie wydarzy się przecież, czego wieloryb nie ma w zamyśle. Idą listy do matek, żon, przyjaciół i dzieci, nie zobaczą cię wcześniej niż zakończy się misja. Poczerwienieją twarze, na widok marynarskich kołnierzy, przemieszanych granatem mundurów oficerskich. Muszą czekać cierpliwie, gdy dryfujesz po knajpach zalewając się ginem w arogancji natury żeglarza. Znam tę pewność rozmytą na morzu, gdzie topione są męskie sekrety. Ich szkielety opatrzone hymnami. Chłoną dusze. Nie słuchaj młody Odyseuszu, syreny zwiodą cię na bezdroża, pragną uwieść swym głosem. Zostań głuchym, by uniknąć cierpienia. To ostatni jest prezent, mały amulet. Gwóźdź ze statku na sznurku. Wsuń go za koszulę. Jest wygięty morską historią. Użyj go, kiedy noc zmieni kolor na zielony absynt.2 punkty
-
Lament trupicy Kiedyś nocą się martwiłam, że nie zgnieciesz moich pierzy. Teraz martwi mnie mogiła: tylko martwa w niej wyleży. Kiedyś rozkładałam nogi, ty zaś byłeś w siódmym niebie. Teraz rozkład nóg, mój drogi, mógłby strwożyć nawet ciebie. Kiedyś wciąż ci gotowałam pyszne dania, pełne barwy. Teraz dieta zeszczuplała, żywię bowiem tylko larwy. Póki śmierć nas nie rozłączy – obiecałeś treść tak znaną. Dziś, gdy jad się ze mnie sączy, mam swą ziemię obiecaną. Lament trupa Kiedyś złość się we mnie rwała, bo dmuchałam wciąż na zimne. Dzisiaj marzę, byś zechciała chuchnąć w ciało me bezczynne. Kiedyś uwielbiałaś stale kryć się w lekkich pierza złogach. Teraz ja się pochowałem. Czemu mnie nie szukasz, droga? Kiedyś rzekła, pewna racji: grunt to zdrowie. Dobre sobie, czemu w ramach więc kuracji nie odwiedzisz mnie w mym grobie? Kiedyś zło ci wybaczyłem, miałaś bowiem trupa w szafie. Teraz myślę w swej mogile: kiedy ja do szafy trafię?2 punkty
-
2 punkty
-
Kali przede wszystkim nie wiedzieć wszystkiego. Kali nie mieć, choć Kali chcieć. Kali nie widzieć i Kali nie słyszeć. Ale ale ale Kali napisać wiersz ! Kali więc dostać to czego „chciał”. Kali być nawet zadowolonym z wiersza, a zatem Kali nie mieć bladego pojęcia czym wena i czym sens i czym takt, rytm i rym. I inne też. Kali nie znać się na metaforach ani ani. Kali dobrze, bardzo dobrze gotować. Kali być dalej i dalej nie mieć dziewczyny, a więc nie mieć problemów i za dużych wydatków oraz nieprzespanych, niewygodnych nocy i zmór poranków o odcieniu przepraszam, że jeszcze tu jestem. Warszawa – Stegny, 22.01.2026r.2 punkty
-
jej milczenie jest rozmową w której sam nabłyszczam słowa aż zostaje w rękach piasek zapominam o pompach sodowo-potasowych o biednych depresantach którzy zamykają się w ciemnych pokojach oporni na leki i śnią o podróżach poza obręb ja w odmęty epoché gdzie ręka którą głaszczę jej włosy jest sposobem organizacji komórek zbiorem pikseli układem zero-jedynkowym stymulującym siatkówkę a cała wiedza kolejną formą wiary dla szamanów pogrążonych w epilepsji którzy dygocząc powtarzają bierzcie i jedzcie z tego wszyscy bierzcie i pijcie z tego wszyscy aż zapłoną dachy waszych świątyń i odnajdziecie plazmatycznych bogów zamkniętych w główkach zapałek w diodach standby w mitochondriach gdzie na pokuszenie życia programują własną śmierć znajduję ukojenie badając strukturę jej żeber absorbując palcami drżenie a ona wymyka się i wraca falą w przypływie we fragmentach nazbyt natchnionych wierszy na podmiejskich peronach na korytarzach biurowców na cmentarnych ścieżkach tam szepczą do nas zmarli bierzcie i jedzcie z tego wszyscy bierzcie i pijcie z tego wszyscy2 punkty
-
oj Wioletko to nie ładnie zaraz nas tu Pan dopadnie może rozkosz z tego masz tylko... co nam tutaj dasz...2 punkty
-
kładę dłonie na ciałach kobiet cząsteczki światła jak wspomnienia przezierają przez pył2 punkty
-
zamarzło mi serce tej zimy chociaż drewno mam i piecyk zabrakło cieplych słów niestety do sedna już nie wrócimy2 punkty
-
2 punkty
-
