Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.12.2025 w Odpowiedzi
-
W życiu bym nie pomyślała, gdzie mnie życie zaprowadzi. Ile ścieżek utoruje, ile zranień, blizn wygładzi. Niekoniecznie karma wraca, niekoniecznie sprawiedliwość. Ale bym nie przypuszczała. co mnie spotka, dotknę czego. Zanim powiesz: mam już dosyć! życiu - PA - krzykniesz za szybko... Daj mu szansę, spójrz mu w oczy. Życie nie jest żadną pustką. Brzmi jak banał, a wystarczy tak nie chować serca na dnie. Nigdy nie wiesz co się zdarzy i na kogo co popadnie. PS Gdybyś wytrwał o sekundę impuls, który w mrok kieruje... to założę się o stówę, że sekundy nie zmarnujesz.12 punktów
-
Nie budźcie małych dziewczynek, są takie piękne, gdy śnią. Czas niewinności przeminie, lecz póki mogą, niech śpią. Nie budźcie śpiących wulkanów, płyt tektonicznych i mórz, może umorzą tsunami pośród cyklonów i burz. Nie budźcie śnieżnej lawiny, ani z otchłani tych law, co palą wszystko co żyje, choć nieświadome swych spraw. Nie budźcie małych dziewczynek, są takie słodkie, gdy śnią. W objęciach snu są niewinne, więc niech śpią, niech śnią, niech śpią.11 punktów
-
To Twój czas Mateńko Najświętsza. Zmęczona jesteś podróżą, szukaniem, bo nigdzie nie było dla Ciebie miejsca. W bólach urodzisz Syna. Maryjo śpiewająca radośnie Magnificat, Matko, co dziecko nosisz pod sercem, który zamiast upokorzyć, dał się zmiażdżyć. On jest rewolucją, która przyszła, ma przyjść, przewyższa to, co teraz jest. Ty o tym wiesz. Maryjo Matko jesteś wody taflą uspokajasz trzcinę brodzącą. Zachodowi słońca sen dajesz i mgłom też, one ponętnie codziennie wypatrują miesiąca. Jesteś powiewem obłoków spacerujących, wolnością, od początku aż do końca. Mateńko Najświętsza, te krótkie dnie i hymn Twój, one też o nas są. O mnie, o tobie, o wszystkim i o wszystkich. Cisza, bo niebo znów zasypia. Maryjo Matko, jak dobrze że jesteś.8 punktów
-
Wyspowiadał się nam ze wszystkich tutejszych grzechów. Zatrzymany i przesłuchany, bo, rozumiecie, żyje się tak, jak żyć pozwalają, a alkohol naucza przełamywania konwenansów podczas nocnej jazdy na cmentarz, niczym kry na rzece wspomnień, w szkle butelki pękniętej na głowie. Z jego klasy – a trzydziestu ich było – żyje jeszcze siedmiu. Gdy był jeszcze czas, za dolary w reklamówce przeszli przez granicę, jak on, i uciekli przed historią. Tu i teraz wzięty sam na sam, przez nas na cel zaraz będzie wracał w zaplombowanym autobusie, wprost do czasów szkoły, w czarnoziemie Donbasu.8 punktów
-
trwam... trzeba się jakoś zapisać - na kartach cudzej pamięci więc trwam... bo z chęci nawet maleńkiej - da się życie zwyczajne ulepić6 punktów
-
5 punktów
-
Na koncie życia nie chowam pieniędzy chwile są droższe niż bogactwo świata przelewam moment bez oprocentowania rośnie lokata kredyt nadziei nieustannie spłacam przeżyłem szczęście przeżyję i smutki kartą płaciłem za drobiazgi chwili na konto życia akcje kupuje licząc na los szczęścia dzieje się życia tajemnicza giełda bankrutowałem by od nowa zbierać drobne nadziei bankierów wielu każdy inwestuje martwy traci by żyć nie umierać życie ma krachy lepiej nie powtarzać na bank nie żyję5 punktów
-
Pociąg się zatrzymał — w huku i w dymie, Metal się wygiął w krzyk, co w gardle zamiera. Ty mnie szukałeś w tej strasznej godzinie, Gdzie każda sekunda - wieczność niecierpliwa. Twój pociąg odjechał, mój zginął w mroku, zostałam w tym miejscu, gdzie los nas rozdziela. Sen uciekł lecz obraz uparcie żyć chciał, i cień tamtej więzi trwa ze mną do teraz. Wyciągnąłeś rękę przez zmiażdżony świat, Przez żelazo i szkło, co stało się pyłem, Przez popiół nadziei i gorycz mych lat. Usłyszałam twój głos: "Naprawdę zdążyłem".4 punkty
-
4 punkty
-
najważniejsze żeby najważniejsze było najważniejsze nie wiem kto to powiedział ani kto to napisał ale te słowa pukały do mnie kiedy robiłem sobie wagary z życia4 punkty
-
2. Przed burzą 1. Nie było błyskawic. Tak zwykle zaczyna się koniec świata. 2. W Macedonii król, co mierzy ziemię krokami żołnierzy. 3. Grecja — stara dama, wciąż maluje twarz, choć już po uczcie. 4. Ateny przemawiają. Nikt ich nie słucha, bo mówią wszyscy. 5. Zrodzeni w chwale, Tebańczycy teraz tłuką garnki. 6. Filip gra w kości. A Grecy spierają się, kto rzuca pierwszy. 7. Z północy schodzą nowi pasterze — z włóczniami zamiast kijów. 8. Nie będzie kroniki. Bo kto chce słyszeć, że to dopiero początek? cdn.4 punkty
-
Po wielu perypetiach w poszukiwaniu Zdobyczy, która brzęczy i solidnie waży, Dzielni przedsiębiorcy pojawili się W rozklekotanym busie nad Sekwaną. Wywalają gały, bo lornetka jest zbędna. Tam patrzcie, nygusy, takie znalezisko! Ile czeka nas pracy, ile dźwigania i potu, A gazu się przy tym zmarnuje, aż strach. Ho, ho, plan jest taki: żabojady idą spać, A my jako cenieni konserwatorzy zabytków, Rozpoczynamy demontaż wadliwych sztab. Kawałek po kawałku, i na pakę po sam dach. Nie zostawiamy nawet nita, kultura to podstawa. W ciągu nocy plac musi być uprzątnięty. Koniec, basta, słowo złomiarza to świętość. Butle są? są!, rozwijać węże, palnik w ruch! O poranku, gdy nad ulicami snuł się zapach Aromatycznej kawy i świeżych bagietek, Paryż już nie miał swojego symbolu Sięgającego chmur… pewnie rdza go zjadła. @infelia Ku pamięci Krzykacza.4 punkty
-
31 Grudnia 2015 W martwym punkcie pokrytym grzybem smród wciąż przenosi odczucia. W półblasku zmusza do odkrztuszenia krwi, którą zmywały moje ośmioletnie dłonie – dziesiąty rok z rzędu pozbywam się jej nieustannie. Nikłe światło samotnej żarówki rozświetla brud spróchniałych drzwi. Szorstka faktura zostawiła bliznę pamiętnej nocy, której nikt nie wspomina. Zziębłe drewno przypomniało stłumione moralnością myśli. Piszę wiersze na ścianach tego domu. Jak żyć, gdy rozszarpujący huk fajerwerków zagłuszał modlitwę o zakończenie tego piekła, a błysk zbiegł się ze spadającą na ziemię choinką? Brak mi sił, by dalej grzebać w tym gównie. Co roku, gdy wracam do tamtej daty, słyszę tylko szum starego telewizora – zwieńczony piskiem przerażonego psa. (…)4 punkty
-
Tu me lato przystanęło Późniejszy plon jest oddany Innej scenie lub innej duszy Wyrok już na mnie wydany. Ku zimie, by się usunąć Zimie zostać powierzoną Hejże, skuj soplami swoją Tropikalną narzeczoną. I Emily: Twas here my summer paused What ripeness after then To other scene or other soul My sentence had begun. To winter to remove With winter to abide Go manacle your icicle Against your Tropic Bride.4 punkty
-
Wpadłeś jak wicher piekielny przez gorejącą ogniem zemsty granicę. Władyko i Carze. Pomiłuj nas i odpuść nam winy. Przez swoją mądrość, koronę i krzyż. Pobłogosław z tronu niebios nasze grzechy. I tchnij nas ku złemu. Ześlij ogień i marność na winowajców naszych. Niechaj Moskwa spłynie krwią. A na place zawita łbów ścinka. Niech sie dzieje wola Twoja, tak tu jak i w niebiosach. Ty z tronu świętej Rusi, skinieniem tylko cały naród skrwawisz. Pod pręgierzem Twego jestestwa i woli Twojej, sławić będziemy Twe imię. Ku kaźniom nowym zaczyna się branka. Poprzez, święte imie Twoje. Pocieszycielu nasz. Zgładzimy krwawo, każdego zdrajcę i ignoranta. Ty błogosławisz nam, chołopiszkom swoim. Gdzie władza Twoja, tam lud błogosławiony i w złocistych łanach wzrasta zboże. Lud Twój umiłowany, domaga się krwi. Wyprowadź więźniów na mury. Ich trwoga cicha i martwa. Jak ich skóra, biczami do kości ścięta. Hospodarze, Ciebie anioły koronowały w Uspieńskim Soborze. Cóż nam zostało od śmierci z Twej ręki lepszego. Czy zginą setki czy miliony. Dla tak boskiej istoty, jakie to ma znaczenie. Matko Rosjo, zegnij kark i módl się. Za nasze życie i za nasza śmierć. Z ręki Cara, Hospodara naszego.4 punkty
-
byłaś słońcem dziś promykiem zbyt dalekim chowasz się w chmurach w pełni dnia spójrz w siebie odnajdź dobro rumieńce spalą złe myśli wskrzeszą… odnajdą … radość w nowym dniu jutro nie będzie zagadką będzie się uśmiechać do CIEBIE 12.2025 andrew4 punkty
-
jem marakuję i przychodzisz lato rozjaśniasz chwilę w białych płatkach przysiadającą słodką pszczółką kwiatem budzę się do wiecznego tańca3 punkty
-
A kiedy noc rozłoży skrzydła, odejdę. Czerwienią burzliwego księżyca zazdrosne sny wyśnią aniołowie gdy niebo zgęstnieje czernią kruków. W tej ciszy nie ma nic szczególnego matowy ślad rozmazanych ust pokryte rdzą światło gwiazd i wymarłe pozostałości zdarzeń. A kiedy dzień zgasi oczy drapieżnika, powrócę. Spełnieniem pocałunku, który jeszcze pamięta by nie spoglądać za siebie.!3 punkty
-
dojrzałość przyszła na raty najpierw była drzazgą nawet niechcianą nawał kłopotów z innej planety trochę to trwało... trochę długo a nie powinno stety, nie, niestety teraz po walce z lichem szumią zielone gaje już nie ku straceniu lecz kręte dróg rozstaje piękno w życiu się kryje jak wąż szeleści w liściach i winogrona w fiolecie brzmieją w wiszących kiściach3 punkty
-
co to jest pustka co to jest smutek co to jest żal czy owe pytania nie są puste mimo że bolą że hen za nimi nieznana nam ukryta dal3 punkty
-
W naszym raju Nie rodzą się dzieci Jesteśmy bardzo higieniczni Są psy i koty Będą roboty W kinie jest film o długowieczności I zwiastun nieśmiertelności Przez zadyszkę Nie idziemy na seans Skórna choroba czucia Od braku światła Co to jest Badania trwają3 punkty
-
@Gosława ten na pewno czytałam :) 2050 u ciebie pewnie zapadła noc skrawek metawersu który wciąż się aktualizuje nawet gdy śpisz drony dowiozły ci kolację wiedzą o twojej trzycyfrowej wersji siebie więcej niż ja nie zapuszczam już włosów mam nowe, syntetyczne myślę, jak wydrukować czyjąś obecność wciąż hoduję zioła na parapecie jakby przyszłość była tym, co ciągle trzeba podlewać nie żalę się to tylko soft-update mojej szczerości :)3 punkty
-
rozstaje możesz pominąć ten wątek jest śniegiem który zgrzyta pod butami daleko od świateł wsi wódką jest bez gaśnicy pod kapliczką wmrażali się psy kręciły przez nich ósemki ryły pyskami wybiegały szczekaniem kule srebra u nozdrzy smakują jak elektryczność jak krew i żelazo smakują tak samo powiedziała otwierając ranę na czubku palca skrzą iskry i ogień wieje chłodem pośród czerni gałęzi nie przestaje padać zaciera ślady saren2 punkty
-
bywaj mi drogi świętojebliwie czasem wątpiąco w ciele bezsennie bywaj bardzo lub ledwie na chwilę bywaj gdy nie chcę bywaj codziennie bywaj prawdami mi do rozpuku lub kłam mnie mnie mam oszukuj słodko bywaj nad ranem mi po cichutku bywaj raz szorstko raz bywaj wiotko bywaj mi w nigdy bywaj w na zawsze bywaj milczeniem i krzykiem bywaj bywaj mi pewnie w tym co najbłahsze i w tym bywaniu weź mnie zatrzymaj2 punkty
-
W sali było bardzo duszno. Niektórzy skarżyli się na brak świeżego powietrza, inni na nieprzyjemny zapach ludzkiego potu i wszechobecny dym niskiej jakości papierosów. Ale jak mogło być inaczej, gdy na powierzchni niewiele większej od standardowej kawalerki przebywało dzień i noc osiemnaście osób. Każda z nich miała materac, poduszkę i koc. Każdy zabijał nudę po swojemu. Jedni czytali, inni grali w karty, a niektórzy gorąco dyskutowali o polityce. - Święta Łucja miała tak duże i piękne oczy, że wszyscy zwracali na nią uwagę – rzekła niespodziewanie Marta, studentka I roku historii. - Jeżeli miała takie same jak twoje, to się nie dziwię! - odkrzyknął Ksawery, lider protestu. Od dwóch miesięcy spotykali się, lubili swoje towarzystwo. – Jutro jest jej dzień. Trzeba uważać, bo zginęła przez faceta, który doniósł na nią władzom. Jest patronką niewidomych. – dodała. Trzymała w ręku broszurę o św. Łucji. Wciągnęła ją ta lektura. - Antek dziś wraca z przepustki, na pewno coś dobrego przyniesie – zmienił temat Ksawery. Marta zagotowała grzałką wodę w szklance i wsypała trochę herbaty „Popularnej”. Przyglądała się plakatom, które do ściany przykleił Piotrek, kumpel Ksawerego. Na jednym z nich przeczytała: „Może przyjdą lepsze czasy. Będzie więcej mięsa i kiełbasy”. Zaczęła się zastanawiać, co dzisiaj przyniesie do jedzenia student, który skorzystał z dobrodziejstwa wanny i normalnego domowego życia. Po „obiedzie” będzie jej kolej na przepustkę. Ucieszyła się na myśl o kąpieli i o spotkaniu z Aldoną. Aldona to jej najlepsza przyjaciółka, a jednocześnie współlokatorka ze stancji. Wynajmowały razem pokój w bloku na drugim piętrze. Ich gospodarzami było starsze, samotne małżeństwo. Marii i Kazimierzowi nie wiodło się najlepiej, widać to było po wyposażeniu mieszkania. Wszystkie sprzęty lata świetności miały już dawno za sobą. W ich pokoju panował standard rodem z akademika: dwa tapczaniki, dwie nocne szafki z lampkami, szafa na ubrania, stół i krzesła. O kuchni i łazience Marta nie chciała nawet myśleć. Aldona była już na trzecim roku polonistyki. Nie brała udziału w strajku. Marta nie chciała tego oceniać. Na stancję Aldona została przyjęta jako pierwsza. Od razu zaakceptowała Martę jako współlokatorkę. Pokazała jej miasto, pomagała odnaleźć się na uczelni. Dużo ze sobą rozmawiały na wszystkie tematy, nawet na te bardzo osobiste i polityczne. Świetnie dogadywały się w sprawach codziennych. Ze wspomnień wyrwał ją wesoły głos Antka. - Obiad przyszedł, cały plecak dobrego żarcia! – wołał do kolegów z dumą. Z plecaka wyładował dziewiętnaście konserw turystycznych i sześć bochenków chleba. Nie na darmo jego matka pracowała w sklepie mięsnym! Wywołało to ogólną wesołość. Osoby dyżurujące rozpoczęły przygotowywanie posiłku nazywanego „obiadem”. „Turystyczna” miała wielką zaletę. Oprócz mięsa był w niej pyszny smalec, którym można było wysmarować dodatkową ilość chleba. Prawie wszystkim udało się poczuć ten smak. Marta szybko zjadła chleb – wariant ze smalcem i chciała już opuścić duszne pomieszczenie. Ksawery wręczył przepustkę i cmoknął ją w policzek. Zapakowała do torby brudne ubrania, ręczniki, przeczytane książki i pobiegła na stancję. Aldona z radością powitała koleżankę. Zasypywała Martę pytaniami. Chciała wiedzieć wszystko, co się działo w ostatnich dniach i godzinach w budynku rektoratu. Następnego dnia obie odsypiały zarwaną noc. Nagle zerwały się z łóżka. To gospodarz domu walił do drzwi, jakby się paliło. -Wojna! – krzyczał pan Kazimierz - niech panie wstaną i idą do pokoju z telewizorem! Tam jest już moja żona. Kobieta siedziała nieruchomo w fotelu, wpatrzona w ekran telewizora, cicho odpowiedziała na powitanie. Marta wprawdzie od razu nie zrozumiała, o co chodzi, ale czuła przerażenie. Właściciel zauważył bladość na jej twarzy, podsunął krzesło. W telewizji przemawiał Jaruzelski. - Niech się pani tak nie denerwuje – nagle złagodniał pan Kazimierz. - Może się jeszcze wszystko ułoży – pocieszał, zerkając na nią uważnie. – Przecież to nasze wojsko. Zaskoczyło ją to zdanie, brzmiało jak pochwała tego, co się wydarzyło. - Pewnie jest donosicielem. – myślała gorączkowo. - A stwierdzenie o „naszym wojsku” miało być pewnie prowokacją. Chyba chciał wykorzystać moje emocje, żeby sprawdzić po której stronie się opowiadam. Zaczęła się bać. Strach narastał też z każdą nową informacją usłyszaną w umundurowanej telewizji. Teraz myślami była z kolegami, którzy zostali na strajku. Jak zakończyli strajk, czy zostali pobici? Co się stało z Ksawerym? Aldona przez ten czas również się nie odzywała. Wstała i powiedziała spokojnie, że czas wracać do domu. Zdziwiona Marta poszła za nią. Pozostawiony gospodarz wydawał się być zszokowany postawą obu dziewcząt. Żadna z nich nie chciała ani słowem skomentować wprowadzenia stanu wojennego. W pokoju Aldona pakowała się. - Wracam do domu! – powiedziała - Ty też nie masz tu już nic do roboty, spakuj się i uciekaj do mamusi. Słyszałaś, zajęcia zawieszono do odwołania! Ściągnęła drugą torbę z szafy, szybko ją napełniła i skierowała się do wyjścia. Zostawiła po sobie niezły bałagan. Marta chciała iść z nią, pomóc jej z bagażami, ale nerwowo odmówiła. - Zostaw ,sama sobie poradzę! Zajmij się swoimi sprawami! – oschle powiedziała i wyszła. Oszołomiona Marta nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Takiego chłodu nie spodziewała się od dotychczasowej przyjaciółki. Żadnego rzewnego pożegnania, nawet adresu nie zostawiła. Jej wzrok padł na nieporządek pozostawiony przez współlokatorkę. Zauważyła kartkę, która wystawała spod szafy. Wyciągnęła ją, rozpoznała pismo Aldony. Zaczęła czytać. „Przewodniczący strajku, Ksawery Jaworski jest oddany swojej sprawie. Nie jest łasy na pieniądze. Sprawnie kieruje strajkiem, jest dobrym organizatorem. Spotyka się z Martą Nowacką. Jest lubiany w swoim środowisku. Ma wielu przyjaciół. Piotr Walicz ma dostęp do zakazanych publikacji, rozwiesza solidarnościowe plakaty. Obnosi się ze znaczkiem EA, twierdząc, że jest najlepszym „elementem antysocjalistycznym”. Matka Antoniego Kaczmarka wynosi ze sklepu konserwy i przez syna przekazuje je strajkującym” 12.XII.1981. „Albin” Marcie zakręciło się w głowie, nie mogła oddychać, serce waliło jak oszalałe, cała zdrętwiała. Siedziała tak chyba z godzinę tępo wpatrując się w kartkę. Rozpacz mieszała się z gniewem. Wściekłość na siebie, że tak dała się podejść i oszukać przeplatała się z wyrzutami sumienia, że wydawała kolegów, że opowiadała o Ksawerym. Nie mogła zrozumieć. Aldona! Dlaczego? Dlaczego? - Wykorzystała mnie i porzuciła jak niepotrzebny śmieć!– przygnębiająca myśl nie dawała jej spokoju. Wreszcie otrząsnęła się z otępienia, postanowiła czegoś się dowiedzieć w akademiku. Ubrała się ciepło, temperatura spadła już do -11 °C. Wyszła na ulicę. Po kilkudziesięciu metrach zobaczyła pojemnik z palącym się koksem i dwóch grzejących się przy nim żołnierzach. Przeszła koło nich ze strachem. Z tyłu usłyszała huk jadącego czołgu. Dreszcze przebiegły jej po plecach. Dziwnie wyglądały ulice miasta, prawie puste. Trzech mundurowych zasłaniało stary napis na płocie z mechaniką pojazdową: „Garaż to Twój drugi dom” nowym hasłem: „Wstąp do ZOMO – wyjdziesz na ludzi". - Marta gorączkowo myślała – Skąd wyjdą? Na jakich ludzi? Z pałami wyjdą? Aha, to o to im chodzi! Co jakiś czas widziała pojemniki z palącym się koksem. Wreszcie dotarła do akademika. Przed akademikiem zobaczyła Anitę, dziewczynę ze strajku, która szła z naprzeciwka. - Nareszcie czegoś się dowiem! – z nadzieją myślała Marta. Obie dziewczyny serdecznie się przywitały. Rozgorączkowana Marta zarzuciła Anitę pytaniami. Okazało się, że nad ranem zomowcy otoczyli rektorat, sprawdzali nazwiska i kazali się stamtąd wynosić. Wszyscy strajkujący z akademika musieli do dziesiątej opuścić swoje pokoje i wracać do domów. Ale trzy osoby zostały aresztowane, w tym Ksawery. Marta o mało nie zemdlała, brakowało jej powietrza, kolana i ręce drżały. Anita zabrała Martę do akademika. Jeszcze nie wyjechała, chociaż już dawno minęła godzina dziesiąta. - A dlaczego ty jeszcze tu jesteś? – wykrztusiła Marta. - Musiałam iść do urzędu po przepustkę, bo mieszkam w innym województwie. – wyjaśniła Anita, stałam w kolejce prawie dwie godziny – i wyjęła świstek papieru. Co takiego?! – Marta nie mogła uwierzyć w to, co czytała. – „Zezwala się na zmianę miejsca pobytu”. W tym kraju nie możesz bez tego jechać do domu? - No, ale co zrobić – westchnęła Anita. – Muszę już iść na dworzec. Wzięła przygotowaną torbę i obie wyszły przed budynek. Anita spojrzała na koksownik i żołnierzy grzejących się przy nim. - Czy wiesz jakie są teraz najbardziej strzeżone obiekty w mieście? – niepodziewanie zapytała Martę. - Nie! - Koksowniki! Spójrz, jak każdy jest obstawiony przez żołnierzy! – chciała choć trochę rozśmieszyć koleżankę. Zdruzgotana Marta wróciła na stancję. Zastała tam płaczącą panią Marię. Ze zdumieniem usłyszała, że jej mąż został aresztowany za redagowanie biuletynu lokalnej „Solidarności”. Zszokowana tą informacją, Marta tylko jęknęła, że jej bardzo przykro. Przeleciała jej myśl, że w to też może być zamieszana Aldona. Wróciła do swojego pokoju i rozpłakała się. Na szafce leżała broszura z wizerunkiem Św. Łucji. - Patronko niewidomych, dlaczego mnie nie ochroniłaś? Przecież widziałaś, jaka byłam ślepa! – mówiła do niej Marta. – A może ty chronisz tych, którzy noszą czarne okulary? Przestraszyła się swojej profanacji.2 punkty
-
moje historie plączą się i gmatwają tworząc ostre krawędzie czasami strome zbocza z których spadamy zlepiona z czarów i światów nie tylko tych trzech które znamy czasami pozwalam zaglądać przez stal w oku do wnętrza a w nim są ogrody i morza wezbrane wodzisz paluszkiem po grzbiecie nosa i tak mi jakoś lat ubywa wspólnie zliczamy nie piegi a zmarszczki pergaminowe mgnienia chwili nie pytaj córeczko czy będę zawsze czasami lepiej policzyć do czterech jeśli kiedyś odejdę pamiętaj nikt nigdy nie był dla mnie tak WAŻNY Mojej Godzi2 punkty
-
„Taka Polska będzie jak młodych chowanie” „Taka republika jak oka źrenica” Oparta na Rzymie idea Sarmacka „Vir bonus et miles” „cyceroński civis”. Szlachetne chowanie wdrożył Jan Zamoyski Akademię stworzył ruszył polski etos Rycerskie zasady dobre wykształcenie Chrześcijańska duma w politycznej sprawie. Poczytne herbarze wskrzeszające ducha Króla miłowanie roztropność bojowa To jest polska siła młodzież wykształcona Sprawności w orężu i mityczne męstwo. „Honor i Ojczyzna wyżej niźli życie” W Diariuszach spisują każde słońca wstanie Zgodnie z Horacego imć „non omnis moriar” Ponad wir potyczek ojczyzna w potrzebie. I z rycerską dumą „aurea libertas” „Prawa szlachty bronić nad powinność króla” Z odpowiedzialnością Rzeczypospolitej Stać na prawa straży wrogom się nie kłaniać. Jan z gałęzi młodszej z Gorzkowską żeniony Zostawił dwóch synów kuzynów Hetmana Jan kasztelan Chełmski był z nim pod Byczyną Wacław młodszy z braci lwowskim kasztelanem. Na Sobiepanie Zamoyskim z racji że nie doczekał się potomka wygasa starsza linia Zamoyskich, od tej pory Zamość obejmuje linia młodsza (Jan Zamoyski żeniony z Gorzkowską), wręcz uboga w porównaniu z linią starszą.2 punkty
-
2 punkty
-
@violetta dkaczego uważasz,że religia jest niezdrowa ? Nic dodać nic ująć. POEZJA @Annna2 nic dodać nic ująć. POEZJA.2 punkty
-
Więcej niż ćwierć nazywaj mnie swoją jedno-trzecią współczesnym Stagirytą który nie zna się na filozofii nazywaj mnie którymś z tych imion: - byt - absolut - słońce nazywaj mnie swoją jedno-trzecią2 punkty
-
2 punkty
-
@violettaO. To całkiem miło. U mnie pewnie znowu nie będzie śniegu przez całą zimę, a szkoda, bo zdjęcia byłyby super :-)2 punkty
-
@Amber Podoba mi się, że ten wiersz można czytać dwojako — jako poważny obraz zmęczonego księżyca i jako delikatną ironię, która go od tego zmęczenia odziera. Ta podwójność dobrze tu pracuje. "Ta piosenka dla każdego jest szlagierem.:)) Trzymaj się cieplutko. U mnie pięknie i mroźnie -20." Nie mogłem odpowiedzieć pod swoim tekstem, bo zepsułbym zabawę :-) U nas, w Belgii, w Antwerpen dokładnie, temperatura +9. Nie ma dzisiaj wiatru, wilgotność nie jest dużo więc jest całkiem znośnie. Spacer do sklepu dobrze mi zrobił. Dziękuję Ci Amber i pozdrawiam również ciepło :-)2 punkty
-
1924 czasem myśli mi się że masz mnie za karę albo też na nieszczęście Boskie i obrazę ludzką bo co komu po Annie jak wokół tyle innych Marysiek ja ino na grzędę zerkam a to kury pomacam pokręcę się wkoło obejścia i hyc do chałupy gdybym to ja jeszcze mądra była świata zwiedziła liznęła języków inszych no tych inniejszych ech 1990 byś mnie wzioł na dyskotekę podobno nową Mandarynkę otworzyli i nawet zagraniczne piosenki śpiewają a Ty ciągle nie i nie bo paliwo drogie ja już sobie nawet na kasecie nagrałam Dystansu "Jarzębinę" i bym Ci się nawet oddała ale jak nie to nie łaski bez z Heńkiem pójdę na dechy tylko szpilek szkoda bo tam się cholernie kurzy 2024 u ciebie roztańczona noc z mnogością brokatu i czarnych koronek gdzie jak mgnienie oka przesypuje się konfetti niczym gwiezdny pył znaczący parkiet u mnie cichość ścian z tą przygnębiającą bielą która nie zachęca do noworocznych postanowień nie to żebym się żaliła po prostu marudzenie leży w mojej naturze2 punkty
-
@Waldemar_Talar_Talar dziękuję 🙂 @hania kluseczka Haniu a to mnie zaskoczyłaś 🙂 @Amber ojej przepiękne porównanie Niezasłużone ale mimo wszystko dziękuję pięknie😘 @Berenika97 jak ja się zachwycam Twoimi komentarzami i tym w jaki sposób czytasz wiersze trafnie je interpretujcie Nie tylko u mnie Bardzo Ci dziękuję 🧡💙💚2 punkty
-
@Berenika97 sensowną krytyka jest fundamentem naszych przyszłych poczynań. Wskazanie błędów pozwala nie popełniać ich ponownie, być uwazniejszym. Nie rezygnuj z pisania na różnych płaszczyznach. Nie bój się rymów , są esencją dobrego wiersza. Jesteś upartą, pracowitą osobą sukces murowany. Miłego dnia 🙂2 punkty
-
2 punkty
-
Witaj - trzeba się jakoś zapisać - na kartach cudzej pamięci - święte słowa - niech pamiętają - Pzdr.usmiechem.2 punkty
-
anarchiści! buntownicy i katastrofiści! awangardowi poeci! dusze epoki niezależnie od miejsca narodzin i bytowania (chociaż kontekst korzenia i tego co potem jest ważny) rozbijajcie przekonania że poezja się kończy! mój entuzjazm może naiwny ale! brud podwórka trzepak żuk a przede wszystkim - pełznące ślimaki drobne namiastki świata który przebija przez detale dzikie zimne ciemne a przede wszystkim - śluzowate2 punkty
-
2 punkty
-
@Marek.zak1 latamy do 22.12 w Katarze balonami. Doha jest niezwykła i ludzki geniusz. Jak i miasto na pustyni. W życiu bym nie pomyślała. Ściskam, Bb @violetta pomagają, łapiesz dystans. Masz rację Violu. @Waldemar_Talar_Talar ściskam Cię Waldku. Tomik czytam, delektując się. Jeszcze raz dziękuję. Bb2 punkty
-
@Sylwester_Lasota mam od dawna myśl - jak nie marnować. Patrzę na siebie i innych, marnotrawstwo mnie boli. Ale marnotrawienie życia - najbardziej. Ściskam, bb2 punkty
-
@infeliaKasiora to nie wszystko! A symbol, tradycja, historia, a ile ludzi straci pracę - nie będzie czego konserwować. A ilu ludzi straci szansę zobaczenia tej budowli - zastanów się :))1 punkt
-
Mam napisane, ale jakoś nie czuję potrzeby publikowania. Pewnie za jakiś czas to się zmieni.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 Bardzo ciekawe opowiadanie, takiej formie, którą lubię czytać - jest akcja,dialogi. Pamiętasz o stanie wojennym - takie historyczne wydarzenie, a jednak bliskie, chyba przez wspomnienia naszych dziadków i rodziców, którzy odczuli te wydarzenia na własnej skórze. Z przyjemnością przeczytałam. Pozdrawiam. :)))1 punkt
-
wraca sam nad ranem na brzegach istnienia tam rodzą się dzieci męczą go okrutnie kiedy płaczą nocą rozciągając szczęki on zniecierpliwiony zagryza kratery1 punkt
-
1 punkt
-
Jak znaleźć spokój w tym życia chaosie Jak satysfakcję w nieprzywidywalnym losie Jak mamy wspinać się na wyżyny Gdy w samej rzeczy nie wiemy gdzie dążymy I gdzie są te wyżyny, na które przez szyny Czołgamy się jak tłumy krwawiącej zwierzyny Cisną nas struktury, wolności doliny Nas gubią, nierzadko prowadzą do liny Przyciskają bodźce, przytłaczają gmachy Ile mam dać z siebie gdy ruchome piachy Wsuwają mnie w głębiny, w moje przestrachy Chcę zasnąć spokojnie, budzić się bez żalu Bez ścisku miasta słuchać wokalu Twojego głosu niskiego od chrypki Co jeśli nasz związek też się stanie sypki Co wtedy gdy stracę wszystko o co walczę Los zabierze miecze, pancerze i tarczę i co mi dane, będzie zabrane Wszak może to być w ściekach spłukane1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne