Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.05.2025 w Odpowiedzi

  1. chodzę po głazach gdzie błękitna woda kaskadowo spływa wokół kolorów fioletu jasnego zachodu skrzydła ptaka mgły przebijam się jego głębią promieniami zmieniając w pudrowy pączek róży Dzika róża zbieram białe sercowe płatki delikatne jak bibułka w dłoni a pod falbanką chroniona liną nie tracę swojej łagodności spleciona w koku czerpię siłę
    6 punktów
  2. Nie teraz. Bo właśnie deszcz pada na dworze tak rzewnie. Poczekam. Nie będę się nigdzie spieszyć niepotrzebnie. Usiądę tutaj. I w samotność się wtulę. Może też porozmawiam ze sobą czule. Usiądę i poczekam. Na czas lepszy, który się z jutrem przywita. Na kwiat w doniczce szarej, który rozkwita. Na marzenia, co właśnie pieszczą firankę. Poczekam. W dłoniach trzymam filiżankę.
    5 punktów
  3. po mętnym stawie płynie kłębuszek puchu szary łabądek
    5 punktów
  4. Dźwięk fortepianu - spokojny, a zarazem zachwycający Dla mojej duszy i serca kojący W głowie mojej brzmi dniami i nocami Pojawia się nawet, gdy nie jest z nami Palce twoje grają tak zwinnie Melodia z klawiszy wybrzmiewa tak płynnie Nim muzyka dopłynie do moich uszu Ja zachwycam się pięknem twojego geniuszu Dźwięk fortepianu - wystukiwany rytm twojej dłoni Niejedną osobę do refleksji skłoni Nuty, od których przechodzą mnie dreszcze A wewnętrzny głos woła: zagraj raz jeszcze...
    4 punkty
  5. żółte tulipany czerwone maki białe bzy patrząc na nie uśmiecham się nie mam czasu na łzy żyć mi się chce świat mnie cieszy mam fajne sny żółte tulipany czerwone maki białe bzy kraina jak z bajki która miłe ma drzwi
    3 punkty
  6. oboje układacie mnie do snu najpierw ty kołysaniem bioder potem on błogosławiąc białym skrzydłem
    3 punkty
  7. więc w jaki sposób wytłumaczyć czasami prawdę w rymy wkładam ponoć od srebra złoto lepsze więc nie ma co za dużo gadać głupota zawsze jest brzemienna bękartów już się nie doliczę właśnie odgryzłam sobie język ale pazurem jeszcze piszę
    3 punkty
  8. przekwitają bzy zostaną po nich tylko pachnące myśli
    3 punkty
  9. zagrajmy dziś walca na łąkach majowych zatańczmy z makami w opłotkach a chabry się wplotą błękitem do serca ufajmy więc takim widokom
    3 punkty
  10. wszystko zaczęło się od ... sam wiesz od czego jedno spotkanie , jeden uśmiech , wiele wiadomości i kolejne spotkania tak zleciało czas się nie zatrzymał stał się cenniejszy milczał gdy patrzyliśmy na zegar śmialiśmy się , zwiedzaliśmy muzeum motyli a potem nagle magiczny deszcz nas zastał i ciepła herbata w domu
    3 punkty
  11. ,,Nie nam daj chwalę, lecz Twemu imieniu ,,PS 115 niesamowity świat piękno przeplata się z brzydotą dobro ze złem cudowna architektura walczy o prymat ze sztuką poezją malarstwem muzyką… to wytwór człowieka prawie cud i on cudem obok wspaniała przyroda przygląda się rywalizacji nie zazdrości podziwia chwała Stwórcy Wszystkiego za talent siłę i czas Jezu ufam Tobie 5.2025 andrew
    3 punkty
  12. chaos a może to tylko fale wyrzucone na brzeg świat się kołysze nad horyzontem niedomalowane niebo i ćwiartka księżyca widok z prawej strony jest mi obojętny po lewej ten sam elektorat przykucam między wersami psychoterapeutka krąży wokół mew w euforii kolejny wiersz dryfuje z prądem oceanu
    3 punkty
  13. rozsypuję się jak piasek po powrocie z plaży tylko po to żebyś mnie zebrał ulepił od nowa nabieram nowych kształtów w twoich dłoniach chcę być makiem z makowca który przykleił się w kąciku ust żebyś go zlizał nosisz mnie dumnie jak drogie perfumy uczepiona twojego kołnierzyka nie chcę się ulotnić
    2 punkty
  14. W pewnym kraju pewnego razu pewien Ikar zapragnął jak oni wzbić się w powietrze. Wyrosły już mu nawet odpowiednie skrzydła, tak jak im i zupełnie takie jak im. Ale zanim w ogóle wzbił się w powietrze rozjechali go traktorami. Koniec historii. Tekst nie może być dłuższy, albowiem miała miejsce błyskawiczna akcja zapobiegawcza rodem z najgorszych horrorów, a nie bajek. A my może chcielibyśmy bajki, chcielibyśmy baśnie, chcielibyśmy mitów, chcielibyśmy o locie Ikara jednym słowem dużo więcej przeczytać lub chociażby tylko niejedno usłyszeć. Warszawa – Stegny, 25.05.2025r.
    2 punkty
  15. moja żona jest fajna bardzo ją lubię - ale czasem upierdliwa ma do mnie żale że księżyc nie w pełni albo wiatr zbyt zimny że jej nie kocham jestem złośliwy Lecz ja się nie martwię znam ją jak własne kieszenie w których lepsze się kryje bo wiem że jutro jej minie - będzie milsza za to że jestem - bo jakby mnie nie było nie byłoby pełni ani ciepłego wiatru bo ja jestem dla niej ulgą czarodziejem który wszystko co lepsze nosi nie tylko w kieszeni - również w swym sercu
    2 punkty
  16. Takich dwoje, by byli jak jedno, takich czworo, by byli jak siła sześciu powiek, by widzieć za siedmiu, bo ten jeden znów w lot tak nie pojmie, by ten silny nie niósł nazbyt szybko, by ten czuły nie osłabł przy brzegu, aby ciężar nikogo nie przygniótł, by na starcie nie wbił most się w niego i choć w różnych częstotliwościach głos jak piórkiem, tłem z dalsza lub bliższa, chciałoby się, by w łódce lub barką, niemniej wspólną obrali gdzieś przystań. Z pokrzyw splata koszulki Eliza, moc przedziwną ma parzące ziele, ani słówkiem nie zdradzi na palcach, z jedenastu łabędzi ich plemię. autor aff(*) © 2025
    2 punkty
  17. obrazem jest najpiękniejszym tak popularnym a od wszystkich jest skromniejszym patrz na niego nieustannie widzem tyś marnym choć obserwujesz starannie dorównać mu się nie staraj mówi do ciebie ,Przestań proszę nie udawaj jesteś tylko nędzną kopią Ja ci rad nie dam Mi wrogowie doły kopią tyś lustrem Ja istotą żywą ty rzeczywistością krzywą oni Mnie tworzą malunki niszczę wszelkie ideały nie obchodzą mnie warunki Ja prowadzę was do zmiany’ On zbudował lustro swoje mówił „na podobieństwo moje” lustro za małe na jego ego pękło
    2 punkty
  18. na czas gwizdka do śniadania wprost noszona pod pazuchą w horyzontach twarz wyłania uśmiechnięta jednym uchem; w płotków stylu, żeberkami jakby wbijać gdzie koparkę; sztylet łyżki lecz do żartych miąs wdzierając przybijany; obok ostro, beznadziejnie bo biesiada bez krawatów leży czysty błyski świetlne przebijając z oczu w chaos roztańczone swoją ksywką najszczęśliwsze, a malutkie dookoła brzęczą w łóżkach co świt wstawi na pobudkę
    2 punkty
  19. jesteś zbyt daleko, w innym województwie, chcę więc skrobnąć przestrzeń paznokciami, przydrapać cię bliżej. niech będzie chaos. w końcu gonitwa myśli, jak sama nazwa wskazuje, jest kobietą. zjaw się, aby odbarykadowywać, zatop w połamanych tabelkach rozkładu jazdy (autobus, który prowadzę zatrzymuje się na innym przystanku. na tym też nie. i nie na tym). słuchaj ze mną płyt kombajn... znaczy – kompaktowych. wykładów o małej perwersyjności: zlizywaniu makijażu. o czynieniu dobra poprzez brutalność (zepchnięta ze schodów czarownica w szklanej sukni jęczy na dole, ledwie widoczna spod okruchów i ran). chodź. niech zje nas wirtualna rzeczywistość, wypluje rozpikselowanych, łączących się (dłonie w twojej skórze – prawdziwa mistyka!). bo jak na razie niewiele mam z magii. z cudownych przyborów – patyczek do ssania (nawet nie gałgan!). nieco pachnie mlekiem, więc może wykiwa głód.
    2 punkty
  20. kwiaty bzu kwitnące w maju napawają swoją wonią opadające płatki porwał ze sobą wiatr gdzieś daleko, zabrał w nieznane słońce wpada do pokoju mego przez okno jego delikatne promienie padają na ściany na zewnątrz rozbrzmiewa ptasi śpiew nad nami rozpościera się błękitne niebo obłoki niczym wata cukrowa słońce tuż za nimi się chowa pełno zieleni, krzewów i liściastych drzew bujnie rosnąca trawa, po której chodzi się jak po dywanie natury a majowe kwiatki rosną tu i tam żółte mlecze budzą się w ciągu dnia a gdy słońce ich żegna, chowają się --- rozkwitając ponownie z kolejnym dniem konwalie już dzwonią swoimi dzwoneczkami ich śnieżna biel kojarzona z niewinnością i gracją błękit niezapominajek przypomina mi o niebie z żółtym oczkiem w centrum - to słońce górujące w samo południe a majowe kwiatki rosną przyszły do nas wraz z wiosną zielony dywan pokryły w plamach z wiatrem roznosi się ich słodki zapach
    2 punkty
  21. Lubili się. Oprócz nienagannego wyglądu łączyły ich lata terapii i te samotne noce w szpitalu. Gry w planszówki i awersja do telewizora, przełamana z inicjatywy Grześka "Planetą małp. Ewolucją". Nieraz była mowa o "Miodowych latach"- tyle z mainstreamu. Cały świat był ich. Byli niekonformistami. Zawsze pod prąd. Buntowali się przeciw mainstreamowi. Najpierw uwodzili się grając w grę planszową, a potem szli do łóżka. Iskry, wiadomo. - 5 minut patrzymy sobie w oczy? - Yes. Taki ich mały fetysz. Nieprzebadany naukowo, według Grześka. To nic. Pomaga. Ustawił stoper na 5 minut i 20 sekund ( z zapasem, rzecz jasna). Usadzili się wygodnie, naprzeciw siebie. Gwiazdy sypały się z jego oczu. Milczeli przez 5 minut, ale opowiadali sobie dużo, przez te oczy. Stoper dał znać o płynącym czasie. Poszli przygotować coś do zjedzenia. Jego długie palce powoli wyciągał chleb z worka. Paulina i Grześ mieli plany połączyć się na wieczność. - Do Bartka czuję miłość. Do Ciebie czuję przeważnie obojętność. - A- ha ...( W środku Paulina się gotowała) - Chcesz nad tym popracować? - Nie. Paulina wzięła torbę i załakładając buty oznajmiła że idzie na spacer. W nerwach nie mogła zamknąć domu. Chciała się znaleźć jak najdalej. Od niego. Pogoda była dojmująco piękna. Jej krok dostosowała do przeciętnej prędkości przechodniów, czyli jak na nią, szybki. "Nie ma problemu"- mówiło jej tempo. Oczywiście, że jest. Właśnie miłość jej życia oznajmiła, że woli swojego bratanka od niej. I może nad tym popracować. Pracować?! Przecież, kurwa, jesteśmy ze sobą od 1,5 miesiąca i nic innego nie robimy tylko pracujemy, robimy rzetelnie ćwiczenia z książki psychologa- coacha, byliśmy nawet u specjalisty. Szła przed siebie, idąc tam, gdzie panuje beztroska. Tam, gdzie nie obawiała się niczego. Kiedyś tam piła piwo i powodowała zawroty głowy, kręcąc się na karuzeli. Na miejscu nie było nikogo, oprócz jednego mężczyzny. Zawróciła i szła dalej, przed siebie. Doszła do domu rodzinnego. Po drodze zawibrował jej telefon. Odczytała dopiero na miejscu. - Jesteś już- powiedziała mama. - Tak. Sama, bez Grześka. BEZ niego. Nie wiem co się dzieje ... Powiedział, że czuje do mnie obojętność. Wyszłam na spacer, on pisał, że też poszedł się przejść. Zjadłam sama naleśniki i nie czując już głodu położyłam się, na wpół siedząco. Zadzwonił. On. - Cześć, Grzesiek. - Cześć. Rozstajemy się. - Ale jak to? Jesteś pewien? Ja nie chcę. Chcę to ciągnąć! ... - Rozstajemy się. - ok - Kiedy zabierzesz rzeczy? Pustka. Nie będzie już wspólnych spacerów, śniadań, kąpięli czy wypadów. Czuje, że coś podnosi ją na duchu, nie pozwala jej dotknąć dna. To substancja, którą ma we krwi, rozprowadzona po całym organiźmie; substancja stabilizująca nastrój, działająca przeciwpsychotycznie. Dzięki, o psychiatrio!
    2 punkty
  22. @samanta_13 Utalentowany pianista z braku pianina Krzysiek w Jantarze ćwiczył na Lidce szybkie pasaże słysząc Boże Chryste Panie powziął święte przekonanie że ma ten talent od Boga w darze Gra wstępna żona pianisty Lilka z Hajnówki wyczuwa często suchość śluzówki fan Chopina ginekolog rzekł że mąż ma kiepski prolog winien w preludiach ćwiczyć palcówki
    2 punkty
  23. Siedzę tu przy włączonym monitorze, I wciąż nurtuje mnie pytanie, Czy mogę nazwać się --- Poetą? Czy kiedykolwiek nim się stanę? Za młodu chciałem pisać książki, Lecz zarzuciłem już te mrzonki, Za mało miałem wiary w siebie I nazbyt mało – wytrwałości. Teraz więc skupiam się na wierszach, Wierszykach, wierszydłach --- jak chcecie to zwijcie, W poezję wkładam swą nadzieję. W jej wersach widzę jeno wyjście. Nie mam na szczęście chorych ambicji, By stać się drugim Mickiewiczem, Ani Słowackim --- i psom szyć buty, Jak już --- to drugim Gombrowiczem. Choć łeb mam śniegiem już pokryty, To sił mam więcej niż byle młodzian, I chęci życia --- nie ma tak łatwo, Nigdy, przenigdy się nie poddam! Warszawa, 23 V 2025
    1 punkt
  24. tłum zimną wiosną troszkę słońca i koncert na promenadzie
    1 punkt
  25. od przepychu i przebogactwa bo potem będę musiała zwymiotować (chroń mnie także od biedy żebym nie umarła)
    1 punkt
  26. Witaj - zawsze warto poczekać a nóź los się uśmiechnie - Pzdr.usmiechem.
    1 punkt
  27. @Rafael Marius doczekasz, życzę ci tego, mi też tęskno do gorących dni, żeby nie ukrywać się tak :) Spotkałam strelicję, na Maderze rosło tego pełno :) Ale piękny kwiatek :) I moja piękna róża:)
    1 punkt
  28. Ja już straciłem nadzieję.
    1 punkt
  29. @Rafael Marius ale uderzy skwar niedługo :)
    1 punkt
  30. Poeci tak czekają:)
    1 punkt
  31. @Leszczym Dobre historie mają swoją wartość, ale nie zostaną napisane dopóki z ziemi nie zniknie ostatni traktor.
    1 punkt
  32. Kwitnie już u Ciebie?
    1 punkt
  33. Proszę, proszę jak się kochają.
    1 punkt
  34. A dzisiaj mi się udała tylko częściowo, bo na marsz się nie doczekałem, jako że musiałem udać się na zasłużony obiad. Mieli duże opóźnienie na starcie. Ale generalnie miła atmosfera, opalałem się wśród zieleni i patrzyłem na zdążających w kierunku Placu Bankowego uczestników. Jedna pani miała dwa małe pieski w wózeczku dziecięcym. Zatrzymała się na chwilę, by wypuścić je na trawniczek za potrzebą. Teraz jest taka moda. U nas na osiedlu są już takie dwie wózeczkujące pieski.
    1 punkt
  35. @Jacek_Suchowicz Ej no, czyje to dziecko? Niepodobne do Ciebie :) Nie ma loczków rymowanych.
    1 punkt
  36. "Nauka może i powinna prowadzić do mistyki i niejednokrotnie tak było. Ale musi to być nauka rzetelna, pokorna i mądra, a nie pyszałkowata, powierzchniowa i próżna. Przecież celem nauki jest poznanie tego, co jest Moim dziełem. Poznając dzieło, poznaje się stwórcę, o ile jest się dość skromnym, aby sukces poznania nie oślepił pychą prowadzącą do traktowania siebie jako stwórcę. Nie analizuj tego, co dałem poznać, bo zaplączesz się w swoją ograniczoność. Przyjmuj Moje światła takimi jakie one są i nic więcej. Widząc zamglony obraz Mojej Prawdy, nie staraj się dorysowywać tego, co niewyraźne, bo zniekształcisz i stanie się karykaturą. Obrazu Mistrza nie może poprawiać dziecko, bo cóż z tego wyjdzie? I cóż wychodzi ...? 280 pn.10.11.86, g.23,35 Świadectwo Alicja Lenczewska
    1 punkt
  37. Trzymaj moją dłoń tak mocno jak tylko będziesz mógł Kojącym snem podkreślaj swą widoczność Do najżyczliwszej skroni tul Teraz jest o wiele bardziej chciwy Twej obecności umysł mój Dziel sercem swym jak najuczciwiej Emocjonalny wdziewaj strój Nie puszczaj mnie i w dal nie wpychaj Tysiącom kroków złych W zlęknionej bańce nie oddychaj Nie odnoś sił na życia strych Za rękę trzymaj mnie tak mocno Jak tylko będziesz mógł Poczekam tu w tej bezowocni Wyimaginowany ojcze mój
    1 punkt
  38. @Poezja to życie Ten może być ! 5
    1 punkt
  39. 1 punkt
  40. chciałam zatrzymać w sercu te kadry sprzed lat ale wyrwałeś mi z rąk ostatnie obrazy malowane nadzieją bez ostrzeżenia spadł deszcz krople wpadały prosto w oczy już nie pieką nie czuję nic obopólne milczenie wskazuje kierunek może tak jest lepiej ale ja nie lubię takiego świata
    1 punkt
  41. @andreas chyba tak, dziękuję za czytanie :)
    1 punkt
  42. @sisy89 Jacek ma rację. Jest 8 miliardów ludzi i tyle samo małych światów.
    1 punkt
  43. to tylko czas odwrócił role jakby chciał sprawdzić kolejność w kruchych ramionach tulisz wspomnienia i resztki gasnących dni jestem tuż obok opatrując twoje lęki i własną bezradność
    1 punkt
  44. @violetta Kiedyś też lubiłem się opalać, ale słysząc o tych różnych czerniakach odpuściłem sobie tę przyjemność. Bezchmurnej pogody życzę.
    1 punkt
  45. Opęta tępy zdrajca kat akacja rdzy pęta tępo Igi masło możone w sadzie i zda swe nożom osła migi Igi masło oto osła migi a tu tuman nam ututa
    1 punkt
  46. Każdego z nas w dzieciństwie straszono potworami,które czychają pod łóżkiem czy innymi wyimaginowanymi stworzeniami.Miało to pewnie na celu przestrogę i wyrobienie instynktu samozachowawczego.Moją zmorą nadaną przez rodziców był Freddy Krueger a paradoksem całej przestrogi miało się okazać ,że mój Freddy po cichu od najmłodszych lat wyniszczał mnie od środka,był realnym zagrożeniem z którym przyszło mi żyć.Przez długi czas trzymał mnie w swojej klatce owianej tajemnicą.Czuję,że cząstka mnie nadal jest jej więźniem,odtwarzając każdy niemy krzyk,setki gróźb niewypowiedzianych ,że o wszystkim powiem,jak w zapętleniu głęboko we mnie siedzi.Może gdybym wtedy się postawiła,nie zadałby po latach następnego ciosu na psychice,ale tego już się nie dowiem.I choć teraz nie ma go w moim życiu to nadal uciekam bo ślady jakie zostawił parzącym dotykiem są niezmywalne.
    1 punkt
  47. @zozi05 @zozi05 Za czasów mojego dzieciństwa straszono nas diabłem, który kryje się za szafą. Pamiętam mieliśmy podobną trzydrzwiową szafę (jak na zdjęciu) i podczas wieczorów wypełnionych strasznymi historyjkami wzrok każdego z nas kierował się na górną część szafy ze strachem wypatrując diabła. Inna historyjka działa się w nocy na polnej drodze. Pewien mężczyzna z trochę nieczystym sumieniem wracał do domu po niezłej dawce mocnego trunku i nagle zauważył na drodze papier, który pod wpływem wiatru unosił się w powietrzu, lecz coraz bardziej zbliżał się do mężczyzny, a gdy był już blisko niego zamienił się w diabła. Podobną historyjkę również dawno temu wyczytałem gdzieś na internecie, a mianowicie rycerz w nocy poszedł na cmentarz, aby odwiedzić grób kogoś bliskiego i uklęknął tam, zapewne rozmawiając lub po prostu modląc się w ciszy, ale gdy skończył i chciał wstać poczuł, że coś trzyma połę jego długiego płaszcza. Z tego co pamiętam, serce mu pękło z nadmiaru wrażeń, ale później, gdy go znaleziono tam, okazało się, że gdy klęknął jego miecz, który miał przypasany z boku wbił się w kant jego płaszcza, robiąc wrażenie, że ktoś go przytrzymuje.
    1 punkt
  48. „Kosmiczna ludzka moc” ( Nie biała magia)
    1 punkt
  49. Bez odpowiedzi pytania. Bo prawdziwych nie ma. Instynkty trzymają nas w kupie. Sens życia, czy jak tam, mają w dupie.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...