Mimo różnic, mimo wad, Chowam dumę, mówię tak: Przepraszam - zostawiam ślad, Skruchy, winy, gdyż to akt, zrozumienia… błędów mych, Według których nie chce żyć. Ani innych rzeczy złych - Musiałbym się wówczas kryć, Przed sercem - dziś i jutro, Byłoby już za późno… Aby spojrzeć w lustro, i powiedzieć - Przepraszam.2 punkty
-
25. Hellespont (narrator: perski kancelista) 1. Przeszedł morze. Z uśmiechem, jakby przechodził ulicę. 2. Dary dla bogów. Bogowie przyjmują wszystko, nawet pychę. 3. Złożył ofiarę — jakby dał światu obietnicę ognia. 4. Wojna zaczęła się od snu o Achillesie. A sny nie znają litości. 5. Wielkie imperia nie biegną. Czekają, aż wróg się zmęczy. 6. Niech dotrze tu, gdzie nawet słońce pada na kolana. 7. Dwór milczy. Tylko astrolog patrzy zbyt długo w niebo. 8. Tak rodzą się burze — z jednego kroku, zbyt pewnego. cdn.2 punkty
-
@Berenika97 Bardzo dziękuję!!! Myślę, że jeszcze w tamtym momencie Persowie nie mogli przypuszczać, z kim/z czym im przyjdzie się zmierzyć. Nikt nie przypuszczał :) Pozdrawiam @Christine Serdecznie dziękuję!!! Głosy narratorów z obu stron będą się przewijać przez cały poemat. Taka jak napisałaś trafnie, dla zobiektyzowania wydarzeń. Zresztą bez względu po jakiej stoi się stronie, żarna historii mielą po równo :) Pozdrawiam2 punkty
-
W uczuć przeciągu to ciało przegniłe Kobiece wdzięki na wezgłowiu z głazu Czarne te pnącza przez duszę przeszyłe Krwią napełniają twarz bez wyrazu W gardle jad płynny mi trzewia rozpuszcza Zmienia w depresje równikowe flaki Do dna wtargnęła rozjuszona tłuszcza I w mózgu zostawia gnijące wraki W oczekiwaniu krew gesta tężeje Zastyga mi w delcie duszy i ciała Ten wiersz jest o tym że Ciebie nie będzie Ale ciągle chcesz żebym ja czekała2 punkty
-
@Alicja_Wysocka @tie-break @Berenika97 Tytuł działa jak haczyk i nie szkodzi tekstowi. Sam wiersz jest bardziej o bliskości, napięciu i intuicji niż o „obsłudze” w sensie technicznym. To nie instrukcja, lecz filtr na wrażliwość czytelnika — każdy odbiera go po swojemu. Może właśnie po to są takie „instrukcje”: żeby sprawdzić, kto czyta uważnie, a kto tylko przewija do końca. Uważność zaczyna się tam, gdzie kończy się pośpiech. A jeśli pod wierszem pojawia się rozmowa, to znak, że on żyje. Pozdrawiam2 punkty
-
soczystymi pąkami magnolii skorzystam z cudownego ciebie posmakować niebiańskich ust promień popieści blask ramion niesiony migdałowym zapachem wpadnie w środek piersi2 punkty
-
2 punkty
-
@tie-break Myślę, że nie wszystkie kobiety ciągnie do bad boyów. Nie nadają się na mężów i ojców. :) @Charismafilos Odwagi!? Do czego? W Nowym Testamencie nie występuje imię "Lucyfer". W historii zaś był święty kościoła Lucyfer z Cagliari - biskup Sardynii w IV w. - to postać historyczna. Więc skąd wziąłeś liczbę 37 wzmianek w NT, w których występuje imię "Lucyfer". Nie pisz tylko o takich określeniach: Szatan”, „diabeł”, „zły duch”. Bo mówimy o imieniu "Lucyfer".2 punkty
-
Mogę się wtrącić? Bo mi się wydaje, że tytuł "Instrukcja..." nie powinien chyba być traktowany zbyt dosłownie. Wiersz wg mnie jest śmiały, ale nie wulgarny, czy przedmiotowy. Raczej właśnie pokazuje zrozumienie dla specyfiki kobiecego erotyzmu.2 punkty
-
Legendarny bohater Solidarności i bohater legendowany. Opowieść z mikrofilmu. Reszta spłonęła. Gdy prawda tonęła w rzece, przetrącona jak pamięć, wyssana z mlekiem pozoru i symulacji. Kogo to obchodzi. Poza historią żyje się wygodnie - tu czy tam, to już nie ma znaczenia.2 punkty
-
2 punkty
-
@Tectosmith ciekawy wiersz w formie, trochę jakby " pourywane " myśli błąkające się od ściany do ściany...Podoba mi się metafora losu zbitego z desek. Nie zbudowany z solidnych materiałów, lecz " zbity" z pewnych nieoczekiwanych losowych zdarzeń...2 punkty
-
Był tu — zdaje się — jeden taki, co wonią rodzimej prawdy upajał, wabił? Był, był — i wciąż wabi! Miał huśtawkę nad wodą? — Miał — wciąż ma — bagniska z niej grabi.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne